Masakra klimatu, kontrast do emocji, którą wywołała we mnie lektura brutalnie zatytułowanego wiersza Romy.
U niej bękart... i piękno, a tutaj ogrody męskości i chłam emocjonalny bohaterów.. szok zderzenia.
Na pewno dobrze napisany tekst, i jak widać z początku mojego komentarza, rodzący określoną, zamierzoną przez Ciebie emocję. Świat przedstawiony niczym z zaściankowego peerelu. Totalnie bez perspektyw. Na szczęście tamten świat się zmienił. Dzisiaj jest inaczej, szczególnie w zakresie definiowania męskości.
Pozdro.
Proza życia stoi w opozycji do wyidealizowanego świata. W efekcie dostajemy coś, czego nie zamawialiśmy. Ani się człowiek obejrzy, a zostaje Januszem albo Marianem. Tak jest łatwiej - nie trzeba się starać, odmawiać sobie przyjemności. Życie po linii najmniejszego oporu.
Co do kontrastu z wierszem Romy, czyli "piękno kontra brutalność", przypomniałem sobie książkę Lema "Powrót z Gwiazd", gdzie autor opisuje społeczeństwo "mli-mli". Wskutek chemicznej ingerencji w naturę człowieka traci on agresywne instynkty i staje się czymś w rodzaju lwa, który daje się głaskać
Myślę, że tak samo jak potrzebne jest piękno, tak samo potrzebna jest brzydota.
Ściernisko, rżysko męskości, bo do ogrodów to daleka droga.
Czy mamy lepsze czasy? nie wiem
kryzys męskości, ale i kobiecości, tak to widzę...
Piszesz, łatwo zostać Januszem, Marianem, a zapomniałeś o Grażynie :) z Grażyną to chyba jednak pośmiewisko z twórczości Mickiewicza. Podobnie z głupimi blondynkami, czyli kpina ze słowiańskich korzeni.
Wracając do opowiadania. Jak zawsze osadzone w pewnych realiach, zgrabnie napisane, ale jednak czytając głębiej widzę skrzywiony obraz relacji...wybacz nie mogę dzisiaj inaczej, daję mocną 4
Miłej niedzieli Beloniusz:)
Tylko nie miłej! Jestem w nastroju bojowym :P
Spodziewałem się dwójki, czyli pydy :)) Jesteś bardzo łaskawa.
Takie jest to nasze męskie rżysko i dobrze nam z tym. No, może nie nam, ale mi. Znajduję w nim wiele radości. Cudownie jest czasem dać komuś w ryja, a później rechotać z kumplami przy piwku.
Kryzys płci to temat polityczny, a na takie nie gadam.
Jak mawiał Palivec: "Ja się w żadną politykę nie mieszam. Niech mi wszyscy w dupę zajdą z całą polityką! Polityka to dobra rzecz dla małych dzieci, ale nie dla ludzi w moim wieku."
No dobrze, podejdę do kryzysu płci, omijając politykę. Tym, co nasuwa się samo, jest brak silnych wzorców, ale to banał. Idąc dalej, widzę egoizm. W społeczeństwie egoistów nie ma miejsca na miłość, a co za tym idzie – na bycie prawdziwym mężczyzną czy prawdziwą kobietą. Dopiero w relacji z kobietą mężczyzna staje się "prawdziwy" i na odwrót.
Mężczyzna to ktoś, na kim można polegać, przy kim można się poczuć "prawdziwą kobietą". Co znaczy "prawdziwa kobieta" – nie wiem. Mogę się tylko domyślać, ale to jedynie moje samcze wyobrażenia.
Po wojnie związki były twałe, później sporo przemocy, obecnie rozwody.
Struktura rodziny i społeczna się rozpada.
Marnie to wygląda przyszłościowo. Pandemia zrobiła swoje, co jeszcze wymyśli ten świat...
Świat nie zwalnia i na wiele go jeszcze stać. Szczęśliwie przebywam na wewnętrznej emigracji; zamknąłem się w leśnej pustelni i mam świat w głębokim poważaniu – zresztą z wzajemnością.
Oczywiście żadna przemoc ani agresja wobec drugiego człowieka nie jest dopuszczalna. Tekst jest satyrą – a przynajmniej miał nią być – na rozpad rodziny i struktur społecznych, o których wspomniałaś.
Nie jestem męskim sadystą ani nie pogardzam kobietami. Starałem się po prostu pokazać pewien wycinek rzeczywistości w krzywym zwierciadle. Czy Marian jest zły? Myślę, że on to zaledwie przedsionek piekła. Rzeczywistość jest o wiele bardziej ponura.
Beloniusz Zanam przemoc od podszefki. Nie pomyślałam o Tobie jako sadyście, byłoby to krzywdzące.
Marian jest kłębkiem rozpaczy, gdzieś zaniedbał kawał życia, nie do nadrobienia, nawet przemoc nie pomoże.
Marian jest pijakiem. To inny stan świadomości. Zaniedbał swoje życie w chwili, gdy postanowił od niego uciec. Znam to z autopsji. Na szczęście od roku nie piję.
Znasz przemoc? Aż boję się zapytać. To zresztą nie jest dobre miejsce, by o tym mówić. Współczuję.
Twoje opowiadanie działa genialnie na dwóch poziomach. Z jednej strony to absurdalna groteska codzienności, a z drugiej to przewrotna lekcja, że ludzie czasem tak wiernie odgrywają swoje fantazje, że calkiem gubią prawdziwe życie. Świetnie napisane!
Karykatura prowadząca do absurdu. Tak to już jest, kiedy ludzie stają się własnymi karykaturami, ich świat zaczyna przypominać gabinet grozy, po którym biegają klauni.
Czy odgrywają swoje fantazje? Nie są aż tak przebiegli. Po prostu są sobą, nie próbując nawet stać się lepszą wersją. Nie dążą do samodoskonalenia, zwyczajnie nie mają na to czasu. Dom, rodzina, praca. A jeśli dochodzi do tego wódka, to już jak amen w pacierzu, brakuje czasu na hobby czy jakikolwiek rozwój duchowy.
Dziękuję, Duszo. Twoja wizyta w moim grajdołku to duża niespodzianka.
Obszary odpychające, ale tak zgrabnie i finezyjnie przedstawione, że czytelnik ma wrażenie pięknie podanego, sycącego obiadu z pięciu dań w eleganckiej restauracji, po którym prosi o więcej, choć tak naprawdę siedzi na podłodze obskurnej rudery.
Pozdrawiam.
Chciałam poczytać, ale nie zdążyłam – szkoda.
Choć w sumie się nie dziwię. Coraz więcej tu mądrowania się i złośliwości, a coraz mniej realnej merytoryki. Uwielbiam tych "ekspertów" od wszystkiego i niczego zarazem, którzy obowiązkowo muszą dorzucić swoje trzy grosze, choć sami prochu nie wymyślili. Szkoda, że kółka wzajemnej adoracji niszczą fajną twórczość.
Komentarze (20)
U niej bękart... i piękno, a tutaj ogrody męskości i chłam emocjonalny bohaterów.. szok zderzenia.
Na pewno dobrze napisany tekst, i jak widać z początku mojego komentarza, rodzący określoną, zamierzoną przez Ciebie emocję. Świat przedstawiony niczym z zaściankowego peerelu. Totalnie bez perspektyw. Na szczęście tamten świat się zmienił. Dzisiaj jest inaczej, szczególnie w zakresie definiowania męskości.
Pozdro.
Co do kontrastu z wierszem Romy, czyli "piękno kontra brutalność", przypomniałem sobie książkę Lema "Powrót z Gwiazd", gdzie autor opisuje społeczeństwo "mli-mli". Wskutek chemicznej ingerencji w naturę człowieka traci on agresywne instynkty i staje się czymś w rodzaju lwa, który daje się głaskać
Myślę, że tak samo jak potrzebne jest piękno, tak samo potrzebna jest brzydota.
Czy mamy lepsze czasy? nie wiem
kryzys męskości, ale i kobiecości, tak to widzę...
Piszesz, łatwo zostać Januszem, Marianem, a zapomniałeś o Grażynie :) z Grażyną to chyba jednak pośmiewisko z twórczości Mickiewicza. Podobnie z głupimi blondynkami, czyli kpina ze słowiańskich korzeni.
Wracając do opowiadania. Jak zawsze osadzone w pewnych realiach, zgrabnie napisane, ale jednak czytając głębiej widzę skrzywiony obraz relacji...wybacz nie mogę dzisiaj inaczej, daję mocną 4
Miłej niedzieli Beloniusz:)
Spodziewałem się dwójki, czyli pydy :)) Jesteś bardzo łaskawa.
Takie jest to nasze męskie rżysko i dobrze nam z tym. No, może nie nam, ale mi. Znajduję w nim wiele radości. Cudownie jest czasem dać komuś w ryja, a później rechotać z kumplami przy piwku.
Kryzys płci to temat polityczny, a na takie nie gadam.
Jak mawiał Palivec: "Ja się w żadną politykę nie mieszam. Niech mi wszyscy w dupę zajdą z całą polityką! Polityka to dobra rzecz dla małych dzieci, ale nie dla ludzi w moim wieku."
to nie polityka, to niestety życie, te obok nas, w nas, za nami, przed nami...
wgl. zakazałabym tematów stricte politycznych na portalu
Mężczyzna to ktoś, na kim można polegać, przy kim można się poczuć "prawdziwą kobietą". Co znaczy "prawdziwa kobieta" – nie wiem. Mogę się tylko domyślać, ale to jedynie moje samcze wyobrażenia.
Struktura rodziny i społeczna się rozpada.
Marnie to wygląda przyszłościowo. Pandemia zrobiła swoje, co jeszcze wymyśli ten świat...
Oczywiście żadna przemoc ani agresja wobec drugiego człowieka nie jest dopuszczalna. Tekst jest satyrą – a przynajmniej miał nią być – na rozpad rodziny i struktur społecznych, o których wspomniałaś.
Nie jestem męskim sadystą ani nie pogardzam kobietami. Starałem się po prostu pokazać pewien wycinek rzeczywistości w krzywym zwierciadle. Czy Marian jest zły? Myślę, że on to zaledwie przedsionek piekła. Rzeczywistość jest o wiele bardziej ponura.
Marian jest kłębkiem rozpaczy, gdzieś zaniedbał kawał życia, nie do nadrobienia, nawet przemoc nie pomoże.
Znasz przemoc? Aż boję się zapytać. To zresztą nie jest dobre miejsce, by o tym mówić. Współczuję.
Czy odgrywają swoje fantazje? Nie są aż tak przebiegli. Po prostu są sobą, nie próbując nawet stać się lepszą wersją. Nie dążą do samodoskonalenia, zwyczajnie nie mają na to czasu. Dom, rodzina, praca. A jeśli dochodzi do tego wódka, to już jak amen w pacierzu, brakuje czasu na hobby czy jakikolwiek rozwój duchowy.
Dziękuję, Duszo. Twoja wizyta w moim grajdołku to duża niespodzianka.
Pozdrawiam.
Choć w sumie się nie dziwię. Coraz więcej tu mądrowania się i złośliwości, a coraz mniej realnej merytoryki. Uwielbiam tych "ekspertów" od wszystkiego i niczego zarazem, którzy obowiązkowo muszą dorzucić swoje trzy grosze, choć sami prochu nie wymyślili. Szkoda, że kółka wzajemnej adoracji niszczą fajną twórczość.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania