Legenda o złym władcy
Dawno, dawno temu
na ziemiach się działo,
gdy z rozkazu księcia
stryjów pochowano
i to nie w mogile,
lecz w wodach jeziora.
„Niech tam zgniją do cna” –
taka jego wola,
a właściwie żony,
złej i znanej z knucia,
która namówiła
do krewnych otrucia.
Co było przyczyną?
Był on krwawym władcą
dla swojego ludu,
zamiast rządzić znawczo.
Wtedy jeszcze wiece
księcia wybierały
i gdy był okrutnym,
się go pozbywały.
Tak to władca z żoną
stryjów się pozbyli –
w obawie o władzę
(gdyż ci lepsi byli
i lud mógł jednego
nowym księciem wybrać,
poprzedniego z żoną
na obczyznę wygnać).
Z ciał niepogrzebanych
kara się wylęgła,
w nieprzebranej liczbie
zabójcę dosięgła.
Ten w trwodze, z rodziną
ledwie zrejterował
na wyspę niedużą,
gdzie się w wieży schował,
w mnóstwo korców zboża
zasobną w komorze.
Tam poczuł bezpieczność,
że go nikt nie zmoże.
Wygrażał się z góry
do swych współplemieńców,
że sprzeda w niewolę
wszystkich jako jeńców.
…a w tym czasie kara,
drewno przegryzawszy,
zboże w mig zeżarła,
do ziarna dostawszy.
Zbrodniarz, bez żywności,
śmierci z głodu czekał.
Kara przyspieszyła –
by długo nie zwlekał,
szybciej go dopadła –
z żoną i synami
stał się, w kolejności,
kary posiłkami.
Sprawiedliwość czuwa –
żywota dokonał,
kara niezbyt ludzka,
ale zasłużona.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania