No proszę, i jest :) Intrygująco i bardzo tajemniczo. Cóż, odniosę się do przeszłości, a w przeszłości było kilka "wielkich wymierań" (bodajże cztery, o ile dobrze pamiętam" i życie zawsze się odradzał, lecz w innej formie i to jest ważne. Zazwyczaj była to forma doskonalsza, zgodnie z zasadą przystosowania, przetrwania i ewolucji.
Czy i teraz tak będzie?
Czy Nosiciel dopnie swego? Nastąpi signum temporis? A świat się odrodzi?
Zapewne tak.
Pytanie tylko w jakiej formie?
Pozdrawiam :)
Kigja→Może w pewnych szczegółach, myślę nieco inaczej, ale też wierzę, w odrodzenie świata:))
Czytając tekst, dostałem tzw:''gęsiowej skórki" A to znak, że coś mi się bardzo podoba.
Zastanawiam, co oznacza B W N i P. Lepiej za dużo nie tłumacz.
Niech każdy rozumie jak chce, bo jest co rozumieć.
Człek jest cudem, tyle tylko, że wielu tą cudowność zaprzepaściło, niszcząc siebie i świat,
Pozdrawiam:))↔?????↔5
"Gęsiowa skórka" Yuppi!!! Bardzo, ale to bardzo, ale to bardzo dziękuję za gęsiową skórkę :]
Okey, wiele nie zdradzę, może jedynie to, że jedna postać z inicjałów jest, że tak powiem, realna :)))
Biorąc pod uwagę całą ewolucję, to chyba masz rację, że Człowiek jest cudem :)
SF! Super :))
Zastanawiam się czy w ogóle czytałam drabble w takim stylu.
Brzmi groźnie, apokaliptycznie. Teraz jak sobie myślę, to czy na pewno to jest SF? Bo wieje mefafizyką i złożonym symbolizmem...
Holistyczna entropia - jeśli to określenie wymyśliłaś na potrzeby utworu, w sensie połączenia tych dwóch wyrazów (możliwe też, jak najbardziej, że jestem ignorantem i coś takiego jest), to gratuluję trafności obrazowania.
Ogólnie, udało Ci się stworzyć kawał klimatu, jak na taką mini.
Tak, na potrzeby tekstu połączyłam słowa - holistyczna entropia - chciałam w ten sposób przekazać maksymalnie zobrazowany świat, Czytelnikowi.
Jeśli w Twojej ocenie stworzyłam sf, to naprawdę, ale to naprawdę czuję bezgraniczną radość. Uwielbiam ten gatunek, ale nigdy niczego nie napisałam w tej kategorii.
Bardzo dziękuję za pochlebną opinię!
Pozdrawiam :)))
kigja tyż prawdopodobne.
Jak dziecięcia małe były i żądały bajek na dobranoc, to opowiadałam, opowiadałam, a potem budził mnie dźwięk własnego głosu, ponoć, mimo snu opowiadałam dalej. Dziecięcia miały lekko oczy rozszerzone, więc nie wiem do końca w jaką stronę opowieść szła. Ale na drugi dzień chciały znowu, więc traumy chyba im nie zrobiłam...
Ja żem swojemu dziecku wymyślała bajki i gadała żem rymem. Fak, że też nie było tych no, jak im tam, dyktafonów...
No a jak nie chciał spać, to oczywiście straszyłam Baba Jagą, no bo czym?
kigja ja też wymyślałam całe serie bajek. Niestety przez własną próżność starałam się by były jak najciekawsze. Dzieci do tej pory niektóre pamiętają, ale spać po tym nie chciały za Chiny. Na usypianie był tylko jeden sposób. Klasyczny Czerwony Kapturek, w którym ważne były trzy zmodyfikowane momenty. Pierwszy: powód wyjścia Kapturka do babci (a to mama musiała czekać na kuriera, a to mama zwichnęła nogę, piekąc ciasteczka, a to poślizgnęła się na rozlanym rosole...albo bardziej absurdalne).
Drugi: pakowanie koszyka. Wymieniałam ze trzydzieści rzeczy, które lądowały w koszyku (w zasadzie, żeby to zmieścić, bohaterka powinna mieć taczkę albo choć plecak ze steleżem, ale mniejsza o to). Głos miałam monotonny i czasem (rzadko) dziecięcie zasypiało już tu.
Trzeci, najważniejszy: Kapturek, idąc przez las, wychodzi na polanę, na której rosły... I tu następowała rzeźnia. Wymieniałam wszystkie kwiatki jakie znam (najpierw kolorami, potem konkretnymi nazwami), potem przechodziłam do owadów jakie latały nad kwiatami, choć zwykle już nie trzeba było. :))
Świetnie działało. I to za każdym razem.
Raz jednak nieco struchlałam, przywiozłam dziecko z przedszkola, a ono rozradowane mówi: Dziś to my opowiadaliśmy paniom bajki. I ja opowiedziałem Czerwonego Kapturka...
Tjeri wybacz to wtrącenie, ale tak przez przypadek zauważyłem koment i... święci pańscy :), Tjeri, nie studiowałaś może jakiego podręcznika od florystyki czy entomologii? ;) bo przyznam, że w takiej sytuacji, ja bym musiał i to nie jeden haha :D
Shogun ?
Grunt to opis wizualny. Mówisz: i były ram róże czerwone i takie różowe malutkie z ogromnymi kolcami, do tego prawie czarne z wielkimi jak naleśnik płatkami, a zaraz koło nich rumianek. Jak on pachniał! A nad nim pszczoły: Maja, Gucio i... ?
Tjeri w sumie racja, nie musi być realne, ważne żeby było opisane, aby dzieciaczki mogły sobie wyobrazić :D
W sumie warto wspomnieć, że wielu pisarzy rozpoczynało przygodę z pisaniem, czy swoje najlepsze serie właśnie poprzez opowiadanie bajek dla dzieci :)
Anonim02.12.2020
Fakt, że tyle zmieścić w 100 słowach to niemal wyczyn. Udało Ci się. Jest sf.
Dla mnie jednak ciut brakuje "ikry" tzn co, jak, dlaczego.
ZAPRASZAMY!
Rozpoczynamy po raz 19 głosowanie: https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-glosowanie-w1241/
Czytamy wszystkie drabbelki, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
Głosujemy do 07 grudnia /poniedziałek/ godz. 23.59
Literkowa pozdrawia
Bardzo drastycznie o apokalipsie jako cierpienie. Potem następuje odrodzenie i życie. Człowiek jednak potrafi zadziwić, jak znajdzie sposób na innych. Doskonała miniatura z klimatem.
Pozdrawiam
Komentarz Swan: Kigja, nie wiem, czy użyłbym słowa dystopia, bo to raczej określenie pewnej wizji przyszłości, ale żeby świat przechodził dystopię, to jeszcze się nie spotkałem. Przed perorował dałaś kropkę, niepotrzebnie. Poruszyciel ponownie, tutaj bym zmienił, bo masz aliterację, ale to pewnie z powodu wymagań drabbla.
Komentarze (29)
Czy i teraz tak będzie?
Czy Nosiciel dopnie swego? Nastąpi signum temporis? A świat się odrodzi?
Zapewne tak.
Pytanie tylko w jakiej formie?
Pozdrawiam :)
Tak, w końcu wyszłam z wahadłowca i wstawiłam :]
Świat na pewno by się odrodził kolejny raz i to bez niczyjej pomocy. A już na pewno bez pomocy swojego największego pasożyta.
Człowiek dostał w posiadanie Ziemię i zniszczył ją bez zastanowienia, przy okazji niszcząc siebie.
Tacy już jesteśmy...
Ziemia bez człowieka istniałaby, człowiek bez Ziemi - niekoniecznie.
Kto jest więc większym cudem:
Człowiek czy Ziemia?
Dziękuję za komentarz i ciekawe refleksje.
Pozdrawiam :)))
Dziękuję za Twoją opinię. Miło mi, że tekst się podoba.
Pozdrawiam :)))
Czytając tekst, dostałem tzw:''gęsiowej skórki" A to znak, że coś mi się bardzo podoba.
Zastanawiam, co oznacza B W N i P. Lepiej za dużo nie tłumacz.
Niech każdy rozumie jak chce, bo jest co rozumieć.
Człek jest cudem, tyle tylko, że wielu tą cudowność zaprzepaściło, niszcząc siebie i świat,
Pozdrawiam:))↔?????↔5
"Gęsiowa skórka" Yuppi!!! Bardzo, ale to bardzo, ale to bardzo dziękuję za gęsiową skórkę :]
Okey, wiele nie zdradzę, może jedynie to, że jedna postać z inicjałów jest, że tak powiem, realna :)))
Biorąc pod uwagę całą ewolucję, to chyba masz rację, że Człowiek jest cudem :)
Dziękuję Dekoś!
Pozdrawiam :)))
Zastanawiam się czy w ogóle czytałam drabble w takim stylu.
Brzmi groźnie, apokaliptycznie. Teraz jak sobie myślę, to czy na pewno to jest SF? Bo wieje mefafizyką i złożonym symbolizmem...
Holistyczna entropia - jeśli to określenie wymyśliłaś na potrzeby utworu, w sensie połączenia tych dwóch wyrazów (możliwe też, jak najbardziej, że jestem ignorantem i coś takiego jest), to gratuluję trafności obrazowania.
Ogólnie, udało Ci się stworzyć kawał klimatu, jak na taką mini.
Tak, na potrzeby tekstu połączyłam słowa - holistyczna entropia - chciałam w ten sposób przekazać maksymalnie zobrazowany świat, Czytelnikowi.
Jeśli w Twojej ocenie stworzyłam sf, to naprawdę, ale to naprawdę czuję bezgraniczną radość. Uwielbiam ten gatunek, ale nigdy niczego nie napisałam w tej kategorii.
Bardzo dziękuję za pochlebną opinię!
Pozdrawiam :)))
Nie wiedziałam, żeś fanka. Ja też! Choć po "Problemie trzech ciał" Liu Cixina, nie czytałam nic w temacie. A Ty? Czytałaś coś wartego polecenia?
Już o tym pisałyśmy...
Napisałam o Braciach Strugackich.
Jak dziecięcia małe były i żądały bajek na dobranoc, to opowiadałam, opowiadałam, a potem budził mnie dźwięk własnego głosu, ponoć, mimo snu opowiadałam dalej. Dziecięcia miały lekko oczy rozszerzone, więc nie wiem do końca w jaką stronę opowieść szła. Ale na drugi dzień chciały znowu, więc traumy chyba im nie zrobiłam...
Ja żem swojemu dziecku wymyślała bajki i gadała żem rymem. Fak, że też nie było tych no, jak im tam, dyktafonów...
No a jak nie chciał spać, to oczywiście straszyłam Baba Jagą, no bo czym?
Drugi: pakowanie koszyka. Wymieniałam ze trzydzieści rzeczy, które lądowały w koszyku (w zasadzie, żeby to zmieścić, bohaterka powinna mieć taczkę albo choć plecak ze steleżem, ale mniejsza o to). Głos miałam monotonny i czasem (rzadko) dziecięcie zasypiało już tu.
Trzeci, najważniejszy: Kapturek, idąc przez las, wychodzi na polanę, na której rosły... I tu następowała rzeźnia. Wymieniałam wszystkie kwiatki jakie znam (najpierw kolorami, potem konkretnymi nazwami), potem przechodziłam do owadów jakie latały nad kwiatami, choć zwykle już nie trzeba było. :))
Świetnie działało. I to za każdym razem.
Raz jednak nieco struchlałam, przywiozłam dziecko z przedszkola, a ono rozradowane mówi: Dziś to my opowiadaliśmy paniom bajki. I ja opowiedziałem Czerwonego Kapturka...
Grunt to opis wizualny. Mówisz: i były ram róże czerwone i takie różowe malutkie z ogromnymi kolcami, do tego prawie czarne z wielkimi jak naleśnik płatkami, a zaraz koło nich rumianek. Jak on pachniał! A nad nim pszczoły: Maja, Gucio i... ?
W sumie warto wspomnieć, że wielu pisarzy rozpoczynało przygodę z pisaniem, czy swoje najlepsze serie właśnie poprzez opowiadanie bajek dla dzieci :)
Dla mnie jednak ciut brakuje "ikry" tzn co, jak, dlaczego.
Pozdrawiam
Rozumiem.
Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Pozdrawiam.
Rozpoczynamy po raz 19 głosowanie: https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-glosowanie-w1241/
Czytamy wszystkie drabbelki, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
Głosujemy do 07 grudnia /poniedziałek/ godz. 23.59
Literkowa pozdrawia
Pozdrawiam
Wklejam, żeby mi nie zginęło.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania