LBnProza nr.40-Sen

Z księżyca wydobyły się nieodkryte słowa promieniejące wśród siebie swą innością. Czekały na moment aż zostaną rozgarnianie poza widzialność albo zagęszczone, po niebiańskiej drodze. To stamtąd pochodzą, te najpotężniejsze, ukrywane pod miękką, jasną i wiecznie niestrudzoną powłoką weny. Dzisiaj rozchodzą się podczas pełni a może to jest jutro. Przedtem i teraz wirują między wachlarzami niestajności. W ten przepełniony niespotykaną dotąd dziwnością wieczór, Raphaela unosi się wysoko ponad tym niezwykłym i nienachalnie brzmiącym światem i macha rękoma,

jakby chciała coś powiedzieć. Po chwili, gdy bierze tubę zrobioną z marzeń o niedojrzałości, słychać jej dźwięczny głos mówiący o tym, że kończy nam się czas. Że sen i niesen są bliskie zjednoczeniu. Połączą się na zawsze ze sobą, przez co nie będę mógł rozróżnić tego co prawdziwe, od tego co wyśnione. Pamiętam, że ona zawsze miała jakąś cząstkę niepokoju w sobie. To zbliżyło mnie do niej i do jej niewątpliwie pięknych wyrazów, mówiących o moim uznaniu. O tym, jaki byłem i będę, co mnie czeka.

Raphaela latała a wśród niej nieustannie krążyły, one, wybrzuszone "b", ponętne "l" i niemające nic do powiedzenia "g", "g" jak gówno nie nakryte moją odezwą co do użyteczności. Nie wiedziałem, czy pozwolić jej przebywać w moim umyśle więc zdecydowałem, że rzucę monetą . Kiedy to zrobiłem, wpadła ona w pętle czasu i już nic nie mogło zostać odnalezione. Zło czyhało na moje rozterki. Po chwili: pomyślałem gdybym był schowany w tym kawałku metalu, któremu powierzyłem mój los. Natychmiast przeniknąłem do niego czując jego zimno, które powodowało niezmienne i nieokreślone dotąd katorgi. Ból był okrutnym odźwiernym, wypełnił każdą cząsteczkę, tego co nazywam ja. Przetrwałem to, ale to było nicością, w którą pchany dążyłem. Przytwierdzony do ściany wiedziałem, że jestem tu, gdzie nieodparte wrażenie strachu posyła ci niczym szepnięcia liści, ukryte wiadomości. Nade mną był napis- ten co wprowadził w pętle czasu świętą potyczkę psychologiczną przyszłości. Miałem zapłacić karę za to, że pragnąłem, aby wybór nie był moim. Swoim niezdecydowaniem wpłynąłem na ruch monety. Wokół mnie tłum wołający:

— Skazać go na formę!

Przecięto ścianę po linii mojego ciała. Inne wersje przepełnione wielością małych elementów, z których wyrastały upodabniając się coraz bardziej do mnie. Poczułem, że już nigdy nie będę zadowolony z rezultatów mojej pracy. Wszystkie możliwe wybory będą złe, zamknięte w tych postaciach. Odtąd zostałem tułaczem swojego umysłu. Nie miało sensu pragnąć, wiedząc jak daleki jestem od kierunku, w którym zmierzałem. Pomyślałem, że przeznaczenie splata nas ze sobą, powodując daleko idące okrutne konwulsje. Ktoś krzyknął:

— Koniec!

Właśnie teraz zdałem sobie sprawę, że to nie dzieje się naprawdę i miałem otworzyć oczy, ale to było nic pośrodku niczego. Nie wiedziałem, że źle znoszę transparentność mojego ducha, przenikającego między innymi światami. Noc była czymś co sprawiało, że stawałem się skostniały, niezdolny do wejścia wyżynami wyobraźni na szczyt. Przerażało mnie to, że zostanę wsiąknięty w jakąś nie do końca znaną rzeczywistość. Po słowach Raphaeli to uczucie się pogłębiło i stało się miejscem nieustannych bitew o zachowanie własnej niezależności.

Po chwili usłyszałem:

— Niezdecydowani będą ukarani jak za najstraszniejszy grzech, bo nigdy nie dokończą tego co zaczęli. Jesteś skazany na życie w zapomnieniu, bo nie korzystałeś ze swoich doświadczeń. Dotychczasowe znikną a zastąpią je nowe, niewydarzone, niepasujące do tych, które przeszedłeś.

Ostatkami moich wytężonych myśli zacząłem przemierzać kręte drogi samopoznania. Zachowując usilnie wszystkie wspomnienia tworzące moje całe życie. One były czymś czego ja, nie chciałem stracić. Wątpliwości nad tym co zachować a co odrzucić, wpędzały mnie w skraj rozpaczy. Już miałem się poddać. Równocześnie robiłem wszystko, aby nie zobaczyć tego, kogo słyszałem. Ciekawość jednak przeważyła i byłem gotowy. Okazało się że mówi to Raphaela. Śmiejąc się szyderczo, wpędziła mnie w stan niewątpliwego niezrozumienia tego, co się dzieje. Zawsze ta osoba, od której słyszymy straszne rzeczy zostaje jakby naznaczona . Dopatrujemy się w niej czegoś naprawdę złego. Tak było w moim przypadku, lecz zdecydowałem, że Raphaela pozostanie przy mnie. Mrok dalej czaił się zewsząd i był wszędobylskim wędrowcem porzucającym swoje dzieci - sny dla każdego z nas. Poczułem się bardzo zmęczony. Uległem temu uczuciu i zatopiłem się w zjawy tamtego świata, sennych marzeń, pragnień i mrocznych tajemnic. Podczas tego codziennego rytuału, powodującego zamknięcie wewnątrz nas przestrzeni. Zauważyłem że do nich przedostają się najpierw pojedyncze litery a potem całe wyrazy, jakbym był otulony kołdrą ze słów.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • Nikto0 3 miesiące temu
    Mam pytanie. Czy nie za wiele mówię czytelnikowi?
  • Kocwiaczek 3 miesiące temu
    Tak na szybko:

    * Bardzo długie zdania, wielokrotnie złożone. Niby to nie błąd, ale momentami idzie się pogubić;
    * Dywizy w dialogach do podmiany na pauzy lub półpauzy;
    * Za dużo zaimków. W pierwszym zdaniu masz "siebie-swą-moją-nią-swej".
    * "Się" powtarzane jest w kilku zdaniach pod rząd;
    * Brak spacji przy dialogach;
    * Wypowiedzi powinny rozpoczynać się od dużych liter;
    * Pojedyncze literki dałabym w cudzysłowie, np. "b";
    * Przecinki daj bliżej pierwszego wyrazu;
    * W kilku miejscach brakuje zarówno kropek, jak i przecinków.

    Popraw proszę zapis. Przyznam szczerze, że w tej formie ciężko było mi przebrnąć przez tekst. Zaimki aż biją po oczach. Spróbuj poszukać zamienników. Jeśli któraś z powyższych uwag będzie niezrozumiała, daj znać, a pomogę.
  • Nikto0 3 miesiące temu
    Nie wiem o co Ci chodzi jak piszesz Dywizy w dialogach do podmiany na pauzy lub półpauzy.
  • Kocwiaczek 3 miesiące temu
    Nikto0, jest różnica w tym czy piszesz ‐, –, —. Pierwsze to dywiz. Je się stosuje np. przy łączeniu wyrazów "czarno-biały". Przy dialogach stosuje się albo półpauzę – (średnia długość kreski), albo pauzę — (najdłuższa kreska). W razie wątpliwości poszukaj w Google. Jest dużo stron na ten temat.
  • Nikto0 3 miesiące temu
    Kocwiaczek Już poprawiłam.
  • Nikto0 3 miesiące temu
    Dziękuję.
  • Kocwiaczek 3 miesiące temu
    Nikto0, jeszcze duże literki i spacje przy dialogach, np.
    Nie:
    —niezdecydowani(...)
    Tak:
    — Niezdecydowani(...)

    Popraw, wrócę później i przeczytam. Dam znać czy jeszcze coś wyłapię i wówczas się odniosę do treści.

    Niemniej cieszy mnie, że chcesz się rozwijać i zadajesz sobie trud. To dobry znak na dalszą twórczość:D
  • Nikto0 3 miesiące temu
    Kocwiaczek Poprawiłam.
  • Kocwiaczek 3 miesiące temu
    Nikto0, brakuje jeszcze gdzieniegdzie przecinków (zwłaszcza przed "a" – nie jestem jednak ekspertem, więc nie wskażę konkretnie). Niektóre myśli wzięłabym w cudzysłów. Gdzieś tam wyłapałam pojedynczy dywiz, do zmiany na półpauzę. Jest też pusty wiersz. Zupełnie niepotrzebny, bo wcześniej są dobrze akapity zrobione.

    Jeśli zaś chodzi o sam tekst, to jest mocno pokręcony. Nie umiem się czegokolwiek uchwycić. Mężczyzna błądzi wewnątrz samego siebie. Broni przed uchwyceniem w formę. Wciela za to w inne. A Rachela? Wydaje się być cząstka jego samego. Taką wszechwiedzącą i krytyczną. Najgorzej, że nie wiem do czego dąży bohater, bo wszystkie jego działania wyglądają jakby czynił je bez większego zamysłu. Jedyne co wydaje się pewne to "trwanie". Tylko czy na dłuższą metę można tak żyć?
  • Narrator 3 miesiące temu
    Jeszcze to:
    * Nie używaj potrójnych wykrzykników (!!!), bo to zniewaga pod adresem czytelnika. Nikt nie lubi jak mu młotkiem wbijają do głowy. Nawet dwa wykrzykniki to za dużo, ale dopuszczalne w wyjątkowych sytuacjach. A twoim opowiadaniu przechodzisz z głębokiego rozmyślania od razu do darcia się na cały głos. Nic pośrodku. Staraj się stopniować nastrój.

    * Brakujące przecinki i kropki, zdania się zlewają w bełkot:
    „Okazało się że mówi to Raphaela śmiejąc się szyderczo wpędziła mnie w stan niewątpliwego niezrozumienia tego co się dzieje.” ->
    „Okazało się, że mówi to Raphaela. Śmiejąc się szyderczo, wpędziła mnie w stan niewątpliwego niezrozumienia tego, co się dzieje.”

    Przeczytaj to na głos, albo jeszcze lepiej daj komuś do przeczytania, to wyłapiesz podobne usterki. Pomysł dobry, ale musisz popracować nad jego realizacją.
  • Nikto0 3 miesiące temu
    Uwzględniłam uwagi. Dziękuję za komentarz.
  • Literkowa Bitwa na Prozę 3 miesiące temu
    Witamy w Bitwie i życzymy dobrej zabawy.

    Literkowa
  • Nikto0 3 miesiące temu
    Kiedy odbędzie się głosowanie?
  • Literkowa Bitwa na Prozę 3 miesiące temu
    Nikto0 wszystko będzie ogłoszone i na pewno cię nie ominiemy.

    Literkowa
  • sisi55 2 miesiące temu
    Gdybym musiał to streścić to nie wiedziałbym co powiedzieć. Tekst dla mnie nie zrozumiały. Pierwsza scena ciekawa, czuć klimat nocy, ale potem można się pogubić.
  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 miesiące temu
    Rozpoczynamy Głosowanie.
    Autorzy czytają i pozostawiają komentarze i nagradzają według zasady: 3 - 2 - 1 plus uzasadnienie; dlaczego?
    Zapraszamy obowiązkowo Autorów do czytania, komentowania i zagłosowania.
    Głosowanie potrwa do 10 marca /środa/ godz. 23:59
  • Margerita 2 miesiące temu
    mi się podoba

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania