lęk II

bywają dni

kiedy poezja mnie przeraża

najczęściej w osiedlowym sklepie

kupuję chleb

 

ona pyta

jaśniejszy czy ten bardziej wypieczony

czuję jak zaczyna rosnąć we mnie

to dziwaczne zjawisko

przybiera coraz trudniejszych

do określenia kształtów

chleb zaczyna pożerać mnie

od środka

 

w końcu udaje mi się uciec

na zewnątrz

 

a tam

lump pełen nadziei

ze szczerbatym uśmiechem

pan da na chleb pan da

rzucam coś na odczepnego

przyspieszam kroku

 

w domu

na ścianach

chleb lump ja

i gdzieś pomiędzy

poezja

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania