Poprzednie częściLBnP - 1 - Rysa

LBnP - 5 - Bez limitu

Weszła późno. Drzwi zamknęła biodrem. Klucze wrzuciła do miski przy drzwiach. Zabrzmiało głośniej niż wczoraj.

– Szkoda gadać – rzuciła i usiadła przy stole.

 

Torba została na krześle obok, rozpięta. Zwykle już bym wstał. Woda, czajnik, kubek. Ten jej, wyszczerbiony. Herbata z tej samej puszki, którą tak lubi. Wtedy dopiero zaczyna mówić. Najpierw trochę, potem więcej.

 

Tym razem nie wstałem.

 

Spojrzała na mnie.

– No co?

 

Wzruszyłem ramionami. Czajnik stał pusty.

 

Sięgnęła po telefon. Odblokowała, przewinęła, zablokowała.

– Serio?

 

Nie odezwałem się.

 

Przesunęła torbę bliżej siebie, zamknęła ją jednym ruchem.

– Dobra.

 

Wstała. Nalała wody do czajnika. Postawiła go na miejsce. Nie spojrzała na mnie.

Ten kubek wyjęła sama.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Dalia godzinę temu
    Kryzys nie zawsze wybucha z wielkim hukiem. Najczęściej objawia się jako cichy proces wygaszania nawyków, które kiedyś były fundamentem bliskości...
    Mam nadzieję, że nie piszesz z pozycji kogoś, kto doświadczył tego na własnej skórze :)
  • NinjaC
    Coś z siebie w tym jest, bo najłatwiej mi pisać jak relacja jest blisko.
  • nie mam talentu
    Trochu po poetycku, co mie akuratnie to nawet lezy, jeśli nie całkiem w banał, a nie jest. Ledwo drabble przeskoczone, ale przeskoczone.
  • NinjaC
    Dzięki. Miało być zwykłe i trochę przyziemne. Może zostawiać lekki niedosyt, ale chyba akurat tu to pracuje.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania