serce

na uroczyskach

Średnia ocena: 2.9  Głosów: 27

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (110)

  • poco 9 miesięcy temu
    Pięć
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki poco za piątkę, pozdrawiam.
  • laura123 9 miesięcy temu
    Ładnie napisałeś, ale wydaje mi się, że trzecia zbyteczna, czytałam bez niej i lepiej brzmi. To tylko sugestia.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki, Lauro, Ta trzecia zawiera największy ładunek informacji, że major walczył jesienią i zimą, pokazuje tło historyczne, do jakiej ruiny Niemcy doprowadzili Polskę po wrześniu, no i wspomina pięknego Demona, konia który zginął razem z majorem w młodniku koło Anielina, zwłoki tego konia są zresztą pochowane w obecnym "Szańcu Hubala". Pewnie z punktu widzenia czysto poetyckiego masz rację, ale ze względu na wyżej przedstawione argumenty, raczej byłbym za pozostawieniem tej strofy.
  • laura123 9 miesięcy temu
    Patriota mnie to jakoś nie przekonuje, ale to Twój wiersz.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Trochę mi jej szkoda, ale skoro sądzisz, że niepotrzebna, to dokonam amputacji. Bo mi się bardziej nie podoba czwarta.
  • laura123 9 miesięcy temu
    Patriota nie podoba mi się rym spalony - nieujarzmionych, może jak coś z tym zrobisz, zmienię zdanie...
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Do jutra do popołudnia coś z tym zrobię, obiecuję i zawiadomię.
  • laura123 9 miesięcy temu
    Patriota, to dobrze. Poczekam grzecznie.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Mam szczerą nadzieję, że mi się uda coś wymyślić, bo już wypaliłem się poetycko na dziś:))
  • Patriota 9 miesięcy temu
    laura123 już mam nowy pomysł na tę strofę. Wieczorem będzie.
  • laura123 9 miesięcy temu
    Patriota myśl, myśl... czekam.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    laura123 narazie mam koncepcję bo jestem w pracy. Pozdr.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Teraz już jest chyba, cud, miód, malina. Poza pierwszym wersem cała strofa nowa. Mam nadzieję, że się spodoba. Uwzględniłem też uwagi Marka i przywróciłem pierwszą strofę w pierwotnym brzemieniu, plus jeszcze parę drobnych korekt.

    wśród mgieł jesiennych śnieżnej zamieci
    najodważniejsi przy nim wytrwali
    nie raz niemiecki pościg ośmieszył
    z niejednej matni wymknął się cało
  • laura123 9 miesięcy temu
    Patriota, teraz to czapki z głów! Super!
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki, naprawdę tak uważasz?
  • laura123 9 miesięcy temu
    Tak.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki, bo bałem się, że się nie spodoba.
  • laura123 9 miesięcy temu
    Patriota, wcześniejszy tytuł lepszy, moim zdaniem.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    "Trzeba rzucić serce za przeszkodę, droga pani, jeśli się chce wygrać". Tak Hubal odpowiedział dziedziczce jednego z majątków, w którym kwaterował jego oddział, na pytanie czy w ogóle mają jeszcze jakieś szanse na wygraną. To bardzo piękny tytuł moim zdanie, chociaż Szaniec Hubala w lesie pod Anielinem, w którym byłym parę lat temu też urzekł mnie swoja niezwykłą atmosferą. To też piękna nazwa. I znów jestem w kropce.
  • Wrotycz 9 miesięcy temu
    Hubal był związany z moim miastem rodzinnym, sporo kiedyś o nim czytałam. Niezwykle dzielny, inteligentny, zdolny ułan. Tacy ludzie szybko się nie poddają, a i do niesubordynacji skorzy (vide zlekceważenie rozkazu demobilizacji).
    Chwała... i jednak odpowiedzialność za sprokurowanie pierwszej w II wojnie światowej aż takiej, bo potężnej akcji pacyfikacyjnej Niemców wobec mieszkańców wiosek, gdzie uzyskiwał pomoc.
    Zamordowany przez wroga. Grobu nie odnaleziono, pamięć trwa. Ten wiersz jej pomaga.
    Niezły liryk w takim romantycznym stylu napisany. Ale... wad nie widzę.
    5.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki Wrotuś za pochwałę i pięć. Chciałbym żeby był to wiersz godny tego człowieka, szukałem trochę po necie jaką poezję napisano, ale poza szkolnymi konkursami, nie ma żadnej. Nawet na oficjalnej stronie hubalczyków, prowadzonej przez Łukasza Ksytę. Na stronach IPNu znalazłem za opublikowany niedawno, bo 2020 roku zestaw dokumentów niemieckich, bardzo ciekawych. Cała historia pisana okiem Niemców. Znalazł się tam wiersz i okazuje się, że zwykli żołnierze niemieccy sympatyzowali po cichu z Hubalem. Ten wiersz oddaje mu hołd i jest bardzo sympatyczny. Tłumaczenie z niemieckiego takie sobie. Oryginał wiersz jest w linku, a ja wklejam polski przekład.

    https://poszukiwania.ipn.gov.pl/bbp/artykuly/14430,Likwidacja-Oddzialu-Hubala-w-relacji-oficera-Wehrmachtu-odnalezionej-w-niemiecki.html

    Bitwa pod Kamienną

    Palmströma onegdaj zmobilizowano,
    w szabelkę i bacik wyekwipowano,
    gdyż na całej lepszej broni maszynowej
    łapę położyli w Armii Rezerwowej.

    Tak uzbrojonego ciężarówką wiozą,
    śmierć mu staje w oczach, w duszy wieje grozą
    hasło mroczne z latryn, co wieść straszną niesie
    o dzikim Polaku pod Kamienną w lesie,
    z upiorną brygadą, gdzie na siwku w zbroi
    rudobrody major, co kul się nie boi.

    Palmström myśli sobie – całkiem fajna sprawa:
    życie obozowe, warty i zabawa,
    z rąk do rąk butelka czystej sobie krąży
    żołnierska opowieść szeptem ucho drąży
    o tym Rudobrodym, tym postrachu dzieci,
    co u Ober Osta pośrodku zamieci
    ustrzelił żubrzycę i ucztę wyprawił,
    oddział nakarmiwszy dobrze się zabawił.

    Rudego majora śmiało i zaciekle
    - na siwym rumaku chcąc posadzić w piekle -
    oddział SS-manów ściga w środku nocy
    w zielonych ostępach knując z całej mocy!

    . . . . . (tu brakuje kilku wersów) . . . .

    …lotne hasło latryn prześciga o głowę
    motocykl, telefon i wieści radiowe
    i zanim dociera to do generała
    tak przed siódmą wieczór wie już armia cała,
    gdy opada zgiełk i łoskot bitewny:
    pod nocy osłoną swój ratunek pewny

    znalazł groźny Polak, ten nasz nieuchwytny
    major rudobrody na swym siwku sprytnym,
    grono jeńców spore po drodze zgarniając,
    oddziały Göringa za nic sobie mając,
    po czym ich dowódca wznosi swe błagania
    w celu uniknięcia ich rozstrzeliwania.

    W końcu przyszła pora na tę konstatację:
    umknięcie majora zakończyło akcję.

    Palmström na kożuchu jeszcze medytuje
    „Nie ma co ukrywać” tak deliberuje
    „gdy majora SS i policja goni,
    to nasza sympatia jest po jego stronie”.
  • Wrotycz 9 miesięcy temu
    Ojej, super, wielkie dzięki za ten wiersz, dobre potwierdzenie, że Niemcy nie monolit. Zresztą SS faktycznie nie była lubiana, bano się rodzimych drani.
    Moja germanofobia o miligram mniejsza :)
    Pozdrawiam!
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Wrotuś, tam jest jeszcze taki fragment, jak oddział Hubala pod samym nosem dowództwa Oberostu na wschodzie w Spale upolował zubrzycę i urządził (wyżerkę) ucztę pod nosem SS. A skórę tej żubrzycy powieszono na płocie jednostki niemieckiej w Spale co kompletnie ośmieszyło Niemców. To się rozniosło po okolicznych garnizonach lotem plotki.

    Tak, faktycznie policja i SS nie były lubiane także w Niemczech. Jednak zdarzają się nie tylko dobrzy, ale także fajni Niemcy. Trzeba takich cenić.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    err żubrzycę
  • Wrotycz 9 miesięcy temu
    Miał fantazję major :)))
    A jak taka akcja morale podnosiła! Dzięki za info, Patrioto.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Chichot historii, taki super wiersz napisał oficer Wehrmachtu, który ścigał Hubala. Po prostu nawet paradoks. A o historii tej żubrzycy upolowanej pod nosem Sztabu głównego Oberost to nie czytałem w żadnej książce o Hubalu, a chyba przeczytałem w życiu ze trzy. A o tym nie czytałem, nawet w filmie chyba tego epizodu śmiesznego nie ma.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Dobry wiersz. Usunąłbym tylko to:" sen to czy jawa" gdyż to kalka. Pozdrawiam 5
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki Marku, wiesz miałem w tym miejscu inne słowa, ale zamieniłem na te. Uważam, że nadają wierszowi pewną dynamikę. Chyba że wykombinują coś lepszego, to zmienię, bo zmieniam go praktycznie od trzech godzin na coraz lepszy. Pozdrawiam.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Ja jakie były te pierwotne?
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, pierwotna wersja była całkiem inna:

    ledwie umilkły bitew wystrzały
    dym pogorzelisk wicher rozgonił
    w polu pozostał „szalony major”
    jako jedyny nie złożył broni

    Ale to mi się nie podobało.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Nie, chyba raczej taka, już nie pamiętam dokładnie, ale chyba taka:

    ledwie umilkły echa wystrzałów
    dym pogorzelisk wicher rozgonił
    w polu pozostał „szalony major”
    jako jedyny nie złożył broni
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota dla mnie ostatnie wersja jest najlepsza.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, wróciłem do tej pierwszej wersji, chyba masz rację, że jest lepsza.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota ?
  • Nuria 9 miesięcy temu
    Bardzo trafnie.
    5!
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki, Nurio za docenienie, cieszę się, że Ci się wiersz spodobał. Dzięki za piątaka, pozdrowionka.
  • Grain 9 miesięcy temu
    Trudno pisać takie wiersze. Ten jest bardzo dobry. Masę razy oglądałem Film Hubal i jeszcze obejrzę.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    No trudno, coraz trudniej jak się napisało kilkadziesiąt, żeby się nie powtarzać, bo pewne kalki aż same się nasuwają. Na taki szczegółowy temat trudno jest napisać coś ładnego i jednocześnie żeby było unikatowe i wyjątkowe. Znam tylko jedną osobę, która to potrafi.
    Dzięki za przeczytanie wiersza, Grain. Pozdrawiam.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Grain masz rację Hubal Poręby to dobry film. A tak przy okazji to znam syna Poręby. Oczywiście też Porębę.
  • Grain 9 miesięcy temu
    Marek Adam Grabowski, świetna muzyka towarzysząca scenom bitwy.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Ja go uznaję za drugi po Krzyżakach polski film historyczny. Bo Krzyżacy są chyba bezkonkurencyjni. Ale reżyserem Hubala był podobno człowiek bezgranicznie nim zafascynowany.
  • Bożena Joanna 9 miesięcy temu
    Dzięki za wspomnienie o Hubalu, pamięć o niezwykłych ludziach ginie, więc warto wspominać. Ładna liryka.
    Pozdrowienia!
  • Patriota 9 miesięcy temu
    A ja dziękuję za zerknięcie na moją pisaninę, zacząłem pisać o tych ludziach, jak zobaczyłem że na tylu portalach literackich niewiele osób to robi. A któż, jak nie oni, warci są wierszy. Wszystko inne jest płynne.
    Pozdrawiam.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Skoro już jesteśmy przy Hubalu to niestety wpadł on w tę samą pułapkę to później przywódcy Powstania Warszawskiego. Mianowice Polskiej niechęci do walk nieregularnych. Nie rozumiał, że teraz jest partyzantem, a nie żołnierzem kampanii wrześniowej i musi walczyć inaczej.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Hubal się obrażał, gdy ktoś próbował nazywać go partyzantem. Partyzantem nie był, dowodził Oddziałem Wydzielonym Wojska Polskiego, to nie było krycie się po ziemiankach i po lasach. Były mundury i cały wojskowy rytuał. To, że sprzyjali mu nawet niemieccy żołnierze, jak się teraz niedawno okazało, nawet ci którzy uczestniczyli w obławach na niego, pokazuje że ta "demonstracja polskości" jak sam to określał, była potrzebna. Zresztą do lutego liczył jeszcze na ofensywę aliantów na zachodzie. Jak się skończyło siedzenie w okopach i na linii maginota dzisiaj wiemy, rozbiciem Francji i rozwaleniem przez Niemców stutysięcznego korpusu brytyjskiego stacjonującego we Francji i ucieczka resztek przez Dunkierkę do WB. To fajne, że ktoś taki był i potrafił wytrwać tak długo.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Poza tym to nie tak, że on się zamknął w lesie. Początkowo szli z pułkiem pod Warszawę, nie zdążyli, później próbowali przedrzeć się na Węgry, był więc realistą. Dopiero później postanowił zostać i walczyć koło Kielc, bo uznał że tam są sprzyjające warunki terenowe. Zresztą wszystko powinien Ci wyjaśnić list majora do córki:

    Córeczko moja ukochana! Posyłam Ci małą pamiąteczkę, którą zawsze jak dorośniesz noś na paluszku. Tatuś zawsze o swojej Najukochańszej Jedynaczce myślał bardzo i z całych swoich sił kocha i kochać będzie. Może Bozia da, że jeszcze danym mi będzie Córeczkę osobiście ucałować, uściskać i do serca przytulić. Tatuś idzie w świat spełnić swój twardy, ale niemniej zaszczytny obowiązek wobec Ojczyzny. Żegnam Ciebie, Krysiuniu i Mamusię, oraz błogosławię Was Obie i do serca serdecznie tulę. Zawsze Wasz Henryk, Krubki 1 X 1939 r.

    W ten sposób głębiej docierają do nas słowa Komunikatu sporządzonego po śmierci „Hubala” i ogłoszonego z datą 5 maja 1940 r., stanowiącego swoisty ideowy testament „hubalczyków”. Oprócz opisu okoliczności śmierci majora, znajduje się w nim przynajmniej kilka fragmentów, z których każdy z osobna może dowodzić jak wiele symbolicznych wymiarów niosła ze sobą postać mjr. Henryka Dobrzańskiego:

    (…) Mjr Hubal nie żyje. Człowiek, który swój mundur polskiego żołnierza, nałożony w 1914 r., ukochał ponad wszystko, nie zdjąwszy go ani razu, został w nim pochowany. Dowódca, którego działalność nie miała precedensu w historii Polski. Bo każda partyzantka, każdy oddział miał jakieś tyły, mógł się gdzieś schronić i wypocząć, dozbroić się czy umundurować. My zawsze i wszędzie byliśmy otoczeni. Zginął człowiek, który swej przysięgi żołnierskiej nie złamał, honoru polskiego żołnierza nie splamił. Zostaliśmy my (…), by Jego ideę kontynuować, by jak nas uczył, przetrwać do końca, bez względu na to czy tym końcem będzie wolność Polski, czy też śmierć ostatniego z nas. Dowódca nasz nie żyje, ale żyje wśród nas Jego idea i honor polskiego żołnierza. (…)
    Wiemy, że sami nie przywrócimy wolności, ale dla historii potrzebny jest dowód, że znalazł się w Polsce człowiek, który oparł się ogólnej psychozie strachu. Niech nasi następcy wiedzą, że nie wszyscy w tych tragicznych dla naszej Ojczyzny chwilach opuścili ręce, że był jeden, co honor żołnierza i Polaka cenił ponad życie (…).

    (cyt za: Ł. Ksyta, Major Hubal. Historia prawdziwa, Warszawa, 2014, s. 188-189)
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota jednak my potrzebowaliśmy partyzantów. To jest nasz problem, że walka partyzancka wydaje się nam mniej honorowa, ale to nie jest prawda.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Partyzantka powstała dużo później, po zmianie okoliczności politycznych i militarnych, wtedy to był ostatni oddział Wojska Polskiego. Nikt nie ogłosił oficjalnej kapitulacji, więc to było nawet lege artis.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Tak, ale chodziło mi o to, że należało walczyć po partyzancku. Kontynuacja kampanii wrześniowej nie miała sensu.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, a Ty myślisz, że jak oni walczyli. Mieli pseudonimy, jak w konspiracji. Tyle, że nie uważali się za partyzantów. Poza tym Hubal sprawował funkcję sądowniczą na podległym sobie terenie w imieniu RP i posługiwał się atrybutami wojskowymi, m.in. pieczęciami, co szczególnie denerwowało Niemców, uważających polskie państwo za nieistniejące po wieczne czasy.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota temat na dłuższą dyskusję, więc opowiem w strucie. Oczywiście unikał bezpośrednich bitew, jak na partyzanta przystało, ale zachował styl regularnej armii (np. mundury) i ciągnę rozbudowywał swój oddział zamiast go rozproszyć, ale partyzantka z zasady działa w małych grupach. Problemem było też, że miał słabą współpracę z A.K., ale to już nieco inny temat.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, Ak powstała dopiero w lutym 1942 roku, wcześniej była Służba Zwycięstwu Polsce - SZS, a później ZWZ - Związek Walki Zbrojnej. Początki jakiejś partyzantki to dopiero przełom 1942/43. Owszem SZS miała siatkę agentów w terenie utworzoną jeszcze przed wojną (przewidziano to niestety na wypadek klęski) i Hubal z niej korzystał we wszystkich okolicznych miejscowościach, w pobliżu których przebywał. On miał coś w rodzaju własnego wywiadu, a także siatkę werbunkową, łączność z Warszawą, regularnie docierały do niego łączniczki. Działał jak na te warunki, w których żył, profesjonalnie, o wiele skuteczniej od dowódców większości oddziałów partyzanckich.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota 1942 powstała tylko nazwa AK. Partyzantka powstała 13 listopada 1939 r. Chodziło mi o to, ze Hubal odmówił wykonania rozkazu ZWZ/AK rozbicia swojego oddziału na kilka mniejszych i rozproszenia go po kraju, co doprowadziło do zniszczenia jego rozdziału.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, nie wyłapałeś niuansow z filmu, tam chodziło o różnice polityczne, a nie proste niewykonywanie rozkazów. Wówczas tym związkami rządzili polityce przed wojną nieprzychylni sanacji, z którą kojarzony był Hubal. Nie mógł się więc podporządkować jaka sam określił polityków w cywilnych portkach. Podjął słuszną decyzję. Chwała Bogu że chociaż jeden człowiek w Polsce to zrobił, on jeden. Ocalił nasz honor. Dziś możemy bez wstydu spojrzeć w lustro. Zresztą chętnych do tego oddziału tak naprawdę byłyby tysiące, gdyby ogłosił pobór. Więc nie było z tym ludźmi jeszcze tak źle.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota "nie wyłapałeś niuansow z filmu" - mówisz tak, jakby cały problem można było ograniczyć do recenzji filmu. Owszem zdaję sobie sprawę z antysanacyjnej obsesji rządu na uchodźctwie (opisał ją Anders w swoich wspomnieniach) i przyznaje, że zrobiła ona dużo złego, ale nie zmienia to faktu, że istnienie kilku ruchów oporu było szkodliwe, a Hubal był w ZWZ potrzebny. Jednak uczepiłeś się tego co było najmniej ważne w moim komentarzu. Chodził mi o problem skupienia całej siły w jednym lesie. "Ocalił nasz honor. Dziś możemy bez wstydu spojrzeć w lustro". - Pierwszy polski oddział partyzancki nie przetrzymał roku, i dla ciebie gdyby przetrwali dłużej to byłoby niehonorowo.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, on częściowo, a nawet prawie w całości wypełnił tak naprawdę ten rozkaz ZWZ. Mógł mieć pod bronią o ile miałby tyle broni tysiące ochotników, miał kilkuset a i tak ten wielki oddział niemalże w całości zdemobilizował odsyłając ludzi do domów. Tak naprawdę w marcu zostało przy nim tylko kilkadziesiąt osób, tak samo zdeterminowanych jak on. To był już niewielki oddziałek, przypominający oddział partyzancki. Nie stanowił nawet siły batalionu, ani nawet zwykłej kompanii. Ot parę drużyn straceńców. Więc pozostał tak naprawdę z niewielkimi siłami, jemu samemu bowiem chodziło o faktyczną demonstrację polskości, a nie o zwycięstwa militarne, które były wówczas nierealne. Mimo to całkiem nieźle z tym ludźmi odgryzał się ścigających go Niemcom, którzy nawet przed tak niewielką grupą czuli duży respekt i strach. Często przemieszczał się z miejsca na miejsce, pod koniec nocował wyłącznie w lasach, leśniczówkach, na polanach, czyli taktyka tylko i wyłącznie partyzancka, bo innej nie miał nawet możliwości wybrać.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Nie wiem z skąd masz te informacje? Odział Hubala rozrastał i w pewnym momencie był na tyle duży z należało go rozdzielić na kilka mniejszych. Utworzenie tego oddziału było wielkim sukcesem z szkoda, że jeden błąd (zapewne wynikający z emocji) wszystko zaprzepaścił.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, to sprawa faktów. Aczkolwiek nikomu nie polecam wikipedii, jako absolutnego źródła, niemniej masz to napisane nawet tutaj, że po w połowie lutego Hubal rozpuścił większość żołnierzy do domu, a przy nim pozostało góra dziesięciu oficerów i około siedemdziesięciu żołnierzy. W dodatku poszczególne plutony kwaterowały w różnych miejscach. Gdzie indziej kawaleria, gdzie indziej piechota.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Oddzia%C5%82_Wydzielony_Wojska_Polskiego
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Niezbyt dobrze sprawdziłeś źródło. Hubal pod koniec (przed bitwą pod Huciskiem) miał około 100 żołnierzy, a w szczycie ok 320. A zaczął od 16 (mam na myśli stan dojścia do puszczy Świętokrzyskiej). Nawet to było dużą liczbą, gdyż odziały partyzanckie mają zazwyczaj 7-10 żołnierzy! Odział zmniejszył się, nie dlatego że go rozbił, lecz gdyż żołnierze sami z siebie przeszli do ZWZ, po za tym zmniejszenie oddziału nastąpiło po częściowej dekonspiracji oddziału więc było już za późno.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, napisałem, że wiki to nie moje źródło. Ja mam oryginalne relacje hubalczyków, dokumenty, badania własne. Napisałem na ten temat już kilka artykułów historycznych. Skąd pomysł, żeby oddział powiedzmy partyzancki liczył 7 - 10 osób??? Przecież to zaledwie drużyna według nomenklatury wojskowej. Trzy drużyny to pluton, trzy cztery plutony to kompania, 3 kompanie to dopiero zaledwie niewielki związek taktyczny czyli batalion.

    Pisałem o wielu oddziałach partyzanckich, najwięcej o V i VI Wileńskiej Brygadzie Armii Krajowej, działającej najpierw na Litwie, później na Białostoczyźnie, na Mazurach i na Pomorzu. Każda liczyła po kilkudziesięciu, a nawet kilkuset żołnierzy. Osiemdziesięcioosobowy oddział Hubala, jaki miał po demobilizacji w lutym, to nie była nawet kompania wojska.

    Napisałem, że miałby tysiące, jakby chciał, bo tam zgłaszało się dużo ochotników, ale większość odrzucano bo nie posiadali wcześniejszego szkolenia żołnierskiego, albo nie posiadali żadnych umiejętności przydatnych do walki.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota "Skąd pomysł, żeby oddział powiedzmy partyzancki liczył 7 - 10 osób??? Przecież to zaledwie drużyna według nomenklatury wojskowej". - Ale właśnie to próbuję ci wytłumaczyć cały czasz, partyzanci to nieregularna armia, nie można przekładać liczby zasad prowadzenia jednego na drugie bo wtedy mamy słabe efekty. Naprawdę wierzysz, że da się w jednym lesie ukryć 320 umundurowanych żołnierzy? A źródło już daje, jest to bazowy polski podręczni nt. ruchu oporu: " Ryszard Jakubczak, Krzysztof Gąsiorek, Hubert M. Królikowski, Ryszard Marczak, Działania Nieregularne, Element strategii bezpieczeństwa narodowego Polski, BELLONA, Warszawa 2011, s. 69.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Przeprasza powinno być "Józef Marczak". Nie wiem z skąd wziąłem tego Ryszarda?
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Jeśli interesuje ciebie współautor to tu jest wywiad https://www.youtube.com/watch?v=_yGydBqu9CQ
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, dzięki, wysłuchałem tego wywiadu. On dotyczy terytorialsów. Oczywiście książki nie przeczytam na potrzeby tej odpowiedzi, bo wiedzy na temat partyzantki praktycznej mam całe tomy w głowie. Prawie każdy oddział partyzancki w Polsce w czasie drugiej wojny światowej działał na zasadzie podobnej do zasad wojskowych, podział na drużyny, plutony i tak dalej. AK miała pion cywilny i wojskowy. Tak się robi nawet w byle powstaniu, tak było w powstaniu styczniowym, czy śląskich. Jest dowództwo, szarże, podział na oddziały.
    W partyzantce były stopnie wojskowe, takiej jak w wojsku, awanse, książeczki wojskowe. Z umundurowaniem było różnie, jak można było zdobyć. Brygady Łupaszki czasem były umundurowane w niemieckie ubrania, ale z dystynkcjami i oznakowaniami polskimi. Zdarzało się, że oddziały miały nawet po kilkuset żołnierzy. Przecież one nawet rozbijały niemieckie, sowieckie albo polskie więzienia. W takiej sytuacji trzeba było zablokować wrogie koszary, policję, domy ważniejszych urzędników, i jeszcze mieć z kilkadziesiąt osób do samego ataku. Jak ty sobie wyobrażasz takie akcje siedmioma ludźmi, Marku.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota profesor zajmuje się w swojej pracy naukowej dwoma tematami OT (i o tym był ten wywiad) i ruchem oporu. "W partyzantce były stopnie wojskowe, takiej jak w wojsku, awanse, książeczki wojskowe." - Tego nikt nie neguje, ale ja nie o tym przecież pisałem.
    "i jeszcze mieć z kilkadziesiąt osób do samego ataku". - Do typowej akcji partyzanckiej trzeba kilku, kilkunastu ludzi. Jeśli trzeba więcej to po prostu łączy się na jedną akcję kilka oddziałów i tyle. Pisze o tym cała literatura fachowa. Z resztą nie ma o czym dodać, net konie w filmach i zdjęciach z bliskiego wchodu, nigdy tam nie ma kilkuset, chyba że na defiladzie.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, i uważasz że siedmioma ludźmi Łupaszka pobiłby prawie dwutysięczny oddział partyzantów sowieckich Makarowa, rozgonił dość spore regularne litewskie oddziały Szaulisów, których było parę tysięcy, które po paru jego akcjach się rozwiązały, i że siedmiu - dziesięciu ludzi trzymałoby na odległość stacjonujące na Litwie wojska niemieckie, które w praktyce go nie atakowały, bo się partyzantów po prostu bały. Nie żartuj.

    Taki Kmicic miał faktycznie cały czas przy sobie stu do dwustu ludzi, to go Makarow zamordował i kilkudziesięciu jego żołnierzy. Łupaszka się zemścił.
    Tak samo zemścił się na Szaulisach, za mordy i napady na polskie wsie. Siedmioma., dziesięcioma ludźmi to by sobie mógł co najwyżej zupy nagotować na zimę.

    Jeśli któryś z tych profesorów coś takiego napisał, to chyba nie ma większego pojęcia o partyzantce. Wystarczyłoby, żeby poczytał jakie liczby partyzantów faktycznie walczyły.

    Może na jakąś małą akcję, wysadzenia mostu, albo podobną można było wysłać parunastu ludzi, ale nie na walki z oddziałami litewskimi, niemieckimi, czy sowiecką partyzantką, która utrzymywała się głównie z rabunku.

    Poczytaj ilu partyzantów miał "Ogień" - Józef Kuraś. W pewnym momencie ich liczba dochodziła do dwóch tysięcy. Taka mała armia. Oni się nie musieli ukrywać po lasach. Czerwoni przed nimi uciekali, a dla ich likwidacji używane były duże jednostki regularnej armii.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    A jak sobie wyobrażasz, że takie grupki (7-10 osób) siedzą w odległości kilkunastu kilometrów od siebie, to jak mieli według Ciebie ich skrzyknąć do większej akcji, wtedy telefonów nie było żadnych. Mieli wici wysyłać i ich szukać po leśniczówkach?
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Tak jak typowo porozumiewają między sobą. Śmiejesz się o "wici", a tym czasem takie metody działają.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Czy te dwa tysiące siedziały razem w jednym miejscu? Chyba nie!
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota "Może na jakąś małą akcję, wysadzenia mostu, albo podobną można było wysłać parunastu ludzi". - przecież na tym polega większość działań partyzanckich.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Książka podaje jakie są potrzebne siły regularne żeby pokonać ruch oporu:
    1. łąka 30 na 1.
    2. Las 56 na 1.
    3. Miasto 46 na 1. , przy pomocy z zewnątrz 52 na 1.
    4. Pustynia 17 na 1.
    Więc nie mów że mały odział nie ma szansy.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Czysta teoria, Marku. Dziś to zupełnie nieprzydatne, bo cały odział można zlikwidować jedną rakietą zrzucona z samolotu bezzałogowego. Wystarczy jeden operator w centrum dowodzenia.
    Już za komuny, jeden batalion Łupaszki liczył kilkudziesięciu ludzi, a batalionów było kilka. Czasem się koncentrowały. Wtedy w jednym miejscu przez kilka dni było dwieście, trzysta osób. Wtedy nie dało się wezwać telefonicznie, trzeba było datę i miejsce ustalić wcześniej. Jeden batalion miał taką siłę, że potrafił opanować kilkutysięczne miasteczko, zablokować i zdobyć urząd Służby Bezpieczeństwa, komisariat milicji, pocztę, bank, i wejść do jeszcze paru domów komuchów, żeby ich stamtąd wyciągnąć i osądzić i ukarać.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Sam możesz zboczyć na yotube odział chrześcijańskich asyryjskich milicji https://www.youtube.com/watch?v=X3tpll1y00s. w 3.46 jest pokazany cały odział raptem 20 osób. Takie małe odziały pokonały kalifat.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota "Na kilka dni" no, ale nie na cały czas. Widzisz różnicę?
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Tak działał Łupaszko, ubowcy i ruscy oficerowie polityczni szli do piachu, milicja była rozbrajana i jeśli nikt z ludności się nie skarżył na przemoc, z reguły puszczano takich typów wolno, po rozbrojeniu oczywiście. Znalazłem opis takiej akcji w kronice szkoły podstawowej w Starej Kiszewie na Kaszubach. To dokładnie tak przebiegało, a spisał to jakiś nauczyciel. Żadni inni historycy nie przypuszczali, że w jakiejś starej szkolnej kronice jest dokładny opis tej akcji sporządzony przez nauczyciela.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota "Czysta teoria" - ale oparta na dokładniej analizie wielu konfliktów - od antyku do tych które dzieją się na naszych oczach.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Równie dobrze mogli sfotografować oddział tysięczny. Czy to ma być źródło wiedzy, jakieś przypadkowe zdjęcie, Marku? Rozmawiamy o Polsce, a nie o Syrii i propagandowych filmikach.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    To jakaś głupota. Co ma do tego antyk? Wojska powstańcze królowej Boudiki liczyły chyba ze sto tysięcy, a rzymski legion coś koło paru tysięcy, i je rozniósł? Jak to się ma do tych liczb w polu jak 1 do 17. Nijak. Tam się technika i logistyka walki liczyła, wyszkolenie, podobno długość mieczy miała znaczenie. Rzymianie mieli krótsze i mogli w tłumie dobrze źgać wrogów, a celtowie mieli dłuższe i nie mogli w tłumie się nimi posługiwać.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota po pierwsze film był z Iraku, a nie z Syrii (Asyryjczycy to nie Styryjczycy choć nazwa podobna) Po drugie to znajdź mi ten gdzie są 2000! Po trzecie co to znaczy "propagandowy" czyżbyś zarzucał Asyryjskim chrześcijanom kłamanie? Po trzecie uważasz, że polscy naukowcy badając ruch oporu powinni badać tylko polski? To przecież teza absurdalna, ośmieszająca nauki o wojskowości!
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota "To jakaś głupota. Co ma do tego antyk?" - Chodzi o uczenie się z całej historii.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, rozmawiamy o danych polskich, a nie przeskakujemy na Chińczyków, czy innych Azjatów. Napisałem Ci o liczebności polskich oddziałów partyzanckich i tyle. Takie liczby były potrzebne w warunkach ówczesnej wojny. Do samego gotowania dla tego wojska i zaopatrzenia w żarcie trzeba było kilkunastu. A ty piszesz o siedmiu, dziesięciu;)))
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, tu masz mapę IPN, jaka była liczebność oddziałów partyzancki w latach 145 - 1955. To powinno rozstrzygnąć Twoje wątpliwości:)))
    Były nawet takie, które liczyły ponad tysiąc żołnierzy. A wtedy już partyzantka nie była już tak wielka jak za Niemców, bo AK było rozwiązane.

    https://podziemiezbrojne.ipn.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/222/222-394968.jpg
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Nie rozmawiamy o tym, jak prowadzi się partyzantkę.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota piszesz że oddział jedne odział partyzancki ma mieć 2000 żołnierzy. To jak wyjaśnić, że podczas wojny Lipcowej cały Hezbollah miał tylko (są różne dane) od 600 do 1000 osób, czyli nie był to dla ciebie nawet odział? I ten "nieodział" pokonał w miesiąc 30 000 żołnierzy Izraelskich (plus lotnictwo i marynarka). Jak to wyjaśnisz?
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Z łupaszką pomyliłeś się. Miał na początku 300 ludzi (ale to nie był jedne odział) i tylko, że rozwiązał to, potem w szczycie tyko siedemdziesięciu kilku ludzi, a i tak podzielił ich na kilka oddziałów i działał na terenie dwóch województw!
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, nie zajmowałem się tym przypadkiem, w każdym razie mam nadzieję, że skutecznie wyjaśniłem Ci jaka była liczebność oddziałów partyzanckich w czasie II wojny światowej na terenie Polski:)))
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota To chowanie głowy w piasek. I nic nie wyjaśniłeś.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, w ostatnim okresie tak, tylko nie zapominaj że on kilka lat walczył i żołnierze znikali w różny sposób:
    - zabici w akcjach na wroga,
    - zabici w obławach wroga,
    - aresztowani w innych miejscach,
    - niektórzy dezerterowali w miarę gdy się okazywało, że III wojna światowa, na którą liczono to mrzonki,
    - część rozpuszczał do domu sam, demobilizował, czasowo w zależności od pory roku zmniejszał liczebność.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    A na Litwie miał kilkuset.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    7 do 10 to się uśmiałem z tej liczby. Jakiś lewus to musiał napisać. Chyba, że miał na myśli jakąś bandę kryminalną, która się ad hoc skrzyknęła i rabowała rolników.
    No ostatni partyzant "Lalek" został sam jeden i jeszcze się ostrzeliwał komuchom. Stan oddziału spadł do zera.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota tak, ale ja liczę ilu było w danym momencie, a nie ilu w ogóle. Po za tym te wszystkie "armie" działały nie jako jedne odział, ale jako kooperujące że sobą grupki, pisałeś o Ogniu, ale u niego większość to byli agenci cywilni, którzy nie siedzieli w lesie.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota daruj sobie złośliwości, jak się nie ma argumentów to najlepiej kogoś wyśmiać. Z resztą chyba oglądałeś film i widziałeś, że profesor to poważny człowiek.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, czy ten profesor powiedział, że w czasie II wojny światowej tułały się po lasach grupki siedmio - dziesięcioosobowe i walczyły z Niemcami?
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Zresztą sam przyznałeś, że już w ostatniej fazie walki Łupaszki pozostało przy nim nadal siedemdziesięciu ludzi. Od 1943 roku, czyli po czterech latach walki. To nadal nie jest siedem - dziesięć. Pięć albo sześć było samych sanitariuszek.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Nie pisał ogólnie jaka liczba jest optymalna.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota tak, tylko tych 70 nie siedziało w jednym lesie, lecz było rozbitych na dwa województwa.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Sprawdziłem dokładnie tych Asyryjczyków, było ich w sumie na całą Dolinę Niniwy (37 323 km²) niecałych 300, aż sam się zaskoczyłem, że tak mało.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marek Adam Grabowski dwa plutony w ostatniej fazie wal. A temat był okupacja niemiecka. Wtedy miał kilkuset.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Te plutony też się dzieliły. Ale my chodzi o zupełnie inną rzecz, mianowicie o trzymanie dużej liczby żołnierzy w jednym miejscu. Cała AK miała prawie 400 tys. osób, a nie było największą partyzantką świata, ale ci ludzie byli rozsiani. Chodziło mi tylko, że wraz z wzrostem oddziału powinien zwiększyć terytorium operacyjne i tylko o to. Oczywiście nie neguje jego zdobności, a tym bardziej heroizmu, po prostu przykro mi, że Szwaby go dopadły i próbuje dociec, gdzie był błąd.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Jedną rzecz muszę doprecyzować te 300 to nie byli wszyscy chrześcijańscy bojownicy, lecz jedynie jedna samodzielna milicja. W samej wojnie walczy parę tysięcy chrześcijan.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Marku, czterysta tysięcy to też chyba gruba przesada, chyba że papierowo, ci którzy złożyli przysięgę. Może dwieście tysięcy w szczytowym momencie było w polu. W tak wielkiej Warszawie, przed wojną było milion mieszkańców, powstaców, którzy przystąpili do walki było chyba około 24 tysiące (na milion). To w innych częściach Polski było z tym inaczej. Bardziej na wschodzie, gdzie byli Białorusini, Ukraińcy, tych akowców było mniej nawet gdyby przyjąć te proporcje na milion. Mogło to być 10 może piętnaście tysięcy osób.
    Ale zgrupowania partyzanckie nierzadko przekraczały nawet tysiąc osób w jednym miejscu. A po kilkaset, czy kilkadziesiąt, to była w wielu miejscach norma.

    Hubal nie popełnił błędu, liczył się z konsekwencjami. I jego żołnierze też. Należy podziwiać, że wytrwał tak długo.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota Tylu było oficjalnie, ale oczywiście poziom "zaangażowania" był różny. Należy go podziwiać, oczywiście, ale przede wszystkim za to, że coś stworzył, własny odział. Szkoda, że ten odział został potem rozbity, ale taki już nas Polski los, tragiczny.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dokładnie, teraz próbuję się zająć wierszem, o jedynym ułanie kobiecie / dziewczynie w oddziale majora Hubala - Mariannie Cel pseudonim Tereska. To też była ciekawa postać. Gdy major zginął ona akurat szukała plutonu piechoty, który odłączył się w ferrorze jakiejś potyczki z Niemcami. Gdy wróciła to nie było za bardzo do czego. Była po kursie spadochronowym, prosta wiejska dziewczyna spod Kielc. Zastanawiam się jak napisać o niej wiersz.
  • Marek Adam Grabowski 9 miesięcy temu
    Patriota życzę powodzenia. Z tego co wiem, po śmierci Hubala pozostało 30 osób.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki, Marku. Z tego co wiem, to dużo więcej Hubalczyków przeżyło. Z pewnością dwa plutony piechoty, które odłączyły się podczas poprzedniej potyczki ocalały prawie w całości, a to mogło być około 40 - 60 osób, no bo one już nie miały przecież wtedy pełnych stanów osobowych. Ułani to była mniejszość w całym oddziale, a wtedy w szczególności. Nie było skąd zarekwirować nadających się do walki koni, w miejsce poległych, albo rannych zwierząt. Obok Hubala mogło być zaledwie góra trzydziestu prawie samych jeźdźców w Anielinie.
    Tam zawiodły czaty, które były prawidłowo wystawione, ale wartownicy prawdopodobnie zasypiali na stojąco, zmęczeni kilkumiesięcznymi walkami. Nie dziwię się temu. Niemiecka obława podeszła więc w samo pobliże obozu.

    Pod Anielinem, mimo że były tam dwa pułki niemieckie, wcale nie było wielkich strat.
    W potyczce zginał sam major i chyba jeszcze jedna osoba, nie było więc tak źle, bo większości jednak udało się ostrzeliwać i uciec.

    Oni zresztą spotkali się wkrótce i próbowali reaktywować odział. Niestety nie doszli do porozumienia co do nowego dowódcy. Hubal był jednak bezkonkurencyjny i charyzmatyczny. Wtedy dopiero podjęli decyzję o likwdacji oddziału.
    W sumie to jestem podbudowany postawą dowódcy Wehrmachtu generała Blaskowitza, który werbalnie przeciwstawił się dowódcom SS i samemu gubernatorowi Frankowi w sprawie okrucieństw dokonywanych na niewinnych cywilach. Zapłacił za to sporą jak na żołnierza cenę, nie awansował na marszałka i został usunięty na bok za swój sprzeciw.i
  • Pan Buczybór 9 miesięcy temu
    W sumie jakby nie patrzeć przyjemnie się czyta twoje wiersze. Porządnie wykonane, w starym stylu i tematyka, podkreślam - zazwyczaj, rozgrzewa serce
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Dzięki Panie B., za przeczytanie i komentarz. Chciałbym i cieszyłbym się, żeby spełniały właśnie taką rolę, o jakiej piszesz. Raczej zawsze, niż zazwyczaj. Pozdrawiam.
  • piliery 9 miesięcy temu
    Wszystko wskazuje na to ze ciało Hubala Niemcy spalili. Istniejący, symboliczny grób to ciągle mało dla podtrzymania o nim pamięci. O Hubalu nakręcono bardzo dobry film, który rzadko kiedy jest przypominany (pewnie ze względu na reżysera skazanego przez środowisko na zapomnienie). Dzięki za ten wiersz. Bardzo dobry.
  • Patriota 9 miesięcy temu
    Spalili, albo zakopali na jakimś uroczysku, a więźniów którzy kopali grób pewnie rozstrzelano, żeby nie było świadków, tak często postępowali Niemcy dla zatarcia śladów. Raczej nie sądzę, by grób majora kiedykolwiek odnaleziono, choć z drugiej strony nigdy nie można być tego na sto procent pewnym. W tym filmie "Hubal| niestety, takie wówczas były czasy, nie pokazano, że major na Podlasiu wchodził też w potyczki z oddziałami bolszewickimi. Ten wątek akurat całkowicie przemilczano w filmie. Ale i bez tego ten obraz rzuca na kolana. Naprawdę piękny. Dzięki za pozostawiony komentarz. Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania