Liminalny

I.

stryjo, chrzestny, czy jakiś powujek

- zobacz, jak zżółkł. trzeci dzień mija od śmierci

więc trudno się dziwić, że nie wygląda najzdrowiej

 

a co to za uchem? haczyk? zaszczepka!

klik! - i otwiera się wieczko. wkładasz dłoń

w głąb czaszki i wyciągasz - dosłownie - treści.

obrazy. całe w soli, wilgotne. ki diabeł? ładne

albo przynajmniej estetyczne by były

— jakby wysuszyć. można by — na sznurki, na słońce

 

i rozczepiasz, rozwieszasz girlandy, lepkie miasta

pejzaże, weduciska. są niczym kichy po

świniobiciu (dobre porównanie! nieba, góry

- jak ze słoika z solą

pachnące gorzej, niż paskudnie

rzeki i polne ścieżyny, zakola, meandry jelicisk

jasnobeżowe szosy)

 

nim zdążasz zdjąć - nie pozostaje nic

co dałoby się uratować. tak szybko

kruszą się, bledną, tak są/ były nietrwałe

 

nieokreślony czas później - Sąd!

świeżo zmartwychwstały wujek błąka się w bieli

przerzuca miękkie, niczym pierze, skorupy

 

nie ma. zniszczyłeś, niechcący, to, co najważniejsze

II.

nie umiem stwierdzić, po co mi to

porozumienie z czymś nieistotnym i przechodnim

pojęcie zamiarów seryjnego mordercy ze starego slashera

dopisywanie motywów, górnolotnych, wzniosłych

 

objęcie umysłem filozofii zawartej w krokach

statystów zapomnianego teledysku

w szczekaniu psa (nie pamiętam, jak nazywała się

wieś, przez którą przejeżdżałem

ale dziawgotał, skubaniec, jakby chciał mnie

zakłapolić na amen

przeszczekać powietrze, przeujadać je

pogryźć na ostre kawałki, które zakłułyby mnie na śmierć)

 

albo, oglądając sześćdziesiąty raz Begotten

postawić się w roli morderczych nomadów-dzikusów,

chodzących strachów na wróble, niemych szmat

pomyśleć: "zrobiłbym tak samo, jak oni!"

 

by w sklepie z elektroniką

stanąć przed największym telewizorem

i wpatrywać się w jego obudowę

uznawać widok statycznego kawałka

plastiku za bardziej warty uwagi od lecącego filmu

 

aby dogadywać się z tym, co w koszach, spalone,

nie do odzyskania (ale i — być może — niewarte tego!),

 

wdawać się w dyskusje z popłuczynami, czytać

tłuszcz z papierków po hamburgerach

 

nie łapię, co stoi za tą dziwaczną chęcią

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania