Lekcja małego uparciucha
Mały kotek, czarny cały,
myślał, że jest doskonały.
Dziewięć żyć w zapasie miał,
każdy zakaz w nosie miał.
Raz na drzewo wszedł wysoko,
stracił życie pod opoką.
Spadł na ziemię, otrzepał się,
„Jeszcze osiem mam” – rzekł we śnie.
Drugie poszło pod kołami,
gdy się gonił z motylami.
Nie uważał na ulicy,
szukał szczęścia w okolicy.
Trzecie życie wpadło w wodę,
gdy chciał sprawdzić swą urodę.
W studni ciemnej się utopił,
błąd swój wielki łzą pokropił.
Czwarte stracił przez jedzenie,
zjadł trujące jakieś mienie.
Brzuszek bolał, świat się kręcił,
los go wcale nie zniechęcił.
Piąte życie pies mu skradł,
gdy do budy kotek wpadł.
Drażnił kundla na podwórku,
będącego tylko na sznurku.
Szóste poszło na kominie,
dym go zdusił w tej godzinie.
Chciał być wyżej niż te ptaki,
los mu zadał cios już taki.
Siódme życie prąd go kopnął,
gdy do gniazdka łapką tupnął.
Iskry wszędzie się sypały,
kotek został ledwo cały.
Ósme stracił w bójce z kotem,
co go gonił pod tym płotem.
W blasku księżyca cicho drży,
z jednym życiem - pełen łzy.
Dziewiątego życia teraz strzeże,
i w siłę nowego dnia też wierzy.
Kocha każdy nowy dzień,
zniknął z oczu arogancji cień.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania