Legenda o stadzie widmo
Gliny to niewielka miejscowość, która od początku dwudziestego wieku co 20 lat zamiera z przerażenia. Każde dziecko ze wsi i okolic zna tę legendę. Wszystko zaczęło się latem roku tysiąc dziewięćset czwartego. Na pobliskich łąkach czwórka dzieci bawiła się beztrosko. Niedaleko nich znajdowało się stado bydła ogrodzone drewnianym płotem. W pewnym momencie to stada zbliżyły się psy, które je wystraszyły, a te staranowało płot i wybiegło na polane, gdzie bawiły się dzieci. Wszystko trwało chwilę. Nikt z nich tego nie przeżył.
Gdy rodzice przyszli na łąkę po swoje pociechy zastali ich martwe zdeptane ciała. Cała wieś została mocno wstrząśnięta tymi wydarzeniami. Jednak to był dopiero początek, bo po dwudziestu latach znów naleziono na tej samej łące martwe ciała. Miały one na sobie ślady kopyt. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w okolicy nikt nie chorował już bydła. Sytuacja powtarzała się przez następne lata i nikt nie mógł tego wytłumaczyć. Ludzie byli tak przerażeni, że bali się wychodzić z domów do prac polowych.
Osiemdziesiąt lat od pierwszych wydarzeń jeden z mężczyzn postanowił wyjaśnić tę zagadkę i mimo że cała wieś odciągała go od tego pomysłu, on poszedł na łąkę i czekał. Późnym wieczorem, gdy słońce było już za horyzontem usłyszał dziwny dźwięk, jakby kilkudziesięciu kopyt. W ciemności jednak nic nie mógł dostrzec i wtedy został staranowany. Jednak jakimś cudem przeżył i zdołał uciec, po czym zwołał do remizy wiejskiej wszystkich i opowiedział co się stało, ale nikt mu w to nie uwierzył. Następnego dnia znaleziono szczątki mężczyzny porozrzucane po całej łące. I wszyscy mówili, że gdy mu uwierzyli on nadal by żył.
Komentarze (4)
i jeszcze końcówka - że gdy - na gdyby.
mam niemały problem z Twoimi opkami, są wciągające, i rozumiem, że wolisz krótkie formy, ale, kurczę, no przydałoby się (imho) to ciut bardziej rozwinąć.
summa summarum, 4.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania