List do mamy

gdy wracałem

do domu

ścianom

wyrastały uszy

 

budziłem się

w ciemności

ni stąd ni zowąd

łezki otulały oczy

mrugałem

by pozbyć się

tego i owego

co serce gnębiło

 

nie miałaś pojęcia

co czułem

gdy w poduszkę

wnikały

smutne historie

przygłuszone bólem

 

lepiej uciekać

żyć

jakby pożar

nigdy nie istniał

 

krople

na ramieniu

kogoś

kto cierpliwie słucha

czuwa

liczy gwiazdy

i zachody słońca

pragnie

bym powiedział

- do jutra

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • .Ostwind. 16.11.2021

    Nawet fajne!

  • _Natalié_ 16.11.2021

    Dziękuję! ❤️

  • .Ostwind. 16.11.2021

    _Natalié_ nie ma za co ❤

  • DrV 16.11.2021

    gówno prawda że fajne, enteroza w oczy szczypie, a jak wyrzucić enterozę to piękne grafo

  • _Natalié_ 16.11.2021

    Szanuję, twoją opinię ?

  • "ni stąd ni z owąd"?
    Raczej ni stąd ni zowąd.

  • Zapis jak zapis, nie koniecznie musi się podobać, ale to, jak dla mnie, nie jest akurat problem.
    W tym wierszu wszystko mi gra, piszę o treści, aż do ostatniej strofy, która nie jest najszczęśliwszym zabiegiem, te odwrócone powtórzenie, w mojej opinii. Gdyby z dwóch ostatnich zrobić jedną mocną strofę, ten wiersz na pewno by zyskał.
    Takie tam moje amatorskie zdanie.
    Kłaniam się :)

  • _Natalié_ 18.11.2021

    Dziękuję za twoją radę i opinię! Spróbuję jeszcze nad tym wierszem popracować ❤️

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania