Ławka
Para staruszków na ławce przed domem,
kruchymi dłońmi wznoszonym przez lata.
Gdzie krzyk żurawi, oznajmia powroty,
a pająk nitkę na werandzie splata.
Buk wyszeptuje wspomnień zakamarki,
pospołu z wiatrem trąca okiennice.
Cieniem otula swe wierne kochanki.
Słońce przekornie drażni im źrenice.
Rzadko wyznają swe uczucia głośno,
nucą z uśmiechem modlitwę do Boga.
Że, tak po prostu, być ze sobą mogą,
i niedosięganie ich już żadna trwoga.
Jesień jest piękna, choć zimy nie wita.
Kołysze wspomnień mgły blade po polach.
A siwe włosy radością spowite,
układa na kochanych ich skroniach.
Niecodzienny obraz to, i nie każdy zdoła,
oglądać czerwień słońca o zachodzie.
Gdzie zwalnia czas, i spokój dokoła,
i nie na miejscu, rozmowy są o modzie
Komentarze (8)
Dzięki.
Nic nie daję, może zdecyduję się na jedynkę...
Dwie ostatnie strofy są łatwe do poprawienia (rytm).
Ps. 'niedaleka' piszemy razem..
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania