Lęk
W oparach strachu kłębi się
Cień mój własny
Ciemna poświata jego
Przyświeca niczym duch zły
Chodzę licząc kroki
Stukając śródstopiem lekko
Z oddechem przyspieszonym
Idę przed siebie
Droga donikąd bez celu
Trzęsącymi się dłońmi
Podnoszę telefon
Wykręcam numer ratunkowy
Zastrzyk bólu
Pozwala przełknąć rzeczywistość
Na ile
Na chwilę
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania