***[lej o średnicy dwudziestu metrów...]
lej o średnicy dwudziestu metrów
jak to zszyć
jak obiecać że nie będzie blizny
tu rosła grusza
tam stał mój dom
i matka przy kuchennym stole
obierała ziemniaki
spod gruzów wystawała jej chusta
przykryłam nią śmierć
zimne światło wystrzeliwanych rakiet
dotyka tylko tych
którzy nie odwracają wzroku
oni zobaczą jak zamienia się w ogień
ugotuję na nim kaszę
z zapasów na czarną godzinę
gdy zestrzelą nam słońce
i dopali się ostatnia świeczka
Komentarze (14)
Do słońca nie dosięgną, i dobrze.
pzdr
Obyś miał rację. Dzięki.
Odpzd.
Bardzo w porzo wiersz.
Dziękuję, Patrioto.
Lej mi się kojarzy z dołem po bombie - mocny przekaz.
Dziękuję, Numerkowy;)
I widzisz Iga... Tak "lubiłaś" (cudzysłów, bo głupio brzmi słowo) książki o wojnie, a teraz sama będziesz świadkiem. Oby nie bliższym.
I oby nie słońce.
Dobry wiersz.
Patrzę w telewizor i nie wierzę. Nie rozumiem i nie zgadzam się na taki świat.
Dzięki.
Igalga↔ Cóż tu rzec.... Ileż to już będzie niewypowiedzianych słów... ↔Pozdrawiam:)↔%
Dziękuję i odpozdrawiam, DD :)
?
Jacom - :)))
Jak tu nie wierzyć w reinkarnację
https://www.tekstowo.pl/piosenka,tamara_miansarowa,pust_wsiegda_budiet_solnce.html
Dziękuję, Grain.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania