Poprzednie częściLBnP -4 - Koncept
Pokaż listęUkryj listę

LBnP -7 - BLEACH: don't go overboard! - rozdział II

„Odnaleźć spokój w służbie…”.

Jednakże Haru wcale nie miała zamiaru całkiem się poświęcać tej „służbie”. Minął tydzień od kiedy dołączyła do Oddziału Ósmego. Od tego czasu wykonywała wiele drobnych prac, które zajmowały jedną, dwie, czasem trzy godziny dziennie. Zamiatała podłogi, pomagała w kuchni, przecierała kurze, trenowała i pomagała w treningach, ściągała pajęczyny spomiędzy belek dachu. Raz wysłano ją z przesyłką do siedziby Oddziału Drugiego i gdy wróciła dużo później niż zakładała wicekapitan Ise, raportując z rozbrajającą szczerością, że po drodze zgubiła się niemalże dwa razy, postanowiono nie przydzielać jej na razie bardziej skomplikowanych zadań.

Haru w pełni to odpowiadało. Spędzała dnie na czytaniu, grze w karutę pogłębianiu znajomości z resztą nowych rekrutów, a czasem i także z shinigami, którzy służyli w oddziale już znacznie niż ona … Udało jej się nawet spotkać z Reiko i Mariką, mimo że one oczywiście miały dużo mniej wolnego czasu. W tym czasie odkryła również w sobie pewien talent do poezji.

Miało to miejsce w niedzielę, kiedy zbudziło ją stukanie kropel o szybę. Na zewnątrz szalała ulewa. Było już późno, praktycznie wszyscy udali się do głównego budynku na śniadanie. Głód od razu przyćmił obawy o zmoknięcie i Haru wyszła na zewnątrz, nie szukając nawet kogoś, kto mógłby pożyczyć jej parasolkę. Gdyby potrafiła używać shunpo zapewne uszłaby bez szwanku, lecz była to zbyt zaawansowana umiejętność dla zwykłego, szarego shinigami. Mimo że biegła ile w sił nogach, przemokła do suchej nutki.

Przemoczona, zdyszana i niezadowolona dosiadła się do jednego ze stołów w jadalni. Patrzono na nią z politowaniem i troską, jednakże nikt nie odważył się podejść. Haru odetchnęła ciężko, wycisnęła wodę z rękawów i udała się po jedzenie.

– Nie chcesz się przebrać? Jeszcze się przeziębisz jak będziesz tak siedzieć jak przemoczony pies – zapytała z troską shinigami, która tego dnia wydawała jedzenie.

– Najpierw chcę zjeść – odpowiedziała obojętnie Haru.

Chcąc nie chcąc znalazła się w centrum uwagi i długo nie minęło nim w jadalni rozległy się szepty. Kapitan podobno jeszcze spał, wicekapitan i trzeci oficer już zajmowali się swoimi obowiązkami, więc nie było nikogo, kto wystarczająco obowiązkowego lub surowego, by ją reprymendować. Co prawda nie były to żadne szczególnie niemiłe uwagi, jednakże Haru nie czuła się komfortowo, co chwila słysząc jakieś zdania na temat jej godnego pożałowania stanu. Cóż, nie chciała przecież ze sobą walczyć – przemoczone shihakushou jej nie przeszkadzało, a głód odczuwała ogromny, jak zresztą każdego poranka.

– Zero przyzwoitości – usłyszała znajomy głos, a na jej głowie wylądował biały, szorstki ręcznik.

Haru oderwała wzrok od śniadania i ujrzała Ariyoshi – jej sąsiadkę z baraku i póki co najbliższą znajomą w oddziale.

– Nie musiałaś… – odrzekła cicho Haru, odwracając delikatnie wzrok.

– Ale chciałam – skontrowała Ariyoshi, siadając naprzeciw. – Zresztą dbanie o członków oddziału to jeden z moich obowiązków.

Haru uśmiechnęła się, ciesząc się, że Ari-chan, jak ją pieszczotliwie nazywała, była równie nieszczera jak ona. Przetarła nieco włosy, odłożyła ręcznik na stół.

– Szorstki…

– Taki być musi. Miękkie ręczniki są dla panienek z arystokratycznych rodów.

Ariyoshi nie była ani sprawnym szermierzem ani wywyższającym się narcyzem, lecz wyraźnie odróżniała się od reszty oddziału poszanowaniem reguł i samodyscypliną. Z tego też powodu porównywano ją często do wicekapitan Ise. Dopatrywano się nawet w jej fryzurze – czekoladowych włosach związanych w sięgający łopatek warkocz – pewnego rodzaju hołdu dla surowej przełożonej. Wielu więc się dziwiło, że tak wiele czasu poświęcała Haru, która zdawała się być jej zupełnym przeciwieństwem.

Haru skończyła jeść, odstawiła pusty talerz do okienka.

– Ariyoshi-san bardzo się o ciebie troszczy – powiedziała z uśmiechem shinigami wydająca jedzenie.

Haru jedynie przytaknęła i powróciła do stołu.

– Idziemy do baraku – powiedziała Ariyoshi. – Musisz się przebrać i wykąpać, zanim się rozchorujesz.

Przy wyjściu Ariyoshi wyciągnęła parasolkę, którą najwyraźniej musiała cały ten czas trzymać przy swojej katanie. Otworzyła ją zamaszystym ruchem i przekazała Haru.

– Jesteś wyższa, więc lepiej będzie, jeśli ty ją będziesz trzymać. Chodźmy już – powiedziała i zbliżyła się do boku przemoczonej dziewczyny.

Przeszły tak do baraku kobiecego, a Haru czuła jak co jakiś czas, specjalnie lub nie, Ariyoshi delikatnie trącała ją barkiem. Przy drzwiach pokoju rozstały się. Ariyoshi miała jeszcze parę spraw do załatwienia.

– Staraj się trochę dbać o siebie. – rzuciła na pożegnanie. – Spotkamy się później w głównym budynku.

Haru pożegnała ją pełnym wdzięczności uśmiechem, a następnie weszła do swojej kwatery.

Było już prawie południe, gdy Haru znów pojawiła się w głównym budynku, tym razem sucha i ze złożoną parasolką w dłoni. Zdążyło się już nieco przejaśnić, co jakiś czas zza szarych chmur wychylało się słońce, lecz deszcz nie ustępował. Shinigami krzątali się tam i z powrotem, nie z powodu nawału pracy, a raczej z potrzeby znalezienia sobie jakiegoś sposobu na zabicie czasu. W głównej sali było raczej pustawo. Haru minęła ledwie paru członków oddziału w drodze do gabinetu pani wicekapitan.

Szła tam nie dlatego, że chciała, by przydzielono jej jakieś zadanie, a bardziej z obowiązku – w gruncie rzeczy nie wypadało nie stawić się u przełożonych, mimo tego że kapitan Kyouraku nigdy nie ustanowił takiej zasady. Drzwi były otwarte, więc Haru weszła bez pukania. Wicekapitan Nanao Ise siedziała przy biurku pochylona nad jakimiś dokumentami, wyraźnie skupiona i pochłonięta pracą. Obecność Haru zauważyła dopiero wtedy, gdy ta usiadła naprzeciw niej na wolnym krześle.

– Dzień dobry pani wicekapitan.

– Tak, dzień dobry, Shikagawa-san… – odpowiedziała nieco niedbale. – Dziś, niestety, nie mam dla ciebie żadnego zadania.

– Poważnie? W końcu trochę wolnego…

– Słucham? – Nanao aż poprawiła okulary, wlepiając wzrok w Haru.

– To znaczy… Niezwykle mnie to smuci.

– To zrozumiałe. Jednakże każdy z nas potrzebuje czasem trochę odpoczynku. Pogoda nie dopisuje – wyjrzała przez znajdujące się za nią okno – ale powinnaś znaleźć sposób na dobre wykorzystanie tego dnia. Pamiętaj, że shinigami jest na służbie, nawet gdy odpoczywa.

– Z pewnością – Haru przyznała jej rację, nie ukrywając już radości.

– Jeśli to już wszystko…

– Dziękuję – Haru gwałtownie wstała i skłoniła się, niemalże uderzając głową w blat. – Nie będę już zabierać pani czasu. Do widzenia.

Wyszła nim wicekapitan zdążyła cokolwiek powiedzieć. Trochę się za siebie wstydziła, że cieszyła się jak dziecko, mimo że każdy poprzedni dzień, który spędziła w oddziale równie dobrze mógłby być wolnym. Jednakże to dopiera ta niedziela stała się dla niej czymś specjalnym – pierwszym całkowicie pozbawionym pracy dniem. Szła więc, dumna i wolna, patrząc z wyższością na tych wszystkich biednych shinigami, którzy mieli jeszcze coś do załatwienia.

– Stało się coś dobrego? – zagadnęła Ariyoshi, która zmierzała właśnie w stronę gabinetów.

– O, Ari-chan… Wiesz, właśnie się dowiedziałam, że nie mam dziś nic do roboty.

– Ach, a więc to cię tak cieszy…

– To coś złego?

– Absolutnie – zaprzeczyła Ariyoshi. – Tak się składa, że właśnie idę złożyć ostatni dzisiejszy raport. Spotkajmy się na bocznym tarasie – wskazała głową w lewą stronę. – Z pewnością nie chcesz spędzić tego wesołego dnia samotnie.

Słowa te brzmiały zupełnie tak, jakby mówiła o sobie, więc Haru jedynie się uśmiechnęła i mimochodem pogłaskała ją po głowie.

– C-co robisz? – Ariyoshi od razu złapała i odtrąciła rękę Haru, choć na jej twarzy pojawił się lekki rumieniec.

– Nie mogłam się powstrzymać – przyznała z satysfakcją.

– Zero przyzwoitości… – mruknęła Ariyoshi. – Na tarasie. Nie zapomnij przyjść – powiedziała, mijając Haru i idąc naprzód.

Deszcz nieco zelżał, ciemnych i szarych chmur ubywało. Niedawna ulewa zmieniała się w niegroźną mżawkę, choć ciężko było powiedzieć, czy nie nastąpi nawrót. Zerwał się za to wiatr, który zwiewał drobne kropelki na wszystkie strony, skutecznie zraszając nawet te zakątki, które były zadaszone. Haru rozsiadła się zaś na poduszce na tarasie, wyczekując na pojawienie się Ariyoshi. Cichy szmer deszczu nieco ją usypiał, a zapach mokrej trawy delikatnie pobudzał nozdrza. Patrzyła na swoje pomalowane na błękitno paznokcie – jedyny element, który zbliżał ją do „mitycznej” kobiecości. Chwilę potem usłyszał odgłos zbliżających się kroków.

– Deszcz zawsze budzi we mnie wspomnienia… – powiedziała Ariyoshi, siadając obok Haru.

– Dobre czy złe?

– Oczywiście, że dobre. Mama była zapaloną śpiewaczką. Miała piosenki na każdą okazję. Ta o deszczu najbardziej zapadła mi w pamięć.

Haru ujrzała Ariyoshi od innej strony niż zwykle. Zrzuciła maskę powagi, ukazując rozmarzone, zerkające ku przeszłości oblicze. Wpatrywała się w deszcz swoimi brązowymi oczyma, zupełnie tak jakby widziała w nim odbicie dawno minionego życia.

– Potrafisz ją zaśpiewać?

– Zaśpiewać?

– Piosenkę o deszczu.

Ariyoshi zamilkła na chwilę. Przejechała palcem po rękojeści swojego zanpakutou, zupełnie jakby chciała zebrać z niego trochę odwagi.

– Będę fałszować…

– Nie szkodzi. Chcę posłuchać.

Tak naprawdę bardziej niż piosenką Haru zainteresowała się wzmianką o matce. Jeszcze jako dziecko zawsze marzyła o kochającym rodzicu. Potem już z tego wyrosła, zdając sobie sprawę, że w Soul Society był to swego rodzaju luksus. Jednakże sentyment pozostał i po cichu liczyła, że gdy tylko Ari-chan zaśpiewa, poczuje to samo, co ona czuła, gdy śpiewała jej matka.

– Ale naprawdę zepsuję tę piosenkę – przekonywała dalej Ariyoshi, żałując już w duchu, że w ogóle o tym wspomniała.

– Proszę. – Haru złapała ją za rękę. – Nie przejmuj się tym. Wystarczy, że zaśpiewasz tak jak potrafisz.

Ariyoshi spojrzała na nią ufnym wzrokiem. Wstała, wzięła głęboki oddech, rozgrzała się, machając ramionami.

– Dobrze. Zaczynam.

Gdy słyszysz deszczu plumkanie…

Gdy krople spływają po szybie…

Gdy Sen w mokrej szacie przychodzi,

szukając Duszy dającej życie…

Jej głos był delikatny, nieco monotonny, a zarazem pełen spokoju, skrywanej głęboko namiętności. Mówiła wyraźnie, może nawet zbyt pedantycznie, mocno akcentując każde słowo. Deszcz zdawał się przygrywać kolejnym wersom, przeistaczając się w cichą melodię.

Przy tobie będę, głaszcząc twą głowę,

gdy deszcz przychodzi…

Przy tobie będę, snując opowieści,

gdy deszcz odchodzi…

Haru słuchała z ogromną uwagą. Każde słowo trafiało do jej duszy; widziała się oczami wyobraźni jako dziecko kładące się do snu. Śpiew nie był idealny, lecz pełen szczerości.

Gdy deszcz ulewą się staje…

Gdy szumowi wtórują błyskawice…

Gdy patrzeć nie możesz na gniewne niebo,

długie, ostre krople jak iglice…

Przy tobie będę, tuląc się do ciebie,

gdy deszcz przychodzi…

Przy tobie będę, śpiewając piosenkę,

gdy deszcz odchodzi…

Przy tobie będę, nim nie zaśniesz…

Przy tobie będę, gdy ja zasnę…

Pieśń zakończyła się. Ariyoshi odetchnęła z ulgą, nadal myśląc, że zaśpiewała absolutnie okropnie i praktycznie zbezcześciła pamięć matki. Jednakże Haru wstała i zaczęła klaskać, a na jej twarzy pojawiło się coś, co można by odczytać jako zachwyt.

– Piękne.

Powiedziała tylko tyle, ale dla Ariyoshi znaczyło to więcej niż setka pochwał.

– N-naprawdę? – Shinigami skryła zaczerwienioną twarz w dłoniach.

– Tak, to było świetne – Haru z uśmiechem złapała ręce Ariyoshi, odsłaniając jej twarz.

– Cieszę się. – Ta nieco ochłonęła. – Nie sądziłam, że będę potrafiła to zaśpiewać.

– Może masz ukryty talent?

– Bez przesady…

– Ciekawe czy reszta oddziału chciałaby posłuchać – powiedziała z entuzjazmem Haru. – O, a może kapitan Kyouraku…

– P-przestań! – Ariyoshi przyłożyła dłoń do ust Haru. – Wystarczy, że ty to usłyszałaś.

– Jeśli tak sądzisz…

– Teraz ty też musisz coś zaśpiewać…

– Ja?

– Tak. Inaczej nie będziemy kwita.

Haru raczej się nie spodziewała, że będzie musiała się zrewanżować za wysłuchanie śpiewu przyjaciółki.

– Nie znam żadnych piosenek – przyznała bezradnie Haru.

– Może być poezja.

Ariyoshi nie miała zamiaru odpuszczać.

Usiadła na podłodze, oparła głowę o złożone dłonie. Wyczekiwała na deklamację, z nadzieją, że przyprawi Haru o podobne zażenowanie (albo i radość, choć do tego nie chciała się przyznawać nawet w myślach).

Haru szybko przeszukiwała umysł w poszukiwaniu jakichś wartych prezentacji tekstów. Poezja, poezja… Nic jej nie przychodziło do głowy. W końcu jednak dotarła do pisywanych przez nią listów. Tak, tam coś znalazła, coś ukrytego w odmętach pamięci.

– Dobra, coś mam.

– Zamieniam się w słuch.

wschód słońca zza chmur

suche powietrze zimy

znowu sen odegnam

– Haiku?

– Tak, napisałam je dawno temu… – odpowiedziała, starając się, by zabrzmiało to możliwie skromnie.

– Niezwykle ciekawe. Potrafisz pisać. I to w dodatku poezję. – Ariyoshi naprawdę była pod wrażeniem: jej oczy niemalże zaiskrzyły.

– Tylko trochę. – Haru usiadła naprzeciw niej. – Nigdy nie robiłam tego na serio.

– Niemniej jest to talent warty uwagi. – Ariyoshi wydawała się być już zupełnie pochłonięta tym tematem. – Ja jedynie zaprezentowałam piosenkę mojej matki, ty zaś pokazałaś coś w pełni swojego. Nie mogę nie być pod wrażeniem, Haru.

– Zawstydzasz mnie…

– I kto to mówi? – Ariyoshi od razu sobie przypomniała swój stan po odśpiewaniu piosenki. – Słuchaj, może poukładamy razem haiku? Nigdy tego nie robiłam, a zawsze kusiło mnie by spróbować.

Deszcz, który znów przybierał na intensywności, zdawał się przytakiwać temu pomysłowi.

– Czemu nie. Tylko nie oczekuj ode mnie wykwintnej poezji – odrzekła Haru.

Siedziały na tarasie niemalże do wieczora, układając dziesiątki haiku, w większości słabych i niewartych zapamiętania, jednakże nie był to dla nich powód do zmartwień. Bawiły się przednio, szukając kolejnych tematów i wymyślając coraz bardziej zakręcone metafory.

Gdy było już ciemno, a Haru wracała do swojej kwatery, wsłuchując się w odgłosy ciągle nieustępującego deszczu, z wielkim zadowoleniem przyznała w duchu, że spędziła tę deszczową niedzielę w najlepszy możliwy sposób.

 

//napisane w 2022. Odkopane i poprawione na potrzeby konkursu. Podziękowania dla Caina za sprzyjający wykopaliskom temat xd

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (14)

  • NinjaC 2 godz. temu
    Są już podane tematy na bitwę?
  • zsrrknight 2 godz. temu
    https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-7-w1958/
    dwa pierwsze. Kolejne poda marok później
  • NinjaC 2 godz. temu
    Tak, już widzę.
  • NinjaC 2 godz. temu
    Szybki Bill ;)
  • zsrrknight godzinę temu
    tak szybki, że aż cztery lata temu to napisałem xd
  • NinjaC godzinę temu
    zsrrknight, domyśliłem się ;) po prostu jesteś przygotowany.
  • droga_we_mgle godzinę temu
    zsrrknight XD
    (przeczytam i odpowiednio skomentuje później)
  • droga_we_mgle godzinę temu
    "czekoladowe włosy" - to takie typowe dla ff😄

    Nie oglądałam Bleacha, wiec z ciekawości pytam - czy są tu jakieś kanoniczne postaci, czy wszystkie są OC?

    A poza tym jest ok, czuć... napięcie między bohaterkami.

    Sama mam trochę starych ff, zastanowię się, czy je odkopać czy spróbować coś nowego (tylko że obecnie mam fazę na JoJo, a nie wiem, czy podołam temu uniwersum🫣).

    Pozdrawiam~
  • zsrrknight godzinę temu
    typowe to nie wiem, bo się nie znam - akurat tak było i nie zmieniałem. Jakbym teraz pisał, to nie wiem czy bym użył tego słowa.
    Z postaci z Bleacha jest Nanao Ise i kapitan Shunsui Kyouraku - obecność zredukowana do minimum, bo ciężej dobrze oddawać cudzych bohaterów.
    Jak czuć napięcie to dobrze - taka była intencja
    Pozdrawiam
  • Cain
    Hmm, byłem przekonany że nie lubisz Bleacha.
    Zdecydowanie czuć klimat tego anime w opowiadaniu. Zwłaszcza w tych cichszych momentach, jak postacie sobie rozmawiają gdzieś w soul society.
  • zsrrknight
    no akurat jest wręcz przeciwnie xd. Skąd ten pomysł w ogóle? Napisałem kiedyś coś dwuznacznego, co mogłoby to zasugerować xd?
  • Cain
    zsrrknight Tak xD Jak czytałem wątek na forum "Anime"
    https://zapodaj.net/plik-6Zepq0wPXV
    Choć może odniosłem błędne wrażenie, bo jak coś chwalisz to tak nie do końca.
  • hikariyamix_x
    Cain aaa, no to były wrażenia na bieżąco. Potem znacznie bardziej polubiłem ten serial jak już obejrzałem całość
  • Cain
    hikariyamix_x No bywa i tak

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania