LBnD - 8 Pixele
Kiedy zatrzymujesz pixele jeszcze nie wiesz czy światło szczytuje, wypala do szpiku cynkowej bieli czy zwinęło rolkę z planu na przewidzenie.
Stoisz na bezdechu, pozwalasz się przydusić ciszy poduszką z piersi. I tak udajesz manekinowego trupa, ale nie stygniesz jak galaretka w lodówce. Jesteś tuż aż... zagapienie się. I prosisz o stoper i o sekundy i już...
Strzelasz i gdy już klapnie lustro, niezbiciem.
I to już, nie do powtórzenia, a ty w tym otworku wielkości tęczówki.
Właśnie odbiłeś uczucie – krzycz, już mi nie uciekniesz.
Nie potrzebuję ciemni do wywołania. Bo jesteś.
Kolorem na żywym tonie, balansem, przesłony mrugnięciem.
Komentarze (1)
Ten opis robi wrażenie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania