LBnP - 5 - Bez limitu
Weszła późno. Drzwi zamknęła biodrem. Klucze wrzuciła do miski przy drzwiach. Zabrzmiało głośniej niż wczoraj.
– Szkoda gadać – rzuciła i usiadła przy stole.
Torba została na krześle obok, rozpięta. Zwykle już bym wstał. Woda, czajnik, kubek. Ten jej, wyszczerbiony. Herbata z tej samej puszki, którą tak lubi. Wtedy dopiero zaczyna mówić. Najpierw trochę, potem więcej.
Tym razem nie wstałem.
Spojrzała na mnie.
– No co?
Wzruszyłem ramionami. Czajnik stał pusty.
Sięgnęła po telefon. Odblokowała, przewinęła, zablokowała.
– Serio?
Nie odezwałem się.
Przesunęła torbę bliżej siebie, zamknęła ją jednym ruchem.
– Dobra.
Wstała. Nalała wody do czajnika. Postawiła go na miejsce. Nie spojrzała na mnie.
Ten kubek wyjęła sama.
Komentarze (4)
Mam nadzieję, że nie piszesz z pozycji kogoś, kto doświadczył tego na własnej skórze :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania