LeszyWoj

znad czarnej rzeki grzmiało słowami

kazali iść walczyć z diabłami

nic nie pamiętam, matczyne słowa

krążą mi w głowie, boża opoka

 

gdzie moje wieńce, laury zwycięstwa

gdzie moja tarcza, zdrewniałe ręce

topór u pasa rozbita strata

splątane oczy — czy to jest zdrada

 

na rzeź oddany, w las niezdobyty

gdzie są te wiedźmy, gdzie są te wiły

leszy za rogiem, w cieniach schowany

drzewa nikczemne, boskie organy

 

idę ze strachem, demonem cienia

wisi nad głową droga zbawienia

nad głową grzmią głosy umarłych

las stoi ze mną bez ludzkiej warty

 

korzenie płaczą, drogi zatarte

spotkałem diabła, szedł już w zaparte

że droga próżna, na co to komu

i uwierzyłem mu po kryjomu

 

teraz pod błotem jest ma mogiła

las dudni w głowie, strata matczyna

nikt nie pamieta kamienne, blaski

drogi wytarte, głuche jej wrzaski

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • piliery wczoraj o 20:58
    Niestety, to bełkot.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania