Antoni, faktycznie przecinek zbędny. Dzięki.
Możesz mieć rację, że zbyt zakamuflowany motyw maski. Zobaczymy, jak lud oceni ;)
Pozdrawiam też!
Anonim21.04.2020
PKRopeczko,
przede wszystkim gdyby nie tytuł, nie pomyślałbym, że tu chodzi o maskę, raczej odnosiłbym to do czego innego.
Druga sprawa, że treść tekstu raczej mówi, co znajdowało się pod maską, a nie o samej masce. Tak to odbieram.
A Dekoś ma w pełni rację, że bagno oskórowało z ciężaru.
Pozdrówka.
Anonim21.04.2020
Przepraszam, nie - gdyby nie tytuł, a - gdyby nie temat "maska".
Anonim21.04.2020
A, jeszcze przyszła mi inna interpretacja do głowy. Jeśli przestaniesz się brzydzić "zębów i pazurów", wreszcie się uśmiechniesz ;) Ale to w sumie na jedno wychodzi, z tym, co pisałem ;)
Pozdróweczka ;)
Antoni Grycuk może mi umknęło, ale temat miał być inspiracją. Nie ma co brać tematów zbyt dosłownie, jeżeli mogą wzbogacić ;)
Nie wiem o co chodzi z zębami i pazurami. Czasem są niezbędne do życia, nie ma co się ich brzydzić. Ich posiadacze (o ile ich nie używają, choć jak kto lubi) też mają prawo do miłości.
Anonim22.04.2020
PKRopeczko,
każdy traktuje inspiracje po swojemu. Ale tez każdy ocenia tekst zgodnie z własnymi normami.
A za tekst szczerze dziękuję.
Pkropko→Pierwsze skojarzenie→Bagno wciągnęło prawdziwą prawdą o nas. Oskórowało, z ciężaru jakby.
Tzw: maska została na powierzchni. Co tam ''głupie oddychanie''. Ważne, że tożsamość odzyskana.
Taka subiektywka ma. Chociaż nie wiem, czy słuszna:)
A drabble→na tak. Dobrze napisane:)↔Pozdrawiam:)→5
DeDo, ciekawe skojarzenie. Coś w tym jest, bo to co w ciemności wciąż jest w nas. Tylko przykryte, nie przyznajemy się do tego nawet przed sobą.
Słuszna dla ciebie :) I bardzo ciekawa :D
Pozdrawiam cieplutko.
Tekst bardzo mocny, powoduje takie uczucie niepewności, a nawiązanie do maski doprawdy dobrze ukryte. Bardzo dobre drabble, takie niepokojące, ale w pozytywnym sensie.
Pozdrawiam ;)
Biedronko, Twój poziom optymizmu jest porażający.
Wygląda na to (wbrew teoriom dziadostwa), że przyjaciół spotyka się na dnie.
Niekoniecznie oczekiwanych, ale z uśmiechem spotykanych.
Tak może czasami być.
Upadki nie są takie złe. Ważne jest aby się podnieść. A tam na dnie przymierzamy nasze maski i wybieramy tą najlepszą. Ciekawe ujęcie tematu. Czy smutne? Nie bo uśmiech rekompensuje upadek.
Pozdrawiam.
Znakomite. Świetne spojrzenie na to, co siedzi na dnie i że wcale nie muszą to być jakieś szczególnie wrogie istoty. Można do nich grzecznie, z kulturą, przytulić, wyściskać i stać się jednym z nich.
Może właśnie na mulistym dnie czeluści znajdują się osoby podobne narratorowi i w ich towarzystwie poczuje się lepiej, niż w wyimaginowanym, cudownym świecie z plażą, słońcem i hałaśliwym tłumem spoconych, nietrzeźwych, roszczeniowych osobników, którzy tylko wydają się fajni.
Ciekawe. Upadek na dno, nie zawsze oznacza całkowity upadek. Może czasami nie warto wybijać się na siłę... Albo po prostu przyzwyczaić się do swoich demonów.
Czy każdy upadek musi być zły? Może osiągniecie własnego dna, prywatnego bajorka pozwoli wyciągnąć jakieś wnioski - spojrzeć inaczej na świat, optymistyczniej? Z drugiej strony, nie można siedzieć na dnie ani bratać się ponownie z demonami przeszłości, to w końcu do niczego nie prowadzi. :)
Komentarze (38)
Brawo! Witamy w Bitwie i życzymy wygranej.
Literkowa pozdrawia
Witam i pozdrawiam! :D
PKRopeczko,
bardzo przytłaczający, bardzo dojmujący tekst. Aż mnie ciarki przeszły.
Nie tylko ciarki...
Powiem jeszcze tylko dwie rzeczy:
Tekst jest świetny! A nawiązanie do maski bardzo zakamuflowane. Chyba jednak zbyt, mimo iż mnie przekonuje bardzo!
Niepotrzebny ostatni przecinek.
Pozdrawiam.
Antoni, faktycznie przecinek zbędny. Dzięki.
Możesz mieć rację, że zbyt zakamuflowany motyw maski. Zobaczymy, jak lud oceni ;)
Pozdrawiam też!
PKRopeczko,
przede wszystkim gdyby nie tytuł, nie pomyślałbym, że tu chodzi o maskę, raczej odnosiłbym to do czego innego.
Druga sprawa, że treść tekstu raczej mówi, co znajdowało się pod maską, a nie o samej masce. Tak to odbieram.
A Dekoś ma w pełni rację, że bagno oskórowało z ciężaru.
Pozdrówka.
Przepraszam, nie - gdyby nie tytuł, a - gdyby nie temat "maska".
A, jeszcze przyszła mi inna interpretacja do głowy. Jeśli przestaniesz się brzydzić "zębów i pazurów", wreszcie się uśmiechniesz ;) Ale to w sumie na jedno wychodzi, z tym, co pisałem ;)
Pozdróweczka ;)
Antoni Grycuk może mi umknęło, ale temat miał być inspiracją. Nie ma co brać tematów zbyt dosłownie, jeżeli mogą wzbogacić ;)
Nie wiem o co chodzi z zębami i pazurami. Czasem są niezbędne do życia, nie ma co się ich brzydzić. Ich posiadacze (o ile ich nie używają, choć jak kto lubi) też mają prawo do miłości.
PKRopeczko,
każdy traktuje inspiracje po swojemu. Ale tez każdy ocenia tekst zgodnie z własnymi normami.
A za tekst szczerze dziękuję.
Antoni Grycuk zgadzam się całkowicie.
Nie ma sprawy :)
Pkropko→Pierwsze skojarzenie→Bagno wciągnęło prawdziwą prawdą o nas. Oskórowało, z ciężaru jakby.
Tzw: maska została na powierzchni. Co tam ''głupie oddychanie''. Ważne, że tożsamość odzyskana.
Taka subiektywka ma. Chociaż nie wiem, czy słuszna:)
A drabble→na tak. Dobrze napisane:)↔Pozdrawiam:)→5
DeDo, ciekawe skojarzenie. Coś w tym jest, bo to co w ciemności wciąż jest w nas. Tylko przykryte, nie przyznajemy się do tego nawet przed sobą.
Słuszna dla ciebie :) I bardzo ciekawa :D
Pozdrawiam cieplutko.
Czyli tak jakby z ''drugiej strony medalu'' spojrzałem.
A jeszcze jest ''grubość medalu'' najmniej przewidywalna:)
Dekaos Dondi Każda strona medalu jest fajna :) Niezależnie od jego "grubości"
Tekst jest jakoś bardzo ... uderzający realizmem ;)
Dziękuję...? :)
Tekst bardzo mocny, powoduje takie uczucie niepewności, a nawiązanie do maski doprawdy dobrze ukryte. Bardzo dobre drabble, takie niepokojące, ale w pozytywnym sensie.
Pozdrawiam ;)
Bardzo się cieszę, dzięki :)
Pozdrawiam też!
Oj ciężkie. Jakby się coś wgryzło w żywe ciało. Dobre i smutne, takie bez nadziei.
Dziękuję JamCi :)
Nadzieja jest zawsze, tylko nie zawsze ją widać.
Biedronko, Twój poziom optymizmu jest porażający.
Wygląda na to (wbrew teoriom dziadostwa), że przyjaciół spotyka się na dnie.
Niekoniecznie oczekiwanych, ale z uśmiechem spotykanych.
Tak może czasami być.
Sówku, miejsce na optymizm jest zawsze ;)
Może być i tak, że powrót po zaakceptowaniu okaże się być całkiem sympatyczny.
Dobrze czasem spojrzeć na rzeczy pod innym kątem.
Upadki nie są takie złe. Ważne jest aby się podnieść. A tam na dnie przymierzamy nasze maski i wybieramy tą najlepszą. Ciekawe ujęcie tematu. Czy smutne? Nie bo uśmiech rekompensuje upadek.
Pozdrawiam.
Święta racja - nieważne ile razy upadniemy. Liczy się to, ile razy się podnieśliśmy.
Dziękuję i też pozdrawiam :)
Znakomite. Świetne spojrzenie na to, co siedzi na dnie i że wcale nie muszą to być jakieś szczególnie wrogie istoty. Można do nich grzecznie, z kulturą, przytulić, wyściskać i stać się jednym z nich.
Może właśnie na mulistym dnie czeluści znajdują się osoby podobne narratorowi i w ich towarzystwie poczuje się lepiej, niż w wyimaginowanym, cudownym świecie z plażą, słońcem i hałaśliwym tłumem spoconych, nietrzeźwych, roszczeniowych osobników, którzy tylko wydają się fajni.
Dziękuję.
Fakt, nie każdy czuje się dobrze w typowych "dobrych" miejscach. No i jak to mawiają "traktuj innych tak,jka sam chcesz być traktowany" :)
pkropka - dokładnie, jakież to prawdziwe ;)
Ciekawe. Upadek na dno, nie zawsze oznacza całkowity upadek. Może czasami nie warto wybijać się na siłę... Albo po prostu przyzwyczaić się do swoich demonów.
Dzięki :)
Wszystko ma swój czas i swoje miejsce. I gorsze momenty bywają potrzebne.
Zapraszamy na Forum:
https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-glosowanie-w1241/
Rozpoczynamy głosowanie. Czytamy, komentujemy i głosujemy plus uzasadniamy - Dlaczego?
Któż z nas nie bywa potworem, który czasem przywdziewa maski...
Ciekawie podeszłaś do tematu!
Dzięki :)
Super! Od złego, zarazy i takich przyjaciół broń nas, Panie Boże ?
Dzięki :)
Czy każdy upadek musi być zły? Może osiągniecie własnego dna, prywatnego bajorka pozwoli wyciągnąć jakieś wnioski - spojrzeć inaczej na świat, optymistyczniej? Z drugiej strony, nie można siedzieć na dnie ani bratać się ponownie z demonami przeszłości, to w końcu do niczego nie prowadzi. :)
Trafne podsumowanie. Potrzebne są i gorsze chwile, żebyśmy mogli docenić to, co dobre. Lecz umartwianie się nie prowadzi do niczego dobrego.
Towarzystwo z pogranicza. Zbyt długie dołowanie, niestety tak knebluje.
Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania