Linie papilarne

Musiałam udawać że wszystko mnie cieszy

kiełbasa i rozlana wódka na stole

rozmowy, biegnące pomiędzy tarasem a rozłożonym

czerwonym parasolem, potem zawisło słońce

oparło ostatnie światło na brzegach doniczek

mdliło mnie od musztardy, więc ptaki śpiewały

jeszcze głośniej, głośniej od muzyki

która poruszała wszystkimi nogami

łamała słabe kręgosłupy twardych ludzi

pracujących na budowie, w szpitalu

chciałam poczuć świeżość truskawek

zatrzymać sok w krtani, nie połykać

wszystkich prawd, rad i westchnień zimnej nocy

nie karcić i nie pouczać, nie szukać

rozrzuconych dotyków

tylko brać co dają, karmiąc wzajemnie swoje oczy

bliskość przypełzła i zasnęła na chodniku

wzdragała się od potu i potajemnie kruszyła

porażone upałem kwiaty, suche blade

od uporczywego wołania o wodę

Musiałam patrzeć jak ciało zniewolone żądzą

zapomina kto je stworzył.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Asteria 5 dni temu
    Bardzo dobry wiersz. Nie powiem głęboki, bo to takie pospolite i płytkie.
    Ode mnie 5
  • Sokrates 5 dni temu
    "nie pouczać, nie szukać rozrzuconych dotyków", "bliskość przypełzła i zasnęła na chodniku
    wzdragała się od potu i potajemnie kruszyła porażone upałem kwiaty"- piękne. Całość wspaniale współbrzmi 5.
  • Marzena 4 dni temu
    Nie ma.co szukać głębi. Wiersz jak wiersz. Po prostu nie wszyscy ludzie mówią prawdę i nie wszyscy do siebie pasują. A jeśli już nie można wytrzymać pozostaje natura. Ona jakoś przyjmie każdy ból a czasem nawet idiotyzm.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania