LBnP -5 - Nad ulanym mlekiem
Albo on poruszał się szybko, albo czas. Nigdy nie robili tego razem. Teraz im bliżej miał do końca życia, czuł się, jakby posiadał cały czas na świecie. W młodości było inaczej. W tamtym czasie skrywał w sobie graniczące z desperacją pragnienie pewności, że istnieje koniec ścieżki. Cel, do którego musiał podążać. Wtedy uważał, że w pewnym momencie, kiedy dorośnie, wszystko się jakoś ułoży, ustatkuje, po prostu skończy. To tak jakby widział pagórek, który czeka, aż na niego wejdziesz i kiedy już dotrzesz na szczyt cały wzrost i wszystkie zmiany po prostu ustaną.
Wymaganie od świata spełnienia oczekiwań miało urok dziecięcej naiwności. Dopiero gdy zniknęła, zaczął znajdować odpowiedzi. Niektóre na tyle szalone, że brzmiały sensownie. Właściwie chodziło głównie o to, że nie możesz jednocześnie rozumieć życia i żyć, bo jedynie życie zrozumiane, jest życiem przeżytym. Cholerny paradoks. Żeby dokonać oceny, musisz stanąć i spojrzeć wstecz.
Dymem zdmuchnął osad z kurzu zalegający na starej fotografii. Potem spróbował powiązać teraźniejszego siebie z dawnym sobą na zdjęciu. Żeby to zrobić, potrzebował historii skleconej z myśli, fobii i gustów, potrzebował opowieści, która wcale nie musiała odzwierciedlać wspomnień. Nie musiała być prawdziwa.
Właśnie tak świat trwa. Każdy obiekt, każde miejsce, każdy czyn pozostawiają ślad. Tworzą pojedynczą opowieść. Potem kolejną i następną, a wpleciony w historię czas wszystko rozpuszcza na szybko poruszające się cząstki odpływające w dal.
Wszechświat nigdy mu nie powie, czy postąpił dobrze, czy źle. Czy w ogóle powinien wymagać odpowiedzi? Przecież przez całe życie kierował się przyzwoitością w nadziei, że inni zachowają się tak samo. Czy ważniejsze jest, by czyjeś życie stało się lepsze, czy chęć poznania wyniku własnych działań? Może lepiej się okłamać, zagrać pod siebie, a po wszystkim przyznać sobie rację? Chyba nie potrafił, ponieważ w głębi duszy wiedział, że jedyne co naprawdę mógł otrzymać i dać, to prawo do odejścia.
Zegar wybił północ. Znów godzinę za wcześnie albo za późno.
Na dziś dość. Jutro znów na krawędzi kieliszka złowi kolejne światło, bo albo on poruszał się szybko, albo czas. Nigdy nie robili tego razem.
Komentarze (4)
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania