Lilie na żyznym podłożu

Urządziłam się całkiem nieźle. Zaczęło się od kilkunastu lilii exotic sun — z miesiąc wcześniej kupiłam przepiękne duże cebulki. Trzeba było je w końcu wkopać. Powinnam się cieszyć, bo to, nie licząc kilku zdobycznych dereni i paru hortensji, miały być pierwsze rośliny w moim ogrodzie. A mieszkałam tu już ponad dwa lata! Zwlekałam jednak z robotą, bo miejsce, które umyśliłam sobie na liliowisko, wymagało ogromnego nakładu pracy. Wszystko przez ekipę, która kładła mi kostkę (Marex, lokalna firma od wszystkiego). Zrzucili tam hałdę kamieni mających stanowić podbudowę. Zamówili dużo za dużo, ale nadmiar obiecali wywieźć. Później mieli rozparcelować w ogrodzie dwadzieścia pięć ton ziemi, którą kupiłam w celu użyźnienia moich piachów. Popełniłam błąd wszystkich nowicjuszy — nie pilnowałam robotników. Efekt był taki, że pod warstwą humusu miałam w pizdu ostrego grysu. I mówiąc "w pizdu" mam na myśli pizdu z potrójnym "i". Trzeba się było nieźle natrudzić by w ogóle wbić szpadel. A musiałam najpierw ziemię przekopać, wybrać jak najwięcej kamieni, dodać kompostu i dopiero sadzić.

Rano zdecydowałam, że w końcu się za to zabieram. Akurat miałam nadrobić papierowe braki w robocie, a przy tym, katorżnicze machanie szpadlem było jak pobyt w SPA.

Wbijam, stękam, spod szpadla iskrzy, wyciągam kamienie. Wbijam, stękam, kamienie. W pewnym momencie szpadel trafił na coś dużego, zdecydowanie miększego niż grys. Nie było to nic nowego, bo wyciągnęłam wcześniej dwie butelki po coli, rękawice robocze i buta. Zaczęłam okopywać obiekt, nie bez ciekawości co tym razem odkryję. Rany, następny but! I to podobny do tamtego. Chcąc go podważyć, wbiłam szpadel, w miejscu gdzie powinien być koniec. Coś obrzydliwie chrupnęło. Wbiłam jeszcze głębiej i wyszarpałam buta — z kawałkiem nogi! Kurwa! Kurwa! Kurwa!

Noga składała się ze stopy, i małego kawałka golenia. Odnóże było mocno podsuszone, koloru ciemnobrązowego, widać było nawet włoski. Kończyło się zgruchotaną kością piszczelową, na którą trafił mój szpadel. Musiałam się napić. Albo zwymiotować.

Po napiciu wróciłam do oględzin. Na podstawie ułożenia kończyny wywnioskowałam jak prawdopodobnie leży ciało. Zaczęłam mozolne pracę archeologiczne, gdzieś w miejscu domniemanego drugiego końca zwłok. Gdy już widziałam zarys, przyniosłam z kuchni łyżkę i pędzelek do smarowania ciasta, żeby nie uszkodzić znaleziska. Godzinę zajęło mi odseparowanie głowy. Ujrzałam na wpół zmumifikowany łeb Kowala — krnąbrnego pracownika Marexu. Z boku upiększała go wbita motyka.

Musiałam pomyśleć. Przykryłam na razie znalezisko plandeką, obciążyłam kamieniami. Usiadłam z Danielsem w celu obgadania wszystkich opcji. Po paru godzinach miałam plan, ale byłam tak narąbana, że musiałam jego wykonanie odłożyć na kolejny dzień.

Następnego ranka, chwyciłam za telefon. Po czterech sygnałach usłyszałam nieco przepity głos Marka Warzyckiego, szefa Marexu. Rozpoczęłam przemowę.

— Halo, jest u mnie Kowal. Niezbyt dobrze wygląda. Wnioskuję, że nie zapłacił mu pan ostatniej pensji, nie mówiąc o ekwiwalencie za urlop czy odprawie. A facet musi odpocząć i trochę się wyleżeć! Cerę ma fatalną. I bardzo schudł. W zasadzie powinien mu pan również przyznać sowitą rentę, bo to praca u pana go tak zniszczyła. Biedak nie może już zatrudnić się u nikogo. Przywiązał się do firmy. Myśli tylko o pańskich narzędziach, a z motyką się w ogóle nie rozstaje! Widzę, że cały czas mu siedzi w głowie!

O? Chciałby mnie pan zatrudnić? Dobra pensja i mogę pracować w domu? Mam tylko pilnować żeby Kowal nie narozrabiał? Świetnie, pasuje mi. Numer konta i dane do ZUSu wyślę panu mailem.

 

Prawdę mówią, że na inwestycji w ziemię nie można stracić. Całkiem nieźle się urządziłam.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (13)

  • yanko wojownik 997 4 miesiące temu
    Nie wkopuj cebulek, bo się zemszczą - wyjdzie z nich zielone i jeszcze zakwitnie - co zrobisz jak zakwitnie? Może być duże a zapodano, że w liczbie mnogiej.

    Jak pierwsze? Skoro już były dwa gatunki - oj... Dyskryminacja?

    Lokalna firma od wszystkiego - szemrani goście... Zadekowali lewe kamienie przed dilem.

    Trzeba znać się na szpadlach, dobry wchodzi w grys, trzeba było się podeprzeć motyką i kilofem.

    "wyciągnęłam wcześniej dwie butelki po coli, rękawice robocze i buta" - suwenir - wielka radość.

    Jeśli w drugim bucie jest noga, trzeba oczyścić but z nogi - ma się do pary.

    Napić, dużo dużo = zwymiotować, różne są reakcje na radość.

    "Godzinę zajęło mi odseparowanie głowy." - Łłał!

    Burbon - fuj! Perfuma...

    Cholera... - już wiem jak się ludzie dorabiają, tylko najpierw trzeba zainwestować...

    Nu, podobuje się bardzo. yanko nie stawiający uśmieszków emotkowych - źle można odebrać i nieszczerze, ale naprawdę podobuje.
  • Tjeri 4 miesiące temu
    Dzięki Yanko :). Głupawkę miałam wczoraj i taki tekst mi się wylał :).
  • yanko wojownik 997 4 miesiące temu
    Tjeri, To chyba napad weny - tak, to jak głupawka...
  • Tjeri 4 miesiące temu
    yanko wojownik 997
    W sumie racja :)
  • Marek Adam Grabowski 4 miesiące temu
    Daję maksymalną ocenę, a jeśli chcesz poznać mój dokładny pogląd o opowiadaniu to zapraszam do konkurencji. Pozdrawiam 5
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Tjeri↔Coś dla mnie, też taka opowiastka. Poza tym połączenie lilii z tym, co "tam wyrosło" daje literacki kontrast. A to zwiększa walory akcji. Gdy zacząłem czytać o bucie, to pomyślałem, a gdyby tak w środku była "wkładka" I była. No i zakończenie! O pilnowaniu "użyźniacza gleby" Ja bym mówił, że zostawić.
    Może wyrosną liliozombie. Będzie weselej
    Pozdrawiam?:)
  • Tjeri 4 miesiące temu
    Dekaos, bohaterka też tak pomyślała i zostawiła! Szkoda zmarnować dobry użyźniacz!
    Bardzo dziękuję za odwiedziny!
  • Trzy Cztery 4 miesiące temu
    Grób liliją zasiewa,
    Zasiewając tak śpiewa:
    "Rośnij kwiecie wysoko,
    Jak pan leży głęboko;
    Jak pan leży głęboko,
    Tak ty rośnij wysoko."

    Bardzo fajna opowiastka, w której męski trup i lilije... Romantycznie!
  • Tjeri 4 miesiące temu
    Trzy Cztery!
    Zbrodnia to niesłychana pani znajduje pana! :D
    Zależało mi skojarzeniu z Liliami! Cieszę się, że to zobaczyłaś!
    Dziękuję za wizytę :)
  • EksperymentSpołeczny 4 miesiące temu
    Kowal zawinił, a cygana powiesili. Tutaj jest inaczej.
  • Tjeri 4 miesiące temu
    EksperymentSpołeczny
    Ha! No właśnie, inaczej! :D
    Dzięki za wizytę :)
  • Narrator 4 miesiące temu
    Początek trochę rozlazły, ale uderzenie ostrzem szpadla w coś twardego od razu przyciąga uwagę czytelnika: nic tak nie działa na wyobraźnię co głowa oddzielona od reszty właściciela, zwłaszcza gdy jest nim kowal - nawet z takiego ćmoka może wyrosnąć coś pięknego. ?

    Daję ? i pozdrawiam. ?
  • Tjeri 4 miesiące temu
    Narrator
    Dziękuję pięknie za komentarz. Przedwczoraj wkopałam prawie osiemdziesiąt cebulek w ogrodzie, to miałam prawo do głupawki :)).

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania