LBnP — 7 — Final Fantasy – Na ratunek Sarah Bernhardt
– Dzień dobry, doktor Aki Ross.
– Dzień dobry. Choć nie do końca „doktor”. Jestem jednostką AkiMi, hybrydą sztucznej inteligencji. Ciało pani doktor zostało zniszczone podczas ataku fantomów. Przetrwał tylko mózg, który zintegrowano z moim oprogramowaniem.
Kapitan przyjął to skinieniem głowy, maskując zaskoczenie.
– Rozumiem. Kapitan Ti Zeus, dowódca Red Boa. Witamy na pokładzie.
– Jak długo potrwa lot na Azarid?
Zeus zerknął na ekrany nawigacyjne, na których pulsowały zielone linie trajektorii.
– Mamy szczęście. W porze Ver pasy asteroid zazwyczaj gęstnieją, ale od dwóch dni są rozproszone. Droga jest czysta. Będziemy na miejscu za siedemnaście klepsydr.
AkiMi przeszła do sekcji rekreacyjnej i zanurzyła się w basenie akceleratorowym. W tym samym czasie połączyła się z cyfrową świadomością doktor Ross, kończąc synchronizację danych misji.
Wstrząs podwozia oznajmił koniec podróży.
– Wylądowaliśmy, pani AkiMi.
– Doskonale, kapitanie. Proszę aktywować Strażników Gai. Muszą przetransportować Gajański Bursztyn. Bez niego nie zdołamy zabezpieczyć Sarah Bernhardt.
Ti Zeus uderzył w seledynowy panel. Z luku w suficie na metalową podłogę spadło dwadzieścia miniaturowych golemów. Sekundę później ich pancerze rozszerzyły się z głośnym chrzęstem, osiągając ludzkie rozmiary.
– Strażnicy Gai gotowi do działań. Czekamy na rozkazy – oznajmiły zsynchronizowanym, basowym głosem.
Kapitan wgrał im wytyczne i otworzył śluzę. AkiMi i jej eskorta ruszyli w lśniącą czerń Azaridu.
Golemy otoczyły hybrydę ciasnym kordonem. Dwóch z nich niosło ciężki pojemnik z Gajańskim Bursztynem. Musieli działać szybko. Cel należało namierzyć przed świtem, zanim bojowe mrówki Amasius wybudzą się z nocnego letargu.
Azarid była ciepła, sucha i kamienista. Słońce grzało tu zaledwie przez sześć dni w roku. Tylko w tym krótkim czasie gwałtownie rozkwitała osobliwa flora Azaridu, stanowiąca jedyne pożywienie dla wszechobecnych owadów. Gajański Bursztyn był rośliną agresywną i inwazyjną, rozrastającą się do niewyobrażalnych rozmiarów. Roztaczał tak intensywną, aromatyczną woń, że jego soki miały stać się doskonałą przynętą nie tylko dla królowej Amasius.
Ekspedycja dotarła do podnóża poszarpanych skał.
AkiMi uniosła laserowy skaner termiczny. Niebieska smuga światła zaczęła przecinać ciemność, szukając rośliny.
Do świtu zostały niecałe dwie klepsydry. Czas uciekał, a mrówki mogły zacząć się budzić w każdej chwili.
*
Śluza Red Boa syknęła, wypuszczając resztki gorącego powietrza.
– Witam z powrotem, pani AkiMi. Widzę, że akcja zakończyła się sukcesem.
– Tak, kapitanie. Sarah Bernhardt była ukryta u wylotu Jaskini Księżycowej. Na jej miejscu zostawiliśmy Gajański Bursztyn.
– Co teraz z nią będzie? – Zeus spojrzał na zabezpieczony w kapsule ładunek.
– To ostatni żywy egzemplarz. Trafi prosto do laboratorium na badania i klonowanie. Ta peonia ma unikalne właściwości lecznicze. Jest warta więcej niż ta cała planeta.
Kapitan uruchomił Red Boa i ruszyli w drogę powrotną. Zaaferowani sukcesem nie zauważyli kilku, ruchomych kropek na metalowej podłodze, z których jedna wyróżniała się rozmiarem.
Komentarze (2)
"zabezpieczyć Sarah Bernhardt." - imię Sarah się odmienia
A na której części Final Fantasy jest to opowiadanie bazowane? Akurat w przypadku tej serii jest to dosyć ważne. No, oczywiście nic nie zrozumiałem z tego tekstu, ale nie mogę uznać tego za wadę, no bo fanfiction nie mają w obowiązku być przystępnymi dla wszystkich czytelników.
„Final Fantasy: Wojna Duszy” – wielokrotnie oglądałam w tv i tylko to pamiętam.
Powiedzmy, że to alternatywny ciąg dalszy, choć napisany z innej okazji.
A wklejam, bo mało tekstów.
Dziękuję za przeczytanie i uwagi.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania