List Pana Jezusa do proboszcza

Kilka dni temu zawitała do naszej wsi wiosenna pogodna, ale dziś jest inaczej, bo trochę pada deszcz ze śniegiem. Dlatego siedzę sobie w domu i mam czas, aby opowiedzieć o pewnym zdarzeniu.

Otóż w czasie tych poprzednich ciepłych dni pomagaliśmy proboszczowi sprzątać po zimie. Każdego roku nasz ksiądz prosił kilku mieszkańców, aby mu pomogli doprowadzić kościół, dom i otoczenie do porządku, tak aby już wczesną wiosną ludzie zauważyli, że światem rządzi Boży porządek, a tego przykładem ma być ta parafia.

Dobre to i mądre! Tylko dlaczego ten niebiański porządek ma ograniczyć się do kościoła i plebani wraz z ogrodem, a nie do całej wioski? Proboszcz powiedział, że przykład wtedy skutkuje, gdy stawia się go naprzeciw czegoś odwrotnego i przeczącego. No cóż, wola księdza, to zapewne skutek niebiańskiej mądrości. „Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba!” — jak powiedziano w „Zemście” Aleksandra Fredry.

Gdy już kilka godzin sprzątaliśmy plebanię, ogłoszono przerwę i zaproszono na skromne śniadanie. Tym razem były to trochę czerstwe bułki z marmoladą i herbata, ale dobre i to!

No, jak przerwa to i trzeba się jakoś rozerwać. Ale czym? Tego nie wiedziałem. Po chwili jednak zmieniłem zdanie, bo coś znalazłem. Otóż na wierzchu w kosza z papierami do wyrzucenia leżała na pół przedarta kartka papieru. Nie jestem znawcą papieru, ale moją uwagę zwrócił jego wygląd. Trochę mi trudno go opisać, ale było to coś innego niż wszystko, co widziałem w różnych sklepach papierniczych. Ten papier trochę mienił się słońcu, przybierał lekko niebieskawy, lecz ciepły kolor. Do tego wydobywał się z niego przyjemny zapach, nieco przypominający woń róży. Widząc takie coś i czując ten zapach, nie mogłem powstrzymać się i postanowiłem przyjrzeć się dokładniej. To była kartka z zapisanym na niej ładnymi literami tekstem, jakby pochodzącym od osoby znającej się na stylowej kaligrafii. Takiej kartki to nie widziałem nigdy w życiu. Również nie spodziewałem się, że ktoś może tak ładnie pisać. Najbardziej zdziwiły mnie słowa zapisane na niej w postaci listu:

„Przyjacielu!

Na pewno jesteś zdziwiony, że napisałem list do Ciebie i zapewne nie wierzysz, że to ja! Tak, to ja, Twój Jezus! Nie wierzysz? No, rozumiem to, ale dlaczego w inne niebiańskie sprawy wierzysz? Uznajesz, że moc mają kościelne świecidełka, że bajeczne historyjki są prawdziwe, że możesz grzechy każdemu odpuścić, nawet nie wiedząc komu, że ciągle zamieniasz produkty tego świata w moje ciało i krew, a nazywasz to szumnie transsubstancjacją. W to wierzysz! Ale w to, że ja, jako Wszechmogący, piszę list do Ciebie — to nie uwierzysz. Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że ja dobrze wiem, co myślisz, zanim coś sobie skojarzysz. Podejrzewam, że Ty ogóle we mnie nie chcesz wierzyć, bo gdybyś wierzył, to widziałbyś mnie wszędzie, także w słowach tego listu, a przede wszystkim wśród biednych, a jest ich wielu.

Pozdrawiam!

Twój na wieki wieków Jezus”

Mam ten list, przechowuję go w domu. Często na niego spoglądam i dziwi mnie jedno — dlaczego ta kartka została gwałtownie przedarta i wyrzucona do kosza.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • madmike dwa lata temu
    Trochę za krótkie opowiadanie, bo pomysł super i czekam na dalsze losy :)
  • Jarema dwa lata temu
    Czyje? Narratora, czy proboszcza?
  • madmike dwa lata temu
    Proboszcza, jaką poniósł odpowiedzialność po potarganiu listu. Narrator też mógłby coś wykorzystać z wiedzy wyniesionej z listu, którego treść można rozbudować i w częściach ujawniać
  • Jarema dwa lata temu
    Ano chyba żadnej nie poniósł. Pewnie się też nie nawrócił, skoro wyciepał list do kosza.
  • nowy swiay dwa lata temu
    bardziej rozciągnąć no i gitara
  • laura123 dwa lata temu
    A po co to bardziej rozciągać, co jest tutaj niezrozumiałe? Proboszcz ma w nosie parafian, myśli tylko o sobie, co zostało przedstawione przez Autora. Dlatego ktoś mu wyciął niezły numer i przypomniał, że on powinien żyć na wzór Jezusa. Mieć skromne potrzeby i pomagać biednym.To mu się oczywiście nie podobało, bo któremu się podoba? Wyjątek i wielkie szczęście, kiedy spotka się księdza z powołania.

    Dobry tekst. 5
  • Edypalna dwa lata temu
    Nie rozciągać, tak ma najmocniejszy wydźwięk. ?
  • Pan Buczybór dwa lata temu
    Bardzo spoko opko. Fajny pomysł, dobre wykonanie. Nienachalnie, zręcznie i z pozostawionym miejscem dla przemyśleń czytelnika.
  • Matt Custor dwa lata temu
    Wreszcie napisałeś coś pozytywnego pod moim tekstem.
    Musiałem ten tekst opublikować jako Marek, a właściwie to jest Matt Custor.
    Pozdrawiam!
    MC
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Marku↔Tekst przypadł mi do gustu. Niewątpliwie:)↔Pozdrawiam:)
  • Matt Custor dwa lata temu
    Dziękuję i pozdrawiam!

    Matt Custor = Marek

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania