Leprous But Pure (Trędowaty Ale Czysty)

Od początku do końca, z grzechu wyssany,

Z ciemności wydarty, do światła przywiązany,

Przyszedł na świat, naznaczony za życia,

Piętnem dotknięty, nim pierwsza pieśń zabrzmiała.

 

Tyranami otoczony, za młodu opluty,

Palcami wskazywany przez tłum nieczuły,

W kolebce kamienie zamiast czułych dłoni,

W oczach matek strach – odbicie niepełne.

 

Czysty lecz trędowaty,

(Trędowaty, ale czysty)

Czysty lecz trędowaty,

(Trędowaty, ale czysty)

Czysty lecz trędowaty,

(Trędowaty, ale czysty)

Przebacz im, bo nie wiedzą co czynią.

 

Powłoka nieszczęsna pod skórą uwięziona,

Dusza płonie w klatce z rozkładu i gnicia,

Wytłumiony... z wypaloną dziurą w sercu,

Gdzie kiedyś miłość, tam pustka milczenia.

 

Ludzkim cyrkiem okrążony, upada na kolana,

Wśród śmiechu tych, co w maskach obojętności,

Rozdaje chleb głodnym, wodę spragnionymi,

A oni odwracają głowy, szukając znaków cudu.

 

Naznaczony, ciernisty, rozdarty,

Wyśmiany, żałobny, niewinny,

Cierpiący, modlący, upadający,

Wiecznie szukający, wiecznie dający.

 

Skazany, poniżony, zraniony,

Opluwany, deptany, milczący,

Błagający, odpuszczający, przebaczający,

W prochu leżący, o wzniesienie proszący.

 

Kłamcy, grzesznicy, zranieni

Grzesznicy, zranieni, kłamcy

Zranieni, kłamcy, grzesznicy

 

Przychodzą jak cienie, procesją bez końca,

Z językami jak noże, z sercami jak głazy,

Niosą ciężar na jego plecach, a śmieją się przy tym,

Każdy kamień rzucają w rytm swoich pytań.

 

Proszę, nie przerywajcie... grzeszcie dalej,

Proszę, nie przerywajcie... błądźcie dalej,

Proszę, nie przerywajcie... kłamcie dalej,

Bo w waszym błądzeniu jest moja nauka,

W waszej ciemności odnajduję światło.

 

Czysty lecz trędowaty,

(Trędowaty, ale czysty)

Czysty lecz rozłupany,

(Rozłupany, ale cały)

Czysty lecz zraniony,

(Zraniony, ale żywy)

Przebacz im, bo nie wiedzą co czynią.

 

Wciąż jestem tym, kim byłem i miałem się stać,

Wciąż niosę co moje,

Jesteś moim przyjacielem,

Jesteś moim ludem.

 

Wciąż jestem trędowaty,

Wciąż jestem czysty,

Lecz wciąż rozdarty,

Lecz wciąż tutaj.

 

Krwawię dla was,

Padam dla was,

Wstaję dla was,

Płaczę dla was.

 

Kłamcy, zagubieni, róbcie swoje,

Grzesznicy tacy jak ja, róbcie swoje,

Pełzaj, człowieku, pełzaj w prochu,

W imię trędowatego, w imię czystego,

W imię tego, co przyjął was wszystkich.

 

Trędowaty ale czysty...

Ten świat został stracony (Lecz może odrodzić się na nowo)

Schorzenia żywiące się zgnilizną ducha,

Kolana zhańbione chwałą, co nigdy nie była prawdziwa.

 

Miasta jak komnaty, pełne zagubienia,

Rzeki zastygłe, mosty z obaw,

Młodziki rodzą się z pytaniem w oczach,

A wszyscy czekają na kogoś, kto przyszedł.

 

Musisz upadać w bólu, by zrozumieć kruchość,

Musisz ponieść ciężar, by poznać współczucie,

Musisz im przebaczyć, choć serce woła inaczej,

Musisz zatonąć, by nauczyć się płynąć.

 

Proszę, nie przerywajcie... kłamcie dalej,

Rozsiewajcie opowieści swe z pustych słów,

Budujcie zamki z kart niepewności,

Koronujcie się na władców własnych lęków.

 

Proszę, nie przerywajcie... grzeszcie dalej,

Odprawiajcie swój obrzęd rozpaczy i tęsknoty,

Pijcie wino goryczy do dna,

Sycicie się owocami błądzenia.

 

Proszę, nie przerywajcie... błądźcie dalej,

Zabijajcie nadzieję w sobie, miłość, przebaczenie,

Krzyżujcie prawdę na drzewach zwątpienia,

Bo i tak odradza się co świt.

 

Poświęćcie trędowatego,

Poświęćcie... ale...

Poświęćcie czystego.

 

Weźcie jego ciało, połamane i sine,

Weźcie jego oddech, ciężki i wolny,

Weźcie jego duszę, jeszcze ciepłą,

Weźcie jego milczenie, co mówi więcej niż słowa.

 

Zróbcie z niego ołtarz pamięci,

Zróbcie z niego ciche westchnienie,

Zróbcie z niego opowieść dla niewiernych,

Zróbcie co chcecie –

 

On nadal będzie przebaczał.

 

Trędowaty ale czysty

Trędowaty ale czysty

Trędowaty ale czysty

 

Trędowaty w ciele, czysty w duszy,

Zraniony w sercu, cały w wierze,

Upadły na ziemi, wzniesiony w nadziei,

Zapomniany przez ludzi, pamiętany na zawsze.

 

I nawet gdy ostatni kamień rzucicie,

I nawet gdy ostatnie słowo wypowiecie,

I nawet gdy w zapomnieniu mnie zamkniecie,

I nawet gdy cisza was osłoni –

 

Pozostanę.

 

Bo jestem tym, kim byłem od początku:

Trędowatym, ale czystym.

Czystym, ale trędowatym.

Waszym i nie-waszym.

Zagubionym i odnalezionym.

 

Trędowaty ale czysty.

 

W imię wszystkich naznaczonych,

W imię wszystkich odrzuconych,

W imię wszystkich zapomnianych –

Niech będzie im dane.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates wczoraj o 10:26
    Bardzo dobry wzruszający teks o Chrystusie, miejscami przekorny. Może trochę długi ale przekonywujący.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania