Liczba sześćdziesiąt sześć

Dzisiejszy dzień był dosyć męczący, lecz zaskakujący. Oprócz przespanych trzech godzin przez zmory nocne czułem się całkiem dobrze. Od czterech dni mam dziwne jazdy w moich snach, śni mi sie iż jestem porwany. Mój oprawca z wdziękiem baletnicy operuje nożem i raz za razem sprawia mi ból. Wiem jest to dosyć dziwne i pomyślicie, że jestem psychiczy. Niestety muszę was zaskoczyć jestem całkowicie zdrowy. To pierwszy raz kiedy sen powtarza się jak w pętli przez trzy dni. I nie boję się go jak powiedziała mi dziś moja kobieta. Boję się tej pętli, niemam pojęcia czemu ona występuje. Powracając do mojego dnia rano przeczytałem kilka miłych słów, które staralem się wziąść do serca. Nie oklamalem się, nie powiedzialem dziś sąsiadowi dzień dobry, poczułem się tak jak dziecko dostaje od swej mamy ostatni pasek czekolady, która jest jego ulubioną. W pracy doczekałem sie powtórki dnia wczorajszego, czyli bardzo mile slowa od szefa. Wczoraj opisywałem się jako człowiek kamień, i ową ceche wykorzystuje w pracy. Cała niekonstruktywna krytyka spływa po mnie jak po ścianie. Dziś zaliczyłem nawet naukę tańca. Hmm jak to sie nazywało trabant? Fiat? Aaa niee to polonez! Tak za tydzień będę uczestnikiem balu maturalnego i zamierzam się dobrze bawić, co w moim mniemaniu to dla mnie duży krok, gdyż będę tam znal tylko 3 osoby, moja dziewczyne i pare znajomych. Na owej lekcji tańca doświadczyłem kolejnej milej rzeczy. To wcale nie ja byłem tam taki dretwy, wrecz przeciwnie moim zdaniem szło mi całkiem dobrze. Po wytanczonej godzinie wróciłem autem do domu, i zaszylem się w pokoju wraz z moim hobby. Graniem w gry. Jest to jedyna rzecz która moglbym robic godzinami. Następnie dostalem wiadomość od dziewczyny czy po nią przyjadę. Nie chcialo mi się wielce, lecz pewnie wy też macie taką osobę której nie potraficie odmówić. Mam tylko ją. Od dwudziestego trzeciego grudnia dwa tysiące piętnastego roku. Tak to były najbardziej świąteczne a zarazem szczesliwe dni mojego życia. Jest moja pierwsza miłością, tak zakochalem się pierwszy raz gdy miałem osiemnaście lat. Lecz wcześniej nie czułem sie zbyt dojrzały na powierzenie komuś czastki samego siebie. Jest to dziewczyna mądra, mająca silny charakter, nie lubiąca poleceń. Lubi być wolna jak wiatr. Też jestem osoba charakterna, czesto się scieramy lecz nie potrafimy sie gniewać na wiecej niz pięć minut. Myślę że jesteśmy dobrana para. Lecz ona nie wie że lubie pisać. Jest to jedyna rzecz o której nie wie. I nie chce żeby wiedziała, lubię swoją prywatność. I tak właśnie leżę w łóżku po calusach od swojej ukochanej i pisze kolejny wieczorny tekst. Moze jutro wezmę się za napisanie wiersza to byłoby wyzwanie, ale co tam trzeba jakos urozmaicić dzień, bo kazdy dzień może byc naszym ostatnim. I tak oto za dziesięć minut zacznie się sześćdziesiąty siódmy dzień. Ps dziękuję za slowa wsparcia pod ostatnim wpisem, życzę dobrej nocy.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • ausek 05.01.2018
    TO (wybacz skrót niku) nigdy nie zakładam, że pisany tekst jest prawdziwą historią autora, bo to przecież stronka, gdzie publikuje się opowiadania. No, chyba że piszący zaznaczy, że to prawdziwe przeżycia lub umieści w kategorii pamiętnik. Kategoria ''o życiu'' to dla mnie miejsce na teksty obyczajowe. Ciężko jest oceniać sytuacje z życia innych ludzi, gdyż nie zna się okoliczności temu towarzyszących. Piszesz w narracji pierwszoosobowej, jest to ostatnio dość popularny sposób tworzenia. Poszukaj w Internecie informacji z tego zakresu, bo jest ich wiele i są naprawdę pomocne. Popraw literówki, doczytaj o interpunkcji, pozdrawiam. ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania