LeszyWoj
znad czarnej rzeki grzmiało słowami
kazali iść walczyć z diabłami
nic nie pamiętam, matczyne słowa
krążą mi w głowie, boża opoka
gdzie moje wieńce, laury zwycięstwa
gdzie moja tarcza, zdrewniałe ręce
topór u pasa rozbita strata
splątane oczy — czy to jest zdrada
na rzeź oddany, w las niezdobyty
gdzie są te wiedźmy, gdzie są te wiły
leszy za rogiem, w cieniach schowany
drzewa nikczemne, boskie organy
idę ze strachem, demonem cienia
wisi nad głową droga zbawienia
nad głową grzmią głosy umarłych
las stoi ze mną bez ludzkiej warty
korzenie płaczą, drogi zatarte
spotkałem diabła, szedł już w zaparte
że droga próżna, na co to komu
i uwierzyłem mu po kryjomu
teraz pod błotem jest ma mogiła
las dudni w głowie, strata matczyna
nikt nie pamieta kamienne, blaski
drogi wytarte, głuche jej wrzaski
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania