List
wiatr tnie po skórze
ciepło ucieka z ciała
jak z otwartej rany
myślałam że miłość matki wystarczy
że mogłabym ochronić cię przed światem
przed tym co przychodzi
zawsze za cicho
i zawsze za wcześnie
wyciągam do ciebie dłoń
odtrącasz ją
jakby była winna
jakby noc była moja
a wtedy zastanawiam się
czy to ja ją sprowadziłam
czy tylko nie potrafiłam jej powstrzymać
co mogę jeszcze unieść
jeśli wszystko co podaję
rozmywa się w twoich oczach
one zmieniają się w wodę
której nie mogę dotknąć
twój cień rozlewa się po ścianach
ciągnąc mnie w labirynt domu
który oddycha i skrzypi
jak stary zwierzęcy szkielet
a wiatr tnie po skórze
ciepło ucieka z ciała
jak z otwartej rany
każde „za późno”
noszę w sobie
jak ciężar którego nie wolno odłożyć
znam jego wagę
znam jej cenę
ta sama dłoń drży i wraca
drży i wraca
bo w tym wszystkim
co niemożliwe
jest coś
czego nie umiem zgasić
światło
trwa we mnie
i trzyma mnie przy tobie
nawet gdy nie wiem
jak dalej
Komentarze (15)
Czułe i bolesne. Otwarte i szczere.
Dziękuję, bardzo.
Mocne, obrazowe, miejscami trochę "mówi", ale całość trzyma się na świetnych konkretach i powrotach.
Dziękuję.
Ten tekst ma wszystko co powinien — prawdę i moc by ją pokazać.
Dobre pisanie, trafia gdzie trzeba. Bardzo mi się podoba
Dodam jeszcze, że zwykle przeszkadza mi podciągnie dramatu (to nie najlepsze określenie, ale zmęczona jestem i nie znalazłam lepszego). Ale tu jakoś wszystko wydaje mi się na miejscu. Ładnie śpiewa...
Tjeri dziękuję, to bardzo miłe. Cieszę się, że tak odebrałaś ten tekst.
Twoje słowa pod tym tekstem są dla mnie szczególnie ważne.
Poruszył mnie ten wiersz.
Dziękuję. Cieszę się, bo to znaczy, że wybrzmiało prawdziwie.
gratulacje, spodobało mi się to wyznanie
Dziękuję
Poruszający, smutny, ale bardzo mądry i ciekawy tekst. Pozdrawiam i wystawiam ocenę 5. Pozdrawiam
Dziękuję, że się zatrzymałeś przy moich tekstach.
Dusza_boli Proszę uprzejmie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania