List

wiatr tnie po skórze

ciepło ucieka z ciała

jak z otwartej rany

 

myślałam że miłość matki wystarczy

że mogłabym ochronić cię przed światem

przed tym co przychodzi

zawsze za cicho

i zawsze za wcześnie

 

wyciągam do ciebie dłoń

odtrącasz ją

jakby była winna

jakby noc była moja

a wtedy zastanawiam się

czy to ja ją sprowadziłam

czy tylko nie potrafiłam jej powstrzymać

 

co mogę jeszcze unieść

 

jeśli wszystko co podaję

rozmywa się w twoich oczach

one zmieniają się w wodę

której nie mogę dotknąć

 

twój cień rozlewa się po ścianach

ciągnąc mnie w labirynt domu

który oddycha i skrzypi

jak stary zwierzęcy szkielet

 

a wiatr tnie po skórze

ciepło ucieka z ciała

jak z otwartej rany

 

każde „za późno”

noszę w sobie

jak ciężar którego nie wolno odłożyć

 

znam jego wagę

znam jej cenę

 

ta sama dłoń drży i wraca

drży i wraca

bo w tym wszystkim

co niemożliwe

jest coś

czego nie umiem zgasić

 

światło

trwa we mnie

i trzyma mnie przy tobie

nawet gdy nie wiem

jak dalej

Średnia ocena: 3.2  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • AlexHalley wczoraj o 19:30
    Czułe i bolesne. Otwarte i szczere.
  • Dusza_boli wczoraj o 19:41
    Dziękuję, bardzo.
  • NinjaC wczoraj o 19:42
    Mocne, obrazowe, miejscami trochę "mówi", ale całość trzyma się na świetnych konkretach i powrotach.
  • Dusza_boli wczoraj o 20:12
    Dziękuję.
  • Tjeri wczoraj o 23:16
    Ten tekst ma wszystko co powinien — prawdę i moc by ją pokazać.
    Dobre pisanie, trafia gdzie trzeba. Bardzo mi się podoba
  • Tjeri wczoraj o 23:19
    Dodam jeszcze, że zwykle przeszkadza mi podciągnie dramatu (to nie najlepsze określenie, ale zmęczona jestem i nie znalazłam lepszego). Ale tu jakoś wszystko wydaje mi się na miejscu. Ładnie śpiewa...
  • Dusza_boli wczoraj o 23:56
    Tjeri dziękuję, to bardzo miłe. Cieszę się, że tak odebrałaś ten tekst.
  • Dusza_boli dzisiaj o 0:17
    Twoje słowa pod tym tekstem są dla mnie szczególnie ważne.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania