List do Justyny ABC

ABC

 

Nie wiem jak te dwa tygodnie mają wyglądać, co zrobić by to wszystko się ułożyło ale chcę rehabilitację sprawnie przeprowadzić, dobrze że znalazła się ta osoba to miejsce i mogę spełnić wymogi medyczne. Mała miejscowość to jak zawsze większe prawdopodobieństwo, że będę na cenzurowanym a zresztą, co mnie to interesuje dwa tygodnie człowieku i spadasz do siebie. Po głosie wywnioskowałem, że to młoda kobieta mam nadzieję, że nie będzie wścibska po zdawkowych uprzejmościach oszczędzi mi swego towarzystwa tak bym mógł funkcjonować jako wolny elektron.

 

Dobrze zrobiłam z tym ogłoszeniem przyda się grosz bo te raty zjadłyby wszelkie plany nie licząc mego zdrowia a tak chwila męki albo i nie, jest przecież lato to będzie wychodził mój lokator. Przyprowadzę Sarę od rodziców to będzie mi pilnować domu w końcu to obca osoba nie mogę tak liczyć tylko na swój instynkt samokontrolę, może kiedyś ale dziś to nazbyt wiele jak na mnie. Mówił coś o południu to mam jeszcze chwilę jakaś taka nie swoja jestem czegoś się obawiam ale przejdzie tylko niech minie powitanie.

 

No i jestem tu będzie mój tymczasowy dom, numer się zgadza zielona bramka, ogród, żółta elewacja i tylko wchodzić, zaczynam turnus niech się dzieje wola nieba –a czy mam się czego obawiać, to sam nie wiem. Ładnie tu tak estetycznie, przystrzyżona trawa, chodnik z kostki ,ułożony w szachownicę skalniak, no i te kolory kwiatów nawet nie próbuję odgadywać nazewnictwa. Orzechowa stolarka i dzwonek który nacisnąć pora, rozbrzmiała melodia oczekiwanie zostało na…

 

-Dzień dobry. To ja rozmawiałem w sprawie stancji.

No tak teraz zacznie mnie taksować może jeszcze gotowa jest nie wpuścić do domu bo jej nie pasuję do wystroju wnętrza ale swoją drogą uuuhh jest czym oko nacieszyć.

A wiec taka ptica mi będzie za towarzysza, ups lokatora ..może jeszcze polubię takie zarabianie na swe potrzeby.

-Mam nadzieję, że będzie pan zadowolony, nie ma fajerwerków nie dokończyłam bowiem jak powinnam wnętrza, trochę brakło funduszy ale..zapraszam i witam .

Przeszliśmy do obszernego przedpokoju z pięknym owalnym lustrem które optycznie jeszcze zwiększało kubaturę pomieszczenia, ale nie było mi dane się poprzyglądać bo

energiczna właścicielka już pokazywała mi drzwi po lewej mówiąc że to moje lokum.

--Proszę się rozgościć to będzie pana pokój, łazienka jest na wprost, może pan się odświeżyć, a ja bym w tym czasie wyszła z psem. Niech się pan nie krępuje ja do pół godziny wrócę, dom jest do pana dyspozycji.

Ale dałam plamę po co mi było przyprowadzać Sarę, czego ja się obawiałam to ja tu mieszkam decyduje o losie i bez psa dam sobie radę, tak zrobię nie będę wariować, no sunia wracasz do siebie. A jak wrócę to oznajmię, że to była opieka taka przysługa ot zwykły …czemu ja się tłumaczę, co to ja już psa nie mogę oddać . Dobrze tak mieć rodziców blisko takie przysłowiowe trzy metry bhp ale jednak obok, podejść pożalić się i cyk do domu . Może i jestem wredna ale w pewnym momencie potrzebowałam już tego poczucia, że coś mam, że osiągnęłam stabilność, że sama decyduje a nie tylko u nich mieszkam. Ludzie jakie gorąco, dobrze, że to już blisko sam środek dnia każdy się schował a ja pipa ciągnę ciebie pieseczku, oj biedny ty ale wiesz, że ja to nie specjalnie.

Z jednej z posesji wyszła zamykając za sobą bramę Ania, moja koleżanka z klasy i już miała wsiąść do auta ale kątem oka dostrzegła mnie, pomachała z rozmachem, wrzuciła torebkę na siedzenie i cierpliwie czekała aż doczłapiemy do niej.

--No ciebie to już tylko przez cud można spotkać, jak dostałaś ten dom to nie uświadczy Romy.

Rozłożyła ręce w geście dezaprobaty ale tak naprawdę to sama też nie dążyła do spotkania a

okazja zawsze się znajdzie, trzeba tylko czasu, co dziś jest towarem deficytowym.

--No ja też się cieszę, że cię widzę o tej porze to wręcz sensacja, że ty sklepu nie pilnujesz chyba dobrze idzie albo już kogoś przyjęłaś?

--Przynajmniej ty mnie nie drażnij, ja nie wiem czy tą pasmanterię nie rzucę w diabły chyba zacznę w bikini sprzedawać to może faceci nici będą metrami kupować.

Wydęła usta spuściła wzrok i tak stałyśmy w milczeniu przez chwilę po której wróciła jej werwa.

--Ludziom trzeba zameczka to idą do taniego ciucha, pobuszują za piątkę wezmą byle łaszek, co ma zamek a u mnie leży i dogorywa ze mną. Jak ja mam się utrzymać, co miesiąc gorzej . Ale mów co u ciebie, jakiś urlopik spacerek no bądź koleżanka, pogadaj ze mną.

Wyczekiwała w napięciu a ja nie wiedziałam ile chcę powiedzieć czy w ogóle chcę powiedzieć o tym, że wynajmuję i że to mężczyzna.

--Mam dwa tygodnie urlopu to sobie postanowiłam dom dopieścić bo to wszystko jeszcze w fazie awangardy, dopiero tworzę, wiesz jak to jest, sto pomysłów na kilku metrach a zasypiam z myślą, że jutro to i tak jeszcze inaczej urządzę.

--Uuuhh, znam ten ból żebyś jak kombinowała i tak po miesiącu zobaczysz u kogoś kolor płytki, stiuk, ułożenie, no coś innego i będziesz zła, że tak nie zrobiłaś. Ile ja się sama na siebie nadenerwowałam, że taka mało zdecydowana jestem ale to każdy musi przejść, więc spij spokojnie i rób według pierwszej myśli, ja ci to mówię. Dobra ja lecę do tej swojej klitki a ty dzwoń, nie unikaj ludzi.

Wsiadła do auta a ja ruszyłam by u rodziców móc schować się w cieniu odsapnąć i spokojnie przygotować się na nowe doświadczenie bycie gospodynią, panią na swoim.

 

Miła dziewczyna tak odważnie postanowiła, że mi zaufa i zostawi samego może i jestem z daleka i nie ucieknę skoro zna moje dane ale jednak to dowód na jej dobrą wolę . Mam teraz okazję pokazać, że dobrze zrobiła że jestem warty tego gestu będę przez cały czas otwarty na jej propozycję podporządkuję się spolegliwie. W życiu zauważyłem jest tak, że to, co zaplanujesz i tak się nie sprawdzi w stu procentach bo to jest po prostu nierealne. Podobno Pan Bóg najbardziej ma ubaw gdy my coś planujemy bo on i tak wie jak się to skończy a jak już się napalimy to czasem ciężko nas powstrzymać tylko jaki ma sens życie bez planów. Ludzie, co za filozofia zawsze działam a dziś deliberuję chyba z gorąca mi troszeczkę pragmatyzm ustąpił miejsca melancholii to przez stres ale to minie. Ostatnio tak się stresowałem, gdy w sklepie dziewczyna zapytała mnie co czytam bo często mnie widzi z książką a to dziś rzadkość w erze mobilności pośpiechu takie zatrzymanie spowolnienie. Ot zwykłe pytanie a ja poczułem się postawiony pod ścianą w samym środku dnia, sklepie, zamiast się ucieszyć, że ktoś to zauważa, docenia, że jesteś, że żyjesz, to mnie wysztywniło. Na szczęście zreflektowałem się, a pod koniec dnia to nawet chodziłem szczęśliwy, bo już nie wyobcowany, zapatrzony w gonitwę ku własnym zachciankom, ale byłem właśnie poza tym wszystkim, co przyziemne, codzienne. Co to jest że chociaż wszyscy potrzebujemy dobrego słowa gestu to tak ciężko dobrać sobie partnera by z nim ułożyć sobie życie, jakbyśmy nie dążyli do tego samego. To chyba kwestia wymagań, oczekiwań bo musi być jak w bajce inaczej rezygnujemy gniewamy się na świat i już nikt nie chce ciągnąć wózeczka każdy liczył że będzie z górki…Dobra poskładana w komodzie moja odzież jak ulał pasuje do tej półki może zostanie tak na stałe co to nie jestem warty takiej laski

 

Mój dom rodzinny chociaż kiedyś braknie rodziców wciąż to będzie najważniejsze miejsce gdzie wszystko się zaczęło pierwsza słowa myśli tu był cały świat jak ludzie mogą zapomnieć o czymś co ich uformowało- to nie możliwe.

--Cześć mamo jak zwykle przy kwiatach a tu słońce operuje że wściec się można . Chodż do domu, wieczorem to też można zrobić, naprawdę nic im nie będzie jak popatrzysz na nie z innego miejsca przeżyją a ty będziesz zdrowsza.

Mama pochylona obkopywała krzew iglaka nie bardzo wiedząc co się dzieje wokół niej zawsze tak było gdy wchodziła do ogródka swego królestwa nigdy nie mogła się doczekać wiosny - plany co dosadzi nowe odmiany itp.

--Romciu czy cos się dziecko stało?

Wyprostowała się z przestrachem w oczach nie wiedząc czego może oczekiwać po tak nagłym najściu licząc się jednak z czym co sprawi jej ból głowy.

--Nic tak się przespacerowałam dla zdrowia a i..żeby lokatorowi…

Zawahałam się bo wiedziałam że to jej się nie spodoba

Złapała się za głowę jak ktoś kto nagle przypomniał sobie że miał coś zrobić.

--To ty go zostawiłaś samego?

--Mamo jest biały dzień gość nie wie nawet gdzie jest wschód a co dopiero myśleć o tym jak mnie okraść i zdążyć uciec przed psem.

Ciężko wciągnęła powietrze i powoli wypuściła.

--Ty dziecko lekkomyślna jesteś szkoda że mu karty nie zostawiłaś aayy.

Zdenerwowała mnie tak że w miejscu odwróciłam się w kierunku wyjścia przez ramię krzyknęłam tylko że Sary już nie potrzebuję nie licząc na przychylność

--Roma kochanie przecież ja chcę dobrze martwię się o twoje podejście do sprawy do ludzi nie chcę żebyś poznała świat z perspektywy wykorzystanej za grzeczność.

Zatrzymałam się nie dlatego że mnie przekonała tylko nie chciałam tak wyjść i być z tymi myślami że jestem jak dziecko co robi żle i uparcie nie przyznaje się tkwiąc przy swoim.

--Zadzwonię jutro powiem ci jak się układa jaki jest w obyciu czy miałam nosa żeby mu ufać na słowo na tę chwilę to pa

--Romeczko a gdzie ty zostawiłaś te buty do przymiarki bo wiesz że tato to nic nie wie.

-Mamo ja je mam w domu koleżanka przyniosła po przecenie a ty i tak miałaś kupić to stwierdziłam że wezmę. Według mnie są dobre ale przyjdę jutro w południe to ocenisz jestem na urlopie to mogę iść z tobą wybrać jakby coś nie grało nie pasowały.

Odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam do siebie. Sama siebie uspokajałam że dokumenty i dane gościa są prawdziwe no i że sąsiedzi widzieli a to czasem więcej niż zapis stenotypisty.

Po przyjściu oczywiście wszystko grało i tak do wieczora nie wchodziliśmy sobie w drogę ja u siebie on w swoim pokoju chyba spał. Do mnie też doszło że pora zakończyć ten dzień pora się kłaść ale jak się kłaść jak za ścianą słyszę swego lokatora. Ciekawe co robi może by tak podsłuchać przez szklankę może by…. No nie głupieję przez jakiegoś chłopczynę. On mnie nie interesuje niech robi co chce ja już prawie śpię uhhh…Ciekawe czy mu się podobam taaa zwłaszcza jak psa dziś przyprowadziłam to od razu zyskałam na wyglądzie . Zresztą nie zależy mi na tym to przecież nie mój klimat jestem niezależna mocna i …samotna. Dawniej bym pewnie nie spała w nocy a rano najlepsza bielizna, kokietowanie a dziś luzik dresik, no pani domu!

 

Dziwne uczucie tak w obcym domu spać i to kobiety która jest sama to wręcz zaskakujące bo jest atrakcyjna, elokwentna. Chciałbym takie dziewczę za swoje mieć, żeby sobie tak teraz uuuuaaaaa…Tylko tak troszeczkę za ramię, szyjkę, no już to widzę, że na tym by się skończyło. Jeszcze ta ręka mnie boli ale jakoś przeżyję co dzień powinno być lepiej musi być czas będzie działał na korzyść tylko cierpliwości spokoju a wyjadę zdrów. Cicho tam u niej pewnie śpi albo nie chce mi przeszkadzać i tak grzecznie siedzi bo z psem już nie

wróciła to i wyjść nie musi.

Ranek w upalne lato to koszmar bo znowu myśl że cały dzień zmagania z tym co osłabiające pozbawiające oddechu ale gdy się jest na urlopie to inaczej się to przyjmuje bo wiesz że ty rządzisz i wybierasz co gdzie i jak.

--Panie Kubo można pana prosić na śniadanie

--Już wychodzę. Dzień dobry.

--Dzień dobry. Przepraszam że tak obcesowo ze już i teraz bo pan może je później a ja się wpycham..

Stała oparta o framugę drzwi od kuchni i wyglądała inaczej nie wiem co było tą zmianą ale podobało mi się że to nastąpiło.

--Nic nie szkodzi nie spałem i nie wiedziałem jak mogę się sam zmusić do wstania tylko mi pani pomogła podjąć decyzję.

--To dobrze bo już myślałam że się narzucam nie licząc się z tym że pan może o tej porze nie być jeszcze głodny przygotowany na moje namolne nagabywanie.

Popatrzyła się zalotnie przygryzając dolną wargę

--Tylko ci co nic nie robią nie popełniają błędów liczy się to że coś się chce a mnie się chce coś przekąsić tak więc widzisz, o! przepraszam, widzi pani..

--…Tak będzie łatwiej jesteśmy w zbliżonym wieku szkoda się tytułować. Ja jestem Roma tak po prostu bez brudzia.

--Kuba- to chociaż mlekiem się puknijmy.

--Mówisz i masz tylko uważaj bo ja tak z siostrzeńcem zrobiłam i..

--..nie wypiłaś za jego zdrowie.

Machnęła dłonią w geście dezaprobaty na znak że popełniła błąd. Weszliśmy do kuchni gdzie na okrągłym stoliku ustawione były wszelakie smakołyki.

--Dokładnie . Tylko nie zdrowie a zwycięstwo w konkursie plastycznym na postać z Harry Potter…Mas…Mastero..

--Ja ci nie podpowiem więc na mnie nie patrz.

--Uuu chłopak który nie lubi przeżyć magii zjawisk akcji to przecież wasz świat

--Tego nie powiedziałem ale na pewno już nie w tej konwencji nie na miotłach nie wśród zjawisk atmosferycznych po prostu wolę bliżej ziemi. Nie pozwala mi na to czas a na pewno poranny sygnał budzika to jest dopiero odlot jak w pół godziny musisz ogarnąć wszelakie czynności i niechęć do nowych obowiązków. A ty Romo też tylko wieczorem stajesz się inna bardziej zmyślna odważniejsza?

Odchyliła się na krześle zmrużyła oczy i przez moment coś analizowała.

--Nie wiem czy odważniejsza bo czasem boję się dnia jutra tego co trudne choć czasem już znane.

--Nie rozumiem ale ciekawie się zaczyna

--Ja również bo mam wrażenie że sobie radzę ułożę wszystko po swojemu aż przychodzi .dzień że nic praktycznie nie idzie utartym torem brakuje mi wówczas czasu chęci a zwłaszcza kogoś kto by mi pomógł to uciszyć..

--Może to będzie głupie co powiem ale żeby lepiej docenić szczęście to trzeba doświadczyć tego złego rutyny by potem to łykać jak tik- taki gdy będzie już miło. A po swojemu to bywa że nie raz gorzej wychodzi mimo że się zapowiadało ciekawie przynajmniej ze mną tak jest.

--Kuba ja ciebie przepraszam ale czy ty coś jesz czy w ogóle tobie nie smakuje?

Jakby nagle go ktoś zbudził uzmysłowił sobie że jest przy stole i był głodny więc czas dać upust namiętności do jakiej niewątpliwie zaliczał się posiłek.

--Przepraszam ale rozmowa mnie ..zafascynowała to za duże słowo ale zaciekawiła.

--No tak mnie nie kokietuj i tak ci nie zmniejszę ceny nie masz na to szans.

--Ale próbować mogę?

Rozłożyła ręce że nie ma nic przeciwko.

-Nie widzę przeszkód - jak powiedział niewidomy dżokej na pytanie czy wygra wyścig.

--Mam nadzieję że ja mam większe szanse niż ten człowieczyna na koniu.

--Pozwolisz że nie ocenię przynajmniej nie teraz a tak na poważnie to mam propozycję w związku z tym że mam urlop to obiady będą o porze której wypada go jeść. Jeśli więc masz ochotę i nic przeciw temu to będę robiła go dla nas jakoś się rozliczymy tak będzie mnie lepiej smakować a ty poznasz się na moim guście kulinarnym.

--Ja tu tylko wynajmuję więc podporządkuję się zwłaszcza że mi to pasuje.

Pstryknęła palcami z zadowolenia ugryzła kęs kanapki i dopowiedziała.

--Konkretny facet wie czego chce, to lubię, tego się trzymaj a będzie dobrze.

--Miło mi to słyszeć aż mi się będzie lepiej spacerować .

--Ja też wyskoczę do mamy a ty zobacz ten kawałek okolicy. A jak złamałeś rękę i czy bardzo jeszcze boli.

--Normalnie i jest co dzień lepiej.

--A ha- no to skoro tak jest to tylko patrzeć końca problemów.

 

Ładne miasteczko w zasadzie nie ma gdzie pobłądzić umiem trafić na Kwiatową mam około pół godziny czasu może i więcej to zdążę jeszcze zejść niżej bo tam nie byłem. Ciekawa osoba ta Roma bardzo otwarta szczera ma poczucie humoru jak to można porozmawiać z kimś kogo na ulicy bym minął nie zauważając. Bo przecież nie zaczepiłbym jej nie powiedział tak od siebie tego co dziś rano ilu tak ludzi już minąłem nie poznając ich wnętrza. Co za świat każdy z nas goni bo musi chce nie umie inaczej tak bardzo szybko uciekają dni a my kładziemy się spać myśląc co jutro…

Teraz do siebie dobrze że te buty jej pasowały bo to odnoszenie tłumaczenie nie na moje nerwy. Dobrze mieć rodziców obok tak właśnie na rzut beretem byle nie przez ścianę żeby odwiedzić posiedzieć posłuchać pożalić się i wstać bo czas do domu. Jestem jakaś podniesiona na duchu czuję się pewniej mam wrażenie że czegoś dokonałam że wszystko jest wokół mnie że to ja decyduję. Zarobiłam na pokoju pokazałam się z dobrej strony-no tak myślę życie jest jednak piękne jak choć troszeczkę puści oko do nas to staje się lepsze weselsze…Dałam mu klucze ale w domu go nie ma to i lepiej bo i szybko coś zrobię a potem mam iść na cmentarz…no nie!!! To lustro kłamie nie mam tak rozdwojonych końcówek trzeba coś z tym zrobić może jutro na pewno taka nie mogę chodzić ..

Gdybym wiedział że tu tak ładnie to częściej bym przyjeżdżał przecież ja w te rejony to może z trzy razy się zagoniłem nie byłem nawet zainteresowany bo i rodziny tu nie mam część Polski bez śladu wizualności . Chyba powinna już być nie sądzę abym musiał otwierać drzwi to trochę krępujące tak samotnie w obcym domu przebywać nigdy tego nie doświadczyłem aż do dziś.

Już w kilka sekund po wejściu usłyszałem że oczekiwała mego przybycia a aromat warzyw przypraw dawał znak że to już i teraz.

--Chciałam już Czerwony Krzyż powiadomić że mi się lokator zagubił bo wątpię żeby miasteczko tak wciągło?

--Może i nie ale to zawsze coś nowego wiesz jak to jest kiedy jesteś gdzieś pierwszy raz to wszystko ci pasuje porównujesz i wychodzi że trawa jest nawet zieleńsza.

--Idę wieczorem na cmentarz teraz są upały to lepiej w chłodniejszą porę a teraz zjedzmy i poustawiamy sobie pokoje do ładu taki czas wolny –gospodarczy no przynajmniej ja mam zaległości.

--Mną się nie przejmuj mam też jeszcze do ogarnięcia swoje klamoty a wieczorem jak

pozwolisz to bym skorzystał z propozycji –o ile to możliwe.

Myślę jak to zrobić żeby to wyszło muszę przecież ćwiczyć tą rękę być sprawniejszym jednocześnie uważać by się nie forsować…Dziwna dziewczyna z tej Romy pod każdym względem a może inaczej bardziej otwarta na życie nie przejmuje się otoczeniem przyjmuje go takim jakie jest. Jest potrzeba sięgnięcia po lepsze to nie odmawia pokazuje że może podejść bliżej dać z siebie więcej ciekawi mnie daje do myślenia nie jest tuzinkowa ma poczucie swego nie patrzy na to co może być ale co jest.

Trochę żywiołu w tym domu chodzę przekładam ale chyba jest już dobrze wszystko lśni można urlopować. Wyjdę do ogrodu tam przejściowo bo i trochę powietrza i cienia się znajdzie a że kwiaty mi pięknieją w ziemi z odżywką przyjęły się jak w najlepszym torfie…Nie wiem czy nie obcesowo się zachowuję trochę apodyktycznie bo narzucam się i dyktuję co teraz potem niepotrzebnie mówię tak dużo skromność kobieto subtelność…

--Widzę że też ci się 4 ściany znudziły

Od drzwi wejściowych w kierunku ogródka nieśmiałym krokiem podążał Kuba zapewne czuł się samotnie w nowym otoczeniu.

--No jak to się mówi –w domu ludzie umierają więc trzeba się ruszyć.

--Jak ci się podobają moje kwiaty?

--Tamte liliowe i żółte z czarnym deseniem na kielichu .

--Mieczyki i storczyki są kolorowe odróżniają się od reszty na tle zieleni komponują się okazale nadają się jako pierwszoplanowe. Miałam kiedyś warzywa ale zlikwidowałam bardziej zoologicznie mi się podoba a miłorząb kalia kilka klonów i ta szachownica ze stiuków to wręcz wizytówka mej pasji.-

--Bez żadnych wątpliwości muszę przyznać że jest piękny i zadbany.

Szeroko się uśmiechnęła słysząc komplement.

--Bardzo dziękuję ale wiem o tym bo się staram. Ale skromna jestem no tylko mnie za wzór cnót przedstawiać .

--Z grzeczności nie zaprzeczę. A co do warzyw to chyba by tu nie pasowały.

Machnęła ręką i przeszła w kierunku dalej posadzonych kwiatów.

--No teraz to już na pewno zresztą zraziłam się jak mama pomidory miała bo długo dojrzewały i drobne były a w sklepie i szybciej i większe to podłamuje. Ale podobno te wielkie to hodują przez chwilę następnie wstrzykują denaturat w łodyżkę to rozsadza owoc i w ciągu paru dni jest wielki że tylko zrywać. I piszą że to z Hiszpanii dlatego tak wcześnie a to z jakiejś pipiduwy dla marketów przywożą.

--Ja tak słyszałem o chryzantemach wiec coś musi być na rzeczy tylko że jak to idzie na grób to można przymknąć oko gorzej jak do spożycia. Ale co się nie robi dla kasy moralność upadła i jak powiedział zdrowy choremu—jak masz żyć to będziesz a jak umrzeć to i tak nic nie pomorze.

--A propos życia i śmierci za chwilę idę na cmentarz jak nie zmieniłeś zdania to zapraszam.

--Oczywiście przejdę się przed snem tylko czy zdążymy przed zmrokiem?

--To jest kawałek drogi jeszcze dalej niż ja mieszkam z rodzicami ale to w godzinę obrócimy poznasz obręb miasta i pogadamy to dwa w jednym.

Trzepnęła mnie w ramię i zaśmiała się tak zaraźliwie że nie mogłem się powstrzymać.

--Rzeczywiście potrafisz przekonać i skoro ciemności nam nie grożą to wchodzę w to jestem do twojej dyspozycji.

--To ja się przebieram a ty zabierz z kuchni zapałki i z przedpokoju znicze

Po chwili była już na zewnątrz i stąpając jak po kruchym lodzie jej klapeczki miękko dotykały podłoża.

--Dobra jestem gotowa możemy iść spokojnie jest wystarczająco czasu by nie panikować.

--A ile one się palą bo wyglądają na masywne?

--Gdzieś około 48 godzin takie kupuję bo przez jakiś czas wiem że dziadkom świeci w nocy mam taki kaprys żeby mieli jasno…A wiesz co widziałam na zniczu aż mnie zszokowało bo rzadko widzę takie cuda żeby pisało cytuję—WSTAWAJ SZKODA DNIA.

--Mnie to już nic nie zdziwi odkąd zaczęto koszulki z napisami nosić wówczas dostrzegłem napis na jednej z nich –NIE PŁAKAŁEM PO PAPIEŻU.

--Żartujesz chyba?

--Wiele mnie rzeczy śmieszy ale są świętości z których nie wolno drwić jak kalectwo wiara uczucia.

Zatrzymała się przy wejściu i wskazała jeden z pierwszych nagrobków.

--To ten z szafirowym flakonem.

--No na 1 listopada to nie musisz się przeciskać.

--Popatrz jak mi się zapaskudził zmatowiał to chyba pylenie wiosenne.

Wyciągnęła zmiotkę z krzewu sekretnego schowka by zaprowadzić ład.

--Po dacie widzę że babcia zmarła rok temu to chyba śmierć jak żywo widzisz o ile tak można się wysłowić?

--Mam moralnego kaca prawdę mówiąc to w ten dzień miałam być u niej by porozmawiać coś porobić ale Elka mnie wyciągnęła na zakupy. Wiesz jak to jest—A czemuś taka a o mnie zapominasz itp….uuuhhh…wracając usłyszałam tylko karetkę i wiedziałam że się spóźniłam. Nie zdążyłam dochodziłam brakło parę chwil by usłyszeć ostatnie zdanie ostatni raz pocałować spojrzeć …tak mi żal tego dnia tak bym chciała go powtórzyć tylko u niej a nie z Elką

--Mój kolega siedział po dwie trzy godziny w szpitalu gdy jego tato umierał rozmawiał z nim opowiadał co w domu ale po śmierci i tak miał żal do siebie że mówił przyziemnie a nie tak od serca co czuł. A tyle mu zawdzięczał począwszy od szczęśliwego dzieciństwa te karuzele chińczyka pstrykanie kapslami za zbicie stołu do tenisa cierpliwość tolerowanie zachowania poniżej krytyki. Odszedł a on nie zdążył powiedzieć bo nie umiał że go kocha a niby to takie proste i jak długo by się mówiło jak wiele to i tak zawsze zostaje myśl ze mogłem więcej albo słuchać przytakiwać.

--Czyli jestem przewrażliwiona i przesadzam –może i tak ale wiem że to żal nie pozwala mi zapomnieć przeszkadza w przejściu tego etapu.

Powycierała nagrobek odeszła parę kroków przyjrzała się z zadowoleniem i ruszyła ku wyjściu. A ja za nią podejmując wątek.

--Czas wszystko ci poukłada a na razie to miłość do niej dyktuje ci że mogłaś więcej tak przynajmniej myślę…a może już to z kimś przerabiałaś?

Popatrzyła na mnie zdziwiona moim pytaniem.

--Co masz na myśli bo się pogubiłam?

 

--Może kogoś nie byłaś pewna zastanawiałaś się ale było za późno i on odszedł myślę o chłopaku który był a może nadal jest obdarowywany uczuciem po prostu wciąż go…jeśli się pośpieszyłem to za szybko zbyt nalegam to przepraszam.

--Wiesz że trudno o tym rozmawiać zwłaszcza że znam ciebie od parunastu godzin ale czy można to –jeśli zaznaczam jeśli tak było powiązać z babcią-to przecież dwa światy. Dwa różne życia wnuczki i dziewczyny która mogła być kogoś a babcię się ma od urodzenia bez wybierania.

--Dlatego spytałem czy aby bo na mój rozum w momencie straty żal jest bezstronny nie oblicza czy to 100 procent kochania czy mniej jest w nas i nie umiemy go usunąć.

Zaczynało zmierzchać a my widzieliśmy już zarys domu przez pewien czas naszego domu.

--I popatrz jesteśmy już pod domem jak się rozmawia to wydaje się że to był moment. Wiele tematów ale mało o swoim życiu może tak przyziemnie szczegóły przy stole ot takie zaspokojenie ciekawości na zakończenie dnia?

--No spać mi się nie chce a porozmawiać zawsze można tylko chciałbym …

--…Spokojnie opanuj nerwy kąpiel dresik lekka kolacyjka serek śmietanka ogóreczek pomidorek a potem sofa i tematy.

Zrobiła gest że będzie palce lizać a uśmiech miał potwierdzić tą tezę.

--Ale sobie podjadłam aż wstyd . To co siadamy w salonie i pytaj bo koniec języka za przewodnika.

--Roma to takie oryginalne imię kto na taką inność niż wszystkie Basie Kasie się zdecydował?

--Banalna sytuacja w ten dzień co się urodziłam było Romy tato się uparł że tak chce a mama mu uległa powiedziała tylko że na drugie mam mieć Gabriela.

--Gabrysia to jeszcze ładniej cię nazwali.

--A wiesz że Roma wspak to amor więc nie mogę narzekać że to tylko piękne miasto. Ale żeby było szybciej to powiem że mam siostrę o 3 lata starszą ja pracuję w bibliotece mam tam posprzątać przyjąć odzież do szatni gdy ktoś chce dłużej posiedzieć. Przyjmuję też codzienną prasę lokując ją w segregatorach potwierdzam odbiór nowych egzemplarzy książek i podlewam kwiaty. Czysta praca choć monotonna ale pensja z urzędu 13-stki wczasy pod gruszą a to ma wartość. A teraz może trochę o tobie posłucham garść szczegółów .

--Mam młodszego brata jest obecnie za granicą a ja z rodzicami w domu prywatnym praca przy pojemnikach na żywność także podstawki pod doniczki pod kwiaty skrzynki itp. Nieprzyjemny zapach ale można wytrzymać to chyba tyle tak w dużym skrócie .

--No jeszcze tylko to że ja jestem sama a i u ciebie nie widzę obrączki?

--Tak się złożyło albo i może nie złożyło.

Przybliżyła twarz bliżej mojej i prawie szeptem zapytała.

--A chciałeś żeby się złożyło jeśli mogę wiedzieć bo to może jakaś tajemnica?

--Nie aż taka bo nie mam wiele przejść tego rodzaju czy zawirowań miłosnych rozczarowań z tym związanych.

--No ale samotność to chyba jest czasem z tobą za pan brat?

--Można żyć z kimś mieć znajomych i odczuwać pustkę nie żeby być pazernym na szczęście ale na te przysłowiowe „coś’. Dla każdego to ma inny wymiar ciężko jest mi nawet określić ile można chcieć i co bo są ludzie co czerpią radość z pracy nad sobą że potrafią się obyć bez wielu rzeczy. Wystarczy im spacer odwiedziny znajomych serial w telewizji jakaś muzyczka kupno drobiazgu i łagodnie witają dzień.

--No bez żartów to przecież wegetacja tak każdy ma i żyje ale czasem się buntuję i mówię dość dzwoniąc do dziewczyn by z tym zerwać chociaż na chwilę . Posiedzimy przy jakimś drinku torciku hiszpańskim pożalimy się że nam czas ucieka umyka młodość a my takie bidule i nie wstydzę się tego . Ale to nic nie daje bo budzę się rano i nie chce mi się żyć chcę zmian –rozumiesz Kuba?

Wpatrywała się we mnie czy ja aby na pewno to zrozumiałem.

--Ale wracasz z takich spotkań podbudowana mocniejsza bo nabierasz pewności że coś osiągnęłaś w życiu przeżyłaś masz zasady nie przekraczasz granic .Może nie wiemy czego tak do końca chcemy ale na pewno wiemy co nam szkodzi omijamy te rzeczy momenty staramy się je zneutralizować.

--I co mi to daje że jestem zdyscyplinowana tworzę sobie dzień sumiennymi obowiązkami myśląc że to ważne ale komu to służy.

--A na takie pytania odpowiedzą ci którzy z tobą współżyją w pracy w domu okolicy. Jak komuś pomożesz to wiesz że to dobre i tak jest z dniem kiedy wychodzisz pozdrawiasz powiesz coś miłego tak po ludzku się zachowasz to każdy to doceni. Gorzej gdy podcinają ci wiarę w siebie mówiąc że żle wyglądasz albo jak zdrowie ci nie służy to zaczynasz gasnąć w oczach największy optymista wysiada nie ma na to mocnych.

--No dzisiaj rozmawiam z tobą nie widzę złych chwil monotonii rutyny bo rozmowa pomaga jest ważna dla mnie ponieważ nie mam kogoś takiego komu mogę się zwierzać oddać siebie z tym co złe i dobre.

Rozciągła się na sofie do pozycji półleżącej i widać było że to ciężki temat.

--Jest wiele słów gestów takiego monologu ale nie rozmowy bo widzisz Romo to co powinniśmy i chcemy nie mówimy brakuje luzu odwagi a wystarczy szczerym być.

--Powiem ci Kuba że w pracy można więcej osiągnąć na tym etapie bo kilkadziesiąt godzin tygodniowo się widzą a to pozwala na takie otwarcie. Ja sama wiem że ze znajomymi tu z okolicy to nawet w niedzielę się nie widzę a bywa zimą że przez wiele tygodni sąsiadów koleżanek nie mam okazji zobaczyć bo wstaję do pracy wracam noc krzątam się i…..

--W depresję można wpaść

--Żebyś wiedział że tak bo neta przelecę pralkę włączę kręci się kończy się film kombinuję coś w kuchni i myślę że mi żle jak jeszcze w pracy było kiepsko to już zupełnie stracone chwile. Przestaje mi zależeć na czymkolwiek mogłabym na wszystko machnąć ręką tak mi jest obojętne co jutro za miesiąc

Westchnęła przeczesała włosy błądząc niewidzącym wzrokiem.

--Wierzę w to bo latem łatwiej się zmobilizować dzień długi wszystko można zagłuszyć wyjść z domu ale w pracy to nie ma znaczenia tam zawsze jest podobnie niezależnie od pory roku.

--Tam właśnie można się też odbudować bo wszyscy podobnie jak my mają problemy smutki a to pomaga. Nie zrozum mnie żle że czekam albo że wręcz się cieszę z czyjegoś nieszczęścia

--Roma ja cię rozumiem chcesz powiedzieć że wszyscy narażeni są na trudy zmaganie z życiem i wiesz że nie jesteś odosobniona w tym co przeżywasz.

--Ja bym dodała że słysząc o czymś wyciągam wnioski albo cieszę się że ktoś podobnie miał upadł zmagał się i wyszedł na prostą bo jest nadzieja że i ja tego doczekam.

.—To dobrze trafiłaś ja nie mam aż takich możliwości spotykałem w pracy ludzi z którymi trzymałem dystans.

Poniosła dłonie do góry i uderzyła nimi o kolana.

--Dlatego nie mogłeś osiągnąć tego co w środku ciebie jeśli sam byłeś obcy innym. No trudno żeby ktoś przyszedł i zaczął opowiadać o sobie tak otwarcie jak ty sam byleś niewyczuwalny

tematycznie bałabym się czy jesteś gotowy chętny na zwierzenia . Myślę że faceci to w

ogóle się boją rozmowy duszą męczą się ale nie mówią bo to nie jest męskie.

--Nie przesadzaj nie jesteśmy aż tak dumni zadufani tacy wręcz bezduszni…

---…Nie powiedziałam tego choć do końca nie przysięgłabym czy aby masz rację bo mimo że nie różnimy się wieloma rzeczami to jednak macie sobie do udowodnienia to że jesteście silniejsi psychicznie że potraficie być głową rodziny kimś kto utrzymuje.

--To chyba nie jest złe a wręcz chwali się.

--Oczywiście tylko że my kobiety nie jesteśmy kimś kto stawia punkty daje nagany upomina i masz wręcz walczyć bo wiemy że czasem trzeba odpocząć masz problemy jesteś wyczerpany

--I co powinniśmy usiąść popłakać potupać nogami a wszystko minie.

Westchnęła kiwając z niedowierzenia głową.

--To jest właśnie typowe męskie rozumowanie że trzeba wciąż do przodu choćby na oślep z nerwami byle tylko być ostrym macho a my wołamy „hallo!! Może ja też myślę może razem przejdziemy przez to”.

--Może i tak trzeba ale nie wszystko można sobie wytłumaczyć przeanalizować.

--Ale to nie przeszkadza a wręcz zbliża ludzi by się nie rozminąć trzeba dyskutować nikt nie wierzy w to co ulotne zwiewne a tylko w to co widzą dotkną usłyszą.

--Pamiętasz w Shreku osiołka rozmawiającego z Fioną o jej wyglądzie po zmierzchu – nadszedł wówczas Shrek i usłyszał zdanie końcowe o potworze paskudzie itp. Odebrał to jako myśl na temat swego wyglądu że go po prostu nie chce.

Otworzyła szeroko oczy autentycznie zdziwiona.

--A co to ma wspólnego z tym o czym rozmawiamy jeśli można to porównać?

--Już ci tłumaczę. Rozmawiamy z wieloma osobami a przede wszystkim czujemy rzeczywistość to wszystko co jest. Jeśli ktoś mówi że to co dla mnie jest ciężkie naprawdę jest takie to to zaczyna żyć we mnie a że ją kocham i szanuję jej zdanie to czuję się zdołowany więc wolę tego nie wiedzieć jak Shrek nie usłyszeć co usłyszał.

--To twoim zdaniem mamy żyć sobą jak jest dobrze a gdy boli to udawać że nie ma problemu że partnerowi samo kiedyś przejdzie i lepiej nie wchodzić mu w drogę? Wiesz co nie obraż się ale się ale to chore i nie dorosłeś do partnerstwa do związku z dziewczyną.

Wyprostował się zaczął gestykulować troszeczkę nadszarpnęła jego morale.

--Ja wiem że trzeba się wspierać dodawać otuchy być ciągle tym kimś kto poda rękę.

--Pięknie mówisz tylko że w praktyce to się u ciebie nie sprawdza nie przychodzi ci zrealizować wdrażać w czyn bo boisz że odsłonisz siebie jako człowieka słabego czasem takiego który ma w sobie strach w oczach bezsilność bo nie znasz jutra. A to przecież takie ludzkie a bardzo śmieszne gdy udajesz że pozornie to ja sobie radzę wręcz latam i życie to pikuś.

--Moja koleżanka kiedyś mi powiedziała że zawaliła sprawę więc będzie problem w domu z mężem- wracała w nerwach bo tynk musi polecieć ze ścian skończy się krzykiem wielkim halo bo mąż jej nie daruje. Zamierzali przeznaczyć pieniądze na komodę i coś tam jeszcze a ona dała się namówić na naczynia które gotują na parze zdrowo bez tłuszczu jak żywność modyfikowana. I co? Cisza mąż machnął ręką że to się przyda poszedł do pokoju rozmowa jak zawsze luz bluz no żyć nie umierać tylko planować kolorową przyszłość. Ale przyszedł dzień że jakaś błahostka niuans drobnostka no pierdoła a poróżniła ich do tego stopnia że spali osobno byli tak zdenerwowani zajadli w uporze że rano nie mogła się nadziwić że przez takie głupstwo pół nocy leżała myśląc o tym co się dzieje.

--Hormony zły dzień fluidy coś w powietrzu zła aura coś się przelało nabrało terminu…cholera wie.

Przeciągnął się ziewnął był zmęczony dniem podróżą.

--Roma bo życie takie właśnie jest nie wiesz co jutro za dzień minutę patrzysz czekasz myślisz mam po swoje stronie szczęście a tu uuuuu… mam cię i dalej się męczymy pocimy staramy. Odganiamy złe chwile układamy bijemy w tubę by sobie pokazać że jest dobrze nie wiedząc co już nadchodzi.

--Kuba idziemy spać jutro też jest dzień. Dobrej nocy.

--Dzięki . Ty też śpij dobrze.

 

Mijały drętwienia nocne bóle więc ręka zaczynała funkcjonować prawidłowo trzeba jednak czasu wszystko ma swoje miejsce nie wolno przeciążyć być narwanym. Tak bardzo potrzebuję czasu więcej i więcej chciałbym by już było dobrze bym sprawnie się nią posługiwał a jednocześnie by dzień trwał dłużej. Żal mi każdej godziny tego co umyka boję się powrotu odganiam od siebie myśl że muszę wyjechać że zostawię …Romę? Co to znaczy przecież tylko rozmawiamy nie ma w tym nic nadzwyczajnego siedzę i patrzę słucham i wdycham jej jestestwo co ma w sobie i na zewnątrz. Bo jest mi w tej chwili wszystkim co a potrzebuję co daje spokój i radość z każdym dniem widzę że się angażuję mówię to co we mnie wyciszałem bałem się wyjawić. Teraz już nie chcę zagłuszać niech uchodzi wychodzi czy jak to nazwać –było mieszkało nie wychylało się a w razie czego mówiłem ciiiichooo dziś już uwolniłem ma prawo bytu tu i teraz. Teraz ono dyktuje warunki pokazuje że zrobię że zrobi ze mną jak trzeba moje uczucie z sercem połączyło siły i rządzą na całego….Czasem łapię się na tym że chcę poprawić jej kosmyk włosów dotknąć jej dłoni poczuć jej szampon czy też odżywkę do włosów.

 

„Kochamy życie nie dlatego że do życia lecz do kochania przywykliśmy”

I to jest prawda. Jak ja wiele czasu straciłam na życie na pośpiech na to co przyziemne nie do kochania bo było i jest potrzebne zajmujące i owszem: praca bo daje środki do życia obowiązki domowe po których masz przytulny azyl ładu i spokoju bezpieczeństwa. Ale co z kochaniem? Rodzice siostra siostrzeniec koleżanki od serca to wszystko piękne bezinteresowne a jakie czyste tylko że ja chcę kogoś do kto będzie mój tu i teraz że obudzę się i znajdę ciepło wyczuję bicie serca. Niech się będzie rozpychał w nocy niech kicha przed snem wstaje bo zgłodniał zostawiał nieład w łazience i wiele cudów wyczyniał ale ktoś był. Dosyć mam ukradkowego spoglądania na innych co mają co się tulą muskają bo ja też chcę by ktoś mówił mi że jestem jedyna i do końca.

Pogoda sprawia że nie można myśleć inaczej niż optymistycznie bo ja dochodzę do siebie Roma ma jeszcze urlop robimy co trzeba a resztę wypełnia nam rozmowa może i dziś gorąco więc…

 

--Kuba gdzie jesteś?

--U siebie jeśli tak mogę powiedzieć.

Uśmiecha się tak naturalnie tak miło tak dla mnie.

--Pewnie śnisz kolorowo intensywnie skoro tak pewnie się czujesz?

--Nie pamiętam za wiele a podobno zawsze śnimy tylko nie pamiętamy co i jak.

--Słyszałam że nie wolno patrzeć w okno po przebudzeniu ale i o tym że miejsce się liczy a raczej pozycja głowa na północ czy coś takiego ale mnie nie zależy więc nie przywiązywałam wagę to mało istotne dla mnie.

Siedzieliśmy w kuchni przygotowując śniadanie przeważnie były to nowalijki w postaci sałatek w upalne dni lekko strawne produkty miały pierwszeństwo. Smarując kromkę podjąłem temat.

--Ale są w tym że śnimy wielkie rzeczy bo już w biblii przepowiednie wychodziły pouczenia właśnie przez sen są ludzie co jak medium potrafią wyśnić sobie dane zdarzenie.

Podniosła palec by zaznaczyć że to będzie ważne.

--Ja ci powiem więcej bo mojej znajomej to się można obawiać opowiadała mi że się nie wyspała bo obudziła się w momencie kiedy w autobus wjeżdża pociąg. Oczywiście przebudziła się i to uszłoby mojej i jej uwagi gdyby nie fakt że razem wybrałyśmy się do Kalisza i autobus wjechał pod….

--…I nie mów że to się stało i cudem ocalałyście?

--Nie nasz ale wcześniejszy kurs ale Anka poznała to miejsce które we śnie było leszcze obce ale w tym momencie stało się już tym znanym. Wiem że to było inaczej bo ona była w innym autobusie ale umiesz to wytłumaczyć?

Wzruszyłem ramionami na znak cudu dla mnie.

--A zauważyłaś że jak się sprawdza to tylko to złe że się sobie krzywdę zrobisz ktoś umrze itp. Nie mówi się że śnił ktoś o miejscu gdzie w przyszłości był i znalazł szczęście dobrobyt.

--To jak wywoływanie duchów zmarłych które mają odpowiedzieć czy jest im tam dobrze czy będziemy z nimi .

--No chyba nie robiłaś tego ?

--Ja sama nie parałam się nawet nie byłam ciekawa a i stracha też miałam bo to jak w tym stwierdzeniu o całowaniu tygrysa w dupę „ przyjemność żadna a ryzyko duże” Ale jakieś znaki są i ciągle wokoło coś się dzieje co sprawia że nie można tego lekceważyć gdy ktoś w to ingeruje.

Teraz ja zaznaczyłem coś konkretnego.

--Na koniec powiem ci o moim koledze który gdy miał 7-8 lat to bawił się w pokoju i zobaczył w kącie babcię która mu pomachała narobił szumu domownicy się zlecieli ale jej już nie było . Nikt mu nie uwierzył ale po kilku godzinach przyszedł telegram że…

--…babcia umarła.

--Dokładnie . Jak się domyśliłaś ?

Zagryzła wargę żeby ukryć satysfakcję ze swej przenikliwości.

--No wiesz nie wypada mi się chwalić. A tak na poważnie to mojej mamy brat był w szpitalu miał mieć operację której jednak nie przeżył . Jego syn wyszedł z psem na spacer pies zawsze spokojny wręcz flegma w pewnym momencie rzucił się pod nadjeżdżające auto szczęśliwie odbił się od niego . Jak się potem okazało w tym momencie na stole operacyjnym zmarł jego pan . Rozumiesz że pies to wyczuł jakiś podświadomy zmysł jak u szczura w kopalni.

Wstaliśmy pozmywałem naczynia by po chwili przejść do salonu.

--Kiedyś Romo usłyszałem takie opowiadanie ono nawiązuje do tego co mówiłaś . Na gwarnej ulicy w trawie przy chodniku leżał kanarek miał złamane skrzydło dawał znaki świergotaniem. Nikt tego nie słyszał bo auta bo rozmowy ale w pewnym momencie upadla moneta i wiele osób odwróciło twarz ku ziemi a przecież to porównywalne decybele ma takie samo natężenie a trwa moment.

--Chcesz przez to powiedzieć że jesteśmy nieczuli coraz bardziej hardziejemy panuje znieczulica moralny rozpad. To ja ci powiem coś takiego co mnie zmieniło dało pewne spojrzenie pewien dystans do bycia miłosiernym … 10 może 12 lat temu pojawili się Rumuni w Polsce .Biedni choć prawda jest taka że bieda to została tam tu cwani przyjechali co dzieci do zarobku zmuszają z kartką jak to żle i jakie chore. Rzucali ludzie bo i matka z dzieckiem na wózku inwalidzkim się pojawiła a to robi wrażenie nikt nie chce czuć wyrzutów sumienia że przeszedł obojętnie. Tylko że po południu przychodzili ojcowie z sygnetami na palcach zabierało pieniądze a w hotelu urządzano popijawy a dzieci rzucały batonikami po korytarzu nie mówiąc że to na wózku doznało cudu bo chodziło. I jak się napapali to sru dalej nabierać innych w Polsce. Do dziś mam obiekcję czy dana choroba płacz kartka jest prawdziwa.

Spojrzałem z uśmiechem w jej twarz bo byłem świadom że to ciężki temat na taki dzień.

--Ale nam Roma zeszło na takie smutne tematy jakbyśmy byli u kresu życia.

Popatrzyła zdziwiona.

--A czemu nie! Mamy tylko o tym co nas otacza mówić co jemy robimy jak zaprogramowani bezduszni nastawieni na godziny?

--A potrafisz tak otwarcie o wszystkim ?

--No Kuba o wszystkim to może nie bo chcę pozostawić sobie pewien próg intymności. Nie mogę być wyzuta z tego co piękne we mnie to nie ze strachu wstydu ale dla siebie chcę coś zostawić mieć swojego. Ty chyba też coś przechowujesz rozmyślasz nie mówiąc tego głośno bo tylko dzieci są tak odważne bez namysłu głoszą swoje myśli. Nie umieją kalkulować dla nich czarne albo białe tak albo nie są naiwne wierzą w to co widzą a my już tak nie umiemy.

Roześmiałem się nie zważając na wyraz twarzy Romy .

--Wiesz z czego się śmieję?

--Nie ale chyba zaraz dowiem.

--Jako dziecko naiwnie myślałem że tęcza ma swój koniec że wychodzi gdzieś obok i szedłem aby zobaczyć dotknąć. Moją pierwszą książką była „Chatka Puchatka” gdzie co kilka stron były rysunki na jednym z nich była droga kontury pagórków lasu i drzewo z drzwiczkami. Szukałem tego w okolicy chciałem odnaleźć go porozmawiać poznać ich świat był mi bliższy niż ten mój szkolny.

--A ja płakałam jak Miś Coralgol się skończył że go już nie zobaczę a inna bajka będzie beznadziejna…triyiu…triuy…sygnał komórki….przez chwilę się wahała czy odebrać.

--Cześć siostra.

--Już wiem że nie jesteś sama ale jakbyś zadzwoniła to byś może powiedziała kto to czy choćby jak się czujesz co robisz no cokolwiek.

Roma przewróciła oczyma.

--Przecież rozmawiałyśmy kilka dni temu byłaś u mamy mówiła że masz trochę obowiązków więc nie chciałam ci przeszkadzać.

--Ojej! Jakaś ty czuła Roma. Nie ściemniaj przecież wiemy że sedno sprawy leży gdzie indziej.

Podniosła się z sofy energicznie gestykulując.

--Jeśli Lila mówisz o Maćku to nie ma m nic do niego miał prawo wyrazić swoje zdanie i ja to przyjęłam do wiadomości a że obydwoje jesteśmy impulsywni to eeeuuu..

Wzruszyła ramionami przeczesała szybkim ruchem włosy .

--Wyszłaś zatem normalnie i trzask drzwiami był tylko przypadkowy .Siostra takimi sloganami to nie mnie nabierzesz bo ja za stary miś żeby mi sztuczny miód ładować.

--To nie jest rozmowa na telefon spotkamy się w niedzielę u mamy to na spokojnie wyłożę swoje żale .

--No to czekam.

--Ucałuj Kamilka i powiedz że ciocia to załatwi.

--Co masz załatwić?

--A tego to nie mogę powiedzieć.

--Ty mu cudów nie kupuj bo on rogi pokazuje i zabiera mi czas opowiadaniem że jak nie pozwolę to ciocia Roma kupi. Obiecuję ci że kiedyś się zdenerwuję i nie jemu a tobie się dostanie ja nie żartuję i będzie po miłości siostrzanej.

--Ja też cię kocham całuję pa pa…..Przepraszam Kuba ale…gdzie on jest.

Rozmawia z siostrą to ja wyjdę na zewnątrz nie powinienem jej utrudniać…ludzie jaki skwar! Te kwiaty jej padną ziemia spękana nie ma tu czym oddychać może wejdę za zachodnią ścianę to będzie trochę lżej…Być może będzie chciała powiedzieć o tym że ma lokatora trochę ją wykorzystuję jest pewnie zmęczona moją obecnością. Nie mogę przesiadywać całymi godzinami przecież dziewczyna ma rodziców siostrę i ja ..też zadzwonię.

Odebrał tato więc trzeba zażartować.

--Aspirant Grzelak z pogotowia gazowego czy u państwa nie ulatnia..

-- Kuba ty zmień to powitanie bo już ani mnie ani mamy to nie bawi.

--Cześć tato. Co tam się u was dzieje ciekawego?

--No masz go wyjechał w nieznane siedzi w innym mieście i mnie się pyta co ciekawego. To ty mi mów jak żyjesz i co z ręką?

--Co dzień to lepiej nie boli w nocy i czuję się dobrze a żyję spokojnie jak na wczasach.

--To dobrze niech się leczy samo nie kombinuj to potrzebuje czasu bez wariactwa…

--…Mamy nie ma?

Przerwałem bo jak większość nie lubię słuchać jak mam postępować nawet w takiej sytuacji.

--Poszła po coś do Heli z przedmieścia a jutro jedzie do sanatorium to pewnie wiesz?

--Tak tak przecież od trzech miesięcy ma skierowanie chociaż w to samo miejsce to i tak się na to cieszy że nie sposób zapomnieć. To nic będę się żegnał trzymajcie się zdrowo i sam sobie poleniuchuj jak mamy nie będzie…

--O mnie się nie martw to zadzwoń jeszcze ale tak nie jak będziesz miał wracać.

 

Też dzwoni do kogoś ciekawe gdzie może by tak wyjść i podsłuchać nie żebym była ciekawa no może troszeczkę tak dla zasady. Jakiej zasady!? Skończył zaraz tu będzie.

--Już jestem też skorzystałem z telefonu by rodzicom się przypomnieć że żyję że ręka zdrowa no prawie.

--A w domu wszystko w porządku jak najlepiej się układa?

--O tak dziękuję .

Robiliśmy zakupy obiad pokazywała mi plany domu to co chce poprawić co już zostało zrobione ot jak to między ludżmi marzenia problemy egzystencji i tak wieczorowa pora nastała.

--Wiesz co Kuba mam taką propozycję żebyśmy się przygotowali jak do snu tylko wychodząc z łazienki ubrali się w dresy i posiedzieli tak przy stoliku. Mam likier zrobię jakieś kanapeczki ciasteczka. To jak?

--Za pół godziny?

--Czekam

Nie umiem jej odmówić bo..nie chcę. Czekam by usłyszeć zachętę by wciąż sobie dozować wrażenia bo to jest przeżycie taka rozmowa od serca bez podtekstów bez kombinacji.

 

Wreszcie mam okazję postawić na stół ten likier od taty dobry na taki wieczór bo z dziewczynami to do soku kieliszek wódki i sączymy plotkując a to stało a to i tak dalej.

Dobra przyszedł można zaczynać spotkanie przy lekkim oświetleniu i takim samym nastawieniu.

 

--A cóż to takiego w środku butelki?

--Gruszka co roku tato ma takich kilka butelek a znalazła się tam jak była jeszcze kwiatem . Przywiązujesz butelkę do gałęzi wpuszczasz odnogę z kilkoma kwiatami owocu i czekasz aż zawiąże się kształt a na końcu zalewa się jakimś wywarem i stawia do piwnicy. Ale czym jaka to mikstura to nie wiem to dziadka przepis a tato coś udoskonala po swojemu a ja tylko konsumuję.

--Dobre nawet w smaku czuć gruszkę . Dziękuję za takie wyróżnienie.

--Drobiazg. No teraz można żyć chłodniej się zrobiło wdycha się powietrze a nie skwar. Jak byłam w podstawówce to nie odczuwałam tak gorąca a dziś jest mi trudno wytrzymać w takie dni .

--Bo dawniej trzydzieści stopni to był rekord a dziś dopiero pod wieczór tyle mamy różne zanieczyszczenia dziura ozonowa a i lat przybyło dwunastu już nie mamy.

--A zauważyłeś że dawniej letni deszczyk czy też wiosenny przeleciał po stało się pod drzewem bo jak nagle spadł tak szybko gdzieś ustąpił .A dziś jak pada to dniami a deszcz już nie ten co ludzie kwiaty wystawiali moja mama sama tak robiła bo była pewna że to czystość atmosferyczna .Kto słyszał o dziurze ozonowej czy w ogóle dopuszczał myśl że to może być szkodliwe…Kuba a sprawdź jak ci będą smakować moje smalczane ciasteczka kruche z dżemem zrolowane moja babcia je robiła wyglądają jak paluszki.

--A cukier musiałaś dodawać na wierzch przecież ciasto jest słodkie.

Chyba żle zrobiłem tak mówiąc bo twarz jej stężała.

--No nie ale byłoby jednak mniej wartościowe mało słodkie za suche mniej estetycznie wyglądające.

Postanowiłem zmienić temat.

--My mamy czym zmoczyć taki likier to jak księżycówka śluzówkę łaskocze nim przeleci w głąb ciała a jak grzeje.

--Ale tego dużo nie wypije to tak na przystawkę pasuje aby nie czuć smutku.

--Czy mam rozumieć że się przy mnie smutna czujesz skoro to …

--Nie Kuba tak prawdę mówiąc to jest odwrotnie. Ja wolę wódkę tak oczywiście z dwa kieliszki i ululana jestem do rana a jak szczęśliwa to i pół litra mnie nie powali.

--Ulala warto wiedzieć.

Speszyła się i szybko zrewidowała swą odpowiedż

--Żartuję. Ale wcześniej się upijam jak mam z jakiś problem dylemat rozterkę.

--Tak chyba większość ludzi ma że jak psychika wysiada to organizm gorzej funkcjonuje. Widzisz jak lekarze mówią że jak przed operacją jest mało pozytywnego myślenia u pacjenta to czekają na rodzinę by zmotywowała bo to nieodzowne w udanym zabiegu. Jak się podda nie walczy to nie mogą być pewni że się uda po prostu musi z nimi chcieć pomagać siłą woli chęcią życia.

--Jak miałam czternaście lat to wykryto u mnie tarczycę co prawda nie zdawałam sobie z tego sprawy co to jest ale byłam spokojna jak o katar który przejdzie i udało się. Może wówczas z tym rozumem co dziś byłoby trudniej może chrząkałabym do dzisiaj miałabym problemy w zimie itp.bo bałabym się. Jako dzieci nastolatki mamy odwagę wszystko jest proste zlatami odchodzi szaleństwo tupet impet brawura.

--Brakuje ci tego czujesz się słabsza?

Zamyśliła się była przez chwilę nieobecna.

--W życiu tym obecnym uchodzę za przebojową taką co to mówią „ Eee Roma to sobie poradzi w życiu” co mnie cieszy buduje moje ego bo daję sobie radę ale czasem…Leżę w pościeli i czuję się taka bezsilna taka mała która nie wie co będzie dalej. Pytam wtedy Boga czego oczekuje od mego jestestwa czy dobrze sobie radzę czy jestem taka jaką by on chciał….a Bóg milczy nie widzi nie słyszy jest bez serca.

Zrobiło się sentymentalnie wręcz melancholijnie. Przerwałem to mówiąc zasłyszaną opowieść.

--Podobno gdy jest nam najtrudniej On jest najbliżej nas koleżanka mówiła mi raz taką przypowieść o pewnym człowieku. Znalazł się on przed drzwiami Raju pokazano mu film swego życia i zainteresowało go że zawsze są obok ślady idące tuż za nim bez fizjonomii. Pyta się czyje to ślady bo nikogo nie widać a św. Piotr mówi że Boga prowadzi go do Nieba ten szczęśliwy rozgląda się i coś nie daje mu spokoju pewna myśl. Na tym filmie widać że gdy miał problem to te ślady się urywały więc pyta Boga czemu tak że on tego nie rozumie że jak najbardziej potrzebował pomocy był sam. Bóg go objął i rzekł :-„synu te ślady są moje ja ciebie niosłem na rękach”. To oczywiście tylko przypowieść ale czy czasami nie masz wrażenia że coś się dzieje że to cud że się udało wyszło że sobie poradziłaś że przez jakiś problem przeszłaś? Według mnie to nawet wzmacnia choć nie lubię jak mnie dopada troska ale jeśli mam być mocniejszy.

--Będąc dziećmi mamy oparcie w rodzicach a teraz sami musimy sobie radzić nie możemy biegać z błahostką z tym co dawniej nawet nie chcę nie mam takiego zrozumienia jak dawniej. Bo mówili pokazywali a ja też chcę po swojemu czy to żle nie mam racji Kuba?

Wzruszyłem ramionami.

--Nie mnie rozstrzygać wiem tylko że każdy ma powinien układać się by nie było krzywdy drugiej osoby choć to czasem trudne wiem to z autopsji. Moja mama mówi że nie ważne zkim się śpi ważne żeby się wyspać ale mnie ciężko z niektórymi być pracować bo ideałem to nie jestem.

--Bo z niektórymi to się nie da jak masz taką szelmę w pracy że nie no..no ..no..nie wiemco mam już robić. Przychodzę rozniosę gazety posegreguję coś sprzątam no wiesz jak to jest wszystkiego na raz nie zrobię . Ale ta potrafi wpaść łapska wepcha do doniczki i powie niby tak zatroskanie –„pewnie nie wytrzyma do jesieni tak ma sucho” Albo coś inaczej ułożę pod inną tabliczką dany tytuł co jest w zasadzie pikusiem ale ona musi zrobić aluzję-„ciężko będzie tak dojść co gdzie jak przyjdą czytelnicy” I dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze przy kierowniczce to zauważy a to mnie tak wkurwia że nie masz pojęcia…Przepraszam za wulgaryzmy.

--Czasem nie można inaczej mnie też się zdarza tak lekko się zapomnieć. Wtedy sobie mówię tak delikatnie niemal szeptem –„słoneczko ty moje bardzo chujowo się wyrażasz ” a że takie zdanie nie pasuje do szeptu to trzeba coś normalnego godnego wybrać.

Podniosła dłoń by pokazać że wie co robić w takich momentach.

--Ja wiem co mówić jak ją widzę i zapewniam cię że nie myślę o słoneczku.

Rozbawiła mnie tak autentycznie rozśmieszyła.

--Haaaa haaa uuuuu to dobre.

--Mówmy o czymś innym o twojej „Chatce Puchatka” czy Coralgolu.

--Nie będziemy się powtarzać prędzej o nastoletnim życiu możemy porozmawiać .

--A było fajnie bo pierwsze miłości karteczki że on ją kocha spotkajmy się w takim a takim miejscu itp.

--A wiesz że dziadkowie rodzice i moje pokolenie umawiało się nad wiaduktem to takie miejsce bo są takie że mieszkańcy czują do nich sentyment. Chodzili w daną okolicę częściej niż przeciętna mimo że nikt tego nie nakazywał .

--To prawda z tym masz rację Kuba bo u nas jest kładka a za nią trochę polany tak w lewo jest zagajnik i w nim można czuć się swobodniej i tam…

--Nie musisz kończyć rozumiemy się bez słów.

--Mrugnąłem porozumiewawczo a Roma pokiwała mi palcem.

--Hola hola! Nie nie! Dla jasności pocałunek łapki splecione i wsio nie byłam napalona poprzestawałam na motylkach w brzuchu to było piękne urocze myśl że ktoś jest mój. Że po przyjściu do domu wyglądając przez okno on stał jak ruszył to liczyłam do trzech i miał się odwrócić bo to znak że mnie kocha no taka byłam.

--To ja wydzierałem kawałki łodyg i kciukiem i palcem wskazującym lewej i prawej dłoni na przemian liczyłem abcde i tak przez całą długość modląc się aby skończyło się na s bo Sylwia była mi bliska. A ile się na kombinowałem naciągałem żeby to liczenie tak wypadło a kwiatków co raz to było mniej i zakończ skutecznie swe marzenie.

Uśmiechnęliśmy się do siebie nastąpiło porozumienie.

--Tak cuda człowiek odstawiał przejmował się ubraniem chciał wszystko co modne takie naklejki pod żelazko były Limahl Samantha Fox Sandra INXS ….

--Ja miałam tego z PAPA DANCE było modne wtedy to..yyy… „Piękną żonę chciał Książe mieć szybko oświadczył się” i dalej „ oooo było tak uwierzcie że wcale dobrze to nie skończyło się”

--A refren „Mona Lizą byłaś mi marzyłem tylko o tobie „

--Kuba a festyny a na nich czekoladowe walczyki mogłam z rodzicami zostać do północy no szaleństwo.

--Dzisiaj ludzie są bardziej samotni jakiś grill urasta do rangi wydarzenia i to gdzieś na tyłach by nikt nie widział może to i nasza wina nas młodych. Bo komu dziś się chce starać tylko komórka łącza szybkie piwo rozmowa o byle czym jak najmniej wysiłku.

--Bo Kuba życie jest szybsze a i stres dawniej nie miał prawa bytu dziś wesele ktoś ma urządzić i problem a ten co ma iść traktuje to jak obowiązek bo wydatek. Facet to może iść w tym samym garniturze ja już muszę kupić kieckę no i nie dasz na waciki zwłaszcza komuś z rodziny to dla wielu dylemat .

--Tym bardziej że filmują i koperty zostawiają tak ułożone by nie było wątpliwości czyja która jest.

--Dlatego ja podpisuję a czasem bywa ze daję dzień wcześniej jak znam dobrze a podczas ślubu to tylko pralinki czekoladki no coś słodkiego

--No i kwiaty.

Pokiwała energicznie głową w geście zaprzeczenia.

--Właśnie że nie bo zostawiają w kościele na Sali cmentarzu no i co z tym zrobić!! Przecież było już tak że na zaproszeniu proszono by zamiast kwiatów pluszakami to zastępować a to do Domu Dziecka będzie przekazywane.

--Uuuu to piękna sprawa takie odzyskiwanie pieniędzy.

--Prawda bo kwiaty kosztują i jak przychodzi 70-80 bukietów przeliczyć to jest suma a to daje wiele radości tym dzieciom a dla nas jest obojętne na co wydamy.

--Roma a takie bezalkoholowe podobają ci się ?

--Osobiście na takim nie byłam ale powiem ci tak :-że tym się człowiek różni od zwierzęcia że umiemy panować nad instynktami i posługiwać się sztućcami. Jak ktoś przychodzi by siąść pach pach i pod stół to wódka jest mu potrzebna ale wesele nie koniecznie jak mawia mój kuzyn takim nie przeszkadza muzyka tylko słaba głowa.

--Czyli jesteś za nie wyobrażasz sobie inaczej

--Jestem tradycjonalistkom nie kombinuję w kuchni robię co wyniosłam z domu chętnie sięgam po nowości eksperymentuję nie uciekam od tego ale to co sprawdzone jest mi bliższe bo lubiane. Tak jak z muzyką lubimy to co już słyszeliśmy co było kiedyś puszczane i tak jest z weselami i tym co z nim związane czyli bramami toastami zabawami. A alkohol by głowa się zabawiła po procentach bo i ciało sztywne a tak i łatwiej sobie pozwolić na luz odprężenie. Odpowiadając na pytanie –wyobrażam sobie ale po co się rozkręcać pół nocy jak można wcześniej ja umiem pić a w zasadzie wiem ile mogę.

--Znam takich co pili jakieś tłuste rosoły wywary by można było wlać w siebie więcej alkoholu .

--Dla mnie Kuba to chore wręcz nienormalne przecież to nie w tym rzecz by przetrzymać wytrzymać ale delektować się atmosferą . W przyrodzie nic nie ginie coś straciłeś na czymś zyskasz ale wszystkiego nie możesz mieć tak jest i nikt tego nie zmieni.

--Ale od wszystkiego są wyjątki bo jedni są piękni mądrzy i pieniądz ich się trzyma a inni mają wciąż pod górę są niezaradni nieatrakcyjni i mimo że pracują ponad siły to wciąż są finansowo do tyłu.

Przybliżyła się do mnie i spojrzała głęboko w oczy by powiedzieć:

--A kto ci obiecał że będzie lekko że masz być ponad to wszystko to co przyziemne może właśnie tacy ludzie umieją docenić to co mają. Może przez to że muszą sięgać do stołu życia gdy inni to mają na co dzień będą bardziej szczęśliwymi bo ciężko im to przyszło.

--Chcesz powiedzieć że szczęśliwe życie zależy od tego czy nisko stoimy bo im lepiej tym mniej widzimy radości sensu?

--Przypuśćmy że masz zdrowie jesteś zabezpieczony finansowo czyli żyjesz jak chcesz z rana robisz przedziałek na głowie i masz fajrant . Zwiedzasz spotykasz się z kimś no nie wiem co tam jeszcze czy to jest życie na które byś się łasił?

--No jakbym miał druga osobę żonę drugą połówkę coś byśmy mieli …no jakiś cel.

--No dotykamy sedna tego co ci tłumaczę czyli że pieniądze są tylko środkiem do celu jednym ze składników który może prowadzić do szczęścia bo możesz być piękny ale to tylko środek do celu którym jest szczęście.

--Powiem ci Roma ze poznałem wiele ładnych kobiet które jednak nie były tym co się szczęściem zwie a niby wizualność to podstawa. Miały wszystko ale po pewnym czasie mi powszedniały nie były atrakcyjne życiowo no nie miały tego czegoś co wiąże co sprawia że dzień wygląda wyjątkowo. Powiem więcej zaczynały mnie nudzić ich wygląd był już powszedni normalny potrzebowałem głębi jestestwa a tu slogany.

--Bo to nie frazes że piękno jest w nas stajesz się kimś wartościowym lepszym przez to co robisz jak się zachowujesz co dajesz innym…Ale odbiegłam od tematu chodziło mi o to ze jak czasem upadamy brakuje sił pieniędzy czasu to gdy wszystko wróci do normy to doceniamy jak jest to ważne ze może być gorzej

--Fajnie się siedzi słucha ale jutro też jest dzień i proponuję się przespać.

--Mam ochotę się wyciągnąć na łóżku bo trochę boli mnie kręgosłup.

--No to czemu nie mówiłaś przecież ja bym zrozumiał nie rób ze mnie takiego.

Złożyła ręce jak do modlitwy bym uwierzył w jej słowa.

--W tym momencie dotarło do mnie przed chwilą jeszcze byłam zajęta rozmową no tak nawet nie sądziłam że jestem zmęczona.

--Ale pamiętaj zawsze wal śmiało nawet dla zachęty wypychaj za drzwi .

--No nie mów że byś się zapierał?

--Z grzeczności nie zaprzeczę aaaa ha ha.

Dołączyła śmiechem do mego rozbawienia. Wyszliśmy z salonu by skierować się do swoich łóżeczek to tylko było bardzo trudne po takim miłym wieczorze.

--A ja miałam cię za takiego grzecznego ułożonego chłopczyka.

--Widzisz jak w jednej chwili można stracić.

--Nie poddawaj się walcz może jeszcze zmięknę.

--Trzymam cię za słowo…Dobranoc Romo.

--Pa pa jak mówi mój siostrzeniec –niech ci się śnią baranki i aniołki.

 

Ale fajny wieczór tak miło się rozmawiało tyle wrażeń ale mogłem zaproponować że pozmywam po likierze i te talerzyki . Dziewucha się stara a ja jak pasożyt dobrze że chociaż powiedziałem pas że trzeba zagospodarować trochę czasu na sen. Wpadło mi ciastko ale po chwili je dźwignąłem a puder roztarłem nogą wystarczyło że podeszła do kwiatka a ja ciach –ma się ten refleks…Chyba likier mi buzuje bo rusza się pokój jak to było baranki aniołki aaaa hmmmm hmmmmm.

 

Nie chce mi się spać jestem sową pobudzoną rozbudzoną …a wiem włączę tak cichutko muzyczkę co to „Kaczuszki ” a czemu nie mówisz i masz. Kolanka bioderka ramiona klask ..upsss ..cicho idiotko podskok i od nowa tarararara..yyyuuuu trzeba usiąść bo chyba kaczuszka pawia może zaraz puścić. Coś wolnego poszukamy „…znów jesteś ze mną chociaż tylko tak przez chwilę…” o to nadążę uuuu pod światło rzucam cień na ścianę eeee no nawet w dresie mam figurę ładnie się ruszam no klękajcie narody. Dobra trzeba iść spać …ale kręgosłup to go może boleć po tym jak sięgał po ciasto z podłogi a jak udawał że poprawia nogawki musiałam sierocie ułatwić wstając do kwiatków . Ale równy gość taki co umie słuchać a to dużo w dzisiejszym świecie gdzie każdy chce by jego narzekań słuchać.

 

Nowy dzień nowe nadzieje bo wczoraj był przełom i liczyć można tylko na lepsze toaleta początkiem wszystkiego co skończy się znowu wieczorem albo i nocą?

 

--No cześć Kuba.

--Hej . Widzę ze mamy dobry humor .

 

Rozczesywała włosy ubrana zwiewnie jak przystało na sobotni poranek czyli dzień gospodarczy w lniane spodnie i bawełnianą koszulkę.

 

--A czemu miałabym się martwić smucić jest sobota dziś każdy przygotowuje się do wieczornego imprezowania siedzenia tańczenia .

--A to widzę że masz zaplanowany wieczór a może i noc będzie twoja .

--Nie te lata Kuba to już nie dla mnie .

--Myślisz o tańcach zabawie tym co nocne?

Pociągnęła mnie w kierunku kuchni by wskazać miejsce za stolikiem.

--Teraz na takich dyskotekach to nastolatki z piwem na środku w kółko się ustawią i niby tańczą huk ryk i jedno kłębowisko dymu .

--A takie coś jak dansing orkiestra tam starszych trochę więcej no i muzyka rytmiczna.

--Owszem byłam parę razy z koleżankami bo wiesz jak to jest –„wyjdż z domu pustelniczko będzie fajnie wyluzujemy „ a w rzeczywistości siedzimy ktoś poprosi do tańca albo i nie . Nie powiem że to nic nie znaczy że stracony czas że szkoda zachodu no że nie warto ale jednak…

--…trzeba być z kimś?

Podnosi ręce i powoli wypuszcza powietrze robiąc grymas na twarzy.

--Dokładnie tak bo trochę to krępujące jak siedzimy a cała sala wiruje owszem jak szybsze rytmiczne takty to wychodzimy się pobujać ale przy rozczulaczach to głupio stąpać więc trzeba przyklapnąć sobie.

 

Siada naprzeciwko mnie uprzednio postawiwszy talerze w których jest mleko z płatkami.

--Znam to bo jak czasem wybierzemy się do lokalu to głowy nam chodzą za każdą co wchodzi przechodzi wyglądamy jak napalone samce.

--Ale muzykę lubisz ?

--Roma a kto powie że to nie potrzebne w życiu i bez tego można żyć. To ważna dziedzina życia bez niej nie wiele się dzieje jest w filmie w ważnych momentach kulminacyjnych w reklamie. Mam takie coś że każde zdarzenie które wywarło na mnie wrażenie zapamiętuję szybciej gdy w tle słychać muzykę to mi pomaga . Wiesz że to miejsce ten dom zapamiętam dzięki Natalii Kukulskiej i jej „Im więcej ciebie tym mniej” bo ten utwór usłyszałem wchodząc do twego domu. Teraz ile razy to usłyszę będzie mi stawało przed oczyma to wszystko i…ty Romo ale może to cię nie interesuje ?

Spuściła wzrok lekko przygryzła wargę by po chwili odpowiedzieć.

--Nawet nie wiesz jak …nawet nie wiesz..

--A muzyka piosenki takie twoje masz takie?

--Tak jak i ty związane z pierwszym chłopakiem tańcem wakacjami ale i złe chwile były tym naznaczone jak rozstanie z babcią kłopoty zdrowotne wszystko silnie wyparło piętno na mnie.

--Pamiętam jak u Ewy Drzyzgi kobieta opowiadała o swojej depresji że nie mogła się pozbierać dopiero „Szklanka wody „ BAJM ją postawiła do pionu podniosła z marazmu. Nie mogła płakać a przy tej piosence nie wytrzymała wydarło z niej cały ból cały ogrom tęsknoty za osobom która odeszła i to dużo za wcześnie. Nie przeszło to oczywiście od razu ale właśnie od tego dnia –jak opowiadała zaczął się postęp w jej spojrzeniu na swoje życie.

Podparła sobie głowę na dłoniach i z rozmarzonym wzrokiem zaczęła wspominać.

--Jak moja siostra wychodziła za mąż to płakałam że ją tracę że odchodzi z domu ale gdy tylko zagrali „Serdeczna Matko” to mało mi serce nie pękło. Klękała przed rodzicami a ja nie wytrzymałam i uciekłam i nie chciałam już nic widzieć-Kuba rozumiesz to? Nie umiem tego wytłumaczyć żalu czy co a przecież to taka miła uroczystość jednak dla mnie coś się kończyło coś co było przez wiele lat. Zawsze była obok czasem się kłóciłyśmy denerwowała mnie ale ma tu być ma ze mną przebywać taki egoizm samolubstwo jakby mi ją ktoś zabierał na zawsze.

--Zabierała ci dzieciństwo bo już nic nie było i nie będzie takie samo może tego najbardziej się obawiałaś bądź żałowałaś chyba tego że już nie ma powrotu coś się skończyło. Walka o łazienkę o to kto ma być ważniejszy kto komu zabrał kompakt kosmetyk a przede wszystkim to ze zostajesz sama z jej słowami ruchami złośliwościami w głowie bez obecności jej samej.

Przez chwilę nastała cisza kontemplowaliśmy nie bacząc że zostało już tylko pozmywać. Roma pierwsza przerwała natłok myśli jaki ją dopadł.

--Po jej ślubie przez tydzień czułam że dom jest za duży że za cicho że ..że..no nie umiem tego opisać. Wiesz jak to się mówi że wszystko dobre co się dobrze kończy a to się kończyło naszym rozstaniem czy szczęście musi się rodzić w bólach. Przez dwa lata nie chciałam z nimi świętować ich rocznicy denerwowało mnie że dla nich to aż tak ważne jakby to coś było warte wspominania.

--Chyba żartujesz że aż tak długo cię trzymało że nie mogłaś przejść do porządku dziennego przez swoją zaborczość?

--Nie tak tyle trzymało co nie mogłam tego zaakceptować nie chciałam się pogodzić z tym z czasem że ja jeszcze nie byłam gotowa na zmiany aż takie zmiany. Dziś się z tego śmieję bo nawet się aż tak nie odwiedzamy żyjemy obok czasem dzwonimy ale zostało utrwalone w pamięci jako coś co nie było dla mnie po myśli.

--Wszystko trzeba przeżyć posmakować doświadczyć popełnić błędy i uczyć się na nich.

Wstaliśmy od stolika przeszliśmy do przedpokoju by następnie wyjść do ogrodu.

--Masz rację że trzeba uczyć się na błędach byle nie za długo bo wiesz z nauki można sobie z głowie pomieszać a raczej z przerostu ambicji chęci bycia omnibusem geniuszem.

--Roma tego nigdy za wiele bo wiedzieć znaczy znać choć jak mawiał Sokrates-„Wiem że nic nie wiem” a był obryty skoro do tego doszedł.

--Mnie chodziło o chorobę ..o właśnie pamiętasz tego gościa co na cmentarzu mi się kłaniał?

--No raczej słabo wiesz ja to bardziej na dziewczyny zwracam uwagę.

--No wiesz przy mnie inne cię interesują przynajmniej byś mi oszczędził tej szczerości czasem warto pomyśleć a nie oddawać się procesom chwili.

-- Taka karma nie ma innej opcji faceci mnie nie ruszają a tak na marginesie to wiesz że teraz geje mają lżej i łatwiej?

--A niby dlaczego?

--Bo łatwiej związać koniec z końcem.

Pokiwała głową na znak dezaprobaty.

--Typowe męskie podejście do życia seksualny aspekt ponad wszystko a dowcip to raczej z podwójnym dnem poniżej pasa-dosłownie i w przenośni…Ale miałam o tym gościu ci powiedzieć bo to ważna sprawa gdy rodzice cię sztorcują wymuszają na tobie większe wyniki w nauce niż możesz osiągnąć. Te zdania „mogłeś lepiej wypaść a to możesz poprawić a referat a kurs a szkolne konkursy „ i Andrzejek ukląkł pod naporem bo był spolegliwy bał się że zawiedzie rodzica i odbiło w głupotę. Dziś chodzi czasem poznaje mnie czasem minie jakieś urojone egzaminy tak w garniturze w pełnej krasie. Wraca do domu opowiada ze nie było nikogo albo wręcz odwrotnie że się wyczekał ale zdał a matka uroni łzę powie że się cieszy i tak żyją. Ale były symptomy że coś mu się dzieje jeszcze w pełni umysłu świadomy siebie i celu w życiu porozwieszał klepsydry ze swym nazwiskiem czekał jakby na reakcję co się będzie działo chciał zwrócić na siebie uwagę.

--Po czasie wszystko zdaje się przypominać i układać w klocki zero szarady jasność umysłu a psychologia umie takimi przypadkami bawić wyciągać wnioski i pokazywać –„o my tu widzimy państwo zawalili”

Roma robiła przegląd swoich kwiatów obkopywała krzewy ja podlewałem dorzucając według jej uznania odżywkę dla iglaków.

--A wiesz Roma że u mnie w Sanoku mój kolega porozwieszał pewne ogłoszenie tak dla zakładu żeby zobaczyć że wszystko można pisać a ludzie i tak to „kupią”. Założył się że w ciągu trzech dni będzie miał pięćdziesiąt telefonów wystarczy że dobrze napisze swój anons bo to miał być lep na dziewczyny. Parę lat temu jeszcze tak zwane słupy ogłoszeniowe były wolne od reklamowanych dziś przez wielu fanatyków prac firm usług komiwojażerów itp.: Porozwieszał w parku na rynku przy supermarketach ogłoszenie o treści:-„WIEM ŻE MNIE NIE ZNASZ ALE JA TO WŁA SNIE JA TO O MNIE MYŚLISZ MIMO ZE JA NIE MAM U CIEBIE TWARZY TEŻ CHCĘ ZOBACZYĆ CIEBIE BO JEST MI ŻLE DAJ MI SZANSĘ!”….podał swój numer i..

--….Chyba bym musiała na łep upaść żeby się dać złapać na takie banialuki to przecież widać od razu że to ściema i to taka grubymi nićmi szyta.

Kiwała głową z politowaniem śmiejąc się przy tym.

--Zgadzam się z tobą ale popatrz w ten sposób –że idziesz coś załatwić jesteś w sklepie no wielu miejscach a to gryzie w oczy bo czerwono-zielone litery. Naprawdę w wielu miejscach to porozwieszał nie musisz tego już czytać drugi raz ale widzisz przechodząc że jest podświadomie samo się nasuwa treść. To nie jakieś tam meble bo ktoś wystawia na allegro to nie pralka mieszkanie to prośba to taki komunikat -halo hop hop.

Wypuściła powietrze chyba ją osłabiałem swoją naiwnością.

--I co że bym to widziała pięć osiem razy nie dzwoniłabym i nie dzwonię na takie tiki ale z ciekawości ile lalek zadzwoniło?

--Oczywiście byli pierwsi faceci bo przecież jest szansa zaistnieć przed kumplami wiesz jakie to teksty walają nimi po ścianach a teraz można na nowy numer –ot zabawa przy browarku. Głosik zaintonowany jako panienki coś w stylu nieśmiałej romantyczki - To ja może taka jestem jak piszesz- a w tle słychać pijacki śmiech brzęk szkła. Hubert –mój kolega mówi żeby się gościu nie męczył no to wtedy już jazda na całego -- Ty cioto laski ci się zachciało usłyszałeś że brędzlowanie na wzrok szkodzi to bzykać za friko byś chciał …i takie tam. Ale pod wieczór było parę takich osób które jak ty z niedowierzaniem pytało o co to chodzi niby tylko z ciekawości raczej takie odważniejsze ale też kilka dla sprawdzenia. Tak w stylu-„ zapytaj go gdzie mieszka to przyjdziesz ..albo powiedz że siedzimy w „Hornie” ..przekrzykiwania do słuchawki no taka szopka dla zabicia czasu no nic konkretnego.

--A dziwisz się to było do przewidzenia.

--Ale już ma kilka i to się liczy bo o wygraną chodzi zabawa przednia nie licząc obelg inwektywów od paru oszołomów. Nadeszła noc i telefon triu …triu..-- tak słucham – a po drugiej stronie odzew - To ja słucham i nie mogę uwierzyć w to że masz czelność odwagę tupet bawić się uczuciami. Nawet nie wiesz ze ktoś może dziś czytając to uśmiechał się myśląc ze to do niego nawet nie wiesz ze po chwili zrozumiała że to żart –żarty z niej . Bo nie ma aż tak wiele szczęścia bo nie dane jej było to co ty masz –odwagę drania który pod płaszczykiem desperata sporo naobiecywał by teraz turlać się po podłodze ze śmiechu .Bo Ania Kasia które same chodzą po markecie Kaufland nie zaczepiają tylko cicho proszą o cud a ty go rozwaliłeś dałeś nam w twarz przybiłeś nogi i kazałeś iść po zakupy. Wracamy i nie jemy kolacji nie myślimy o tym że nad Sanem srał fajny chłopak że w sobotę ubiorę się zwiewnie i może Bóg da …trzask ..łoskot…cisza.

 

--Rozłączyła się?

--Najwidoczniej ale nie rozłączyła jak zawsze bo zwykle nie rzuca się telefonem.

 

Wróciliśmy do domu trochę prania porządkowania koszenia trawnika rozmyślania by po obiedzie na spokojnie odpoczywać we własnym towarzystwie.

 

--To Kuba jak to z Hubertem było spróbował porozmawiać połączył się ?

--Najpierw to poszedł się napić- wody takiej niegazowanej a następnie do drugiej w nocy próbował ale bez rezultatu PLAY tyle wiedział że ta sieć była łącznikiem no i numer. Wiesz jak się gdzieś ogląda w telewizji słyszy ze gdzieś tam to pikuś bo kto to wie ale tu on sam to usłyszał nie do kogoś ale do niego na jego numer. Nie reportaż nie felieton ale dziewczyna na żywo słowem do niego która była w markecie i która może w drzwiach go mijała na pewno to przeczytała to co on jako niezły ubaw zrobił dla zakładu.

Klasnęła w dłonie z zadowoleniem wyciągnęła nogi napawała się takim obrotem sprawy.

--Będzie miał nauczkę dobrze mu tak cieszę się że tak się stało nie wolno być takim on na prawdę się zbłaźnił.

Uśmiechnął się patrząc czy po tym co powie wywrze na niej wrażenie.

--Myślisz że to koniec?

--No chyba dał dziewczynie spokojnie egzystować nie wywijał chyba gorszych „kólek”?

--Bingo proszę pani

Popatrzyła czy aby nie żartuje bo była pewna że to opowieść aby leczyć jej kobiece ego.

--Żartujesz Kuba ?

--Chciałbym ale zrobił sobie przerwę na sen i nie poszedł do pracy ale zadzwonił ze musi mieć dwa dni na załatwienie pewnej sprawy .

Wyprostowała się chyba ją zaczęło ciekawić .

--No nie mów że tak się strasznie chciał wybielić pokajać że go to aż tak ruszyło że jest strasznie wrażliwy..no wiesz bez jaj!!

--To nie chodziło o to on mi powiedział że chciał koniecznie wiedzieć kto to jest kto mu tak dogadał kto jest tak czuły do tego stopnia ze jego tekst spowodował że ruszyła do ataku. Mówi że do dziś nie wie co to było ten dzień to zdarzenie nawrót przypadek zwrot nie umie tego wytłumaczyć choć już parę lat temu to było a on wciąż nie wie czemu tak zareagował. Wiesz jak to jest z ulubionym kolorem –ja mam niebieski ale ni w ząb nie powiem dlaczego tak jest bo jest i finito. Czasem coś trzeba pcha cię do tego czynu jak u was kobiet intuicja że coś wiecie ale nie możecie normalnie namacalnie paranormalnie czy jak go zwał tego wytłumaczyć ale chcesz to zrobić i on to musiał też po prostu to zrobić.

--Dobra i co zrobił ?

--Poszedł do salonu PLAY i powiedział ze nie może się połączyć z dziewczyny numerem bo wciąż coś przerywa i takie tam banialuki wymyślał żeby panienka zadzwoniła i sprawdziła czy też jej przerwie . Ale dziewucha z regulaminem za pan brat że nie może bo ochrona prawa dobra osobistego więc wciska kit że to ważne coś zapomniała u niego a bez tego…no cuda wymyślał. Ale ona twardo że musi podać imię nazwisko to w ostateczności powie że sprawdza dane osobowe i coś zaproponuje wiesz oni to mają darmowe minuty .

--Przecież on nie znał tych danych jakby znał to by adres odszukał w Sanoku czy okolicy i jest cacy

--Wyjęłaś mi to z ust został odesłany w diabły bo co to za gość jak nie wie jak nazywa się jego dziewczyna

--To miał fajrant ale się starał i zawsze przeżył przygodę na miarę swojej próżności swego egoizmu.

Zrobiliśmy sobie budyń czekoladowy usiedliśmy w kucki i delektowaliśmy się słodkim smakiem gdy słońce rzucało dłuższy cień a ja opowiadałem o Hubercie.

--Poszedł do Kaufland-u dedukując że skoro nie jadła kolacji to musi tam być pod wieczór względnie po południu bo tak się wypowiadała . Od czternastej stał obok wejścia tak u nas jest w lewo cukiernia mięsny a po drugiej stronie kwiaciarnia i kto wchodził to łączył się by sprawdzić . Oczywiście wiekowo odpowiadającemu jego przypuszczalnej rozmówczyni z danego dnia by nie popaść w paranoję.

--I nie mów że trafił i dziewczyna kasowała połączenie na jego oczach?

Oblizywała tak łyżeczkę że ciężko było mi skupić się na normalnym budowaniu zdań.

--On przynajmniej nic nie zauważył nic nie było takie jak chciał żadna nie odebrała raz mu serce zabiło mocniej i chciał już podejść ale dziewczyna zaczęła się uśmiechać i normalnie prowadzić rozmowę wiec to było zsynchronizowany moment dzwonka.

--No to dupa blada a tyle się chłopina nastał że pewnie ochrona mniej pilnuje klientów .

--Żebyś wiedziała ze te z mięsnego zaczęły coś szeptać bo wiadomo że to normalne nie jest

by stać parę godzin w jednym miejscu . Dziewczyna raczej w tym dniu nie była w sklepie po szóstej się zmył nie wierząc by to miało jeszcze jakiś sens.

Roma wstała i spokojnym krokiem przemierzała długość pokoju i trzymając palec na ustach perorowała swe myśli.

--Ale jakby tak weszła odebrała telefon czy też kasowała to co by zrobił co powiedział -: a to ty bo ja właśnie z tego zielono-czerwonego ogłoszenia i ty myliłaś się to nie tak…yy

--…Roma a ja to wiem! Co on chciał co by powiedział może by go zbyła słowem przecież gadane miała elokwentna laska ale i ostra to może przy uporze to i z liścia by mu pociągła.

Założyła ręce na biodrach i przypatrzyła mi się uważniej.

--Dziwny ten twój kolega taki jakiś zniewieściały a może on panienki swojej nigdy nie miał ?

--Wiesz co on jest z tych co to wolą wypad nad rzekę na ryby ale nie żeby kij moczyć tylko ognisko browarek . Jak na imprezie jesteśmy to on jedyny nie podryguje mówi że jemu muzyka nie przeszkadza w piciu a dziewczyny mogą się poobracać to lepiej na wizualność wpływa pod neonami. Umie się trzymać do końca bo kontroluje swoje chęci spokojnie i rozważnie pijąc by wyjść na swoich nogach. Nie widziałem żeby jakieś zaczepiał zagadywał dawał oznaki zainteresowania a gdy jakaś do nas dołączy to jak z nim zagada to on jak z egzaminatorem rozmawia. Jest inteligentny umie zorganizować czas nam i sobie był inicjatorem wyskoków w góry no popychany przez nas nie jest. Ale z dziewczynami jakoś tak bez werwy jakby wiele przeżył i już nic od nich nie chce .

Usiadła obok mnie poklepując mnie po nodze

--A przeżył? Był okres ze coś go tak potargało że teraz cały czas rozmyśla że nie warto się angażować coś w tym kierunku robić być na tak?

--Roma nie wiem ale jak pozwolisz to skończę to co z nim działo?

--To to nie jest jeszcze koniec?

--Tak gdzieś połowa i to taka lżejsza.

Wyprostowała się nie wierzyła że mówię prawdę.

--A co jeszcze może się stać tylko jakieś nieprzewidziane zdarzenie?

--Hubert dzwonił przez dwa dni a wieczorami przed Kaufland-em by unikać wzroku ludzi łatwiej się zgubić siedząc w aucie. Nic jednak się nie działo był bezsilny nie mógł więcej zrobić ręce miał związane. W nocy trzeciego dnia przed północą dostał sms-a od tej dziewczyny o treści -„Wiedziałam ze takie kolory taki tekst nie mógł napisać ktoś bez skrupułów . Jeśli liczysz że cię przeproszę to jesteś jednak dalej niż bliżej swego człowieczeństwa. Od jutra a właściwie za chwilę zmienię numer ten zostawiam tobie na ..pamiątkę? A propos naprawdę liczyłeś że odbiorę to retoryka czasem głośno myślę . Wypada fajnie się pożegnać bez do widzenia więc życzę ci abyś walczył o kogoś a nie brał co jest cokolwiek to oznacza dla ciebie …Powodzenia? „”JA TO WŁAŚNIE JA”

Roma położyła się na panelach złapała się za głowę i rzekła.

--Jak to możliwe że ta dziewczyna jest sama przecież ona jest super chciałabym mieć taką koleżankę jest jak rasowa suczka w pozytywnym tego słowa znaczenia- klasa światowa. No teraz to gość wył chyba w poduszkę kto to taki chodził po domach i słuchał każdego głosu tembr natężenie sposobu wyrażania no chyba …przesadzam?

Teraz ja kiwałem głową z niedowierzaniem .

--Z grzeczności nie zaprzeczę ..auuu za co tak bijesz po nerkach.

Udawała urażoną zakładając ręce na piersiach.

--Ty już wiesz dobrze i nie wal ściemy ze nie powiedziałeś nic złego.

--Od następnego dnia porozwieszał kartki z napisem w kolorze czerwonym –„Ja to właśnie ja chciałaś żebym walczył ale jak skoro ty teraz turlasz się ze śmiechu .Ja przynajmniej odebrałem i wysłuchałem twego stanowiska”

--Jak zmieniła numer to nie będzie chciała ryzykować i mu oddzwaniać . Powiedz mi jedno co mnie nurtuje mianowicie on był obojętny na wdzięki dziewczyn a tu bez piw bez jej twarzy bez gestów sam głos a tak go wzięło?

--Roma zlituj się! Ja tego nie wiem to jest niewytłumaczalne on sam tego nie rozumiał coś w nim pękło taki nadszedł czas może ciekawość wyrzuty sumienia –kto siebie zna do końca.

Wyszliśmy na ławeczkę ustawioną pod orzechem z której roztaczał się widok na pobliski las wznoszący się nad miasteczkiem .

--Kuba a powiedz mi czemu sms-y jej nie wysyłał mógł wszystko wyjaśnić byłby pewny że wszystko wie .

--To akurat mi powiedział umiał wytłumaczyć i w sumie go rozumiem mimo że nie wiedział jak się do tego zabrać to wiedział że to ma być na żywo w cztery oczy. Wy kobiety jesteście niecierpliwe ciekawe musi cos się dziać nie może być notoryczna rutyna…

--….i za to nas kochacie bo dzięki temu i wasz świat się ładnie kręci.

--Zgadzam się z przedmówcą ukontentowana?

Nabrała powietrza w płuca uniosła głowę i z uśmiechem na ustach odpowiedziała.

--Jak cholera i dobrze mi to robi jakbyś mi to powtarzał kilka razy dziennie to będę twoja.

--Eee hmm Szybko cię zdobyłem pani Romo jestem dumny z siebie.

--Małe sprostowanko – „..to będę twoja” to czas przyszły nieokreślony może nawet nie dojść do skutku jak go nie posuniesz-zrozumiałeś ?

--Zrozumiałem aluzję zwłaszcza o posunięciu.

Przewróciła oczyma.

--Typowe samcze podejście.

--Skoro już zeszło na ten temat to u Drzyzgi był raz energo-terapeuta który mówił o polach magnetycznych energii na ciele i postawił dziewczyny w szeregu i wskazał że najwięcej jest jej w okolicach waszego łona tam najwięcej przepływa.

--Tak oczywiście jakbyś teraz zbliżył rękę do mojego łona to by ci palce połamało albo lepiej daj to naładuję ci komórkę ….

Kiwała głową z niedowierzaniem ciężko wzdychając .

--…Kuba ja cię proszę w co ty wierzysz no osłabiasz mnie. Siostro tlen dla pacjenta krople morfina eter.

--No nie aż taka energia by łamało palce ale wyczuwalna.

--Wiara to jest to co jeden ksiądz kobiecie wyjaśnił na temat Boga w trzech osobach bo jej to się nie mieści w głowie :- „proszę panią ja tego nie wiem nawet tego sobie nie wyobrażam ja w to po prostu uwierzyłem „ nic dodać nic ująć.

Nastała cisza obydwoje instynktownie spojrzeliśmy w niebo.

--A wiesz Roma że to dla mnie magia . Bóg Ojciec jest w Niebie coś tam działa w powiedzmy administracji pilnuje choć tam mole i rdza się nie imają a złodziej nie ma szans . Syn Boży przychodzi bo już ludzie zaczynają świrować i On im mówi żeby nie zbierać do domów złomu nie gadać bzdur o innych a poszukać sobie kobieciny żyć z nią a nie kłaść z inną . Nie brać jak nie twoje bądź koleżeński nie pajacuj te parę lat zachowuj się a wieczność twoja . No i jeszcze ta szara a właściwie biała eminencja –Duch Święty o którym Bóg i Syn przez trzydzieści trzy lata życia mówi kiwając palcem –„Jego nie obrażajcie bo to niewybaczalne”. Niby proste wystarczy się kontrolować a jak czasem pomyślę o tym co robię to myślę ze nie na moje siły.

Weszliśmy do mieszkania złożyliśmy pranie w komodzie Roma prasowała ja składałem w kostkę.

--Już za dwa dni wyjeżdżasz . Szkoda.

--Będziesz tęsknić za mną co?

--A ty?

--Nie odpowiada się pytaniem na pytanie

--Złapałam z tobą kontakt mogę mówić co chcę tak otwarcie bo nie patrzysz na mnie jak na kogoś kogo się ocenia . I wiem że przez to że nie udajemy kogoś innego niż jesteśmy a jesteśmy sobą to nie ma barier jest swobodnie dobrze. …Wiesz że dzisiaj jak wstałam to usłyszałam piosenkę Rubika to oratorium –„..niech mówią ze to nie jest miłość że to się wszystko zdaje nam byleby się to nie skończyło co od ciebie mam…”

Spuściła wzrok przełknęła ślinę i dokończyła.

--…to tak poczułam się jakby to do mnie było ze mnie widzą i wiedzą że ja tak…wiem głupia jestem.

--Nie jesteś głupia tylko wrażliwa inteligentna czuła jak każda kobieta chcesz być szczęśliwa i dawać szczęście bo dawanie siebie to dwa razy większą radość.

--Czasem zdaje mi się że cię znam od dawna że ty tu gdzieś byłeś gdzieś we mnie i się zmaterializowałeś kilkanaście dni temu ze wiesz wszystko o mnie a ja o tobie …że czekałam na ciebie.

--Podobno kobiety po piętnastu minutach wiedzą tak intuicyjnie czy ktoś będzie jej kolegą przyjacielem bratnią duszą i to samo dotyczy tej samej płci czyli przeczuć co do kobiety.

--Polemizowałabym bo aż tak szybko to może nie być ale po okresie takim jak znam ciebie to mi wystarczy.

Zawahała się patrząc przez chwilę na mnie.

--Nie wiem czy dobrze robię tak ci opowiadając mówiąc o tym wprost ale przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka a ja się do ciebie przyzwyczaiłam. Może dlatego tak w pracy często ludzie się zakochują bo będąc kilka godzin obok siebie przywykają do swej obecności że są razem .

--A wiesz Roma że zdarza się ze odchodzą od męża czy żony bo będzie lepiej tak im się zdaje że będzie pięknie.

--Tylko przychodzi odpowiedni moment tak po paru latach małżeństwa bo zawsze rutyna się wkrada bo nieprzespane noce rachunki zmartwienia remont jedzenie sen bieg nostalgia i…

I trafia się gość panienka a dzieci cierpią bo nowe mamy tatusiowie a potem znowu powielają to samo i żal że drugi raz żle trafiło się . Bo już nie ma że zajdzie od tyłu uszczypnie w pupę i powie –mniam mniam ciekawe czyje to takie ciałko i obejmie w pasie pomasuje pod brzuszkiem przydusi a ustami muśnie płatek ucha lekko go przygryzie zacznie ssać. A po plecach ciary zimno gorąco stanik zaczyna uwierać jakby nagle się skurczył kolano ociera o kolano ręce szukają …aaa

Zasłoniła twarz ciężko łapiąc oddech.

--Roma co to było? Czy ty…no wiesz..

--…Nie to nie ja to to moja koleżanka tak mi opowiadała że tego jej brakuje a tak było na początku dziś już tylko czuje się czasem kobieco a zawsze jak matka dlatego może tak przelewa miłość na dzieci bo gdzieś musi ulokować …Ty!! A co z Hubertem omal o nim nie zapomniałam i jego przygodzie .

--A właśnie to że nie chciał w sms-ie wyjaśniać to nazywał ryzykiem że istnieje możliwość że jak się pokaja napisze że to nie tak że jest inny to ona przeczyta i machnie ręką że to pajac jak wielu. Dlatego liczył że odbierając powie jej by dała mu kilka minut choćby na ulicy ale była nieugięta.

Roma popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.

--Ale mówiłeś że to jeszcze długa historia i będzie trwała ta opowieść.

--Będzie bo Hubert wpadł na pomysł że będzie w lokalach bywać i pytać panienek czy ten jej numer nie zna któraś z nich bo przecież musi mieć koleżanki choćby jedną co lubi potańczyć poszaleć. Ale dziewuchy patrzyły jak na oszołoma i tylko wydymały usta oczy jak pięciozłotówki im się zrobiły mierzyły go ze jakby padł to nie z wrażenia.

Zaśmiałem się bo przypomniałem sobie co Hubert usłyszał od jednej z dziewczyn.

--Jedna to go tam skasowała aż sobie usiadł po tym co usłyszał a brzmiało to tak:- Koleś prawie tu kiblujesz zaczepiasz nas o jakiś numer który może jest z innej epoki i nie chodzi w realu. A sprawa jest prosta dżaga zmieniła cyferki bo chce zapomnieć o tym incydencie a nowy jest dla innego notorycznie się czepiałeś więc miała złą koordynację ruchów- zrozum wypadłeś z jej notesika baletów. Ośmieszasz się tylko ale dam ci darmową rade byś wyszedł z twarzą i miał udany wieczór. Zamów piwo przefiltruj nerki i podejdź do wybranej z tekstem w stylu : „Twoja tęczówka współgra z odcieniem powiek a refleksy prześwitujące przez kaskadę włosów aż proszą się o ruch w tańcu i możesz to zrobić właśnie teraz wystarczy wstać:

--Jakaś zdzira zero wyczucia taktu.

--Czasem tak trzeba bo sami nie umiemy ocenić racjonalnie sytuacji ..ale koniec końców nie dało nic się załatwić . Aż tu po jakichś dwóch tygodniach siedząc w „ Szuwarku „ wpada Zyga i mówi do Huberta - „Mam browara u ciebie.” - Rzuca na stolik ofertę kupna-sprzedaży takie kartki ogłoszeniowe z Kaufland-u jak na pchlim targu . Hubert patrzy na niego i mówi –„ Pogieło cię już całkiem nie dość że siedzisz w tych ogłoszeniach z uporem maniaka to jeszcze nam to znosisz. Zyga – „Ale warto było bo doszukałem się i dla ciebie oferty od twego Słoneczka.

--No nie mów że zostawiła tak na środku sklepu anons dla niego?

Roma przestała prasować usiadła na sofie i czekała na to co mam do powiedzenia.

--Mało tego że zostawiła to było też kolorowe i bardzo wyraziste a tekst - „ Ja to właśnie ja . Żal mi ciebie dlatego powiem ci że raz w tygodniu jestem w „SOPRANO” ..czytasz „Tygodnik Sanocki” ? Czasem warto … P.S. Nie turlam się ze śmiechu bo mi rajstop szkoda tylko z tego powodu…pa

--A co to jest „Soprano”

--To taki lokal gdzie serwują sałatki pizzę obiady no wsio gastronomia ful wypas i duże zapiekanki za niewielkie kwoty można być ukontentowanym jadłem.

--No to już wyszedł z lasu trzeba tylko czaić być cierpliwym.

--Hubert wstał z uśmiechem na ustach i mówi że ma dziewczyna pecha bo on tam ma koleżankę co chodzi miedzy stolikami a i monitoring jest to jak mu właściciel pozwoli przejrzeć dwa razy sobotę i niedzielę to wyłapie jej fizjonomię.

Roma pokiwała przecząco głową.

--I co mu to da ona może chodzić w różne dni a znając jej przebiegłość to na bank będzie tak robić no i może być z koleżankami jest tyle opcji że czarno to widzę.

--Spotkał Ankę i dowiedział się że pracuje dwa razy rano dwa razy popołudniu i ma wolny dzień więc powiedziała:- „ Słuchaj jeśli ona chodzi na popołudnie to co czwarty tydzień jestem w możliwości zobaczyć twoją miłość. A poza tym gdyby to był brunet i uśmiechał się do mnie dawał napiwki to sam wiesz..” Ale pozwolono mu na zapleczu przejrzeć monitoring i dało to możliwość wyselekcjonowania kilkunastu osób co zachowują stale terminy. Stwierdził że skoro jej się tak podoba ta „gra” to i sama tu nie przychodzi pewnie komuś się pochwaliła że ma adoratora no i poszła na całość jak się bawić to bawić. Czeka na te trzy dziewczyny i jest przyszły siadają …

--…Mówiłeś że było ich kilkanaście więc skąd wiedział że akurat te trzy?

--Nie chcę przedłużać o tych nietrafionych gdzie się wygłupił przechodzę do konkretów.

--Wiec to była jedna z tych?

Popatrzyłem na Romę bardzo chłodno .

--Dobra ty tu rządzisz nie będę już ci przerywać wal śmiało.

--Przyszły usadowiły się odczekał chwilę posłuchał muzyki która sączyła się z głośnika a szkoda bo mógłby usłyszeć ich głosy i porównać z tym co zapamiętał. Zdecydował się wstać i podejść zatrzymał się przy stoliku i taksuje je wzrokiem przestały rozmawiać czas leci ale ruda nie wytrzymała – „ O coś ci chodzi czy tak się zawiesiłeś?”…Hubert – „ Ja to właśnie ja.” Skupił się na pozostałych bo ruda odpadła w preeliminacjach ze swym akcentem. Czarna króciutko ostrzyżona z jedynie zapuszczoną długą grzywą do policzka zrobiła minę jak z reklamy MILKI co mówi ten tekst – „ Tak oczywiście a świstak siedzi i zawija w te sreberka.

Roma podniosła ręce do góry łapiąc o co mi chodzi

--A kojarzę tę reklamę i wiem że to nie jest budujące wpatrywać się w twarz takiej osoby.

Po takim obrocie sprawy to liczę na kolejną porażkę tu nie może być mowy o korzyści co Kuba?

--Zapadła cisza ale czarna o włosach jak heban nie jest z tych co potulnie siedzą więc mówi:- „Miło było ale zobacz czy nie będzie ci bardziej pasował twój stolik bo stygnie ci danie a i krzesełko tęskni .” Druga odpadła została tylko ta co najmniej się zainteresowała jego pobytem ta która skupiła się na degustowaniu przystawek. Czas naglił nie sposób stać i czekać na odzew czy aby łaskawie cokolwiek powie więc podał numer… osiem osiem trzy pięć pięć sześć cztery zero jeden…Ruda klaszcze w dłonie i mówi : - „No tyle to nie mamy ale z dwa zeta to ci mogę rzucić” Zaczynają się nabijać opowiadać że dawno tak ich nikt nie rozbawił jak on dzisiaj jest ciekawie tylko ona wciąż milczy. Patrzy na jej twarz nie deprymuje go ani on jej więc pyta się w akcie desperacji : - „ Czemu zmieniłaś numer?” Ruda nie wytrzymała i mówi że idzie po kogoś z obsługi żeby Huberta wyprowadził więc zrezygnowany odchodzi i czeka na jakiś cud . Mijają minuty postanawia wyjść jest lekki wiaterek który owiewa mu policzki i robi się przyjemnie gdy atmosfera była gorąca. Pozbierał myśli i czeka aż wyjdą co następuję po pewnym czasie gdy tylko ruda go zauważa łapie za telefon i mówi :- „wciskam sto dwanaście i zaraz pojedziesz na dołek a tam zleją cię wodą przekimasz do rana to zrozumiesz a i kilku Jagiełłów będzie mniej tuliło się do siebie w portfelu .” Hubert na to swoją śpiewkę : - „Daj mi jedną minutę na jedno pytanie i nigdy mnie nie zobaczycie.” Ruda zmrużyła oczy a on w tym czasie podszedł do tej cwaniary i zadał pytanie patrząc jej prosto w oczy - „Proszę cię powtórz to za mną -..to ja słucham i nie wierzę że masz odwagę tupet…” cisza osiem dziesięć czternaście ruda interweniowała - „ Minęła minuta czyli W WERSJI POLSKIEJ UDZIAŁ WZIĘLI ” Nigdy tak mu się nie ciągło nie wytrzymał i krzyknął jej w twarz -„ To powiedz chociaż wal się w rurę .” Tym razem czarna się ruszyła by go odepchnąć i zawołać - „ Ja ci to powiem - LECZ SIĘ POJEBUSIE”

Roma wstała z sofy i również podeszła do mnie.

--Ale to była ona czy nie? Odezwała się przecież po to dała ten cynk o tym lokalu . Ja już nie wiem co o tym myśleć czy ty mnie nie wkręcasz bo to rzeczywiście ciężko nawet tam u ciebie by tak ktoś się zachowywał .

--Ja sam gdybym go nie znał to bym nie uwierzył ale tak było… Trochę ludzie zaczęli się przyglądać więc odpuścił a one wsiadły do taxi którego numery zapamiętał by jutro go spytać gdzie pojechały . Dał gościowi dwie dychy na fajki by powtórzył co mówiły i gdzie je odwiózł ale oprócz tego że do „ BONY ” i że ta trzecia umie mówić żadnych konkretów.

--Wiesz co jest najdziwniejsze że chciał w cztery oczy i nagle była okazja a on kombinował z numerem powtarzaniem zamiast do rzeczy o tym kim jest i czego oczekuje.

--Chciał się upewnić a ona go zlekceważyła a liczył że może chce by walczył o nią

--Jakby z wami rozmawiał a zwłaszcza z dziewczynami to by miał jakąś do przytulenia i nie byłoby mu potrzebne to ogłoszenie i cały ten bajzel z lokalem sklepem itp.: Czasem jesteście jak te pipy bo przychodzicie w grupie śmiejecie się popisujecie a gdy przychodzi do konkretów to rybka albo z emfazą jakimś namaszczeniem ostrożnością jak pies do jeża a to trzeba się określić . Sami jesteście sobie winni szukacie biedy bo ja wiem co robię mi kumple wystarczają nie będzie mi ktoś truł jestem odporny na amory …guzik prawda.

Poniosło Romę pokazała cały temperament jaki niewątpliwie posiadała.

--Spokojnie jest już prawie noc sobotnia a ty się Romo odstresuj może Kwiat Lotosu albo policz do siedmiu.

--A czemu do siedmiu ?

--A czy to ważne może być do sześciu a pozycja Kwiatu wiesz jak wygląda?

--Wiem wiem może jeszcze na jednej nodze mam stanąć jaskółkę zrobić pajacyki? Nie będę robić czegoś na co nie mam ochoty bo tobie tak pasuje.

--A ja myślałem że jesteś spolegliwa i dajesz się ujarzmić pokierować.

--Pamiętaj że już lada dzień wyjeżdżasz .

--I co to koniec znajomości tak to widzisz?

Popatrzyła na mnie z badawczym wzrokiem i zapytała.

--To ty mi to powiedz bo ja ci zasugerowałam co myślę co czuję jak piosenkę Rubika przyjęłam i…

Troszeczkę mnie zaskoczyła nie byłem przygotowany na takie deklaracje o ile jest się kiedyś gotowym na to.

--Wiesz Roma jest taki film „Zakochany Anioł ” z Anią Radwan w roli głównej notabene piękna kobieta kojarzysz?

--Film czy tą laskę?

--Radwan

--Ta co w „ Damie Kameliowej ” tytułową rolę grała wiem no jest z niej …dlatego jej ta rola przypadła ale ona już ma trochę lat minął czas Diwy wdzięku seksapilu.

--W tym filmie opowiada przypowieść o Królu który miał poddanego skazanego na śmierć za niesubordynację. Ten prosił błagał że to się zmieni ze już nigdy żeby dał mu szansę a Król że nie ma takiej opcji ze to ostateczna decyzja i basta. Ten w akcie desperacji mówi że nauczy jego konia latać żeby dał mu rok a jeśli nie stanie się tak to poniesie karę. Król popatrzył na niego na pomocników magów dworzan i rzekł:- „Będziesz tu przychodził codziennie przez rok i ani dnia dłużej .” Po przyjściu do domu żona wpadła w stan załamania zaczęła płakać mówiąc:- „ Coś ty narobił przecież to będzie liczenie do egzekucji.” A on jej odpowiedział ;- „ Kochana moja kto wie co się stanie za rok może Król umrze albo zmieni zdanie może koń padnie albo stanie się cud i koń zacznie latać jak Pegaz …I tak jest z nami nie wiemy co będzie za rok ale możemy cierpliwie robić swoje ucząc się siebie dając sobie szansę na poznanie na trwałe uczucie na życie we dwoje nie licząc że jutro musimy już postanowić na zawsze. Przecież to dopiero chwila ale na pewno ciężko by mi było zapomnieć o tym co jest teraz między nami więc …

--…Ja też nie umiem sobie wyobrazić że pstryk i mi znikasz a podobno co szybko się rodzi to i szybko umiera więc może powoli niech to się staje. Trzeba może by to nasiąkło by poznać drugą osobę i wtedy poczuć ze świadomością że to ta połowa ta potrzebna dusza.

--I tym miłym akcentem zakończmy to co tak kiedyś może być naszym .

--A co z Hubertem ?

--Kupił „Tygodnik Sanocki” a w nim było ogłoszenie od pewnego czasu znajome.

Roma z nutą sarkazmu wypowiedziała ten nagłówek.

-- „Ja to właśnie ja .” -Tak już oklepane jak cześć jak witaj żegnaj jak hello .

--„ Ja to właśnie ja .” Jestem chora po ślizgawce a tak chciałam iść do „SOPRANO” A tak na marginesie to co się działo jakieś ekscesy w sobotę były ktoś ponoć zaczepiał panienki co się dzieje w tym mieście… Przy pierwszej ławce obok mostu przy gofrach zostawiłam swoje zdjęcie pa..

--Obok mostu?

--To nad Sanem są tam lody gofry a poi drugiej stronie jest właśnie ten hotel „BONA”

--Ale ona przecież była chora chyba ze….pogubiłam się na szczęście będzie miał zdjęcie to się wszystko wyjaśni –prawda?

--I tak i nie

Zdziwiła się nie wiedząc co ja mówię co mi się dzieje .

--Nie znalazła? Nie było ? Mów!!

--Było było nawet ładne z dedykacją „Mojemu adoratorowi na zawsze twoja ”

Roma aż przyklasnęła na tą wiadomość i z uśmiechem na twarzy wydała werdykt.

--Wszystko dobre co się dobrze kończy.

--Tak myślisz no może i by tak było.

--A co byś chciał tylko poszukać a to już pikuś bo Sanok to nie Wrocław.

--W tym wypadku mógłby i być i wioseczką i tak ciężko ją zidentyfikować.

Roma była zdezorientowana całkowicie zbita z tropu.

--O czym ty Kuba mówisz ?!! Kim ona była? ..aaaa ..już wiem była tyłem w masce albo w ciemnych okularach i z apaszką na ustach.

--Chyba ktoś tu za dużo filmów się naoglądał.

Dostałem wzrokiem między swoje oczy i przez chwilę się zawiesiłem ale Roma odpuściła z ciekawości .

 

--To ja już nie rozumiem ale zaraz ci trzustkę przestawię jak mi tego nie wyjaśnisz.

--Było zdjęcie przyklejone gumą do żucia od spodu do ławki w woreczku aby nie zamokło. Ale jak wyciągnął to kalumnie zaczęły mu z ust płynąć inwektywy frazesy itp.: nawet nie wie jak trafił do domu tak był podłamany i tylko jedno jej chciał powiedzieć -„To ty jesteś zimnym draniem.”

Dostałem od Romy po nerkach co było do przewidzenia od kilku minut.

--Już .. już…nie bij!!...mówię ..To zdjęcie było z podstawowej szkoły jak miała z dziewięć lat.

--Nie!!? To jest chamstwo zachowała się jak zero poniżyła go zabawiła się jego uczuciami .

Wiesz co nawet żałuję że mi to opowiedziałeś bo to jest puste i szkoda było czasu na takie …nic jak ta ..

--…Też tak myślałem tylko doszedłem do wniosku że ona nie siedzi w domu i czeka co zrobi Hubert a sama działa to z tym zdjęciem ogłoszeniem myśli fantazjuje jest nietuzinkowa aż dziw że uchowała się bez partnera.

--Może czekała na kogoś takiego co ją zaciekawi z pomysłem na siebie tylko że tacy sami są nudni myślę że umiejętnie się uzupełniają zero spontaniczności…ale jednak go ciągnie do niej . Przepraszam że się uśmiecham ale wyobraziłam sobie jego minę biedaka gdy zobaczył to zdjęcie i podpis NA ZAWSZE TWOJA.

--Taki śmiech przez łzy. Hubert poszedł do redakcji gazety by zapisać dane o nadawcy ogłoszenia i tak wiercił gościowi dziurę że ten powiedział że to na stacjonarny dzwoniono. Podano numer konta by tam wpłacono opłatę za dziesięć ogłoszeń a kontakt mają internetowy w razie dopłaty ale….rachunek jest u księgowej. Ucieszył się dał gościowi na fajki i po trzech dniach mu w zaufaniu dał namiary z tego wynikało że mieszka na Młynarskiej a nazywa się Janina Porawska.

Roma usiadła znużona nie była już zaciekawiona dalszym ciągiem tej opowieści.

--Nawet nie pytam czy to koniec bo to byłoby za proste w tym wypadku.

--Pani Janina otworzyła i zdziwiła się na widok Huberta gdy powiedział że szuka jej i jest z Tygodnika a chce oddać dziesięć złotych nadpłaty za ogłoszenie. Bo to nie ona zamawiała jednym słowem jest jej ten temat nie znany i pieniądze się jej nie należą. Na to Hubert :- „ A może pani rodzona .” ..Pani Janina :-„ Nie mam córki a tylko syna .” ..Hubert że może siostrzenicę bratanicę ale ona że ma ale gdzieś w Belgii a w Sanoku to z trzy miesiące temu była .

Roma uśmiechnęła się z pobłażliwością i podeszła do kwiatka by sprawdzić czy ma dostatecznie wilgotne podłoże .

--Kuba to zaczyna być nużące wciąż tak chodzi ..a w ogóle to tak można na kogoś zlecać ogłoszenie?

--Nie. Ale w książce telefonicznej stacjonarne niestrzeżone są z adresem i można bez przeszkód spisać dane a jak płacisz tak jak ona za usługę to kto się będzie czepiał. To jest mała szkodliwość społeczna takie lekkie nadużycie ale bez konsekwencji dla biorcy.

--A tak z ciekawości to się kiedyś spotkali bo ja zaczynam wątpić w to .

--To retoryka czy mam odpowiedzieć i powiedzieć jak to się skończyło?

--Hm..hm..nie ..ale błagam niech to będzie ostatni raz jak sobie tak robią na złość i..no dobra nie będę wybredna – chwilo trwaj. Ale pamiętaj ze dziś zabieram cię na by podziękować ci za te dni którymi mi umiliłeś czas.

--Takie zakończenie turnusu jak na wakacjach ?

--Nie używaj przy mnie słów – koniec i tyle - tylko początki mnie interesują w ogóle to co się zaczyna, rozkwita, pęcznieje, wzrasta, nabiera, otwiera . Nie karz mi teraz przestać być, bo ja już jestem, a teraz chcę tylko to czuć, wdychać, emanować i lawirować .

Popatrzył na nią z nutką fascynacji doprawioną ostentacyjną ocena jej twarzy.

--Szczerze mówiąc nie wiem o czym mówisz, ale nie chcę ci tego zepsuć, zakłócić, bo cokolwiek to jest niech ci sprzyja niech tak będzie jak chcesz.

Przygryzła dolna wargę, zmrużyła oczy i swym aksamitnym głosem wyjaśniła mu w czym tak naprawdę tkwi szkopuł.

--I nigdy nie będziesz wiedzieć. Bo nie masz instynktu kobiety, żeńskiego chromosomu odpowiednika dopaminy . Jak spotkamy odpowiedniego mężczyznę który to uwolni to widzimy ostrzej, wyraźniej, kontury, narożniki, gładzie, przedmioty. Przedmiot który był zwykłym wyposarzeniem nabiera wtedy formy jest piękny ma treść. Nie umiem ci tego wyjaśnić. A jeślibym umiała, to jako facet i tak nie będziesz umiał sobie tego wyobrazić tak jak my, nawet w połowie by mi wystarczyło, ale czy to u was możliwe? To jest gdzieś w środku nas, może między sercem a komorami z aortami i z krwinkami płynie do głowy, by pobudzić, pulsuje, pika, strzyka ale gdzie to jest umiejscowione to nie wiem. Dość powiedzieć, że zostaje uruchomione i dostajemy takiego kopa, że wszystko jest wówczas możliwe. To co jeszcze rano było trudne, zmęczone, bezbarwne, bolące, ustąpiło jak tik w palcu, wiec...-przybliżyła się jeszcze bliżej jego twarzy- ..nawet nie próbuj powstrzymać tej lawiny.

 

Zaintrygowała mnie aż wychyliłem się w jej kierunku.

--Mogę do ciebie podejść?

--Co chcesz zrobić?

--Chce założyć kosmyk włosów za twoje uszko a następnie wciągnąć zapach twej odżywki do włosów czy też szamponu by choć przez chwilę poczuć to co ty czujesz co masz co opisałaś.

--Strasznie dużo mówisz…

Wciągnąłem powietrze Roma chyba instynktownie wstrzymała oddech.

--I…co…..czu…jesz?

Odsunąłem głowę od jej włosów by powiedzieć co mi się zdawało.

--Ja ciebie też i to bardziej.

--?..?..?

Patrzyła baaaardzoooo zdziwiona.

--Myślałem że coś powiedziałaś ale to mi się zdawało nie ważne skarbie.

--Powiedziałam a ty to odebrałeś telepatycznie bez werbalnej strony.

--Popatrz jak nam nie wiele trzeba do szczęścia a celebryci takiej spontaniczności nie mają skoro przechodzą załamania uciekają w alkohol narkotyki seks z wieloma partnerami dopada ich uczucie pustki stres osamotnienie wewnętrzne .

--Jak to Kuba jest że mogą w lecieć rano do Londynu po torebkę wieczorem jeść kolację w Paryżu a bez Martini nie uśpią swej duszy . Kozidrak kupuje w Afryce rezydencję na wydmach na Maderze w Maladze a wciąż piszą że to rozwód zdrada załamanie oziębienie czy ten środek jest celem a cel uświęca?

--Nie wiem ale mnie cieszy że mam kilku bo wystarczy kilku a nawet na resztę nie mam energii się rozpraszać. I z nimi chcę spędzać czas ich widywać czuć ich życie słuchać opowiadać czasem te same zdarzenia powielamy te same momenty ale chcę to z nimi robić . A co mi po Maderze jak nie będę miał z kim tam pojechać i wylać z siebie z serducha swych pragnień żali bólu oczekiwań oporów blokad.

 

Szykowaliśmy się do wyjścia do lokalu by przy muzyce tańcu zobaczyć jak wygląda życie nocne przypomnieć sobie nastoletnie lata co było ponoć nie wróci ale można zawsze chociaż substytut tego reaktywować. Roma założyła zwiewną sukienkę a ja miałem wrażenie że to ktoś dla mnie stworzony bo lubię kobiety tak zaznaczające swą figurę.

--Bardzo ale to bardzo a nawet najbardziej na tobie wygląda to tak jak powinno.

--Przestań przecież powinnam wyszczupleć biodra mi opina jak widzę się w lustrze to mam wrażenie że jest z tygodnia na tydzień gorzej. Miałam rowerek używać a ja go tylko przestawiam nie wiem jak się zmotywować jakby któraś chciała ze mną pobiegać albo Nordwing czy coś takiego zrobić wiesz to z tymi kijkami jak narciarze …Ale dziękuję za komplement.

--Nie ma sprawy …daj tylko buzi i jesteśmy kwita.

--No może zaczniemy od policzka.

--Ładny zapach taki bardzo delikatny piżmo kwiat egzotyczny?

--Nie takie zwyczajne naturalne nie kupuję tych markowych zdaję się na swój gust swoje odczucia.

--Pachniesz jak prawdziwa kobieta bo z tym mi się kojarzy ten zapach jak rumianek jak kwiat polny a one z odżywkami do włosów a to z kobietami i tak koło się zamyka. Powiem ci że wzrok mi się wyostrza jak tak kobieta pachnie to mi bardzo pomaga widzieć jej wizualność w lepszym świetle .

--Nic dziwnego siedem zmysłów percepcja tworzenia człowieka cała filozofia Boga.

 

Wyszliśmy spacerowym krokiem i doszliśmy do miejsca gdzie wszystko zaczynało wyglądać jak w bajce neony przed lokalem zachód słońca chłód na ramionach dochodząca muzyka z budynku i my roześmiani dobrze usposobieni .

--To Kuba wchodzimy będzie głośno ale karmel w ustach łyk imbiru sałatki greckiej skosztujemy aby receptory pobudzić i nogi same ruszą w tany.

--Brzmi zachęcająco już mi się podoba nawet temu gościowi po twojej lewej i coś mi mówi że on z tobą to nie tylko sałatkę by chciał skonsumować.

--To jest diler zapamiętał mnie bo Elka moja koleżanka ta od torcika hiszpańskiego parę razy sobie podryfować chciała . Kupiła od niego a on już wciągnął ją na swoją listę jeleni pewnie na razie jest w rezerwie bo elita to łyka jak cukierki ale wszystko się zaczyna od próby.

--Czyli mogę być spokojny i obojętny na jego ruchy i ukradkowe spojrzenia?

--Dokładnie . Jestem tu z tobą i nie widzę nawet opcji by ktoś był w stanie dać coś więcej niż to co mam a mam dużo wrażeń w pamięci przez te dni.

--Ile tu u was kosztuje działka 30-ści?

--Elka dawała 25-ięć za gram.

--To u nas zarabiają na jeszcze lepsze auta.

Zaczynał być coraz większy ruch muzyka bardziej skłaniała do wyjścia na parkiet bowiem alkohol uwolnił poczucie gracji .

--I co Kuba robiłeś jak się czułeś po dawce głaskałeś kotki na parkiecie dosiadałeś słonia a póżniej tylko już obojętność i straszny głód że co by nie było na talerzu jest pyszne?

--Nie wiem bo kupowałem dla kolegi który jest chory i lekarz mu poradził ze tak złagodzi objawy Parkinsona .

--A o tym to pisał Wiśniewski ale nie w „ SAMOTNOŚCI W SIECI” tylko chyba w „ MARTYNIE” i opisał to o spadku dopaminy że trzustka nie produkuje w dostatecznej ilości i że ręce zaczynają drgać.

--Takie właśnie są objawy i ta trawka ma pomóc ulżyć trochę w tym procederze na organizmie bo jak pamiętasz tylko jest jeden sposób na taki defekt …zakochać się i dopamina sama jest produkowana w nadmiarze że nie ma szans by ręce były jak w delirce.

Roma skrzywiła twarz w akcie dezaprobaty i wytłumaczyła swe wątpliwości.

--No nie wiem polemizowałabym bo jak widzę faceta co ręce mu zaczynają chodzić po garderobie panienki to wygląda jakby miał Parkinsona a to niby z zakochania.

--A to już jest spekulacja pani Romo …Dobra zamawiajmy proszę menu ty wybierasz ja płacę i wszystko razem na parkiecie.

--Dawno nie tańczyłam ale….chcę tak jak małe dziecko na żywo bez skrępowania bez czucia wstydu jak czasem w domu gdy nie ma nikogo a mnie najdzie szał. Jak raz usłyszałam Pitbulla i J. Lopez to co jest na wzór coveru Lambady lalalalalala….Jezu!! ja to wariuję w tym momencie raz jak jebłam …ups…przepraszam cię

--Nic nie szkodzi opowiadasz jak kobieta czyli emocjonalnie gestykulujesz …mów dalej

--Uderzyłam w pufę .

--Pupę?

Machnęła dłonią żebym nie przerywał.

--Póżniej sobie klapłam ale co moje to mi nikt nie odbierze . Położyłam się na panelach i leżałam tak a to jęcząc z bólu to znowu zachodząc się śmiechem że tak głupio się zachowałam i tak na przemian. Stara baba a jak dzidzi wyglądałam nawet nie chcę wiedzieć co by było gdyby ktoś właśnie wszedł .

--Żałuję że tego nie widziałem pewnie jak w reklamie MASTER CARD -„ ZOBACZYĆ ROMĘ BEZCENNE….a co miałaś wtedy na sobie?

--To było przed snem a właściwie pod wieczór i…mam mówić dalej ?

--Nie nie i tak wyobrażnia działa mi w 5D.

--Mów o Hubercie co zrobił?

--Poszedł do szkoły jednej drugiej by dowiedzieć się czy w archiwach nie przechowują zdjęć jakieś kroniki szkolne ale panie popatrzyły jak na przygłupa a w drugiej były przychylniejsze na jego prośby ale same ogólne uroczystości . Zresztą wiesz jak to od paru lat jest z komórkami każdy sobie pstryka co gdzie i jak a tam było zamazane nie do odczytu więc nawet rocznika jej nie znał. Zabrał się więc do redakcji gazety by zamieścić

Ogłoszenie a umieszczono jej obok jej ogłoszenia.

--I co napisał?

--Najpierw może jej: - „Ja to właśnie ja „ Wiedziałam ze ty to odbierzesz z pod ławki właściwie tak sobie ciebie wyobrażałam przepraszam za to ale wiesz jestem ciekawska . Wiem że masz dość dlatego dzięki za trud i powodzenia w życiu . A jego brzmiało : - „ Ja to właśnie ja .” Dziękuję za zdjęcie zawsze wiedziałem że będziesz moja do zobaczenia w sobotę dostaniesz moją wiadomość a sama wiesz gdzie czekam/

Roma popatrzyła z niedowierzaniem.

 

--Jak może dostać wiadomość skoro nie wie gdzie mieszka jej zameldowania?

--Wydrukował setki odbitek tego zdjęcia z drobnymi korektami czyli samą twarz z adnotacją o treści : - „ Ta dziewczynka doznała palpitacji serca proszę wszystkich nie o wsparcie finansowe ale o to by wskazać miejsce pobytu być może nastąpił nawrót choroby”. Rozpowszechniał to pod sklepami w sobotnie przedpołudnie a starsze panie oczywiście z biciem serca - „Taka jak moja wnusia co się dzieje dzisiaj z tymi dziećmi takie chorowite”. A druga na to - „ Pani to jedzenie to sama z chemia zabija nie to co dawniej.” Prosił żeby brali do domu podawali przekazywali i czekał ze ktoś pozna córkę wnuczkę i będzie wiedział kim jest choć i pewnie dostanie mu się za taki ruch.

--A to w ten sposób chce żeby się dowiedziała nie ona ale jej rodzice babcia czy ktoś kto wie jak wyglądała za młodości . Bo jej to nie rusza ale rodzice będą wściekli że ktoś jej to robi i będą wszczynać alarm będą interweniować …Sprytne ale ryzykowne to nie jest legalny sposób i oszustwo bo to nie jest prawda.

--Gdzieś koło południa jak już siedział spokojnie z dala od tego od tych miejsc kilku sklepów przyszedł sms od niej : - „ Masz szczęście że przechwyciłam to…( pomińmy ciszą co) bo miałbyś problem ale podobno z miłości robi się takie rzeczy nie licząc się z konsekwencjami .Przyznaję łechta mnie taka myśl i wiem że czekasz ale nie dziś postaraj się bardziej baaardzo tak porządnie .”

Roma położyła się na stoliku a ja porozglądałem się na boki czy ktoś to zauważył. Wyprostowała się i powiedziała z rezygnacją.

--Czyli nici i jedziemy starą płytą albo raczej kompaktami ..nie ma szczęścia ale ma numer!!

--Bingo pani Romo tak jak mówisz troszeczkę powyzywał że nie przyszła jak rozdawał te ulotki ale coś tam osiągnął. Nie chciał by uznała że się poddał więc dzwoni i mówi :- „ Myślałem że przez telefon jest ci nie do końca na rękę ale skoro wolisz ….ONA : - „ Myślenie to nie jest twoja mocna strona i to chyba już 2-gi raz dzisiaj popełniasz ten błąd .”

HUBERT – Ulotki to nie był błąd a raczej wybieg i to ze skutkiem pozytywnym to skarbie raczej mi na plus zapisz” ..ONA - „Słoneczko moje jakby ten świstek trafił do mego taty to już byś nie wypił sobie piwka .” HUBERT – „ Nie wiem złotko czy sobie przypominasz ale na rewersie jest adnotacja i jak myślisz czy grafolog by zidentyfikował jako twoje czy nie? ONA – A czy tam może jest adnotacja że mam ciężkie obrażenia w komorach serca i w razie czego szukajcie po szpitalach . Chłopcze o czym ty mówisz ty raczej się ciesz że tak to się skończyło .” HUBERT - A ja jednak sądzę że każdy adwokat jeszcze w kuluarach by mnie wyciągnął z tego popijając kawę o ile ty byś kogoś znalazła .

ONA - O mnie się nie martw chętnie bym cię pokierowała na ławkę kar do boksu ale za te wysiłki to szkoda by było robić ci kuku…hm…I co będziesz mnie teraz znowu molestował połączeniami? HUBERT - To zależy od tego czy długo będę czekać na ciebie w tym miejscu czy od jutra znowu mam ponowić akcję. ONA - Nawet nie próbuj.

HUBERT - Ja już nic nie mam do stracenia a wiem że ty też tego chcesz więc nie przedzieraj się naprawdę wystarczy ONA - Ty chyba nic nie rozumiesz ja mam chłopaka i tylko chciałam ci dokopać bo jestem mściwa każdy ma jakieś wady ale też mam już dość.

HUBERT - Proszę cię ! szanuj moją inteligencję co prawda nie mam 300 IQ ale nie trzeba mieć fakultetu z psychologii żeby wiedzieć że jakbyś miała partnera czy też ja kogoś to ani ogłoszeń ani zdjęć tego cyrku by nie było. To by nam zwisało i latało od pierwszej chwili bo partnerzy by nam zawracali życie dzień absorbowali uwagę. ONA - Przesadziłam ale drugi człon zdania jest prawdziwy i dodam dla pewności tak delikatnie by zachęcić cię do rozłączenia się że nie chodzisz w mojej wadze po prostu sorki Wodzu twoja strzelba ale u mnie są naboje. HUBERT - Nie wierzę ci ale pasuję niech tak to się skończy bo powiem ci że nie będę klęczał przed tobą chciałabyś ale to nie uczucie a poniżanie . Będziemy się pewnie często widzieć tylko że ty możesz się śmiać mi w twarz patrzeć co robię obserwować a ja zdezorientowany jak inne podpuścisz by mnie tak lustrowały. Może przypadkiem tak będzie ale ja nieświadomie będę tak podejrzewał ba! Ja sam będę sobie wmawiał że ten ruch poza śmiech to ty że to do mnie . Kiedyś minie przejdzie w niebyt ale przez chwilę będzie jak w ciuciubabce tej zabawie czuł że ktoś coś gdzieś i zgadnij kto to? ….Powiem ci że ja popełniłem błąd chciałem sobie zrobić zabawę ale nie przekroczyłem pewnej granicy. Dzwoniły dziewczyny rozmawiałem trochę flirtowałem ale nie zrobiłem czegoś takiego żeby je wodzić za nos by poczuły się wykorzystane. Nawet przez myśl mi nie przeszło by jedna czy druga przyszła w jakieś miejsce a my z kolegami przy piwie w lokalu będziemy obserwować jak się miota rozgląda. By ta przysłowiowa Kasia stała się obiektem żartów przerzucając torebkę z ramienia na ramię a my rechocząc puszczali byśmy zza szyby oczka całusy tak by nie widziała tak dla uciechy. W przeciwieństwie do ciebie co bawisz się do bólu mojego bólu bo nie masz serca ty masz tam mięsień który pompuje krew rozprowadza po arterii i w żyłach płynie by wprowadzić w ruch mięśnie ścięgna . Dzięki temu funkcjonujesz zaznaczam funkcjonujesz ale nie żyjesz bo do życia potrzebny jest pierwiastek uczuć wyższych - życzliwość zrozumienie troskliwość łagodność i między innymi w tej palecie miłosnych odczuć a raczej miłosiernej jest umiejętność wybaczania zapominania. „ Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień” - mówi ci to coś to oczywiście retoryka księżniczko nie oczekuję byś takimi wynurzeniami sobie zawracała głowę. Zostaniesz kiedyś sama a właściwie już jesteś no może z własnym ‘ja” dumna jak powiedziałaś z mściwymi zasadami . Dziś załaduję ci telefon za 5-ięć dych byś kupiła sobie szampana i rajstopy aby móc wypić za zwycięstwo takie przez łzy za wielkie manipulacje spekulacje. Zabierz koleżanki do „SOPRANO” - o ile je masz i śmiej się opowiadając o wszystkim dodając to co teraz mówię . Można powiedzieć że to taka jazda bez trzymanki po bandzie jak chodzisz na ślizgawkę to wiesz o czym mówię szał z wyższej półki. Zresztą co ci będę sugerował ty wiesz jak się bawić - nogi w fotel sałatka w usta łyk szampana i…bo przyjdzie dzień że ja stanę ci przed oczyma gdy zacznie się robić ciasno i duszno w twym świecie. Wiesz dlaczego ludzie co są dobrzy mają piękne zmarszczki w okolicy oczu - bo wciąż się cieszą uśmiechają promieniują te ich linie aż do skroni . A u ciebie będą robić się w dół do kącików ust takie obwisłe bo tylko umiesz brać zabierać niszczyć to jest ci przyjemne. Ale kiedyś smutek cię dopadnie ściany twego pokoju będą mówić o klęsce będziesz chodzić po sklepach butikach szukając kontaktu wejdziesz na deptak przysiądziesz obok Szwejka złapiesz go za złoty wytarty nos. Licząc już na jakiś splot cudów bo jeden zbieg okoliczności to u ciebie pikuś zrozumiesz że ni w PiS ni w PO twoje życie . Przejdziesz obok wystawy w kierunku rynku i zobaczysz swe odbicie i powiesz - Boże jaka ja jestem stara a tu tyle dzierlatek które bez cellulitu pokazują nogi łydki w obcisłych spodenkach dekolt opalenizna w SPA . I włosy na mokrą włoszkę tapir paznokcie tipsy ciemne okulary na nasadzie głowy by makijaż nie zasłaniać pępuszki na wierzchu i tyłek jak serduszko a ja!”

I dojdziesz pod Urząd Miasta pod fontannę kupisz sobie loda smerfowego a tam na ławce usłyszysz jak sączy się z głośników Vivaldiego „ 4 pory roku ‘ – JESIEŃ - o ironio !! to tak jak w twoim sercu jesień bez dwóch zdań . I popłynie ci łza tak gorzka słona że aż uszczypnie w policzek zaboli ach jak zaboli ale nie twarz a serce i nie ochłodzi go zimny lód bo tego nie można ujarzmić. I nagle nie!! O nie!! Nie możesz mieć takiego pecha gdy ujrzysz jak ja od Zamkowej wyjdę z dziewczęciem przeciętnym bez idealnej figury ale z dołeczkami w policzku od ciągłego uśmiechania się . I wiesz dlaczego będę z nią – bo będzie życzliwa troskliwa ciepła rozmowna bo to ona będzie dzwonić z rana by zapytać - „ Czy my jesteśmy razem i niema innej?” a ja na to - „ Oczywiście że tak nic się nie zmieniło .” A ona z zadowoleniem - „ To dobrze bo śniło mi się że blondyna cię tuliła a ty powiedziałeś że to koniec i się obudziłam a wiesz jak ja w sny wierzę .” Bo to ona gdy się rozstaniemy w nocy zadzwoni i powie - „Wybacz że dziś byłam upierdliwa złośliwa ale wiesz to te „dni” że mnie rzuca jestem rozbita nadwrażliwa ale jutro ci to wynagrodzę będę mało mówiła ty będziesz opowiadał i proponował co chcesz . Tylko ten dotyk jeszcze musisz poczekać bo będę wyć tak to odczuwam ale znajdziemy i na to sposób .”

Za to będę chciał z tym cudem przebywać będę chciał być i będzie dla mnie najzgrabniejsza najpiękniejsza . I dojdziemy do ciebie a ona zauważy - Popatrz jaka zrozpaczona płacze pewnie jakiś zimny drań dał jej kosza rzucił żal mi jej.” A ja na to że może coś innego że może wszystko inne być powodem bo życie już takie jest co ją nie przekona i będzie drążyć – „Ale ty jej nie znasz i nie widziałeś nigdy .” I popatrzę z uwagą na ciebie i będę pewny że nie że nigdy z tobą nie rozmawiałem że może się gdzieś minęliśmy w drzwiach banku w poczekalni u dentysty . Może i gdzieś przypadkowo w mieście wpadłem na ciebie przeprosiłem ty odpowiedziałaś że nic nie szkodzi bo tak wypada i w tak małym mieście możliwe jest częste spotykanie tych samych osób . Ale rozmawiać to nie bo bym zapamiętał jak tą dziewczynę na poczcie co powiedziała – „ Tak mi się śpieszy a ta się tak grzebie szukając mej przesyłki jakby po nici Ariadny dochodziła .” To była jednak inna twarz która zwróciła mą uwagę tym zdaniem z mitologii bo kto dziś cytuje dane zdarzenia dla porównania z rzeczywistością…I odejdziemy szczęśliwi że mam kogo kochać a ty zostaniesz nie świadoma tak jak i ja tego co mogło być a nigdy się nie zdarzy.

Wiesz co tak doszedłem do wniosku że nie chcę cię zobaczyć i ten numer sobie zostaw dla siebie bo mnie już on nie będzie potrzebny ….hallo ..hallo…ONA – „ Przepraszam cię ale z rodzicami się zagadałam jakbyś mógł powtórzyć od słów coś o klęczeniu przed moją osobą .” …trzask ….cisza..

Roma otworzyła usta i tak wciągała powietrze po chwili powolutku zaczęła wypuszczać mówiąc co sądzi o postawie dziewczyny .

--Co za suczysko !! super klasowa cyniczka wyraaaachowaaana zdzira …brak mi słów . Kuba jest dno dna i dobrze że się rozłączył a jej nie dał satysfakcji w postaci inwektyw wulgaryzmów ja to bym nie wytrzymała .

--Ale powiem ci że dziewczyna miała powody …

Roma aż podskoczyła na krześle nie wierząc w to co słyszy.

--…Ani słowa jak zaczniesz jej teraz bronić to śpisz na wycieraczce więc zastanów się nim coś powiesz bo ja nie ręczę za siebie .

--Droga moja przedmówczyni ja się z tobą zgadzam i wiem że też bym tak zareagował ale…

--…Przepraszam cię ale my tu mamy tańczyć a nie gadać a czy ty pamiętasz Macarene …ula ram ela kieres mestos qweja eeee MACARENA . Dłonie przed siebie lewa wierzchem do góry to samo prawa lewa na prawe ramie prawa na lewe ramie potem prawa na prawe biodro lewa na lewe biodro i podskok o dziewięćdziesiąt stopni i od nowa cały cykl .

--Oj bawiło się cały parkiet w jednym ruchu jakby rekord Guinnesa bili.

Roma podniosła się energicznie i ruszyła na parkiet nie patrząc na mnie . Po kilku taktach wiedziałem że co by nie zagrali będzie zawsze zbyt wolne na jej ruchy to było żywiołowe ekspresja i wdzięk w jednym. Po dobrym kwadransie uspokoiła się by rytmicznie zmysłowo zataczać biodrami a następnie znów szał i gdy myślałem już tylko o tym by usiąść tak też zrobiła.

--Uuuu …mam dość dziewczyno.

--Wiesz że to lepsze niż mój rowerek. Odpoczniemy chwilę i znowu rundka a następnie spacerkiem do domciu wyrko city i niuniu aaaa.

--Nasypali piachu w pitu mater nic zdrowia nie mam . Majty mam całe…

--Eeee…jeszcze będę jadła .

--Chciałem tylko … przepraszam.

--Może cię zaskoczę ale ja też tam nie mam już porządku bo trudno go mieć po takim wariactwie. Chyba tylko w kiblu nie zdążyłam zatańczyć i całe szczęście że ten gościu się nie wnerwił co mu w stolik przyładowałam .

--No metrami to można by obdzielić okolicę tak zwiedzając to spory kawał drogi zrobiliśmy.

--To co chciałeś powiedzieć na obronę tej …wiesz.

--Ja znam takie przypadki zbiegi okoliczności …

--…Zbieg okoliczności to jest ten przypadek o szklance w połowie napełnionej gdzie nikt nie może mieć pewności co wyjdzie mimo misternych planów bo życie zaskakuje.

--Nie znam tego to jakieś opowiadanie anegdota?

--Już ci opowiadam …Andrzejek ma mamusię bardzo apodyktyczną która ciągle mu mówi co jak durka do głowy – „synuś to trzeba a to nie tak to zostaw to zrób to więcej .’ On tak jest już tym zmęczony że stwierdza jedno jak znajdzie dziewczynę to wszystko zaakceptuje ale jedno musi mieć - być spolegliwa bądź przynajmniej umieć żyć kompromisowo. Wymyśla sobie że jak kogoś spotka to zanim coś się rozwinie to odwiedzi ją w domu i poprosi o pół szklanki herbaty i jeśli tak zrobi to jest takiego kalibru dziewczęciem. Mija czas parę kobiet tak odpadło bo mówiły – „ No co ty jak to tak to bez sensu” więc je opuszczał czasem z żalem . Aż trafiła się Hania co tak podała herbatę i mało tego sobie również tyle nalała czyli dwa razy po pół co sprawiło że poczuł się jak wniebowzięty. Cel osiągnięty a że się im układało to konkretnie i do przodu plany ślubu własnej przyszłości wszystko co było miało wymiar no … i tak żyli i po ślubie. W rocznice zrobili sobie wypad na kolację do restauracji tam powspominali do domu i do łózia by miło zakończyć dzień. I tak leżąc Hania pyta: - „ A co cię przekonało a raczej kiedy zrozumiałeś że ja to jestem tą jedyną ‘ i Andrzejek z uśmiechem na twarzy opowiedział swój perfidny plan. Wtedy nastąpiło apogeum sytuacji bo Hania nie wytrzymała i najpierw lekko a następnie ostentacyjnie zaczęła się śmiać. On skonsternowany poczekał aż się uspokoi by usłyszeć od niej takie słowa : - „ To ja cały czas trzymałam to w tajemnicy bo po wejściu do domu sprawdzałam czy jest porządek szybko do łazienki coś poprawiam cyk czajnik tu dobrze więc siadamy i…zagotowane? No tak za mało ale trzymam fason wystarczy na dwa razy po pół”

I jak Kuba uważasz czy to nie jest przypadek zbieg okoliczności że akurat tyle było wody że nie sprawdziła a zajęła się wszystkim innym?

-- Powiem ci że jako osoba wierząca i praktykująca wiem że człowiek rodzi się i klepsydra z ziarenkami się przesypuje a my mamy czas na działanie myślimy że wszystko od nas zależy że panujemy nad sytuacjami zdarzeniami . A to Bóg kieruje mnie i jak chce żebym spotkał człowieka to w jednym czasie polecimy samolotem pojedziemy w dane miejsce przejdę się do banku na pocztę na rynek do kina na dyskotekę . Czasem Bóg widzi że ktoś nie daje radę trzeba mu pomóc krzyżuje więc drogi z kimś kto go podniesie na duchu powie parę słów czymś zainspiruje doda otuchy . Przypasują sobie i się zadają czasem przez wiele lat a czasem tylko przez chwilę ale jest potrzebne by nabrać sił na dalsze dni. Ile to osób tak odeszło bo nikt nie zapukał nie przyszedł w danym momencie a te parę minut zabrakło by odciąć stryczek zabrać tabletki . Żyjemy w wielorodzinnym domu a zasypiamy z myślami bez odpowiedzi bez echa bo się nie ma komu pożalić tylko się łzę uroni i zasypia. Są rodzice teściowie mąż żona brat siostra a tu nie ma się komu zwierzyć powiedzieć o bólu o tym wszystkim co ciągle siedzi w nas. I Bóg zsyła obcego człowieka kobietę mężczyznę i tej obcej osobie powiemy to „coś ”bo ma w sobie jakiś dar do wyzwolenia z nas tej tajemnicy i on ona słucha i jak jest to różna płeć to z przyjażni miłość wychodzi.

--Na odwrót nie ma szans bo kobiety za kumpli nie można brać my na to się nie piszemy to nie leży w naszej naturze.

--Czyli my to jak nic nie wyjdzie z tego wspólnego bycia to przyjażni i tak nie będzie?

--Jeśli ta znajomość by była taka ze szkoły tak od podszewki to tak ale gdy już dorośli się poznają to nie ma szans jeśli będzie się takim na co dzień . My kobiety się angażujemy potrzebujemy tego adoracji kokieterii bez tego nie umiemy żyć potrafimy tylko tak albo w ogóle nie ma szans na połowiznę na bycie letnim my tak nie potrafimy . Jak mnie przytulisz i cmokniesz po przyjacielsku to ja i tak będę czuła się kobieco a nie jak kumpel . Powiesz mi ot tak że ładnie mi w tym kolorze te pasemka ta linia a ja już widzę że jestem kimś więcej dla ciebie. Nie patrzę inaczej niż jak na faceta robię hennę makijaż ubieram sweterek z wcięciem w serek sukienkę z rozcięciem bo chcę byś to zauważył. Abyś zerkał a ja się będę cieszyła że jestem najważniejsza że na mnie patrzysz i serce mi pika jak inna się uśmiecha do ciebie jak ty innej coś opowiadasz. Tak jest było i basta bo my tylko tak potrafimy kochać za drobnostki i nienawidzić za wszystko gdy się nie ułoży.

Wpatrywałem się w Romę przez chwilę nie wiedząc co powiedzieć i najlepsze co mogłem zrobić to zabrać ją na parkiet.

--Może jeszcze chwilę poskaczemy tak dla zmachania fizjonomii tak ostro się odnajdziemy na deskach i wypadamy bo z tymi tematami nie pasujemy do tych klimatów.

Roma podniosła dłonie na znak że nie widzi problemu .

--Mówisz i masz bo ze mną jak z dzieckiem co do ręki to do buzi –oczywiście chodzi o przenośnię że jak jest propozycja to się łyka temat w takiej konwencji jest to do przyjęcia.

--Nie śmiałbym nawet inaczej pomyśleć niż w tej hm ..konwencji?

 

Wracało się jak z pikniku i to udanego nic nie było zwyczajne bo po gorącym dniu chwila normalnej temperatury to coś co zwraca wartość w sens spacerowania . Dom był zawsze oazą spokoju enklawą przyjemnego bytu więc także i wejście w nocy w ciszę ścian uspokajał rozbiegane myśli.

--To prawda że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej i że człowiek przyzwyczaja się do pewnego stylu życia. Nie chce mi się Kuba wychodzić bujać szukać wzrokiem a tu bym chciała kogoś mieć przy sobie tak na sofie w kuchni.

--Jesteś domatorem lubisz porządek ułożone poskładane zapach kwiatów trawy .

--Skoro o zapachach to idę się popluskać pod prysznicem a ciebie proszę o pościelenie będzie mi przyjemnie tak raz od ciebie w wygłaskanym łóżeczku usnąć.

--Mam pościelić nam czy tylko tobie.

--Hm…hm… przynieś swoją kołderkę i odznacz poduszeczkami jasieczkami to jest warunek wymóg nakaz jak zwał tak zwał.

--Nie będziesz tego żałować dzięki.

--No ja myślę.

 

Zrobiłem sobie dłuższe rozmyślanie w czasie jej higieny osobistej a następnie sam uczyniłem wszystko by trwało to jak najszybciej. Wszedłem do jej pokoju w przytłumionym świetle stojącej lampy zobaczyłem odprężoną Romę która leżała wpatrzoną w poświatę księżyca.

--Dobry wieczór pani czy tu obok jest wolne?

--Jest proszę pana ale proszę pamiętać o połowie na którą ma pan wykupiony karnet zaznaczony jest poduszeczkami .

--Ale to nie granica bezwzględna?

--Po to właśnie są aby znaczyć bez względu na okoliczności.

--Ale pani pachnie.

--Przeważnie po umyciu że tak powiem lepiej jestem wyczuwalna jako towar z wyższej półki.

Popatrzyła na mnie jednocześnie odwracając się w moją stronę.

--Co chcesz robić Kuba .Jesteś może zmęczony i śpiący?

--No w łóżeczku to można jedno robić.

--Świnia.

--Ja też za tobą szaleję.

Zmieniła pozycję wygodnie kładąc się na plecach.

--Jesteś wariat ale taki do kochania.

Teraz ja przechyliłem się na bok by jej powiedzieć o tym co myślę.

--Ja ciebie też chcę pocałować.

--Jeszcze jedna aluzja na mój temat i kołderka w zęby i wypad do swojego wyra.

--A ha..to śpimy.

Wypuściła powietrze ze świstem.

--Żeby wilk był syty a owca cała…

--…ty jesteś owieczką

Uderzyła dłonią o kolano.

--A ty baranem a raczej baranisko.

--W sumie to nie znam tej bajki . Opowiedz mi ją calusieńką od tego momentu co wilk był głodny i przyszedł do łóżeczka by..

--…spadaj na drzewo.

--Ooo! A to jedna z moich ulubionych bajek.

--Ty umiesz być poważny tak teraz w tym momencie .

--Umiem ale po śmiechach tańcach w sobotni wieczór gdy jest już noc luz to nawet nie pasuje . Popatrzyłem po pokoju i zauważyłem ..

--To tu uderzyłaś w mebel tańcując?

--Tutaj ..hm..tutaj

Zamyśliła się by spokojnym głosem rzec:

--Tak tańczyłam że trzeba było się kurować w łóżku a nie było komu pomasować tego kolana łydki kostki..

Westchnęła potarła dłonią policzek.

--…Tak po tańcach to mam ochotę by ktoś tu był przytulił albo i rzucił na sofę i zdarł ze mnie leginsy T-Shirt i zrobił to co trzeba .

--Zdarł tak agresywnie tak zero subtelności?

--Pryy..czasem mam gdzieś takie podchody chcę tylko by mnie ktoś popchał na wersalkę by mi się rozsypały włosy pościągał ubranie bym w majteczkach i biustonoszu została..

--..chyba w stringach.

--Nie noszę tego dziadostwa bo się wpija a ja nie urodziłam się by się męczyć. Wyobraż sobie że idę na wesele w kreacji z atłasu aksamit i zaczynam tańczyć „Kaczuszki” robię przysiad prostuję się i …WOW! NIESPODZIANKA. Po wyprostowaniu została sama gumeczka nad biodrem a reszta penetruje moje…mniejsza gdzie i co. Nie nie to jak w tej reklamie – „Takie rzeczy tylko w Erze”

Podniosła ręce .

--Nie to nie dla mnie niech inne sobie szpanują .

--Ale wiesz jak to sexi wygląda.

--Chyba żartujesz sobie. Jak wychodzę z domu to przyglądam się w lustrze i widzę w połowie pośladka koronkowe wykończenie wytłoczone na spódnicy lub spodniach z materiału i to jest seksowne takie uroczo niewinne . Daje takie poczucie piękna dobrze przylega nadaje kształtu takiej bliskości no i jest wygodne a to dla mnie priorytet. Zresztą Kuba! Czy ja mam osiemnaście lat by szaleć z gołymi pośladkami gdy chce ma się intelekt.

--No ciekawie to opowiedziałaś tak bardzo rzeczowo przekonująco.

Leżeliśmy wsłuchując się w miarowe bicie zegara.

--Ale co dalej jak tak leżysz w bieliźnie .

--Zdaję się na jego fantazję inwencję twórczą ja mówiąc kolokwialnie udostępniam warsztat na całodobowy dyżur –miałam powiedzieć CPN ale to by się kojarzyło z tankowaniem . Nie to będzie warsztat pracownia i ja modelka a on jak Michał Anioł ma tworzyć ma być zainteresowany każdym milimetrem by poznać mapę mego ciała każdy detal chrząstkę łuk mięsień . Ma zobaczyć myszkę z lewej strony pod obojczykiem pieprzyk przy wewnętrznej stronie prawego uda znamię na lewym ramieniu i wtedy zapytać - „To od urodzenia czy jakiś uraz wypadek?” Ma po prostu być jak niewidomy czasem dotykać policzkiem muśnie kciukiem zwilży ustami posmakuje powdycha . Ale za nim to nastąpi to musi wpierw mnie zaspokoić i to tak szybko a po miedzy następnymi razami gdy będziemy nabierać sił to powinien spokojnie mnie badać tak subtelnie.

--I to tak z kilka godzin?

Wzruszyła ramionami na znak czegoś dla niej normalnego.

--Jak ma czas . Mam być rano zadowolona liczę się z możliwością zaróżowionego ciała lekkimi siniakami malinkami byle tak było jak chcę….

Oparła głowę o moje ramię .

--A ty Kuba jak byś chciał ?...aaa chcę dodać że goście co tylko dziurki szukają a językiem chcą sprawdzić czy mam wszystkie zęby to im dziękuję nawet w najdzikszych snach.

--A ja właśnie sądzę że jak mnie dopada to tak chcę ręce zająć rzuca mym jestestwem pościel drażni chciałbym sobie ulżyć mówiąc po chłopsku spuścić z krzyża i mieć spokój aż do następnego razu. Porównałbym to do chęci na słodycze gdy mówi się czasem – „chodzi za mną ptasie mleczko .” Kupujesz opakowanie i żresz tak dosłownie raz dwa trzy czwarta piąta a twoje kupki smakowe nic nie odczuwają zero reakcji rozkoszy z jedzenia . Dopiero po chwili zaczyna dostrzegać smak wraca rozsmakowanie przy następnych delektujemy się . No tak to sobie przedstawiam jako coś co sam w ten sposób odczuwam i tak by chyba to było gdybym ..no wiesz.

--Wiesz jest taki piękny film taki romantyczny - „Czterdzieści dni i czterdzieści nocy.” Szybciutko w małej pigułce abyś wiedział co jest na rzeczy w tej fabule: chłopak musi często gęsto z dziewczynami sobie poużywać zaspokoić się prokreacyjnie i już. Kolega mu mówi że to już chore i nie da rady żyć bez tego musi znaleźć sobie nimfomankę bo i tak z takimi skończy. Koniec końców ustanawiają zakład na czterdzieści dni przez które nie może dojść do inicjacji żadnego kontaktu o podłożu erotycznym . Spotyka w tym okresie dziewczynę w pralni chemicznej porozmawiali i jak to bywa stają się parą dziewczyna zaczyna marzyć o dotyku a on kłoda nawet unika całowania. Dochodzi do niej dlaczego że to przez zakład i czuje się jak manekin do testu wykorzystana oszukana poniżona a on że to pomyłka że to poznanie to już spontaniczność bez powiązania z tym zakładem. Wybacza mu ale chce zrobić tak by poznał ciało jako ekscytacja wizualna gejzer namiętności wulkan doznań estetycznych co poznaje się z rozmysłem z namaszczeniem. Bierze kwiaty liliowo-białe rozsypuje po podłodze i kładzie się z nim między nimi w samych majteczkach i staniku a on w bokserkach. Wręcza mu kwiat i trzymając tylko za łodyżkę ma zrobić kielichem to co by chciał zrobić dłońmi . Zaczyna od policzka po nosie uszkach …ramieniu przedramieniu ona zamyka oczy on przekłada kwiat z ręki do ręki bo mu dłonie się pocić zaczęły zresztą nie tylko ona się wygina napręża . Powoli w dół po ramiączku od stanika robi kółeczka na miseczce próbuje pod miseczkę ale nie może bo płatki odpadają zbyt delikatne ale dziewczyna odchyla by wsadził..

--..Co wsadził?

Roma zasłoniła twarz dłońmi i ciężko westchnęła.

--Kwiatka geniuszu kwiatka! BOŻE!!

--Aaaaa no tak . Bo ja sadziłem…

--…Proszę cię nawet nie kończ…i tak delikatnie zanim płatki się przecisną ona przytrzaskuje je cyk . I dalej do pępuszka bierze inny kwiat bo ten już prawie nie ma płatków został ogołocony - dziewczyna obraca się na bok i miedzy biodrami a żebrami robi się kołyska . No ja aż takiej nie mam bo mi trochę przybyło ale ona miała i tam turlał sobie kwiatuszek i….no dla mnie to było erotyczne szkoda że muzyka Jennifer Rush „THE POWER OF LOVE” nie była motywem przewodnim .

--A to chyba każdy zna piękna piosenka . Ale w tym filmie chłopak wytrzymał i był zadowolony z siebie bo warto to przeczekać i następnie się cieszyć że mając silne emocjonalne przeżycie nie uległo się po prostu silna wola wygrała.

--Kuba a co z Hubertem ?

Ułożyliśmy się wygodnie a ja opowiadałem .

--Siedzimy w „SZUWARKU” ten załamany a tu dzwoni ona …

--…CO!! Jednak chciała jeszcze mu dokopać ?

--On też tak myślał ale sobie poczekał na następne sygnały i były tak co pięć minut przez godzinę. Aż nie wytrzymał Zyga i mówi żeby to wyłączył albo mu ten telefon trzepnie że przez cały lokal poleci . Więc odebrał a ona - „ Przepraszam cię to było po niżej pasa żałuje że tak postąpiłam …..Hubert – „To ja przepraszam ale kto to dzwoni bo ja tego numeru już od południa nie mam a ciebie zresetowałem w głowie pamięci życiu …Ona - „ Wiem masz prawo i nie dziwię się ale chcę ci powiedzieć że za tydzień w niedzielę mogę się z tobą spotkać …..Hubert –„ Ooo! Pewnie nowa zabawa ja na rynek a ty żebym był niżej na Cerkiewnej ja przy basenie a ty przy moście na skansenie i tak od dziewiątej rano a gdy będę blisko to jestem w tu obok zaraz no prawie na wyciągniecie ręki i wieczór tak mi przykro no pa pa może innym razem śpij dobrze – dziękuję postoję.”…..Ona - „Jeden czas jedno miejsce pozycja termin w dany dzień i będziesz mnie widział…hallo ..hallo….Hubert – „O co ci właściwie chodzi?” ……Ona - „Dobra powiem ci ale to długa historia .”….Hubert – „Nie chcę być nie grzeczny ale załadowałem ci konto” …..Ona - „ Właśnie dlatego między innymi dlatego chcę ci oddać nie pieniądze ale moją …no ….moje …coś cennego moją tajemnicę . Kiedyś byłam w bibliotece i zjawiło się też dwóch chłopaków jeden z nich poprosił by mu pokazano coś z semantyki w okresie międzywojennym .Odchodzi a drugi siada przy moim stoliku gdzie ja piszę referat. Zaczyna się niecierpliwić że długo to trwa kręci się i trochę mnie to denerwuje bo mi przeszkadza. W pewnym momencie rzuca okiem namoje pomoce naukowe i widzę że go coś zainteresowało . Patrzy na mnie – bo choć pochylona wyczuwam to i mówi – „ No proszę Byron to taki protoplasta naszego Prusa też opisywał takie szlachetne postacie prawe aż do szpiku kości typu ala Staś Wokulski.....a ja mu na to że Wokulski nie był szlachcicem tylko kupcem i do tego nieszczęśliwie zakochanym w arystokratce. Dlatego musiał walczyć z uprzedzeniami klasowymi a mezalians stał się głównym kryterium jego klęski. ….On na to - „Cała literatura piękna opiera się na takich próbach i to nas w niej pociąga chce się czytać bo wiemy że miłość wygra . Justysia z „NAD NIEMNEM ” tak walczyła chodząc do Bohatyrowicza a ciocia kiwała palcem – Justysiu nie wolno oj nie!...Ja mu na to że przeskoczył trochę lat że podszedł bliżej naszych prababć czy chce przez to powiedzieć że do dziś nie wiele się zmieniło że wciąż jest podział społeczny…On się przechylił do mnie i mówi – „Możesz temu zaprzeczyć wystarczy tylko na moje pytanie gdzie i kiedy możemy się spotkać odpowiedzieć że…zawahał się czekając na moją reakcję a ja spokojnie patrząc mu w oczy odpowiedziałam. Jeszcze był okres wojenny socjalizm okrągły stół millenium i dopiero my zaczęliśmy dojrzewać stawać się odpowiednimi osobami na miarę czasu. Podparł sobie brodę dłonią i powiedział – „Najbardziej mi się podoba to MY to świetny początek teraz tylko gdzie i kiedy i nie chcę cię popędzać ale ta semantyka – spojrzał wymownie w stronę gdzie poszedł kolega - ..zaraz wyjdzie i….Ja wyprostowałam się by mu powiedzieć że literatura piękna to wymaga czasu posmakowania to często opasłe tomy ciężkie trudne tematy ciężko zrozumieć i nie lubi bryków tak hop siup i już znam …Uśmiechnął się by rzec: - Dlatego chcę wielu spotkań rozmów a ty wyznacz kiedy i …hm …co będziemy czytać. Odpowiedziałam mu by go nie dręczyć że w parku jest ławka przy strumyku on dodał że obok jest tablica upamiętniająca żołnierzyków tak się wyraził tak zdrobniale. Zapytałam czemu tak zdrobniale wymawia imiona odpowiedniki własnych nazw rzeczowników stwierdził że mu tak łatwiej do wszystkiego się przekonać co trudne nieznane i wstając powiedział do jutra a ja że środa siedemnasta…

Roma pogłaskała mnie po ramieniu bo chciała mi powiedzieć:

--Kuba sorry ale chce mi się spać a znając życie to ta rozmowa z Hubertem do długo trwała. Jutro skończysz moje serduszko dobrze?

--Tak moja piękności. Dziękuję że mnie dzisiaj zabrałaś w takie miejsce i w ogóle za wszystko.

--To ja dziękuję . Niech ci się śnią aniołki i baranki.

--A tobie ostry seks.

--Zboczek.

Odwróciła się na bok niby obrażona ale tak naprawdę chyba pod nosem się śmiała. Usnąłem bardzo szybko a po przebudzeniu miałem wrażenie że jestem u siebie byłem zadowolony chciałem śpiewać działać.

--Już dziesiąta może by się ruszył żeby w miejscu się nie zatrzymać żeby w brzuszku miejsce się zrobiło to proponuję zamiast gimnastyki przed śniadaniem szybki taniec .

Roma zaspana miała co do tego sceptyczne nastawienie.

--Kuba po północy i to grubo usnęłam i nie łapię jeszcze dnia a ty o ruchu wibracji gdy ja jeszcze mam sobotę i to noc trwa.

--A takie pobudzenie proponuje lalalala tylko nie Pitbull a INNA ta z Rumuni dziewczyna i jej HOT ten przebojowy numer .To takie ekspresyjne nie da się uleżeć sama wyskoczysz po pierwszych taktach będziesz szaleć tylko uważaj na pufy bo szkoda nóżek.

--Widzę że ci się dowcip wyostrzył …ha ha ha. Żałuje że ci to powiedziałam bo teraz będziesz się nabijał ze mnie.

--A zauważyłaś że ton co super szybkie do tańca to lalala ma w refrenie? Shakira jeszcze taki ma przebój co tak się powtarza.

Roma się przeciągnęła wtuliła w moje ramię i zaczęła sennym głosem swe wspomnienia.

--Rano w niedzielę to tak jakby świat stawał na moment wszystko wolniej się toczy jakby ludzie zabrali się z miasta z ulicy z życia. Stare dewotki tylko po kościele z białymi torebkami po swoim ogródku się przejdą by swe pielenie sadzenie doglądnąć . Leżę jeszcze bo mi żółtko nie weszło a te już szał – Helu już nie wytrzymam z tymi kretami już kwasu wlewałam karbid wpychałam i ciągle kopce rano widać. Zięć mi miał takie sygnalizatory dźwięku kupić takie na baterię by odstraszało ale tylko obiecuje a to jak było tak jest. Wszystkie nowalijki przekopie zniszczy szkoda roboty było chodzenia przy tym nic się nie pocieszyłam swą męką. A druga na to - Maryś daj sobie na patyku butelki po napojach i będzie wszystko jak trzeba tego nie ruszą bo ten dźwięk ich odstrasza….Następnie chłopy czmych z domu na piwko w koszulach kant u spodni że się nie czepisz i tak się sączy czas. W domowych pieleszach kawka spokojne tematy byle do obiadu by znowu się rozkręcić gdzieś wyjść poczuć znowu wolność.

--Tak jak my teraz leżąc zero aktywności cisza no nic się nie dzieje.

Roma pokiwała głową z dezaprobatą .

--Dobra rozumiem aluzję .Tylko musisz wyjść pierwszy bo sam wiesz…

Popatrzyłem zdziwiony w jej twarz.

--Przecież spaliśmy razem więc możesz śmiało wstać . Proszę cię nie rób scen!

--Po pierwsze – spaliśmy obok siebie a to zasadnicza różnica .Po drugie – ja już leżałam gdy ty przyszedłeś do łóżeczka a to znaczy że nie wiesz co mam na sobie a właściwie jakie to prześwitujące i delikatne. A po trzecie – te dwa powyższe fakty są wystarczające byś był zażenowany by na mnie patrzeć. Satynowe wdzianko na noc czyli spodenki i haleczka to jak nic więc ..żegnam.

Nie zostało mi nic innego niż wstać .

--Dobra to idę do kuchni. Ale ty też nie patrz na moje wdzięki .

--Tego akurat nie mogę ci obiecać …Jak zjemy to dokończysz to o Hubercie co ona mu naopowiadała.

Zjedliśmy poskładali wszystko co w nocy było szybko poprzestawiane tak że dom przypominał enklawę ładu i po obejściu podwórka usiedliśmy by spokojnie wypić kawę.

--To dawaj o tej miłości Huberta . Podsumowując to ona nie słuchała tego co on miał jej do powiedzenia albo udawała że z rodzicami się zagadała co jest bardziej prawdopodobne . Następnie dzwoni bo czuje ze żle zrobiła i opowiada o gościu z biblioteki..Tak?

--Dokładnie. Spotkała tam intelektualistę o literaturze konwersowali a on napalił się na spotkanie z nią więc mu dała szansę.

--Tylko nie rozumiem po co to Hubertowi mówi jak to nie ma z nim nic wspólnego no i działo się kiedyś tam? Co ma piernik do wiatraka? Co go to może obchodzić?

--Właśnie że jak ci opowiem dalsze losy to się wyjaśni że ma znaczenie i to co zrobił o czymś jej przypomniało.

--No to opowiadaj bo tyle już to trwa że inni to by już się pobrali i dzieci spłodzili a ci to jeszcze spotkania nie odbyli.

--Hubert słucha a one ze: - Tak się poznaliśmy spędzaliśmy wiele czasu i dobrze mi było bo się rozumieliśmy . Wiadomo że jak to młodzi były i tarcia kłótnie ale miały one merytoryczne podstawy prowadziły do konsensusu były zawsze racjonalne bo chcieliśmy udowodnić co chcemy jak widzimy sprawę. Na szczęście nie za cenę zaciekłości byle moje na wierzchu przez cały czas bo ja to wiem najlepiej. Umieliśmy ustępować częściej on szedł na kompromis co nie jest powodem dla mnie do dumy ale tak było. Były chwile i mam tego świadomość które chcę zapomnieć ale najwięcej tych pięknych i niezapomnianych . To on potrafił mnie zabrać na Domu Kultury na operetkę „KARCZMARECZKA” z okazji DNI Adama Didura. Wiem że teraz kiwasz głową z politowaniem bo to wycięcie dwóch godzin z życiorysu dno osłabiająca atmosfera i w ogóle. Ja też tak pomyślałam że ja i operetka to nieporozumienie gdy takie darcie słyszę w telewizji to zmieniam kanał na „VIVE ‘ „ NACIONAL .” „ STYL .” byle nie to. Ale jednak poszłam i powiem że mimo zastrzeżeń że mogę nie być przy oklaskach na zakończenie to zostałam mile zaskoczona. Ten wystrój szyk światła nagłośnienie piękne stroje i ja ignorantka z gumą w buzi i jeansach przy gościach w garniturach i kobietach w kreacjach. Pomyślałam o ich trudzie próbach i zrozumiałam że oprócz potańcówek powinnam choć od święta się nawdychać tej kultury. ..Na Błoniach ma występ zespół BRATHANKI mimo opadów deszczu i przenikliwego chłodu który przechodził przez kości to..’ W kinie Lublinie całuj mnie ”dosłownie i w przenośni to robił. Zapomniałam że rano jest zwykły dzień że trzeba się znowu zmagać z rutyną bo byłam jakby gdzie indziej. A Halinka Mlynkova jak DIVA na żywo też piękna i taka serdeczna bisuje uśmiecha się i widać że to nie sztuczne. Po koncercie mówi do mnie :- „Poczekaj chwileczkę .” Porozpychał się podszedł do kolegi który był ochroniarzem a ten go wpuścił za kulisy . Wyszedł po chwili i pokazał mi serwetkę na której był autograf z dedykacją o treści : - „NAJCUDOWNIEJSZEJ DZIEWCZYNIE JOLI - HALINKA MLYNKOVA.”..Powiedział mi kiedyś że nie może być tak że tylko nauka kursy a muszę zadbać o tężyznę fizyczną i dlatego coś będziemy robić. W każdą środę łyżwy i wypad na taflę nie było zmiłuj się że to klęska zbyt wiele dla mnie. Najpierw orły gleba i powstań by tak do skutku trenować i masować pupę. Był cierpliwy pomagał podtrzymywał by się doczekać jak sama wyjadę i tak zostało do dziś. ..Dzwonił coś proponował starał się jak choćby pewnego dnia gdy powiedział :- „Jutro zabieram cię na piknik będę w południe.” Poszliśmy wzdłuż Sanu potem duktem leśnym aż do pięknej polany gdzie postawił na ziemi plecak rozpalił ognisko wyciągnął kocyk i delektowaliśmy się urokiem pięknej pogody. A była piękna zapach jaśminu miłorzębu trzask gałązek świergot ptaków nawet sarenki przybiegły pod sam skraj lasu . Czasem rowerzyści przejechali kilku biwakowiczów się rozbiło z namiotami zapragnęłam tak tu zostać z dala od miasta od zgiełku tak błogo w ciszy. Powyciągał to co zabrał ze sobą czyli dla siebie pęta kiełbasy dla mnie sałatkę z tuńczyka owoce bułki zwykłe i słodkie soczki piwo karmelkowe nawet o gumie nie zapomniał. Nie zatoczka zalew akwen jezioro ale właśnie takie miejsca potrafią być tym co sprawia że zaczynamy żyć w innym wymiarze – sami i niebo nad nami….Potrafił zaskakiwać takimi drobnostkami jak to że ciągle o dwudziestej drugiej puszczał sygnał to takie nic a tyle dawało pewności że jest myśli. Muszę przyznać że ja czasem spałam bo o tym nie pomyślałam a jednak rano było w raporcie że czuwał. Mieliśmy takiego literackiego kruka „NAPISZ DO MNIE” z którego wybierał cytat i wysyłał w sms-em otreści : - „Strona sto ostatnie zdanie” . A ja szybciutko odszukiwałam daną stronę i czytałam że: - „ A JEŚLI CHCIAŁBYM MOŻE TYLKO ODETCHNĄĆ ZAPACHEM PANI WŁOSÓW I SKÓRY” .I co ja biedna mogłam zrobić jak ja po takim tekście nie umiałam się obejść bez niego. Wracałam do łóżeczka obejmowałam jasieczka jakbym to jego ściskała i zasypiałam ululana jak po browarku wyobrażając sobie naszą przyszłość … Albo przychodził do szkoły gdy miałam siedem lekcji i na dużej przerwie wręczał mi jogurt i dwie bułeczki słodkie z budyniem mówiąc : - „ Pewnie jak zwykle zapomniałaś rano śniadania” . Ja na to że coś tam jadłam a on : - ‘Tylko przy mnie jesz i do klasy a wieczorem się widzimy jak zawsze.” Aśka po tym zdarzeniu podeszła do mnie i walnęła mnie w ramie mówiąc :- „Ty franco gdzie ty go znalazłaś . Żeby mój Maciek choć raz tak zrobił . Ale jakby coś wam nie wyszło to ja jestem chętna bo Maciek to tak na dziś. „ No mam koleżankę co bez komentarza. A zresztą czemu nie! Powiem to – niezła suczka….I przyszedł feralny dzień niezapomniany RAJD SAMOCHODOWY na który pojechał w roli obserwatora ze swymi kolegami. Wieczorem mieliśmy być na imprezie cieszyć się z życia tego co przed nami co jeszcze spontaniczne na czasie. Jak na ironię tydzień wcześniej flisak wraz z grupą turystów podczas spływu wpadł w wir i utopili się co było wielką tragedią . Rozmawialiśmy o tym mówiąc tak bez zaangażowania w ich krzywdę myśląc że my to mamy czas nie wiedząc że to już tak mało go zostało. Bo właśnie w ten dzień auto podczas wyścigu wypadło odbiło się wjechało akurat w tym miejscu gdzie on stał w jego jestestwo ..yyy..A trzy dni wcześniej jakby wyczuł jakby wiedział podszedł do mnie poprosił abym usiadła i posłuchała co ma do powiedzenia. Przytrzymał mnie za dłonie i rzekl : - „Wiesz że właśnie ja będę twoim mężem ? Może myślałaś o kimś pięknym ale ja chcę ciebie obok swego życia tak razem . Jak dasz mi szanse to zrobię wszystko by było pięknie i teraz i zawsze.” .. Podobne zdanie choć w innym terminie spowodowało że musiałam wyrzucić z siebie ten ból bo to mi przypomniało to o czym chciałam zapomnieć. Wszystko wróciło wyłam w poduszkę nie umiałam się uspokoić że to znowu będzie mnie dręczyć ta trauma. Gdy on to pięknie tak powiedział to też beczałam ale z radości bo mimo dwudziestu lat i czasu do małżeństwa chciałam to usłyszeć . Wiesz my kobiety musimy mieć tą pewność że kiedyś będziemy razem za kilka lat będzie przy mnie że też tak myśli jak o czymś stałym. ..Pięć lat temu i po twoim ogłoszeniu czułam emocje ale jakże inne sinusoida wrażeń huśtawka nastroju te zielono – czerwone litery czcionka z przeszłości. ..Jak się namyślisz to czekam w niedzielę cześć…..Hubert na to – Jola ja jestem Hubert miło cię poznać. Przyjdę w niedzielę.

Roma aż wstała od ławy i podeszła do mnie .

--I co spotkali się! No nie mów?

--To powiedzieć czy nie?

--Teraz już tak.

--Spotkali. Przez tydzień wysyłał jej sms-y o równej dwudziestej drugiej o treści : - „Życie do zły kwadrans który składa się z uroczych sekund ” to w niedzielę a w poniedziałek tuż przed dwudziestą drugą Jola go uprzedziła – „ Dlaczego człowiek wierzy w swe plany skoro przeznaczenie lub zbieg okoliczności o tym decyduje.” We wtorek on wysłał – Najwięcej czasu tracimy przez kobiety ale jest to najpiękniej tracony czas” a w środę jej działka - „ Nie ważne ile tracimy ale żeby go tracić razem a właściwie się w nim zatracić.” Czwartek od Huberta – „ Kobiety nie zawsze wiedzą czego chcą ale zawsze wiedzą że czegoś nie chcą .” W piątek Jola – „ Najbardziej się dłuży gdy czekasz gdy musisz czekać .” I ten ostatni najważniejszy przed spotkaniem od Huberta - „ Gdzie ten zbieg okoliczności ma nastąpić?”..Jola powiedziała że chodzi na dziesiątą do kościoła to ten u mnie nad Sanem ma wiele schodów fajnie się schodzi wszystkich widać. Przyjedziesz do mnie to zaliczymy te stopnie tak defiladowym krokiem.

Wyszliśmy do ogrodu aby w cieniu dokończyć rozmowę.

--To kiedy mogę do ciebie przyjechać ?

--Kiedy tylko ci się zamarzy bo wiesz że my to już tak razem musimy . Przyzwyczaiłem się do ciebie a skoro nie pozabijaliśmy się przez te dwa tygodnie to znaczy że damy radę.

--To takie piękne uczucie chce się planować starać dawać tyle radości byś był uśmiechnięty szczęśliwy bo i ja będę zadowolona będę mogła wszystko pokonać.

--Żebyś wiedziała że można mieć wszystko ale jak nie masz komu tego ofiarować przekazać w rozmowie a zasypiasz z chipsami w gębie to chce się tylko jednego – by coś się stało. By ktoś wszedł do domu pomylił się i tak już został jak ja w tym momencie u ciebie.

Rozmarzyliśmy się obydwoje nie przerywając tej chwili. Gdzieś grała muzyka ktoś jechał szedł ale dla nas nie było niczego konkretnego prócz tego co nas łączyło.

--To Kuba powiedz jak to się skończyło z tym ..a raczej jak zaczęli te spotkania zwieńczające długie podchody.

--Wszedł do kościoła a żeby długo nie być to na początku troszkę zwlekał a nawet miał chęć pod koniec mszy się pojawić. Tylko że Jola wiedziała jak wygląda to musiał po prostu nie wypadało jak maruder zacząć to spotkanie. I wiesz jak to jest gdy cię korci zobaczyć już i teraz to się rozglądasz i w prawo i lewo po ławkach. A tu …sms? To odczytuje treść :- „To nie muzeum . Patrz przed siebie przynajmniej udawaj zainteresowanego.” A więc jest gdzieś za nim to już jest dobre bo już na pewno ją zobaczy to nawet przez ramię jak się uda a jak nie to za parę chwil . Telefon pewnie zablokowała to nawet nie próbował wybierać jej numeru pozostało tylko czekać . I nadszedł ten kulminacyjny moment by spokojnie wyjść i porozmawiać o tym co jest między nimi a co może tylko jest marzeniem czymś co się w głowie zrodziło. Wyszedł ale nikt go nie zaczepia staje w połowie tych schodów przytula do filara po prawej stronie i wypatruje . Przy bramie zauważa kilka dziewczyn i tuż obok jedna samotna wyczekująca na…no właśnie już nie bo podchodzi ktoś kogo już nie lubi. Zaczyna być mało ciekawie bo ludzi ubywa i…sms od niej – „I co będzie dalej?” Hubert dzwoni do niej – „Słuchaj to nie jest śmieszne. Gdzie jesteś?” Jola odpowiada – „ Chciałam wyjść razem z tobą a ty sobie poszedłeś ..” Nawet nie słuchał dalszych słów tylko biegiem po schodach do kościoła i przez środek aż do pierwszej ławki . Po lewej kilka osób ale wiekowo zaawansowane to już odpadły na starcie po prawej jest ale tak zamyślona że raczej taka autentycznie kontemplująca. Wzbiera w nim gniew bo znowu go oszukała uciekła i dzwoniła z miejsca gdzie była i jest może nadal blisko a jednak bezpiecznie daleko. Odwraca się by wyjść i …z chóru ktoś podparty na łokciu uśmiecha się tak perliście a drugą ręką tak paluszkami tililili takie uuuuu…

Roma klasnęła w dłonie .

--To dlatego tak dobrze znała jego ruchy wszelkie gesty manewry. Powiem ci że to sprytne choć przez chwilę sądziłam że znowu zacznie się twoje opowiadanie że kłótnia poszukiwania jakieś dziwne teksty i w ogóle .

--Nie no co ty . Po tym jak się rozklepała psychicznie to by było bez sensu bez celu a nawet chore i tylko fanatyk jej głosu mógłby tak się uganiać z nadzieją że może da mu szansę lub się pomyli w innowacji twórczej.

Roma machnęła dłonią że to mało ważne .

--I co było dalej?

--Jola zeszła do krużganku by się przytulić pocałować w policzek za łapki i po schodach.

--Jak po ślubie po ceremonii wielkiej przysięgi zawiązania więzi.

--A wiesz Roma że ja też tak sobie pomyślałem że to takie alegoryczne spotkanie do tego co może być kiedyś . No bo było po piętnastu miesiącach się pobrali i tak właśnie wychodzili .

--I jak im jest?

--Jak się spotkali to jakby się znali od dawna tak przynajmniej Hubert mówił. Zaczęli rozmawiać tak jakby wczoraj się rozstali na noc i dziś to normalne że mieli tu być i wracać razem jako para.

Roma się zamyśliła odleciała ze swoimi myślami. Po chwili się zreflektowała i zapytała :

--A ona jaka jest?

--Powiem ci że jak ją poznałem to myślałem że to taka osoba z lepszego domu co to „ą” i „ę” przez bibułę owszem owszem niekoniecznie. Po prostu mi nie pasowała do nas do naszego życia dnia tematów tego co było nam dane przeżywać. Poznawaliśmy dziewczyny na dyskotece rynku imprezie a tu w taki sposób jakieś widmo telefoniczne. Ciężko było tak się przełamać udawać że to normalne i teraz to jest nasza kumpela do rozmów . Ale po pewnym czasie wspólnych spotkaniach okazało się że można a i Jola potrafi się śmiać opowiadać zaśpiewać z nami to co lubimy. ..Tylko ma bzika na punkcie zdrowego odżywiania nie diety ale tego co zdrowe.

Roma rozłożyła dłonie pokazując w ten sposób że nie rozumie mego stanowiska w tej sprawie.

--To dobrze że taka jest że tak dba o siebie ja bym też tak chciała się kontrolować . Wiesz jaka bym była laska a cera jak by mi się poprawiła .

--Owszem to jest prawda . Ale jak jest się wegetarianką to dla siebie a nie żeby innym przypominać co jest w tym produkcie właśnie konsumowanym. Aż mnie telepie jak ona najlepsze minuty na imprezie potrafi zepsuć mówiąc o tym i dodając że cola to ma w litrze pół szklanki cukru i to jest biała śmierć. Że soli nie powinno się używać bo jest we wszystkim co szkodzi na szkliwo zębów a co na…aaa. Woda to tylko niegazowana z kationami o mikroelementach że ostatni posiłek to o siedemnastej jabłko błonnik . Jak o tym mówi to aż mi rwie trzustkę na lewo

--To rzeczywiście chore tak się katować po co jej żyć skoro jedzenie to dla niej obrzęd obowiązek a mówi się w reklamie gumy że to rozkosz. I tak się z wielu rzeczy rezygnuje to jeszcze z jedzenia jako formy przyjemności to już zostanie tylko sen . A jak robicie grilla to ona co sobie podjada marchewkę?

--No to jest dopiero cyrk jakby iść na ryby bez wędki. Przynosi sałatki owocowe jakieś kromeczki ciemnego chleba i…szkoda słów . Ale każdy ma swoje zagrywki więc jej wolno racjonalnie organizm oszczędzać. Choć jak była w ciąży z Zosią to był dramat na skalę światową bo już nie było że to jej broszka a całej rodziny przyszła lokatorka. Jej matka że dziecko to każdy składnik ma dostawać wszelkie węglowodany laktozę żelazo w postaci mięsa i jeść należy na co ma się ochotę. Hubert na tym wygrał bo popierał teściową żeby jej słuchała bo to prawda że tak należy a ta w płacz że poroni przez nich…

---..O ludzie! Co za baba jaka szajbuska. Ty jej chyba nie chcę poznać.

--Nie przesadzaj to co jest najgorsze ci mówię ale to jest i dziewczyna do życia i potrafi być czujna wobec męża.

--Zazdrosna?

--Powiedzieć zazdrosna to jakby nic nie powiedzieć jest wyrażeniem nic nie znaczącym.

Potrafi szaleć za nim i powalić wzrokiem jak się któraś zapomni.

Roma się roześmiała .

--No to rzeczywiście same superlatywy o niej mówisz .

--Przez moje gadanie jeszcze się uprzedzisz lepiej już nic nie będę o niej mówił.

--Często się spotykacie tak wszyscy razem ?

Teraz ja popatrzyłem zdziwiony na Romę.

--No co ty. Teraz jak się zakamuflowali w związkach to nie ma szans na takie chwile jak dawniej że sygnał i wychodzimy – zapomnij. Male dzieciaki jak Zosie Karolki Bartusie to domowe pielesze chyba że teściowie przysiądą to szał święto dyszla. Czas leci i trzeba dać młodszym pole do popisu nie ma rady coś się skończyło dorosłość się wybrało a to zobowiązuje .

--A serce rwie na świat na szkło na neony co?

--Oj żebyś wiedziała że szuka się wciąż tego co było bo co to za życie bez chwili zapomnienia.

Mijały minuty a my czuliśmy że zbliża się nasz czas do końca że to co jest jutro zostanie za nami. Ja wyjadę do siebie będę wspominał i..tęsknił?

Ciekawa jestem na co on czeka przecież to wszystko jest takie proste. Faceci to robią się bardzo skomplikowani jak trzeba coś postanowić albo jak mama mówi cykor ich dopada bo może trzeba będzie być twardym . Jak zwykle my musimy ich popchać do czynu bo oni to by tak chodzili z nami do emerytury jako pachnący bez zbędnego trudu.

 

*************************

 

Mentalność

 

Najważniejszą rzeczą w życiu jest pokora i cierpliwość, bez tego nigdy nie będziesz mógł być szczęśliwy. Każda oznaka buntu, wszelakie pokazywanie jakim to ja nie jestem ważnym człowiekiem, prowadzi do powolnej nicości. Nie znam osoby, która będąc świadoma swej inteligencji, fachu w ręce, czująca szacunek innych wobec swego daru, talentu, jest szczęśliwa jeśli robi to tylko dla własnego ego.

 

Aby dojść do poznania siebie, swego wnętrza, musisz wyzbyć się wszystkiego co próżne, być gotowym na krytykę, nawet poddać się czasem osądowi. To trudna szkoła, zwłaszcza jak się ma naście lat, bo wówczas zauważywszy najdrobniejszy dar, staramy się go wykorzystać, wręcz narzucić go innym –„ o patrz ja to jestem”. Naprawdę nie jest to łatwe, dlatego podziwiam i czuję szacunek dla osób, które potrafią tym nie szafować.

 

Ile to razy mam okazję poznać takich ludzi, którzy coś osiągnęli, którym bardzo dobrze wychodzi bycie kimś lepszym, ale bardzo często im współczuję, bo widzę jak się męczą.

 

Te wszystkie pozy, udawanie, że jestem pępkiem świata, mój naturalny stan, moja egzystencja, to dla was nieosiągalne, a ja to mam. Tylko nikt z nich nie może sobie pozwolić na słabość, na otwartość, na przyziemne życie, bycie jednym z wielu. Nie chcą stać się jakimś postronnym obserwatorem życia, choć ku ironii, właśnie w ten sposób się asymilują,

 

odgradzają swe wewnętrzne pragnienia od spełnienia. Jak celebryci, którzy dla uciechy, własnego łechtania, wymyślają siebie, poprzez wywiady, ale po czasie wyciągane są ich sprzeczności z czynami.

 

Niby wszystko jest jasne, zwykłe życie prowadzi do stabilności emocjonalnej, a jednak czasem i ja zeświruję i coś sobie pokombinuję, by z podkulonym ogonem wracać na swą pozycję, budować swój ład. I całe szczęście, że nie mam jakiś wielkich predyspozycji, pozycji, bo dopiero bym nawywijał, a być może i zagubił w tym wszystkim. Wielką trzeba mieć odporność na zachęty próżności, na ułudę stawiania się ponad kimś, bycie sobą to trzymanie się pewnego planu, zasad.

 

Sądzę, że jeszcze gorsze jest posiadanie zbyt dużej stabilności finansowej, co doprowadza do unicestwienia marzeń, które nie maja już tego czegoś, co nazywa się etapem napawania tym procesem.

 

Pamiętam jak nasz profesor opowiadał o broszurce, która zawierała spis osób które wygrały w zakładach totalizatora znaczące kwoty, pozwalające żyć w lepszym standardzie. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że więcej niż polowa z tych ludzi była niezadowolona, a wręcz jakby mogła cofnąć czas, to kolekturę by ominęła. Znikoma ilość osób potwierdziła, że to był najlepszy dla nich dzień, a reszta, że po zachwycie pozostało tylko wspomnienie.

 

Bo tak naprawdę to wszystko na co zapracujemy, potrafi cieszyć, potrafi przypominać o tym trudzie zdobycia tego, a każdy nawet najmniejszy dar, staje się tylko powodem do porównywania, osądzania. Już taka mentalność, że liczymy na większe względy, na docenienie, na coś lepszego, a gdy to osiągamy, to uruchamia się w nas chęć na pokazanie więcej. I tak każdego dnia, wciąż by utrzymać zdobytą pozycję tracimy wiele energii, czasu, a w gruncie rzeczy, nie wiemy czy to nam da szczęście.

 

Jak to było w jednym teleturnieju – „decyzja należy do ciebie” wystarczy trochę ochłonąć, być odpornym na całą paletę pożądań, a staniemy się panami własnego życia, decydentami jutra, szczęściarzami przed zaśnięciem.

 

Oczywiście większość z was myśli, czy ja jakiś ascetyzm proponuję, a może i jakiegoś guru spotkałem, bo nakłaniam do ustąpienia z miejsc i planów, które są dla wielu celem, a nawet by wyciszać pragnienia. To nic z tych rzeczy, każdy ma prawo do realizacji swej wizji życia i chwała mu za to, bo jest dzięki temu możliwość do porównań. Ja uwielbiam wszystko co odróżnia się od siebie, jest inne, co nie jest statyczne, co sprawia, że mam czasem wzorce do naśladowania.

 

Każdemu wolno błądzić, mnie to się zdarzyło wiele razy i dziś tego nie żałuję, mimo siniaków i blizn, ciągle dokładam następne, wiedząc nawet przed finałem, że będzie bolało.

 

Nie jestem doskonały, nie mam patentu nawet na stabilne dni, ale mam pokorę i cierpliwość, która mi mówi bym spokojnie czekał i cieszył się z każdego gestu, zdania, człowieka.

 

A że czasem budzę się i chcę czegoś ponad stan, chcę odmiany, to świadczy tylko o tym, że mam kolejny niezawodny plan, który do pewnego momentu budzi mój zachwyt…

 

*********************************/*//*/.

Po godzinach

Uwielbiam noc, chciałbym móc nie usnąć i robić rzeczy których nigdy nie robiłem.

Kiedy przychodzi pora spoczynku, wchodzę pod prysznic i pozwalam strumieniowi wody spływać po mym ciele, tak by tworzyły się południki. By każdy mój skrawek ciała, który przez cały dzień brał udział w mym egzystencjonalnym bycie, miał chwilę przyjemności, by doświadczył nagrody, że mnie nie zawiódł. Niech więc wchłania porami całe zastępy kropelek, niech zachłyśnie się mydlinami, a ja przybędę z odsieczą i rozmarzę je odsłaniając każde wgłębienie, ścięgno, znamię. Opuszkami palców dosięgnę wszelakich miejsc, mało dostępnych, by i one wiedziały, że o nich pamiętam, że też składają się na me jestestwo.

Moje ciało zasłużyło na to, jest godne tej pieszczoty, bez niego bym nie dotrwał do mojej ulubionej nocy.

Bo wszystko się udało, od ciężkiego wstawania i człapania do łazienki, aż po umycie szklanki po kolacji. Było nerwowo, bo trzeba gonić czas, być jak zawsze mobilnym, pokazać swe wszechstronne zalety, koleżeńskość, empatyczność, być po prostu omnibusem.

Po pracy własna gonitwa, wciąż liczę na luz, a tylko problemów przybywa, bo rutynowe czynności zawsze będą się do nas uśmiechać, a dochodzą jakieś niby niuanse, albo i poważne sprawy, które zabierają czas.

Kogoś spotkasz, musisz wysłuchać, być miłym sąsiadem, kiwać głową, że to straszne, co stało się Ewie, radzić, pocieszać, odkłaniać się, a twoje sprawy krzyczą w niebogłosy.

Ale to już przeszłość, jest noc, wychodzę czysty z zaparowanej łazienki i moszczę sobie ciało na sofie do melancholijnej zadumy, analizy. Jak zwykle zdarzenia dnia same się upomną o kontemplację o to wszystko co było za szybkie by spamiętać, zauważyć w ciągu dnia. Ale teraz w nocy powracają jak retrospekcja, slajdy, kalejdoskop zdarzeń wyświetlany przez rzutnik. I widzisz Zagórz, a nad nim ciężkie stalowo-grafitowe chmury, śpieszących się ludzi, ktoś wybrał rower jako środek lokomocji, panią z pieskiem która czeka na przejściu i kolorowe reklamówki przy Biedronce.

I już po chwili obraz się zaciera bo przesłania go hala produkcyjna, a w niej pod jarzeniówkami wirujące drobinki pyłu, które osiadają i wzbijają się w zależności od cyrkulacji powietrza. Dobiega cię jazgot piły, ktoś bez ceregieli przechylił pojemnik z odpadami, co zaowocowało głębokim echem, przy kontakcie z metalem. Wyłapujesz monosylaby, jakieś strzępy rozmów, ktoś się przez to przebił swym rubasznym śmiechem. Nakłada mi się monolog kilku osób, które opowiadają o świętach, że się napracowały, że dzieci dały do wiwatu, ktoś się przepił, miał ból pleców. Pytają mnie gdzie byłem, pokazują zdjęcia, ktoś pieszczoty z wigilijnym karasiem, no ....cuda się przewijają przed snem.

Poprawiam, improwizuję na nowo, to co według mnie spieprzyłem, co nie było nawet bliskie mym zamiarom, czego nie opanowałem.

Tak trwałbym w tym urokliwym stanie, gdyby nie sygnał telefonu, oznajmiający, że są jeszcze tacy co o mnie pamiętają, co chcą o mnie pamiętać, jak Maja.

--Jak miło, że moja koleżanka wciąż ma mój numer.

--Bardzo śmieszne. Słyszę, że ci się dowcip wyostrzył, co mi zresztą pasuje, bo mam prośbę do ciebie.

Aaa, to jestem w domu, to by było zbyt piękne, by Maja wieczorem mnie potrzebowała do towarzystwa, do umilenia sobie wieczornych godzin. Ale pytam grzecznie:

--Mam nadzieję, że ona będzie choć trochę związana z konwersacją w twoim towarzystwie?

--Mówisz i masz, wprost mi z ust to wyjąłeś..

--…z ust mówisz.

Słyszę wypuszczane powietrze.

--Przestań! To poważne. Mianowicie w niedzielę wybieramy się na ślizgawkę, a ja chcę mieć też kogoś do pary, by nie być tak dodatkiem do Kasi i jej Kacpra. I pomyślałam…

--…o zapchaj dziurze.

Chwila konsternacji, która mnie rozbawiła, bo Maja to nie z tych co dają się zwalić z pantałyku, taka rasowa dziewczyna, wyszczekana, błyskotliwa w ripostach. Więc to dla mnie powód do podskoków, do chwili którą należy celebrować. Zagryzam wskazujący palec, by nie ryknąć śmiechem w eter, a tym samym nie zdradzić swego stanu euforii.

--Nie rób znowu scen, aż tak nie jesteś czuły by się stawiać w roli stłamszonego, a mnie jako egoistki bez zasad..hallo?

--Mów, dobrze ci idzie.

Chyba przesadziłem, ale to ona ma towar który chce opylić. Mogę być przez chwilę wodzirejem, jupitery na mnie, niech żyje bal.

--Słuchaj, jak nie chcesz to powiedz, nie będę sobie śliny psuła. Nie znamy się od dziś i wiem kiedy sobie szopki robisz…To jak?

Tyle mojego, koleżanka przejęła lejce, a tak mi szło.

--Idziemy, nigdy bym nie przepuścił takiej okazji.

Orzechy przeciwko dolarom, że uśmiech rozpromienił jej twarz, czego dowód miałem w cieplejszej tonacji głosu, tembr był jak aksamit.

--A co teraz robisz?

--Rozmawiam z fajną dziewczyną.

Śmiała się, a ja delektowałem tym pięknym oktawem.

--Eee, wariat z ciebie, ale i tak cię lubię. Aaa! I nie wyobrażaj sobie, że my.. no wiesz.

Czar prysł, przypomniała sobie, że mogę coś sobie ubzdurać. Ależ ona jest niedostępna, kiedy zrozumie, że ja to ten właśnie.

--Skąd ci to przyszło do głowy, przecież my to kolegujemy się tylko.

--No właśnie - wyraźnie odetchnęła - to ja już kończę..to pa.

--Jak musisz, to pa.

Łysy rzucał poświatę na wnętrze mego pokoju, wszelkie przedmioty mają w nocy wymiar tajemny, komody, ława, pufy, to wszystko co w dzień omijam teraz absorbuje moją uwagę.

Zawsze mam wrażenie, że to centrum tej okolicy, enklawa, tu znajduje się wszystko co najważniejsze, a muzyka zagłusza to co może być, gdzieś indziej, tuż za oknem.

Jakbym pracował w radio, a inni czekali na to co powiem…chore? Pewnie tak, ale ten typ tak ma.

 

*************************************

 

Na peronie

 

Jestem na dworcu kolejowym w Tarnowie, jest gdzieś czwarta rano do odjazdu pociągu została prawie godzina.

 

Jak jesteś na dyskotece, to ani przez moment, nie pomyślisz o tym by się położyć, by poduszka była twoim za pan brat, ale już po wszystkim, gdy wracasz, to marzysz tylko o jednym, by być w swym łóżku.

 

Siadasz na ławce układając swe ciało tak, by choć przez chwilę mieć poczucie, że jesteś w stanie się odprężyć, dać sobie minimum komfortu.

 

Zamykasz oczy i chcesz tak lekko lawirować, by i tu być i nie przespać odjazdu, ale i oddać się we władanie nocy, by odciążyła twe umęczone jestestwo.

 

Targają jeszcze tobą te wszelkie emocje, słyszysz muzykę, nawoływania znajomych, jakiś miły tembr głosu, co sprawia, że chcesz więcej brać z życia.

 

I gdy tak trwasz w stanie czuwania, ktoś delikatnie rozbudza cię, kładąc dłoń na twym ramieniu, jednocześnie objaśniając, że lepiej tu nie spać.

 

Oczywiście masz w pierwszym momencie wrażenie, że to się śni, że to twoja podświadomość wybrała sobie zły czas na przyprowadzenie cię do porządku.

 

Ale postać siedząca obok, nie pozwala byś długo nad tym deliberował, byś zastanawiał się co jest urojeniem a co prawdą.

 

Jest kilka lat starszy niż ja, ma typowe rysy twarzy i co najważniejsze nie wygląda na menela czy naciągacza, ot zwyczajny w swej zwyczajności.

 

Coś mi tłumaczy o problemach jakie mogą mnie spotkać, że będą wypytywać, podawać artykuły za przesiadywanie po nocy.

 

Doszedłem do siebie i mówię mu, że to nic takiego, by nie panikował, wracam tak czasem i nigdy nic się nie stało, nic z tych rzeczy o których on mówi.

 

Pokazuje jednak alkohol, daje do zrozumienia, że nie ma z kim otworzyć tego trunku i pokazując głowa wyjście na peron.

Zazwyczaj w takich sytuacjach staje się jasne dla mnie, że to trzeba zakończyć krótką informacją, że jestem zmęczony i nie mam ochoty na jakiekolwiek umilanie czasu.

 

Ale nie zrobiłem tego, powiem więcej poszedłem za nim tak normalnie, jakby to było zaplanowane, jakbym czekał na taką propozycję.

 

Wyszliśmy przed budynek dworca na pierwszy peron, by skierować swe kroki ku szaletom, co trochę mnie zaniepokoiło, bałem się w nocy iść gdzieś na koniec budynku z obcym facetem.

 

Zwróciłem mu uwagę, że coś mi tu nie pasuje, że zbyt daleko mnie odciąga od ludzi, że to wszystko zaczyna być podejrzane.

 

Szedł dalej powtarzając, że on tylko chce spokojnie się napić, a tam będziemy bezpieczni, od spojrzeń, od ludzi.

 

Weszliśmy do środka, gdzie o tej porze to tylko jakiś zamroczony osobnik mógł przebywać, ale nikogo takiego nie było.

 

Usiedliśmy na posadce i przekazując sobie butelkę, wymieniliśmy kilka zdawkowych pytań o tym co robię w Tarnowie, skąd jestem, o tak byle coś mówić.

 

W pewnym momencie sięgając po napój by przepić, poczułem jego dłoń na swoim udzie, co było równoznaczne z końcem imprezy.

 

Bardzo szybko wstałem, coś tam mu powiedziałem o tym, że jest homo ciapciowatych i nic tu po mnie. Bez namysłu oddaliłem się, by trochę ochłonąć, by znaleźć ludzi, byli mi teraz potrzebni, nawet tacy śpiący na dworcu.

 

Gdy już ulokowałem się w wagonie, wdałem się w rozmowę z chłopaczkiem, który mi powiedział, ze to Heniu z Krynicy.

 

Tam jest już znany, więc szuka szczęścia teraz tu, dostał już raz po masce, ale to jest silniejsze od niego, co sobotę przyjeżdża i liczy na cud.

 

Powiedział mi, że my na dyskotekę, inni wolą popijawę, panienkę zaliczyć, a Heniu ma słabość do chłopięcych pośladków.

 

Dziś to wystarczy kliknąć i masz dane chętnych, bez problemu znajdziesz osoby o podobnych preferencjach, dzięki temu nikt nie jest narażony na takie rewelacje.

 

Gdy takie osoby widzę gdzieś w mediach, to nie widzę problemu, ale jednak gdy sobie to przypominam to mam obiekcję, co do tych ludzi.

 

Nie wiem czy to można wyleczyć, czy jest jaj narkomania, jak coś co silna wola i determinacja zwycięży, ale zawsze to dla mnie będzie inność niż to co nałogiem się zwie.

 

***************************

Soprano

 

Czasami zostaje nam coś dane przez los, stają na naszej drodze ludzie, którzy zostają zauważenie przez moment, albo w ogóle.

 

Mijamy się, potrącamy, przepraszamy, odchodzimy, wszystko to jest wkalkulowane jest dniem powszednim, naturalnym jak sen.

 

Nie możemy wszystkich poznać, choćby to było naszym nadrzędnym celem, pragnieniem, tym co da nam szczęście.

 

Jednak są takie chwile gdy mam nieprzepartą chęć, by poznać daną osobę, by się przedstawić, porozmawiać, no ja tak mam.

 

Jak każdy wychodzę w plener, by gdzieś ze znajomymi spędzić miło czas, coś przeżyć, doświadczyć , być w centrum życia towarzyskiego.

 

Nie będę udawał, że chodzi mi tylko o względy naturalnej potrzeby komunikacji myśli, zwyklej pogawędki, by się odprężyć.

 

Zawsze patrzę by dojrzeć dziewczynę, by kogoś spotkać na stałe, nie tak poczarować, ale by znaleźć tą która mnie oczaruje.

 

Dawniej to ja chciałem zaświrować jarząbka, wpaść wygadać się i oczekiwać reakcji na zwykłe szczeniackie teksty.

 

Na szczęście trochę mój rozwój emocjonalny, a także dojrzałość zrobiły postęp, choć z tym to też bym nie przesadzał, szału nie ma, ale dobre i to.

 

Jestem więc na jakimś festynie rodzinnym, coś co ma integrować ludzi, dawać poczucie więzi, bawić, uczyć, sprawić by władze miasta miały spokojne sumienie, a my im nic do zarzucenia.

 

Szukamy wygłodniałym wzrokiem jakiegoś miejsca, przystani, ale takiego by wszystko co może być ciekawe, nie mogło ujść naszej uwadze.

 

A gdy już się usadowimy, to czekamy, wygłodniałe samce taksującym wzrokiem liczą kroki stąpających dziewczyn, zakładania niesfornego kosmyka za ucho, chcemy zobaczyć ich mowę ciała ich mimikę twarzy.

 

I gdy tak wypatrywaliśmy naszego szczęścia, ja dostrzegłem ją, tą która siedziała przy wielkiej długiej ławie, które są niezmiennym wyposażeniem takich masowych imprez.

 

Patrzyła przed siebie, ale nie jak zainteresowana, bardziej to mi przypominało wzrok aktora deklamującego wiersz, gdzie zawsze mamy wrażenie, że on na nikogo nie zwraca uwagi, tak bardzo skupiony na swym procesie twórczym.

 

Lewą dłonią a w zasadzie jej opuszkami, przesuwała po łańcuszku, sporadycznie oplatając nim swoje palce, by następnie go wygładzać, co dla mnie było czyste, bardzo naturalne, aczkolwiek bardzo pobudzające.

 

Nigdy nie miałem problemu z komunikacją z nawiązywaniem znajomości, ale teraz coś mi mówiło, że to trzeba inaczej, że mogę być – mówiąc kolokwialnie za krótki na ten manewr.

 

Pewnie bym i odpuścił, bo przecież to jeszcze wczesna pora, ale tak wciąż oko uciekało, tak mi jakoś chciało się prześlizgiwać po jej dłoni, twarzy, szukać punktu w którym jej wzrok znalazł spokój by usta mogły posyłać subtelny uśmiech.

 

Gdy siedzący obok niej gość wstał, zdecydowałem, że to ja będę tym kimś kto poczuje jej zapach perfum, obejrzy z bliska jej ….łańcuszek?

 

Wiesz jak to jest, gdy masz okazję się wykazać, zależy ci a tu oprócz sloganów, frazesów same bzdety ci się przypominają,

 

Siedzisz i dłonie ci się pocą, wydaje ci się, że ona czeka na jakiś potok elokwencji, w ogóle zdaje ci się, że ten uśmiech to z twego powodu, że wie, co ty przeżywasz.

 

Ale koniec końców zmobilizowałem się i zapytałem z ciekawości, co jest powodem jej melancholii, tego ,że tak namiętnie, oddała się swej stagnacji, zawieszeniu.

 

Sądziłem, że nie dosłyszała, że jest w jakiejś nirwanie, czy kij wie czym jeszcze, bo jej twarz nie zmieniła oblicza, wydawała się nieporuszona mymi słowami.

 

Dopiero po dłuższej chwili, nie zmieniając nic w swym trwaniu, nic w swej fizjonomii, bardziej wydała polecenie niż prośbę, bym zamówił jej sok z aronii .

 

Gdy wróciłem to podziękowała i zapytała mnie na co liczę, czy jestem świadomy tego co chcę osiągnąć, czy szukam tylko okazji na wieczór.

 

Niby proste pytanie, ale nie w tej fazie rozmowy, gdy jeszcze nie zdążyłem dobrze się rozsiąść, gdy nie wiem czy mam do czynienia z niedostępną czy wyjadaczką.

 

Nim odpowiedziałem, położyła mi dłoń na ramieniu i powiedziała bym się nie męczył, bo ona wszystko wie, widziała to wszystko i zna zakończenie.

 

Zapytałem się , czy to jej gra, czy tak sobie z każdego żartuje, pobudza gościa by zagaić rozmowę, a następnie już wszystko toczy się spontanicznie.

 

Uśmiechnęła się do mnie, zaczerpnęła powietrza i odpowiedziała, że to jej się przyśniło pół roku temu, jak siedzi na imprezie plenerowej, a ja przychodzę i rozmawiamy.

 

Rozmawiamy, wymieniamy się numerami telefonicznymi, spotykamy i planujemy ślub po pewnym okresie czasu.

 

Nie muszę mówić, że zastanawiałem się czy ma wszystkich w domu, bo przecież wiadome było, że to świruska, no odchył od normy, co zrobisz ma dziewczę życie w techno kolorze.

 

Zapytałem jej czy ten sen śniła z 2 doby, czy raczej w odcinkach jak „ Klan”, no wiesz takie już jaja sobie z niej robiłem.

 

Posunąłem się nawet do takiej bezczelności, że zapytałem , czy jej to nie nudzi, tak słuchać tego co zna ze snu, tych samych dialogów.

 

Ze śmiechem na ustach zapytałem, czy to nie było męczące tak co impreza tu siedzieć, by czekać aż ja się zjawię.

 

Była opanowana i wypowiadała zdania bardzo płynnie, tylko treść bez sensu,

 

W pewnym momencie wstała, położyła na mych kolanach zwitek papieru i odeszła, nie mówiąc ani cześć, ani żegnaj.

 

Gdy rozwinąłem go, to przeczytałem –„ Nie bądź długo, a jak wrócisz to zaraz tyrknij, bym się nie martwiła…..883556401”

 

Nie no ma dobrze narąbane, a mogła być z niej fajna panienka.

 

Ale jak sobie wypiłem , to Zyga namówił mnie na esemesa do niej, że tęsknię i już nie mogę się doczekać następnego razu.

 

Odpisała, że dziękuje za wiadomość, a jutro będzie mnie oczekiwać w „Soprano”

 

Co wam będę mówił, poszedłem i…no, no ..spełniło się, jesteśmy małżeństwem.

 

W rocznicę ślubu, zrobiliśmy sobie takie wyjście na party, a ja zapytałem po raz wtóry, czy to była ściema, to z tym snem.

A ona jak zwykle mnie zbyła słowami – „ Nigdy kochanie się nie dowiesz „

 

*****************/*********************

SUPLEMENT

Tyle czasu przechodzi nam obojętnie, nie myśląc o ich stracie.

Zapominamy że w ogóle był nam potrzebny. Do pewnego momentu żyjemy jak chcemy, napędza nas dzień, pragnienia. Ważne jest co kupić, kim być, jak się przypodobać kobiecie, zdobyć ją.

Ale przychodzi dzień i nasze potrzeby przestają być pocieszające. Zdobywany iks razy, ten sam dzień, przyjemne chwile, powszednieją. Układamy sobie plan na zdobycie pewnej pracy, która będzie kreatywna, satysfakcjonująca, dobrze płatna.

Gdzie i ludzie z którymi będziemy wspólnie pracować , dadzą wiarę w sens koleżeństwa, pokrewieństwa zainteresowań.

W życiu prywatnym, partnerka z którą będę umiał rozmawiać o wszystkim.

Gdzie przez trudy i własne ułomności, dążyć będziemy do stabilności emocjonalnej.

Nie będę obłudny, udając że materialny aspekt będzie mi obojętny. Jak większość to co drogie, szybkie, bo inni mają. A że to może i mało przydatne , funkcjonalne , któż tym zaprząta głowę.

Jak wiadomo, nadmiar szczęścia czy też zbyt duża dawka łatwych rozwiązań, sprawia że jesteśmy znudzeni. Znudzeni swym kroczeniem, umiejętnym gardzeniem trudnego.

I przychodzi nostalgia, pewna refleksja.

Czy czas dany mi przez Boga, który pozwolił mi na wszystko, wykorzystałem jak chciał.

Pewna tolerancja błędu istnieje, zwłaszcza gdy ma się naście lat.

Uczymy się swej konstruktywnej analizy siebie, często okłamując że to najlepsze dla mnie.

Po dwudziestce to w ogóle nikt nam nie może zaimponować, bo i czym, skoro wszystko już wiemy , znamy, umiemy. Planujemy mimo że to nie ma prawa bytu, bo nikt mi nie broni.

Ale zauważamy że czym więcej lat, tym mniej pewności siebie. Czym więcej zbieramy doświadczeń profitów, bardziej szukamy wyjścia z tego stanu.

Co za ironia, że to co w młodości było celem, ba! Gejzerem, stało się namiastką mych marzeń. Nie od dziś wiadomo, że każda rzeczywistość jest gorsza od wyobrażeń, które nie są w stanie temu dorównać.

Dlaczego tak jest, że nie możemy dojść do mety swego samopoczucia, czując się spełnionym. Tak by móc powiedzieć ,- " ja to już niczego nie potrzebuje."

Ciągle natomiast jest nam więcej brak, brak czegoś, nie jakiegoś konkretu , ale czegoś.

Nie umiemy określić co by sprawiło nasycenie, choćby tylko na jakiś czas, ale wiemy że tak ciągle będzie.

Obudzimy się jutro z nadzieją że to dziś, ten wielki dzień , by wieczorem znowu planować od nowa.

A może tak właśnie ma być, by choćby na starość, mieć tych wielkich dni ogrom.

By siedząc pod wieczór w swym pokoju, gdy ciepło z kominka rozgrzewa nam kończyny, policzyć te przypadki. I powiedzieć wprost - „Ale bym chciał, tak jeszcze raz”

****************************************

Moment

Siedziałem na ławce przed swoim domem który był marzeniem moim i żony. Bardzo dobrze nam się ułożyło życie po kilku latach doszedłem do statusu który nawet mi się nie marzył i nie widać by to mogło być zagrożone. To wszystko jest jak w pięknym śnie który trwa bez przebudzenia z tym że ja decyduje jak się potoczy i ile kolorów z palety barw mu zaaplikuje. A jednak czasem chcę by coś się stało by mi wróciły lata w których siedziałem przy ognisku zasypiałem nad rzeką wchodziłem na skałki.

Wstawałem z nowymi planami z tym co drobne a miało posmak zwycięstwa i chciało się docierać do nowych wyzwań. A teraz jest tak idealnie tak sterylnie że po kilku takich latach zaczyna być rutynowo. Wszechobecna nuda zaczyna dobijać ciągłe rytuały z jedzeniem spotkaniami seansami bankietami wieczorne lektury muzyka. Dobrze że moja żona porusza tematy które mnie nigdy nie interesowały pokazując w ten sposób że można ciekawiej je naświetlić. Jak słyszę jej słowa o inności wewnętrznej myśli o tym że ma inne doświadczenia odmienne zdanie to mogę się porównać i zastanowić zreflektować. Co prawda czasem mnie osłabia podnosi ciśnienie dziecinnością przyprawia o drżenie łydek ale to lepsze niż stagnacja. A może i powinno być wszystko odmienne i jak dwa bieguny plus do minusa przyciągać przez ciekawość. Ale w życiu trzeba wszystko z umiarem dozować nawet wspólne hobby jak filatelistyka by nie przesadzić. Choć my mamy bzika na punkcie znaczków i jak raz Jola od drzwi krzyknęła : - „Słuchaj rewelacja – Baśka przywiozła mi z Paryża serię znaczków z departamentów każdej dzielnicy.”

To jakby nam ktoś drugie życie podarował i całkiem szczerze jak dzieci się cieszyliśmy z możliwości umoszczenia ich w klaserze. Taka mała rzecz a nas łączy przez tyle lat zbierania nie znudziło nam się to kolekcjonowanie oglądanie i ta perspektywa że wciąż tyle jest do zdobycia. A więc jednak jest coś co nie udało się kupić a trzeba szukać zdobywać pytać. Może o to chodzi by dążyć namęczyć się rozsmakowywać tak powolutku nie być pewnym końcowego rezultatu. To wszystkie wielkie sprawy rzeczy to może ułuda szczęścia a tak naprawdę nie chodzi o nie a to co prowadzi do niego nie jako substytutu w postaci znaczków a tego uśmiechu mej żony. Bo czy sam bym otwierał ten klaser układał pieczołowicie jakby jej nie było jej entuzjazmu tego co mamy czyli dzieci. Pewnie bym pił samotnie drinka nie oczekując nawet kaca no chyba że moralnego zastanawiając się czy zamiast tego wszystkiego nie lepiej żyć z kimś kto ma dla mnie czas.

Pewnie teraz Boże kiwasz głową z politowaniem co mi się dzieje że tak biadolę i będąc na kolacji powiesz do św. Piotra –– „Piotrek wiesz gdzie jest Polska? To tam dzisiaj taki chłopczyna co mu dałem dar odwagi przedsiębiorczości zaradności cudownego przyjaciela w postaci żony dzieci. On mi usiadł i narzekał że to takie nudne bez wyrazu że jednak coś jest nie tak.” A św. Piotr odpowie – „ Boże w tym kraju sami malkontenci żyją i żeby im jak chciał pomóc oni zawsze zrobią aluzję że inni to mają szczęście.” Bóg się zamyśli by po chwili rzec: - „Wiesz co Piotrek. Ja zawsze wiem co i jak się skończy kiedy kogoś wezwać do siebie ale z tym krajem to nic mi nie wychodzi. Dałem im Wojtyłę by pokierował to się podzielili wewnętrznie. Teraz znowu po całym świecie się rozjechali. To jedyny mój problem ale nie chcę go rozwiązać siłą przecież już wojnę znają z autopsji” I może i tak Bóg o nas myśli skoro tylko narzekamy nie umiejąc się cieszyć tym co drobne ulotne . Dobrze ze chociaż ja łapię klimaty i jak przyjedzie ma rodzina z basenu będę jak aniołek który dla wszystkim chce być miły troskliwy. Z dziećmi na huśtawkę do ogrodu może trzeba im więcej mnie niż tych cudów ze sklepu co ojca mają zastąpić.

To chyba wszystkich dopada takie zwątpienie. Na szczęście to moment a po tym następuje powrót do szarej ale jednak naszej rzeczywistości. W której jest może i jednolicie i monotematycznie ale jednak to nasze i nie chcę bez tego zostać.

 

*/*///********************

Gest

Pierwsze kroki skierował na plac zabaw gdzie siedziała ona na obramowaniu piaskownicy i nadzorowała ustawianie babek które powstawały misternie formowane przez córkę. Przychodził tak od dwóch miesięcy nie zważając na nienaturalność tej sytuacji. Przysiadał się tak jakby miał swoje dziecko jakby na ławce przed piaskownicą doglądał bezpieczeństwa swej pociechy. Zaczęło się jak zwykle banalnie w takich sytuacjach bez zbytniego indagowania nie mówiąc o podrywie. Wracał od znajomego a ona trzymając dziecko na ręce i reklamówkę z zabawkami miała problem z otwarciem bramki. Siłą rzeczy nie mógł przejść obojętnie to był jakby odruch bezwarunkowy a póżniej to dostał piękny uśmiech. Powinien odwzajemnić ten gest i zapomnieć jak o wszystkim co zdarza się w ciągu dnia. Ale to było inne ciepłe tak piękne że po chwili tam wrócił i jest do dziś . Nie rozmawia z nią nie nawiązuje kontaktu wzrokowego po prostu siedzi i przypatruje się tak by ona tego nie zauważyła. Przed nim długa droga do pokonania własnej nieśmiałości i nieświadomości tego co może sobie narobić. Takie wmawianie sobie że jestem odporny wystarczy mi moment dzień i odchodzę to nic nie znaczy. Podczas deszczowych dni czeka z utęsknieniem na pogodę i nie wyobraża sobie zimy. Najgorsze jest to że zaczyna marzyć że jest samotna choć taka osoba nie powinna być sama. Boi się że kiedyś przyjdzie mu ochota ją śledzić i dowie się że mieszka bogato ma męża biznesmena a po wejściu na posesję całuje go namiętnie. Ile razy oglądał takie programy filmy i się denerwował że takie bzdety pokazują które są li tylko wymysłem. A dziś sam prześladuje kobietę która podziękowała za drobny gest i odeszła by zająć się swym urwisem. Oczywiście nie jest chory zdeterminowany może jedynie podłamany że to tak mnie męczy. Wiele razy analizował czemu nie przechodził minutę wcześniej a wszystko potoczyć by się mogło inaczej.

Ten plac zabaw to jedyne miejsce gdzie odpoczywała psychicznie po całym zamieszaniu związanym z ciążą i rozstaniem z swym lubym . Co przeżyła kiedy się dowiedziała każdy niech sobie sam dopowie. Mijały lata a ona wciąż rozmyślała o swym zmarnowanym marzeniu związanym z nim i dzieckiem. Teraz w tym wszystkim przeszkadza jej mężczyzna który przesiaduje przy piaskownicy nie zważając na me problemy. Nie wie co mu się dzieje ale to jest pewnego rodzaju zaburzenie spowodowane jakimś załamaniem nerwowym. Przychodzi udając zainteresowanie jakimś dzieckiem ale tak naprawdę jest sam bo raz mimo ostrożności i wchodzenia zakamarkami zauważyła go jak dochodził i to sam. Był czas że się bała o własne zdrowie gdy tak czuła taksowanie swej twarzy ale to minęło gdy nie wychodził za nią. Przeszkadza jej to bo chce kogoś spotkać i zacząć żyć na swoim a nie u rodziców wciąż wypominających jej złe prowadzenie i jego skutki. A tu nic się nie dzieje tylko on i jego niby niewidzialne spojrzenia co bardziej wnerwiają niż dowartościowują. Nie wiem skąd się tu wziął i co go tu sprowadziło ze akurat tu przywędrował miedzy dzieci. Mam nadzieje że nie planuje niczego zdrożnego a tylko ja mu pasuję i to tylko tak do czasu. W sumie też ma problem jak i ja tyle że może z własnej woli komplikuje sobie życie. Pewnie wraca do domu mama robi kolacyjkę a on już rozmyśla że jutro będzie odważny i zagada do mnie. Głupia pipa ze mnie bo przecież on może być zwyczajnie samotny a tu zapomina że jest żle a że ma blisko to i ogródek zabaw mu pasi. Za dużo kombinuję i czarnowidztwo uprawiam a może spojrzę na innych. O! Tam jest fajny tatuś.

 

***********************

Przyzwyczajenie

Przychodzę na tą ławeczkę od miesiąca nie dlatego że uwielbiam że nie mam co robić ale po prostu ciągnie mnie chce tu być i wspominać. Przeżyłam załamanie nerwowe zostałam oszukana i …

 

- Nie gniewaj się ze tak obcesowo zaczepiam ale nie mogłem się powstrzymać bo nikt tak nie patrzy sentymentalnie na nurt wody. To nie slogan to moje spostrzeżenie .

 

Podniosłam wzrok stał i wpatrywał się w oczekiwaniu że dam upust elokwencji.

 

-Woda uspokaja to nic dziwnego ale dzięki to mile .Większość ludzi nie dostrzega innych zapatrzeni w siebie chodzą wokół swego jestestwa.

 

Twarz nabrała luźnego widoku musiało go kosztować te kilka słów.

 

-Czy dobrze znasz chwile kiedy szukałaś oczu które miały dla ciebie czas chciały dać poczucie ważności?

 

Zaskoczył mnie naprawdę otwartością mógł zwalić z nóg. Nie powiem że mnie tym nie przestraszył że byłam gotowa na takie refleksje ale może to już czas z kimś to omówić.

 

-Nigdy nie sądziłam ze będę potrzebować takich ludzi że jestem na tyle mocna by sobie poradzić ale życie zweryfikowało me pyszne myślenie. Nie na darmo się mówi że pokora jest podstawą do normalnego funkcjonowania ja się dopiero nauczyłam gdy dostałam po głowie

 

Wpatrywał się z zainteresowaniem. Chciałam żeby został niech usiądzie i mnie słucha.

 

******************************

 

List do Justyny

 

Pani Justyno zabije mnie Pani ale jeszcze dopisałem

 

Wiem że Pani ma swoje życie, rodzinę, znajomych z którymi spędza mile czas jako młoda osoba chce żyć, bawić się, być między ludźmi a nie czytać

 

ale tak jakoś mi miło utrzymywać kontakt z Panią.

 

Pozdrawiam Robert

 

Miłego czytania oczywiście jak będzie czas i ochota.

 

Kuba - Tak się zastanawiam czy to dobry pomysł, tak znianacka uderzyć w progi twoich rodziców.

 

Roma - Oooo!!! Kubuś mi się wycofuje, przyszedł dzień i wszystko co było odfruneło w dal, żegnaj przyszlość.

 

Kuba - Nie dragatyzuj...

 

Roma - to ty właśnie nie rób sropek i zachowuj się jak dorosły, to przecież normalna rzecz odwiedzić się a jeśli chcesz bym cię odwiedziała to wręcz nieodzownie - , nie uważasz ?

 

Kuba - Ale nie jest proste tak wejść w to hej siup i już - "cześć to ja Kuba, przyszedłem was poznać, co!! zdziwieni ? "

 

Roma - Kubuś ja rozumiem że się stresujesz, ale uwież mi że będę przy tobie, rozładuję sytuację poza tym to nie oświadczyny - przynajmniej ja o tym nic nie wiem - ...

 

Kuba - No dziękuję ci, super wyluzowałaś mnie tym zdaniem tylko patrzeć jak się wszystko ułoży, zero napięcia, jestes jak psycholog a nawet więcej psychoanalityk.

 

Roma - Dobra. To chyba zły pomysł bo jakbym miała rentgena w oczach to bym zobaczyła jak wszystko bazuje w tobie, przelewa się, kipi, styki ci się przepalają... To zostajemy jak chcesz.

 

Kuba - No dobra przepraszam, już się uspokajam, ubieram i wyjazd... może będzie naprawdę po chwili jak należy.

 

Roma - Wiesz co, z jednej strony mnie to bardzo cieszy to znak dla mnie. Jeśli się denerwujesz to tylko dlatego że mnie traktujesz bardzo poważnie, że jestem nie tak na dziś. Innymi słowy gdyby był to epizod z twojej strony to byś ubrał na tyłek spodnie złapał mnie za rękę i powiedział - "no lala idziemy się rozerwać".

 

Kuba - A skoro już mowa o tej części ciała co kończy szlachetną część pleców to nie mam jakiegoś konkretnego wdzianka na dzisiejsze spotkanie.

 

Roma - Jest ciepło wystarczy koszulka, polo, coś co odróźnia od powszedniego dnia. Naprawdę to zwyczajna rodzina i normalny dom nie PAZAC W BIRMINGHAM. Uwierz mi garnitur nie jest potrzebny.

 

Kuba - Opowiedź mi co mam i powinienem wiedzieć żeby nie być źle zrozumianym, co możbna mówić czego unikać. Słowem -, jakimi twoi rodzice są ludżmi, jak do nich podchodzić.

 

Roma - Kiedyś byłam u dentysty i po wypełnieniu, zapytałam czy mam uważać, delikatnie nadgryzać, a on popatrzył na mnie i powiedział - "Proszę panią proszę żyć, po prostu normalnie żyć"... I ja ci to powtórzę, nie rób nic więcej niż to co przynosi chwila. Taktownie i z umiarem, poszanowaniem innych a nigdy nie będzie źle.

 

Roma - Dzień dobry wszystkim.

 

Mama - No dziecko kochanie, gdzie ty się podziewasz nic nie dajesz znaku życia.

 

Tata - Biała kreda ludzią potrzebna żeby w Kominie zapisać na sadzy. Popiołem posypać że córka o swoich starych rodzicach sobie przypomniała.

 

Roma - Mamo, tato to jest Kuba.

 

Kuba - Dzień dobry, miło mi państwa poznać.

 

Tata - No całkiem nam pan ją zabrał, nawet nie zadzwoni, nie wyśle sms-a, no nic.

 

Mama - Wie pan my bardzo się cieszymy że Romusia ma z kim spędzać czas, tylko chcemy wiedzieć co jest u niej, co się dzieje, rozumie pan ?

 

Roma - Mamooo... bo ja wychodzę.

 

Kube - eeee, opanuj nerwy.

 

Mama - I ona tak zawsze od dziecka. Tylko to co jej pasuje, co ona chce się liczy i nie wolno jej się sprzeciwiać, przez to wciąż tak sama jest bo chłopaki nie lubieją takich złośnic.

 

Roma - Ojeju, po co ja tu przychodziłam. Boże i nie grzmisz, a ja takich doznaję katuszy... Jeszcze może opowiesz mamo jak od dziecka byłam krnąbna i jak ubrałam twoją sukienke i poplamiłam i...

 

Lilka (siostra) - ...Dzień dobry.

 

Tata - tak jakbyś się zmówiła z siostrą planami, prawie o jednej porze... a gdzie bobaski.

 

Lilka (siostra) - To właśnie już nie bobaski i ze starą matką nie będą się ciągać, mają mnie gdzieś... My się nie znamy... Lilka, miło mi.

 

Kuba- Mnie również Kuba.

 

Mama - To co nie przyszły z babcią się zobaczyć ?

 

Lilka (siostra) - Mamo, ta co się witała druga babcia to przez internetsię umawia na randki, wieczorem całuje ekran bo chłopak się z nią łączy. To już takie czasy, to ne to co my latałyśmy po łąkach, polach, ogniska, ziemniaki, namiot. A młodszy od 5-tej rano w ekstremalne gry zaiwania, spocony, przeżywa, je w biegu dobrze że jeszcze do ubikacji zdąży... szok dosłownie.

 

Tata - A dopiero mama opowiadała że z wami to też nie było łatwo i tak widzę się to ciągnie, ciekawe po kim to mają takie geny.

 

Lilka (siostra) - Po moim lubym bo ja to grzeczniutka byłam.

 

Mama - No z tobą to było mniej problemów to trzeba przyznać.

 

Lilka (siostra) - Musisz Kuba wiedzieć że masz pole do popisu, moja siostra to nie Calineczka co słucha i prosi o głos.

 

Roma - Jeszcze ty mnie przyszłaś dobijać ?

 

Lilka (siostra) - Pamiętam jak dziś, miałam z 18-ście lat i przyprowadziłam do domu takiego chłopaczka, ten zobaczył Rome to jak każdy chciał się grzecznie przywitać - "cześć Romeczka" - Ta podeszła, przestała męczyć się z gnieceniem gumy w buzi, założyła ręce na biodra i rzekła - "Romeczka to została w przedszkolu, a ja jestem Roma - ZAPAMIĘTASZ!!!". Gościu jakbyś go widział - to raczej nie stanowił monolitu wiary w to po co przyszedł.

 

A że parę lat młodsza od niego i mnie to aż śmieszne że tak się zmieszał.

 

Roma - Bo pajac zamiast mnie w szkole zauważać jak na przerwach przechodziliśmy koło siebie to on wtedy udawał że mnie nie zna a parę lat póżniej przyszedł z tobą do nas i fiuta zgrywa...

 

Mama - ...Romeczko!!! co to za słownictwo, dziewczyno wyrażaj się, to nie jest śmieszne.

 

Tata - Mówię panu z babami to nie dojdziesz końca.

 

Kuba - Ale proszę mi mówić Kuba, panowie to byli za sanacji... będzie mi przyjemniej.

 

Tata - Mówisz i masz, nie ma problemu.

 

Mama - Romcia, choć pomożesz mi w kuchni, coś pogadamy przy okazji a ty Jurek tu zabawiaj pana.

 

Lilka (siostra) - Tato ja wyjdę zapalić, tylko nie mów mamie.

 

Tata - A ty palisz, od kiedy ?

 

Lilka (siostra) - Właśnie dlatego nie mów mamie bo tak paczkę kupiłam jeszcze w wtorek i tylko kilka wypaliłam, to chwilowe z nerwów.

 

Tata - A co się dzieje, masz problemy to mów, coś poradzimy

 

Lilka (siostra) - Nic takiego ta paczka i będzie spokojne życie, obiecuję. Jak chcesz Kuba to możesz ze mną wyjść, pokaże ci mamy ogród, jej oczko w głowie.

 

Tata - Tak tak, idźcie, zawsze to się lepiej poznacie.

 

Lilka (siostra) - Wiem, pewnie ciebie niewiele albo w ogóle nie interesuje ogród, to chodź na ławkę pod orzecha. Ha, ha, ha, nie rób takiej miny habecie nie są dla was istotne.

 

Kuba - A może chcesz zostać sama, przemyśleć te sprawy.

 

Lilka (siostra) - Oto właśnie chodzi że to słowo "SAMA" mnie tak dobija bo wiesz pewnie od Romy że męża Marka mam tylko tak 2 razy no 3 razy w roku a tak to za wiele go nie ma bo siedzi na obczyżnie i to przez moje marzenia.

 

Kuba - Roma to tylko trochę mówiła a w zasadzie to o weselu, że było jej cieżko przeżyć to wydarzenie.

 

Lilka (siostra) - A no tak. Ja to póżniej się o tym dowiedziałam że uciekła i beczała tak jak by to był koniec świata. Ja zresztą tylko dzięki video to zauważyłam bo sama nie wiem jak i co robiłam. Trochę stresu, paniki, wycia z rana no takie babskie cuda. Niby wszytsko ustalone, krok po kroku a się człowiek denerwuje że powie, że źle zrobi, bo będą oceniać żeby się nie zbłażnić itp...

 

Kuba - Ale masz to już za sobą i nie ma powrotu.

 

Lilka (siostra) - A szkoda, bo było pięknie i to nigdy nie jest do przeżycia do machnięcia dłońmi. Nigdy nie zapomnę tego momentu - "TAK" - pierwszego tańca i paru rzeczy. Mam koleżankę co nie chciała wesela, skromne kameralne przyjęcie lepiej będzie jak parę rzeczy dostanie się i coś się ustawi człowiek. Guzik prawda, do dziś ma żal do siebie mówiła mi - "Lila, na każde wesele na które jestem proszona w momencie gdy organy zagrają ostatnie takty przypomina mi się jak ja wracałam do domu a mogłam pokazać światu że mogę być gwiazdą wieczoru.

 

Kuba - To przecież męczące, tak stać i być obserwowanym, wciąż słuchać gratulacji, poznawać itp...

 

Lilka (siostra) - Głupoty gadasz. Jak może być mało ważne coś co zaczyna absorbować kolejne dni, bo w ten dzień zaczynasz nowy rozdział, sugerujesz życiu że od dziś nowe wyzwanie się zaczyna. Jazda rowerkiem z drążkiem się skończyła dziś przyjmujesz sugerstie podpowiedzi ale zaczynasz już sam prowadzić.

 

Roma - A co wy tu tak sami spiskujecie, jak zwykle siostrzyczka mnie obgaduje

 

Lilka (siostra) - Wyobraż sobie że od twojej osobistości wszechobecnej jest ważniejszy aspekt mianowicie zwykłe szare życie jego paleta wręcz cała gama odcieni.

 

Roma - I co te cienie pokazały, co dały nomen omen pod ocienionymi metrami orzechowej ławeczki.

 

Kuba - A to że warto żyć dka pewnych chwil.

 

Roma - Mianowicie jakich ? Takich jak dzisiejszy dzień ?

 

Lilka (siostra) - A choćby dla tej prostej ulotnej myśli że dzien mija, że lata uciekają, a wciąż jak Sokrates możemy powiedzieć "wiem że nic nie wiem" a ja dodała bym o życiu.

 

Roma - Jak miałam 16 lat to pamiętam że mama wciąż mi tłukła - "a ty to, a ty tamto, powinnaś już myśleć o dorosłości itp" , a ja w myślach dodawałam sobie ble, ble, ble mamo ja wiem swoje jak żyć, a dziś trochę przeżyłam i myśle że to jednak nie bajka.

 

Lilka (siostra) - Oj tak tak tak. Po ślubie myślałam że cuda osiągnę że ja wiem poukładam zniewolę to życię będę wszystko mogła i ja rodzicom pokaże. A już po roku z podkulonym ogonem przychodziłam i tak niby wszystko gra a chciałam się wyżalić że to troszeczkę inaczej niz sobie wyobrażałam.

 

Mama - Dzieci no chodźcie na chwileczke do stołu a póżniej wszyscy wyjdziemy, no proszę.

 

Tata - Wiem że starymi to ciężko wytrzymać ale chwileczke byś cię mamie zrobili przyjemność tak przy niedzieli.

 

Lilka (siostra) - Tato, no proszę cię, wy nie jesteście starzy a w dojrzałym wieku, a my tu przychodzimy żeby przyponnieć sobie młodość, wolność a i zapomnieć o codzienności.

 

Tata - Ty mnie nie czaruj bo ja wiem że przy nas to i tak nie powię się tego co przy młodych. Ja też w zeszłym wieku byłem młody to wiem że przed teściami to różne rzeczy, sprawy się taiło, byle nie powiedzieć tego co wznieci pogadanke o moralności.

 

Roma - o jakiej znowu moralności ? My jak aniołki żyjemy, siostra to nawet sama się teraz boi wyjść by mężusiowi nie donieśli a ty takie zarzuty ?

 

Lilka (siotra) - Ty się o siebie martw bo pod jednym dachem z młodym facetem jesteś na codzień żeby nie było plotek że masz gacha.

 

Mama - Dzieci!!! No ludzie jak przekupy co za karanie że chłopaków nie urodziłam. Patrzcie jak Kuba siedzi z uśmiechem na twarzy pojedzie do Sanoka to będzie opowiadać jakie to poznał towarzystwo ulituj się Boże na takie znajomości lepiej pod drzewem sobie pospać niż z wami przy stole.

 

Tata - Lepiej sobie po kieliszeczku łykniemy to nerw przejdzie i do głowy uderzy a i wesoło będzie jak nigdy.

 

Mama - Tylko z umiarem żeby nie było znowu w nocy że ja musze nie spać bo ty chodzisz po omacku.

 

Tata - Opowiem wam jak wiele lat temu znajomy siad z nami przy stole i mówi żonię niespodzianke zrobiłem piękne życzenia wyślę z serduchem i pisze że bez nie to by jego życie nie miało sensu jest jego powietrzem...

 

Roma - ...Czary mary dzikie węże ściemnianie przy piwie romantycznie jak zawsze po paru browarkach.

 

Tata - No albo ja mówie albo ty filozofie podyktujesz rodem z twej feministycznej biblioteki... No i wysyła mms-a a że kciujk był szybszy to zamiast do żony to do syna wysłał jak przyszedł raport było za póżno. Mija 5 minut a syn odpisuje - "Tato czy to aby napewno do mnie chciałeś wysłać ? Jeśli tak to może nie pij już dzisiaj.

 

Kuba - To mnie się przypomniało jak kolega opowiadał że przyszedł nowy chłopaczek do pracy i w pewnym momencie jeden z żartownisiów mówi że idzie za nim do ubikacji. Ten załatwa potrzebe fiziologiczną a on wchodzi i mówi czy tak się nie boi tak sam w ubikacji przebywać tenkonsternacja na twarzy że niby czemu to ma być w stresie a ten żartowniś że tu przecierz jest gej w zakładzie chłopaczek zszokowany mówi że nic o tym nie widział i dla pewności cicho pyta który to taki, a żartowiś podszedl na pół metra od niego i mówi "A DASZ BUZI TO CI POWIEM".

 

Roma - Tak tak takie bajki to wiesz komu napewno tak by nie zrobił ja w to nie wierzę można robić czerwone zielone ogłoszenia ale nie to przejdzie Kuba takie rzeczy jak w tej reklamie - "Takie rzeczy to tylko w erze".

 

Lilka (siostra) - Wszystko możliwe jak mi Sabinka pokazywała na youtube chłopaczka co stał przed lustem nagi i tylko koniec ekranu ograniczał by jego klejnoty nie zabłysły. Stał po kąpieli i śpiewał białego misia jak doszedł do hej dziewczyno to wzrok skioerowal w dół na swoje krocze i dokończył spójrz na misia aaa on przypomni i z błogim uśmiechem zakończył chłopca ci.

 

Kuba - To arczej po jakiejś upojnej nocy musiało zostać nagrane skoro byl tak pewny swojego czynu.

 

Roma - Teraz tak jest 16-latki w czasie przerwy obiadowej między barszczem a drugim daniem zastanawiają się czy już pozwolić mu na dopuszczenie do swojej "kaśki" czy jeszcze z miesiąc go podraźnic.

 

Mama - Romeczko!!! Na wszystkie świętości co ty dziecko opowiadasz. Ty już nic skromności w sobie ni zachowałaś, nie jak wychodzę na ławeczkę bo to nie na moje nerwy chodź Jurek niech oni sami bluźnią tak się już nie da z nimi żyć.

 

Lilka (siostra) - Mamo my też idziemy to cienia na powietrze. A tak gwoli prawdy to Roma ma rację że teraz w szkole o anatomi ciała mówią jak ty o wypieku murzynka w jakiej proporcji, składniki no tak od kuchni można porównać.

 

Tata - Świat poszedł do przodu a my już nie mamy jak dogonić czasu a i nie chcemy.

 

Mama - Właśnię w tym rzecz że jak ktoś chcę to goni za nowinkami, za tym co modne a mnie wasza babcia a moja mama inaczej wychowywała.

 

Roma - Mamo zlituj się przecierz babcia mówiła że jeszcze 2 tygodnie przed ślubem do dziadka "pan" mówiła to było chore, takie pilnowanie przez przyzwoitki.

 

Mama - Ale wyszło się na ludzi na to co wartościowe się zwracao uwagę, moralność, idea przyświecała, dom, rozina, wspólne posiłki, rozmowy, a dziś!!! Gonicie za pieniędzmi szybkie życie ani uczucia ani wstydu jak roboty zaprogramowane na czas.

 

Lilka (siostra) - Pijesz do mnie i Marka ? A nie wiesz że ja żałuję i bardzo bym chciała żeby już wrócił. Myślisz że mi nie brakuje w codzienności jego obecności on tam przez moję zachcianki. To fakt że chciałam mieć lepsze meble wyposażenie, elewację itp ale uwierz że chcę żeby wrócił żeby po prostu był. Czekam na to by minął rok spłaty kreduty i żebym nie miała nigdy więcej nowego wystroju, aranżacji mieszkania a nie puszczę go ma być ze mną z dziecmi.

 

Mama - Córciu ja wiem że ci ciężko ja nie o tym ja ogólnie przecierz każdy chcę ładnie mieszkać, dom to taka oaza spokoju, bastion ładu, jak się cuzjesz dobrze w domu to chce się realizować plany funkcjonować.

 

Lilka (siostra) - Brakuje mi wsparcia, takie łącza ateraktywne to o kant rozbić, jak lizanie przez szybę loda mówimy że tęsknimy a po rozmowie wyć się chce przyjdzie słoneczny dzień siedzę w domu pod wieczór muzyka gdzieś z dala dochodzi ptaszki świergolą dzieci biegają po posesji a ja ni wdowa ni po rozwodzie aaaah... Kwiatkio podlewam, wyjdę gdzieś nad rzekę wracam pod prysznic jak się ściemni to kładę się i tak leżąc przeżucam kanały. Ni w ząb nie wiem co szukam patrzę na ściany, komody, pawlacz, płytki, terakotę i myślę po co mi to było jak przyjaciela nie mam. Siedzę, chodzę, znowu się kładę, jem tylko te słodyczę, dzwonić nigdzie nie chce bo koleżanki mają coś zaplanowane atak bym mogła żyć z Markiem po swojemu dzieci już przecierz odchowane z pieluch, gdzieś iść, posiedzieć, nie musisz się martwić kaszką, owsianką itp. I przewracam się z boku na bok no super sobota mija że tylko zazdrościć... Doba idę do domu bo to już póżna a tam jeszcze nie wiadomo co te moje pieszczochy uczyniły może nie ma już do czego wracać.

 

Roma - My też będziemy się zabierać bo jeszcze do lasu chcemy się przytulić tak przed zachodem słońca, poczuć poszycie, iglaki, wodorosty, mech.

 

ROZDZIAŁ TRZECI

 

Roma - I co załamany moją ukochaną rodzinką ?

 

Kuba - A czy niby mieli mnie podłamać tym że są jak wszycy w tym kraju narażeni na egzystęcję że trzeba się u nas starać by emocjonalnie i mentalnie sprostać życiu, w codzienności... Wiesz że taka dziewczyna z arabi saudyjskiej "Sarah" przyleciała do Polski i była zszokowana tym co zobaczyła. Znała nas tylko z zaangażowania zagranicznego w pracy i była przekonana że tu jest skromnie, biednię, bo tak strasznie męczymy się by wysłać pieniądzę do Polski najbliźszym. A na miejscu w Polscę okazało się że mamy piękne domy, urządzone ogrody, skalnialki, sklepy z pięknymi witrynami, obsługę, ubieramy się jak większość ludzi tylko że my tak jak do święta a tu w Polscę każdego dnia. Ale jedna rzecz ją zaskoczyła była żdziwiona wiesz jaka ?

 

Roma - Brak tolerancji dla innych raz ?

 

Kuba - Nie, z tym nie było problemu. Nasz pesymizm na każdym kroku, pomiłym wręcz serdecznym powitaniu, gościnności dochodziła do głosu chwila dołowania, pikowania. Zaczynamy się martwić na zapas być zdala od tego co piękne, marzyć, latać, być na każde szczęście gotowym.

 

Roma - Przestań człowieku, jakaś pipa przyleci i będzie opowiadać że ona umie się cieszyć z tego że świat się kręci trawa jest zielona a drzewa dają owoce. Sama jak wylecę na Majorkę to będę taka, atu gdzie żyjesz wiesz że to jest inne i trzeba realnie stac na nogach a nie fruwać. Dostałam dom po ciotce, bezdzietnej, ale trzeba było zainwestować siostrze zostawiłam dom rodzinny, więc rodzice mi dali za to część pieniędzy na remont. Miałam swoje zaskurniaki ale to kropla w morzu a chciałam przecierz jakoś mieszkać więc 15 kawałków dobrałam na 5 lat 3% budowlanej pożyczki. Jeszcze 4 lata spłacania po 4 stówy co miesiąc a do tego za zimę drzewo i taki mam problem. Biorę sobotę w bibliotece, dobrze że pod oświatę i kulture podlegamy to wczasy podgruszą, 13-stki i zawsze coś uszczknę. Szału nie matrzeba by z kimś żyć to by było łatwiej utrzymać mi dom. Nie myśl że szukam kogoś żeby poczuć finansową ulgę ale skoro już mówimy o przyziemnych sprawach to chcę być szczera może do bólu ale jednak.

 

Kuba - Każdy wie że samym uczuciem nie zajedziesz daleko, żeby jak było pięknie, całuśnie to trzeba do tego spokojnego snu a ja wiem że rachunki mogą podłamać.

 

Roma - I pojawiasz się ty myślę o tym wszystkim i nie wiem jak to będzie ty się denerwujesz na noje słowa o przyszłości o to co będzie z nami czy będziemy "my" czy mam sama opał kupować. Rozmyślam marzę, napawam wizjami o dobrym a ty mnie osłabiasz - bez urazy - ale jak mi mówisz bajeczkę o nauce latania jakiegoś konia co król mu dał rok czasu a on myśli że może się uda i stanie się cud to się zastanawiam czy to z tobą powinnam się wiązać. Bo to się ma nijak do tego co od jutra powinniśmy budować, co powinno się dziać a nie czekać na cud.

 

Kuba - Roma to dla mnie też jest trudne jak skok, salto do tyłu, nie umiem usiąść jak dobrydża i najwyżej parę złotych stracę nie chcę żebyś widziała czy też myślała że się wystraszyłem tylko ostrożnie posuwam się w swych wypowiedziać ale zaznaczam posuwam. Nie chcę abyś nie była pewna, ale nie umiem dziś to ostatecznie powiedzieć że tak będę z tobą. Napewno na dziś widzę się obok ciebię, ale gdzie, czy tu to wkestia jeszcze rozmów, realiów pracy, lokalowych itp.

 

Roma - I jak trzeba było mi mówić a nie filozofię z filmów za bardzo chcesz upięknić a tu trzeba szarym życiem, prostym słowami... Ja wiem że mam czasem ADHD i świruję ale nie bój się ja umiem odstresować to i przeanalizować.

 

Kuba - To idziemy głębiej tak razem i krok po kroku ?

 

Roma - Oczywiście i daj rękę bo w lesie mi się zgubisz.

 

Kuba - A może znajdziemy konary i jak ci co z tymi kijkami chodzą dla pięknej figury, my też może pospacerujemy dla super ciałka.

 

Roma - No moja pupcia to by mogła się zmniejszyć tak o kilka centymetrów, żeby nie uwierała mnie psychicznie.

 

Kuba - Przestań!!! Nie masz złych wymiarów, kobiety rodzą dzieci to muszą mieć okrąglejsze kształty widzisz jak Lopez swoje cztery litery prezentuje w TV.

 

Roma - Daj spokój ona to chyba nie ma kompleksów przecież ma swoje gabaryty a obciśnięta zawsze chodzi że hej.

 

Kuba - Bo ani ty ani ona nie macie powodów do obawy przy jakiej kolwiek obiekcji. Ona w teledysku przez kilka minut w getrach, bikini, i wciąż dupa na ekranie a twarz pokazuję po to by chyba dopasować do reszty ciała "taka jest dla niej ważna".

 

Roma - To faceci takie gabaryty uważają za ciekawe estetyczne i wizualnie się to mieści w kanonie cielesnych uniesień.

 

Kuba - Jak kogoś się kocha, lubi z nim rozmawiać, przebywać to chce się z nim dzielić radzić no słowem być z nim to wszystko się podoba a jak tylko ciało cię kręci to raczej chwilowe wątpię że bez porozumienia na gruncie intelektualnym, emocjonalnym, bez wrażeń, uczucia takiej swoistej empatii można coś trwałego zbudować bo tak to czuję.

 

Roma - Właśnie ja się o to pytam bo ja wiem co cię cielesne kręci tylko jak zachować duchowe taką więż co jest na początku znajomości a póżniej przecież wiadomo że słabnie, powszednieje i co zostaje. Wiele tolerancji trzeba mieć w sobie kompromisu tak myślę.

 

Kuba - Słuchaj sprawa jest prosta. Przychodzimy do domu i przejdziesz się w samytch majteczkach tak parę metrów kwadratowych a ja ci powiem czy to mnie kręci i jak bardzo ładnie wyglądasz jak jakaś "femme fatale, wamp,diva".

 

Roma - I co do tego dla pana ? Kawa i krakersy!!! A może jeszcze telefonem przejedziesz koło mego łona bo jak mówiłeś że tam taka energia przepływa to może od razu naładujesz na cały tydzień. Czy ty się czasem nie zapominasz ? Jak wieczór się zbliża to w głowie widzę wir, styki ci się chyba przegrzewają.

 

Kuba - Myślałem że ci zalerzy na mojej opini że chcesz być pewna jak ja to widzę.

 

Roma - Naprawdę czasem się dziwię że z tak normalnej rozmowy potrafisz uczynic taką żenadę. Nie umiesz się wczuć w mój problem ? To naprawdę tak trudno zrozumieć ?

 

Kuba - Ale co takiego powiedziałem przecierz nic by się nie stało ja mógłbym wyjść po prysznicu i w ten sposób ze swym tygryskiem stanąć obok ciebie.

 

Roma - Co !!? O czym ty do mnie mówisz ?

 

Kuba - No mam spodenki na których mam wizerunek tygryska na prawym biodrze, ty też pewnie masz jakiś natłoczony motyw, zwierzątko, czy coś.

 

Roma - Coś tam może i by się znalazło, ale wiekszość jest bez tego typu upiększeń.

 

Kuba - A co masz nadrykowane co by mi się spodobało ?

 

Roma - Wiesz co ? Są takie butiki z manekinami śmiało można się przygładac, dotykać, podziwiać, a jak coś ci przypadnie do gustu to nawet można sobie wybrać i kupić bo mają na tyle że zaczeli sprzedawać. Do wyboru, do koloru a jakie upiększenia można czasem trafić.

 

Kuba - No nieee! Nie miej mnie za jakiegoś napaleńca co chce sobie poużywać na bieliżnię, aż tak źle ze mną nie jest.

 

Roma - No nie wiem, nie wiem, bo jesteśmy w lesie i zamiast wdychać tlen, dotlenić się, przefiltrować płuca, to ty jak słyszę poczułeś się nie przymierzając jak w wielkim lesie, zagubiony, straciłeś orientacie i percepcję myślenia.

 

Kuba - Przesadzasz ja tylko tak z ciekawości spytałem.

 

Roma - To ja ci odpowiadam aby zakończyć temat. Nie mam na bieliżnie gwiazdek, słoneczek, misiaczków...

 

Kuba - ...Kurczaczków, wiesz takich małych cipeczek.

 

Roma - No nie ja wysiadam przy tobię, ale ci powiem że również cipeczki nie opinają mi bioder czy też nie skaczą po pośladkach ale ciesze się że twój tygrysek trzyma się twojego... Mhmmm biodra. I koniec kropka nie chcę już słyszeć więcej o tym.

 

Kuba - O jej! Roma ma dość raz dwa trzy strzela focha. A wiesz że lubię te twoje zmienne nastroję przyzwyczajiłem się do tego nawet to takie rajcujące.

 

Roma - Bo przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka i w tym nie ma nic dziwnego że stajemy się tymi ludźmi z którymi przebywami są nam bliżsi przez sam fakt że spędzamy z nimi cały nasz czas.

 

Kuba - Największym szczęściem człowieka jest poznać swojego bliźniaka genetycznego, bratnią duszę co wciąż tak jak on/ona myśli, czuję, co chce, jest odbiciem lustrzanym.

 

Roma - To najgorsze co może być dla partnerstwa, jako kolega to fajne ale dla milości katastrofa.

 

***********************************

Dobrze mi tu

 

Każdy człowiek potrzebuje mieć chwilę dla siebie, taką, dzięki której nabierze dystansu do życia, a sam znajdzie radość ze swojego jestestwa.

 

Zawsze lubiłem czytać, rozmawiać o tym, co w człowieku jest płoche, ulotne, co stanowi o jego charakterze, o jego zasadach w postępowaniu z innymi.

 

Nie trzeba mieć fakultetu z psychologii, by odczytać zamiary, intencje, osoby z która mamy do czynienia, wystarczy wsłuchiwać się w treści przekazów, poruszane tematy.

 

Dzięki temu możemy poznać tych, którzy mają podobne zainteresowania, chcą podobnie spędzać czas, wymieniać się poglądami , spostrzeżeniami.

 

Różne są sposoby na siebie, na urozmaicenie sobie dnia, zajmowania się czymś, co będzie odskocznią, hobby, a może nawet pasją.

 

Przez lata swego bytu, na tym padole łez, spotykamy na swej drodze życia wiele osób, jedne zostają inne odchodzą, przywiązujemy się do siebie z przyzwyczajenia, a czasem zaangażujemy emocjonalnie.

 

Jednak miałem ciągle niedosyt, czułem, że można więcej, można bardziej się zagłębić w egzystencjalizm, poprzez wyciąganie na światło dzienne, swych pragnień, fantazji.

 

I tak pewnego dnia, pokazano mi stronę na której jestem zalogowany, na której za chwile to umieszczę, by zaznaczyć swoje istnienie.

 

Polubiłem tę formę spędzania czasu, sprawia mi ona wiele radości, daje poczucie czegoś wyjątkowego, takiej odrębności w życiu, jest czymś ważnym.

 

Nie umiem ująć tego słowami, nie mam zbyt bogatego zasobu słów, nie jestem urodzonym wodzirejem słowa,- o ile tak można powiedzieć, ale mam jak każdy wnętrze, które się ubogaca, dzięki takim momentom.

 

Cieszę się, że jest duże zainteresowanie, że pojawiają się nowe osoby, choć dla mnie to wciąż za mało, zbyt mało jak na możliwości, jakie daje taka forma wypowiedzi.

 

Jestem za tym, by wymieniać się odczuciami, nie bacząc na to, że różnimy się upodobaniami, że dostrzegamy inne aspekty, inne zdania.

 

Nie ważne, że zwracamy uwagę na inne fragmenty, inaczej zapatrujemy się na to co czytamy, czekamy na inne słowa, myśli.

 

Ważne jest dla mnie to, że w tych myślach, wystukana jest nadzieja na zrozumienie, na bycie ważnym przez te kilka chwil, gdy ktoś wyda swój werdykt, że czytał, że chciał, że to rozumie.

 

Ważne, że w danym przekazie jest zawarta cząstka człowieka, który gdzieś tam w swoim zakątku świata, żyje i daje znać.

 

Ilu ludzi, tyle upodobań, każdy komentarz uzmysławia mi, że trudno znaleźć kogoś, kto pokryje gust powiernika, kto będzie jego odbiciem pod względem myśli.

 

I to jest w tym najpiękniejsze, że każdy z nas może pokazać palcem – „O tu jest dla mnie sedno sprawy, a tu jest za mało słów, odczuć, to mnie bolało, a tu byłam kontenta.”

 

Bo przecież gdyby wszystkim to samo przychodziło do głowy, te same wiersze, komentarze, myśli, czy to z czasem nie zaczęłoby być nudne?

 

Dzięki temu mogę czytać zdania z której jest wiele polemiki, argumentów, pragmatycznych teorii i przykładów z życia.

 

.

 

Wiersze, a także ich analiza, to wymaga osobnej wzmianki, bo jest w tym coś głębszego niż frywolna myśl, choć i ta się zdarza.

 

Sadzę, że nie przesadzę, jeśli powiem, że wybierając z poszczególnych pozycji frazy, można z nich złożyć wiele aforyzmów, sentencji, a wręcz takie życiowe drogowskazy, ku poprawie swego jestestwa.

 

Mogą być takimi stygmatami, przypominającymi nam, że mimo dnia z tym co obowiązkowe, rutynowymi czynnościami, można, a nawet powinno się chcieć czegoś więcej niż tylko pustych słów, malkontenctwa, przemykania obok życia.

 

Tak dobrze poskładane w całość, mogą być zeszytem i to w twardej oprawie.

 

Zdaje sobie sprawę, że na plus działa tu fakt, że mamy możliwość poznania genezy danego utworu od danej osoby , kontakt, a przy zakupie książki, tomiku, tylko własne myśli.

 

W moim wypadku to dużo, bo często posiłkuję się komentarzem, by przynajmniej dociec myśli, zamysłu, by dokładnie interpretować każde zdanie, a nie szukać miedzy słowami klucza.

 

I na koniec taka refleksja, że życie czasem wymaga rezygnacji z danych przyjemności, jest przecież wiele ważniejszych spraw, ale sądzę, że gdy tylko będzie mógł to tu wróci, bo zostawił, zastawia cząstkę siebie, a tego się nie zapomina

 

************************************

Kareta

 

Każde miasto ma swoje ciekawostki, swoich ludzi, którzy tworzyli dzieje, wpisali się w annały rękopisu danego zakątka.

 

Wszyscy to znają i nie przywiązują już uwagi, do danych faktów, do wszelakich prawd tego miasta, do jego historii.

 

Ja sam idąc deptakiem, nie szukam wzrokiem postumentu Szwejka, który jak luzak, tak jak go każdy zapamiętał, przysiadł na ławeczce i odpoczywa z nieschodzącym z twarzy uśmiechem.

 

Nie wiem kto zapoczątkował rytuał pocierania mu nosa na szczęście, ale dziś jest on już zloty, gdyż odlew z brązu w tym miejscu stracił na swej wartości.

 

Wojaczek tu stacjonował przez pewien okres i oprócz zaułka ma i swe miejsce na środku deptaka, skąd spogląda na ramerówkę.

 

Idąc w kierunku rynku jest najstarszy sklep, który zawsze mi się kojarzy ze sklepem pana Mincla, Stacha Wokulskiego.

 

Podobna witryna sklepowa, opatrzona archiwalnymi zdjęciami jak dalece zmieniał się rynek, jego wystrój, stroje ludzi, uwiecznionych dzięki zapobiegliwości właściciela i jego potomków.

 

Sam rynek to właściwie jak wszędzie, jakaś fontanna, klomb, markizy, no cos muszą zrobić za dotacje, to i drzewka, jakiś skwer, odnowa, renowacja.

 

Przechodząc uliczką , takim przesmykiem wchodzimy na Plac św. Michała, co na mnie też nie robi wrażenia, nawet podświetlanie bruku.

 

Ale gdy tam jestem, to często się uśmiecham, na myśl o pewnym ślubie.

 

Mianowicie, jeden z dziedziców królewskich, aby mieć pełniejszą krew, zdecydował się poślubić jakąś matronę z Węgier.

 

Dziś nazwać to można transferem politycznym, bo zyskiwaliśmy przychylność Austrio-Węgier, a, że chłopina musiał się męczyć z kimś kto tylko Dunaj widział, taka karma.

 

Dziś ludzie nie takie mezalianse popełniają, nie tak potrafią zakochać się bez pamięci dla lepszego papieru dla fiskusa.

 

No i te ptaszątka akurat u nas wybrały sobie zameczek na balangę, tuż po zaślubinach w kościele, który dzieli od zamku jakieś 450 metrów.

 

Niby nic szczególnego, gdzieś trzeba było wybrać by jedna i druga strona miała bliżej, by ci z Węgier nie turlali się karetą przez dwa weekendy.

 

Nawet nie chcę pisać o tym co musieli przeżyć, jaka to eskapada, tłuc się tak po wertepach, w upale, w pełnej galanterii, no bo etykieta, a klimy brak.

 

I jadą tak, jakaś karczma, gospoda, opłucze się taka panna młoda, trochę soli trzeźwiących, przekimać i wio-dosłownie i w przenośni.

 

Jak tu dojechała to pewnie ze zmęczenia na czworakach się witała, byle szybko do komnaty, z jedną myślą, że do domu to na raz na rok pojedzie i to na wrotkach, byle nie w tym pudle.

 

Jeśli ich nie wymyślono jeszcze to ona z tego rozgoryczenia je wyśniła, oj namęczyło się dziewczę.

 

Ale nadszedł dzień ślubu, wszystko dopracowane, pospólstwo zgonione by wiwatować, może i jak za Gierka wszelkie cuda wyprawiano włącznie z malowaniem trawy, byle wypadło jak na ceremonię świty przystało.

 

Wsiadają do tej karety, stangret powozi pewnie, dostojnie kroczą konie, dojeżdżają do połowy dystansu i sru pół kola w błotnistej mazi.

 

Para młoda skonfundowana , służba się miota, dworzanie rozkładają ręce, a kareta co chwilę głębiej siada.

 

Próbują jakieś silnie robić, biedotę naciągają by dźwigała, a goście z Węgier w szoku.

 

W końcu lektykę przynieśli, ponieśli babinę, a on pewnie jak wnerwiony, w tych trzewiczkach te parę kroków zrobił.

 

Oczywiście nie wiem jak to było, ale wyobrażam sobie , że po tej przymusowej aranżacji tanecznej, to tylko siedział i pił miód czy wino, a noc poślubna to mu nie była w głowie.

 

Tyle obciachu sobie narobił, a chłopy dziękowały ,że muszą pokłony składać, to pozwoliło na śmiech, który okrasili docinkami w karczmie.

 

I na koniec puenta.

 

Wojaczek zwany półgłupkiem, ćwierćinteligentem, taka ciapa, safanduła, gawędziarz, co kufelek i w drogę, doczekał się splendoru na ławeczce.

 

A o tym księciuniu nawet nikt nie wspomina, no chyba, że o tym, któremu w limuzynie zawieszenie się obniżyło.

 

Bo kto się wywyższa będzie poniżony.

 

Szkoda tylko tej dziewuchy, bo jak każda chciała mieć piękny ślub, a tu kicha.

 

Muszę kiedyś w bibliotece poszperać, jak jej poszło w naszym kraju, czy następne lata miała lepsze, no w sumie gorzej być nie mogło.

 

****************************************

Finlandia

 

Witaj Justynko!

 

Postanowiłem, że do Ciebie napiszę, bo nie umiem Ci tego powiedzieć bezpośrednio, stojąc tuż obok, będąc świadom tego ogromu wrażeń, dni, wspólnych dni.

 

Jak zapewne się domyśliłaś, chcę zakończyć tą agonię, tą nierówną walkę.

 

To co robimy jest zaprzeczeniem miłości, stwarzamy pozory, jesteśmy jednakowo znudzeni, zniesmaczeni, jak zwał, tak zwał.

 

Poznaliśmy się w tragicznym dla Ciebie momencie, jak powiedziałaś po czasie, była to zapaść coś, czego nie życzysz najgorszemu wrogowi.

 

Spotkaliśmy się tak przypadkiem, coś mnie tknęło, by zapytać o internistę, akurat Ciebie.

 

Odpowiedziałaś tak grzecznie, tak miło, pokazałaś gdzie ostatnio wchodził, a ja nie mogłem nacieszyć się Twym widokiem.

 

Tak zjawiłem się w Twoim życiu, naszym krótkim czasie.

 

Pozwoliłaś mi usiąść obok i w oczekiwaniu na przyjęcie, zaczęliśmy wymianę zdań na tematy bieżące, następnie osobiste porównania.

 

Mógłbym tu nadmieniać o tym w chronologicznym szeregu, bardzo uporządkowanym, bo to było dla mnie czymś tak znaczącym, że wszystko zapamiętałem.

 

Kolejne tygodnie to moje najlepsze chwile, czułem potrzebę przekazywania Ci otuchy, doprowadzenia Twego bytu do funkcjonalności.

 

Niekończące się opowieści, o tym jak byliśmy dziećmi, co nam się przytrafiało, co sprawiało radość, czym się zajmowaliśmy.

 

Te wszystkie nadzieje, plany, szybki sen, bo rano znowu czeka życie, nasz zwariowany dzień, w którym posiłki przeszkadzały w kontynuacji procesów, jakie w naszej głowie zachodziły.

 

Widziałem w Tobie taką dziewczynkę, zagubioną, bardzo niewinną, co tylko chce trochę zrozumienia, dystansu od problemów, a nade wszystko powiernika,

 

Wyobrażałem sobie nas, jak razem mieszkamy, prowadzimy dom, dzielimy obowiązkami, cieszymy z powrotu z pracy.

 

Byłem tak naiwny, że będziemy swoimi pierwszymi kochankami, że zrobimy to po ślubie, pełni obaw o to by sprostać oczekiwaniu, ja Twojemu, a Ty…

 

Te nasze zachwyty na temat naszych podobnych przemyśleń, te Twoje słowa, o mym świeżym podejściu do życia tak innym , tak bardzo romantycznym.

 

Wysyłałem Ci esemesy z pytaniami, o tym co jest w Tobie takiego, że ja chce z Tobą się dzielić nawet intymnymi myślami, że leżąc chciałbym się chociaż przytulić, powdychać Twe balsamy, poczuć kobiece sfery erogenne.

 

I tak mijały miesiące, ku naszej uciesze, mogłaś już obejść się bez antydepresantów, stałaś się bardziej buńczuczna, bardziej i odważniej wypowiadałaś opinie, na wiele spraw.

 

Zauważyłem, że to co Cię kręci, to jednak wir życia towarzyskiego, jak sama ostatnio przyznałaś na imieninach Beaty.

 

Tam zresztą przeszłaś samą siebie mówiąc, że picie Finlandii i parę bachów skręta to prawie taka jazda jak orgazm przez sen.

 

Twoje zmienne nastroje , wzdychania, przewracanie oczyma, wypominanie mi, że jem za głośno, a to że trochę obrastamy rutyną.

 

Przypominanie mi, że powinienem mniej się przejmować, że mało we mnie werwy, jestem zbyt pasywnie nastawiony do życia, no nie jestem takim jakiego Ty byś chciała.

 

To wszystko było dla mnie inne, nie taką Justynę poznałem, nie takiej chciałem, nie takiej zmiany oczekiwałem po leczeniu.

 

Czy taka przemiana była możliwa, czy tamta była wynikiem doła?

 

Nie umiem na to odpowiedzieć i nie chcę już tego wiedzieć, to w tym momencie mało istotne, zważywszy na fakt, że nie ma w nas nic co da się połączyć.

 

To wszystko się skończyło, a jak zwykle czarę goryczy przelewa jakiś niuans, drobiazg, przypadek, tak i teraz to nastąpiło.

 

Ot, zwykła rozmowa i tak dla sprawdzenia czy mnie słuchasz wstawka – „Wisła jest lepsza od Legii”, takie zdanie nijak się mające do tematu.

 

I brak Twojej reakcji.

 

Ty po prostu byłaś gdzieś, ale gdzieś daleko, na pewno nie przy mnie.

 

Zrozumiałem, że ja to jestem z innej bajki, że nie ma nas, bo właściwie nigdy nie było, to było moje pragnienie, wymysł i trzeba je dziś pożegnać.

 

Na zakończenie, chcę Ci życzyć szczęścia w życiu, byś spotkała kogoś kto nie będzie statyczny, kto jak i Ty będzie lubił gwar, szaleństwo, plener, wyskoki.

 

Kto w tańcu będzie Ci nadgryzał płatek ucha, szeptając co chciałby w tym momencie zrobić, kto nie będzie opowiadał o przyziemności, a roztaczał wizje.

 

Kto wciąż będzie Cię zaskakiwał, uruchamiał, nakręcał.

 

Nigdy już oficjalnie się nie spotkamy, ale to nie metropolia, więc jeśli gdzieś , kiedyś, zeszły by się nasze drogi, to proszę byś tylko odpowiedziała na moje skinięcie głowy.

 

Nie chcę robić scen, udawać, że interesuje nas co u drugiego, sloganowych treści, obłudnych zdań typu – „Myślałam o tobie, musimy powspominać, to zdzwonimy się”

 

Dziękuję za te kilka miesięcy, czułem się potrzebny, kimś ważnym, nawet kochanym, choć pewnie to Cię dziś bawi.

 

Trzymaj się Justynko.

Żegnaj.

 

****************************

POSTANOWIENIE

Każdy ma swoje plany, priorytety, coś co go pcha do celu, co budzi go do życia , sprawia, że chce się męczyć, bo wie, że kiedyś dojdzie do tego, swego marzenia.

 

I niby wszystko jest proste, wystarczy się starać, odliczać dni, pieniądze, bo nie oszukujmy się, większość tych rzeczy, związana jest z gotówką.

 

I żeby przejść do meritum sprawy, ustalmy, że już to osiągnęliśmy, jest przyklepane , nasze, no tylko usiąść i z rozanieloną gębą podziwiać.

 

Nie ważne co to ma być, co jest, było, będzie, po prostu jest.

 

I teraz jak każdy to ma przed oczyma, niech z ręką na sercu powie, ile się tym umiał autentycznie cieszyć. Jak długo jego wymarzony cel, był w stanie zagwarantować mu poczucie szczęścia.

 

Mój kolega, kupił na raty auto, które miało być dopalaczem, miało być motywatorem, miało zadać kłam, że nie ma czegoś wartościowego, dającego pełnię szczęścia.

 

Ale już po kilku miesiącach, spowszedniało, a kredyt został.

 

Ja również znam ten ból, znam to uczucie, że przestajesz czuć entuzjazm, podnietę, a zostaje wspomnienie, jak bardzo to miało mi pomóc w życiu, jak radować, a stało się kolejnym zakupem, co odłożymy jako zachciankę.

 

Nie neguję tego, że cześć przedmiotów, rzeczy, jest kupowana bo powinna być, jest praktyczna i dzięki temu jest lżej, szybciej, wygodniej.

 

Ale łapię się na tym, że to co mam jest kupowane na zasadzie – „A czemu ja mam tego nie posiadać? Czemu ja mam być gorszy?

 

I tak gromadzimy, skupujemy, płacimy czasem dodatkowe opłaty, by już następny mieć zloty środek na szczęście, byle tylko uzbierać na to.

 

Czasem zazdroszczę mojemu dziadkowi i babci, bo nie mieli takich problemów, a i marzeń z nowinkami technicznymi.

 

Żyli sobie wolniej, mieli czas na wszystko, a dziś, tak się nakręcamy, że zapominamy o znajomych, dawnych kumplach.

 

Biegamy, śpieszymy się, w locie pozdrawiamy, rzucając sloganowe – „zdzwonimy się”

 

Do czego to mnie doprowadziło? Do czego to jeszcze doprowadzi?

 

Obiecuje sobie, że z Iwoną pobiegam, z Grześkiem wyjdę na łyżwy, no ciężko mi nawet mówić, jak się zaniedbałem towarzysko.

 

Dochodzi do mnie czasem refleksja, że jak siedzę chwilę bezczynnie, to tracę, że to coś złego.

 

Mam zdrowie, mam młodość, witalność, a tracę energię na to co chwilowe, płoche.

 

I może dlatego z takim sentymentem, patrzę na dziecięce lata, gdy podwórko się z sobotę pozamiatało, jakaś ława, przykryta ceratą, ciasto z rabarbarem, kanapeczki, bimber i posiedzenie do nocnych godzin.

 

Kto chciał to do nas przychodził, nikt się nie chował za drzewkami, bo każdy był swój.

 

A dziś panuje dzicz, każdy przestraszony, gdzieś na tyłach cichaczem, by nikt nie zobaczył, by się nie zainteresował, nie chciał przyjść.

 

Straszne czasy nastały, że jeden przez drugiego, po innych, byle ja, byle lepiej.

 

A czym więcej mamy, tym bardziej ku ironii, czujemy brak, ale nie czegoś, ale ludzi.

 

Dlatego od jutra imprezuję, biegam z Iwoną, no wszystko zmieniam, bo chcę być wolny, od stresu, tego co muszę, by kiedyś powiedzieć – „Oj wnusiu, za moich czasów to ludzie żyli inaczej, dziś to tylko mamona się liczy”.

 

*******************************************

Spontanicznie

 

Powiem Ci, że dobrze by było , jakby człowiek całe życie był uodporniony na zewnętrzność, na swoje kompleksy, tak jak w dzieciństwie.

 

Nie wiem jak to jest możliwe, ale gdy jesteśmy młodzi, to wszystko wydaje się proste.

 

Nie przejmujemy się tym co jutro, co może się stać, to dla nas nie ważne, bo wierzymy w siebie, w witalność, entuzjazm, w to co umiemy.

 

Dorastamy ze świadomością, że to czego się dotkniemy, jesteśmy w stanie zamienić na profity, a nasz dzień jest niekończącym pasmem wrażeń.

 

Ale przychodzi czas, gdy rozumiemy, że to nie jest takie proste, bo dochodzi do głosu nasz stosunek do powierzchowności, wyglądu.

 

Jeśli jako dziewczynka w wieku dwóch lat, zostałaś oparzona, to i tak tego nie pamiętasz, a że dziecko nie obnosi się ze wstydem, doglądaniem podczas kąpieli każdej części ciała, przyglądaniem czy aby jest mankament, to żyjesz swobodnie.

 

Ciało młodej osoby jest po prostu akceptowane, bez zbędnej uwagi, troski, jakieś siniaki zadrapania, to norma, więc i blizna uchodzi.

 

Jak biegasz w kusych strojach, to nic cię nie rusza, a blizna ciągnąca się wzdłuż, od barku po mostek, to kawałek przebarwionego ciała z pomarszczonym naskórkiem.

 

Dopiero świadomość dojrzewania, własnej seksualności, a co za tym idzie kobiecości, wprowadza pewne komplikacje. Dostrzegamy w swym ciele każda zmianę, wszelaki aspekt związany z przemianami hormonalnymi, nie może ujść uwadze.

 

Ciało staje się wręcz jak świątynia, dopytujemy koleżanki, porównujemy, a czasem z rezerwą akceptujemy.

 

Pewien wiek zobowiązuje, by wyglądać atrakcyjnie pod względem wizualnym, to daje szansę by zaistnieć w grupie, zdobyć pozycję.

 

Dotarło to i do mnie, tak nagle, tak na już, że nie było czasu na weryfikację, na alternatywę, a tylko przyjęcie do wiadomości. Zrozumiałam, że ja to nie jestem taka jak inne i muszę się bronić, przed spojrzeniami innych, czyli tych którzy o tym nie wiedzą.

 

Lato to okres w którym chcemy pokazywać się ze swymi walorami, kusić, dawać wyobrażni nadzieję na podnietę, na to, że oni wabieni instynktem, poruszą piekło, byle być…w niebie.

 

Nie muszę mówić że ja przez kilka lat, gdzieś tak od 14-ego roku życia, przeżywałam to bardzo intensywnie, byłam pozbawiona pewności swego ja.

 

Dopóki było to własne podwórko, sami znajomi, ci co znają cię od dziecka, to jest jak dawniej, ale dorastasz wchodzisz w większy krąg ludzi.

 

Nasza enklawa, kolebka, już jest za mała, świat wzywa, a ludzie są szczerzy do bólu i pytają jak tylko im się uda, coś dostrzec.

 

Bywało różnie, czasem łzy płynęły, miałam doły, ale trzeba żyć i tak jest do dziś.

 

Nie wiem jak moje życie będzie wyglądać, za następnych kilka lat, jak to się ułoży o ile może się poskładać, tak bym zaczerpnęła powietrza. Na dziś jestem, daleka od spełnienia swego snu, czyli bycia z kimś kto mnie będzie przewiercał wzrokiem, był moim na dzień, no i noc.

 

Nie oszukuję się, że jakiś facet powie, że to nie jest ważne, że liczy się mój intelekt, zaradność, empatyczność, wszelkie ludzkie zachowanie względem innych, wobec niego.

 

Powiesz mi ,że przesadzam? O koleżanko, tak mnie nie pocieszysz, bo ciepłe dni powinny wystarczyć ci za całą paletę doznań wizualnych, mych odczuć i spojrzeń innych.

 

Mam zawsze dylemat, czy powinnam, czy ja mogę, odsłonić, to co nie jest idealne.

 

Jako kobieta, chcę być postrzegana jako atrakcyjna, jak laska, by mnie taksowano wzrokiem, rozbierano w myślach, delektowano aksamitem skóry, mym zapachem.

 

I co, widzisz ten ból? Mam to zawsze na uwadze, bo jestem mówiąc szczerze wypaczona w tym względzie.

 

Chcesz pewnie wiedzieć, czy latem to tylko przesiaduję w domu i zaklinam pogodę?

 

Nie , nie jest tak , że jestem na własne życzenie wyalienowana od ludzi. Żyję i radze sobie z tym, że nie jestem zauważana, a przynajmniej nie w ten sposób, co bym chciała.

 

A marzy mi się, by ktoś powiedział – „uuu no proszę, jaka cizia, chciało by się pobawić z niunią”

 

Oczywiście, wiązanka z mych ust by poleciała, że gość by odszedł krokiem defiladowym.

 

Ale wieczorem, przy malowaniu paznokci, na samą myśl o tym, śmiech by mi nie schodził z ust, a może i dopowiedziałabym sobie w mieszkaniu inną wersję –„No to zapraszam do tanga, mam być obsłużona, a nie tylko zalana formą z czubkiem, zrozumiał chłopczyk?’

 

I co robisz taką minę, że niby ty pruderyjna jesteś?

 

Przestań, bądź poważna i powiedz ile razy myślałaś o takich sytuacjach, może nawet jeszcze bardziej perwersyjnie niż ja.

 

Zresztą, nie ma i tak co się licytować, zostało mi chyba tylko tak zrobić jak Christian Anastasi, wiesz te kulki kupić, by cos w ogóle przeżyć.

 

Bo co wezmę na celownik gościa co mnie zainteresuje, no pikawę mi włączy, to on niczego nie łapie ,albo nie chce, a ja nie mam odwagi, nie czuję argumentów, by podejść.

 

Przychodzę do domu i myślę, że to wszystko nie ma sensu, szkoda zachodu.

 

Pozostaje mi włączyć miuzik z Pitbull-em na czele i patrzeć by tylko mebli nie poprzestawiać podczas wolnej aranżacji.

 

Choć gwoli prawdy, muszę powiedzieć, że był kiedyś ktoś, co znalazł się na imprezie jak i ja. Pokręcił się po sali i klapnął sobie przy mnie.

 

Nie miałam ochoty go wysłuchiwać, podejmować konwersacji, ale był w sumie miły, tak od słowa do słowa i nawet się zaczęła rozmowa formować, zaciekawił mnie.

 

Znasz to uczucie, że jak nie czekasz, nie myślisz o tym to właśnie się zdarza, staje się tak, bo tak miało być, tak spontanicznie.

 

Czasem latasz za gogusiem, robisz milion rzeczy by cię zauważył, by łaskawie spojrzał i nic, taka karma.

 

A tu miał być takim przerywnikiem, chwilowym towarzyszem na kanapie, a teraz chcesz by to trwało. Ale on przeprasza i wychodzi, a ja wracam do mieszkania, i żałuję.

 

Żałuję, że nie pokierowałam rozmowy na swoje walory kobiece, że byłam zbyt pasywna, nie pokazałam mu chęci, a najgorsze, że wszystko potoczyło się za szybko.

 

Analizujesz, chcesz dostać jeszcze szansę, bo wiesz jak się sprzedać, co powiedzieć….

 

Przepraszam cię moja droga, ale muszę parę spraw załatwić.

 

Dokończę ci po 22-iej, bo będzie ..hm, hm..

 

****************************************

Spontanicznie 2

 

…..I wiesz, że to co masz cenne w sobie, to powinnaś pokazać, by jutro z nim było możliwe. Los dał mi jednak szansę, bym zrobiła więcej , dużo więcej.

 

Dobra , dobra, już się nie denerwuj , nie będę przeciągać tylko powiem, że doszło do spotkania i następnych również, choć wolało nie być nawet pierwszego.

 

Spotykaliśmy się przez miesiąc, zaufałam mu, bo zdawał się być tego wartym, a może ja tego chciałam, w końcu po to się żyje, by mieć kogoś do kochania.

 

Mam zawsze problem z interpretacją uczuć, które w sobie noszę i czasem mylę zauroczenie z tym co głębsze, co zwie się uczuciami wyższymi.

 

Wiem jednak , że jak o kimś myślę przez większą część dnia, , to musi być ważnym, skoro tak absorbuje moje jestestwo.

 

Co zrobiłam? No oczywiście, otworzyłam się przed nim, pokazałam siebie, jako kogoś kto jest poukładany, a najważniejsze uwierzyłam w siebie.

 

I jak się już domyślasz, to właśnie był mój błąd, błąd przez wielkie B.

 

Bo przyszedł dzień, że bez skrupułów mu powiedziałam on tym , co się stało w okresie mego dzieciństwa.

 

Byliśmy u mnie, ot taki spokojny wieczór, trochę rozmowy, sentymentalnych wizji ni moja rewelacja.

 

Popatrzył na mnie, nie wiedząc czy to żart, czy jakiś test, ale na pewno nie chcąc by to była prawda, co wyczułam z jego zachowania.

 

Od tego momentu zegar, zaczął odliczać ostatnie minuty, nasze minuty.

 

Co on nie wyprawiał, by ukryć rozczarowanie, swoje negatywne myśli, swoje zagubienie, jakby znalazł się w wielkim lesie. Przeczesywał włosy, pocierał dłońmi po udzie, wzrokiem szukał wszystkiego, byle nie mojej twarzy.

 

Wszystko we mnie buzowało, miałam galopujące tętno, zmącone wyobrażenie o życiu, o sensie dawania siebie.

 

Pamiętam, że w pewnym momencie chciałam wstać, by ściągnąć bluzę i pokazać mu ten Giblartar, półwysep, na mapie mego ciała. Podejść tak blisko, by musiał spojrzeć i powiedzieć – „Co! Jestem wstrętna? To spierdalaj!!

 

Ale wytrzymałam, patrząc cały czas w oczy, będąc słodziutka do przesady, by mu solić jego znieczulicę. I dziś cieszę się, że tego nie zrobiłam, nie dałam mu satysfakcji, by wyszedł z twarzą, a uciekł jak tchórz.

 

Przemęczyłam, płacząc, izolując się przed światem, żeby wyjść silniejsza i żyć.

 

Nie będę tu opisywać , jaka to była trauma, co za ciemne dni odcięty prąd, bo nie chcę zanudzać , wiedząc ,że każdy coś w życiu przebolał, co powodowało utratę w sens życia.

 

Takie doświadczenia uczą dystansu do wszelkich znajomości, do marzeń.

 

I gdy trafimy na następnego czarodzieja słowa, to nie będziemy klękać z wrażenia, bo chłopczyna mówi, że kocha dzieci, głaska kotki, hoduje kwiaty, a by lepiej rosły to do nich mówi. Pielęgnuje znajomość i nie zapomina o datach rocznic.

 

Każda z nas zaczyna weryfikować , to co planowała, nie podejmuje decyzji na podstawie kilku chwil, ale czujnie czeka.

 

A ten właściwy już może zbliża się i jest o kilka…dni?

 

*********************************

Wstawaj szkoda dnia

 

Czasem dopada mnie chandra, mam wtedy strasznie dużo pytań, na które nikt nie może mi odpowiedzieć.

 

Bo przywołaj sobie w pamięci swojego najlepszego przyjaciela, kolegę, bądź koleżankę i już na twarzy masz uśmiech. Przypomina ci się to co zwariowane, szalone, co stanowiło sens, by rano się zwlec z wyra. By przychodzić do klasy, mieć zeszyty i czasem odrobione ćwiczenia.

 

Nikt nie miał zamiaru tam zdobywać doświadczenia, zażywać edukacji, na samą myśl robią mi się zajady, że ktoś nam coś przekaże, wiedzę?

 

To po prostu był obowiązek ale zawsze jak ktoś szuka ujścia energii, to znajdzie zapalnik.

 

Kacper , bo o nim chcę powiedzieć, był takim kimś, takim co umie zjednoczyć, zbliżyć i dać nadzieję , że będzie lżej, inaczej.

 

Od kiedy pamiętam, zawsze z jego gęby nie schodził uśmiech.

 

To było wręcz nienaturalne by tak jak na haju chodzić, jakby był taką –za przeproszeniem ciotą. Wiem ,że to wredne delikatnie mówiąc, ale on miał dystans do siebie, więc mnie zrozumie, jestem tego pewny.

 

Nasze relacje były na poziomie, który mnie wręcz zachwycał, stawał się dla mnie idealny.

 

To on organizował nam jakieś wyjazdy, upraszając rodziców, by nas puścili.

 

Umiał takie ciemnoty wcisnąć, że nie tylko mogliśmy, ale wręcz bez zbędnych słów nas puszczano.

 

Te wszystkie imprezy w starym opuszczonym domu, gdzie oprócz przycupanek, jeszcze zloty konstruktorów organizował, jakiś modeli sklejanych, żołnierzyków z 2 wojny światowej.

 

Mało mu było, to jeszcze zespół rokowy założył. O graniu, to nie było mowy, bo z nas były tłuki, co do re mi, mogło grać a nie solówki jak jemu się marzyło.

 

Takie wpitu mater, było granie, ale zapraszał dziewczyny, nawet prosił by piszczały, jak chcą

 

Nie znał słowa nuda, nie mówiąc o jakimś podłamaniu życiowym, bo on zawsze miał już plany na jutro.

 

Nie był jakimś Iglesiasem, w ogóle do Hulia to nie był podobny, bo miał wygląd pospolity, ot chłopczyna, jak większość, ale dziewuchy go uwielbiały.

 

Zagadał jak z nami, pocieszył jak widział, że któraś ambitna a tu tylko 4, tak niby zwyczajnie, a za nim patrzyły, a my cuda robiliśmy to nas z dzwoneczka traktowały.

 

I nagle przychodzi do szkoły z gadżetami, wiesz takimi grami, jakieś słuchawki, komiksy.

 

No to wszystko, co stanowiło o jego życiu, jego samym, co kochał, co go określało.

 

Staje z tym całym ekwipunkiem i mówi – „ Mnie to już nie będzie potrzebne”.

 

Uśmiecha się jak zwykle, a my pajace, rzuciliśmy się na to jak pies na polędwicę.

 

Radocha bo za friko, dostało nam się wszelakie dobro, które było wynikiem dobrego gustu i zamiłowania kolekcjonerskiego.

 

Nikt z nas nie mógł przypuszczać, że jeszcze tego styczniowego dnia, pod zmroku, położy się na torach. Ten zawsze uśmiechnięty, pełen werwy młodzieniec, odda się opatrzności na wieczny czas.

 

Dla nas to był szok, jakieś nieporozumienie, by na wysokości, dzisiejszego ronda, położyć się i czekać na śmierć.

 

Przecież to nie był jakiś smutas, introwertyk, jakaś pipa, sierota zrobiona miękkim… no to był gość z charyzmą, mój przyjaciel!!

 

Nikt nie mógł uwierzyć, bo to było nie do pojęcia.

 

Kacper!!! Czemu? Co się takiego stało?

 

Zabrałeś mi chęć do wstawania z łóżka. Nie chciało mi się czyścić zębów, sluchałem muzyki celtyckiej, chciałem krzyczeć, bo płakać nie umiem do dziś.

 

Wychodziłem z domu i szukałem odosobnienia, brałem sunię i tuliłem ją do siebie, jakbym sfiksował. Mówiłem do niej o tobie, o tym co było….

 

Kiedyś twoją mamę spotkałem w sklepie i patrzyłem i patrzyłem, coś chciałem wyczytać, zapytać, coś usłyszeć. Niczego nie umiałem się dopatrzeć i dalej nie wiem, co ona myśli, jak sobie radzi.

 

Może budzi się w nocy i patrzy czy śpisz w pokoju- takim u ciebie a nie wiecznym.

 

Zrobiłeś jej krzywdę, czy ty to rozumiesz egoisto?

 

Nie dałeś jej szansy na spoglądanie i dopatrywanie wnucząt, na pomoc w twoich sprawach.

 

Przez rok Ela trzymała zdjęcie, wasze zdjęcie na nagrobku, aż żal nam jej było, ale ty to masz gdzieś, bo wybrałeś sobie inną opcję.

 

Ela ma syna i chyba spoko gościa, ale kto wie, czy nie myśli o tobie, rozumiesz?

 

Stałem wczoraj nad twoim grobem i się śmiałem, aż babinka zmierzyła mnie wzrokiem.

 

Bo kupiłem znicz z napisem – WSTAWAJ SZKODA DNIA. Jakbyś tu mógł stanąć, tuż obok mnie, to pewnie byś mnie trzepnął w ramię i powiedział jak zwykle - „ Gościu rozjebałeś mi serducho”

 

Brakuje mi ciebie, dla tego mam tyle pretensji, bo nie wiem , czy to odwaga czy tchórzostwo?

 

Kiedyś będę i ja tam gdzie ty jesteś, więc sobie powspominamy.

 

Ale na dzień dobry, dostaniesz w ryja, tego możesz być pewny.

 

**************************

Proszę oddać

 

Pamiętam jak ją zobaczyłem pierwszy raz.

 

Klapeczki, czerwony lakier na paznokciach, bermudy, laptop na którym namiętnie wystukiwała treść, która jeszcze nie była dla mnie znana.

 

Siedziała na zielonej posadzce, a w głębi było widać drzwi na taras, panował półmrok, ale to stanowiło nastrój dla słów, które miały grzać jej wnętrze.

 

Nad nią napis tytułowy - „ NAPISZ DO MNIE” , co stanowiło zaproszenie do przeczytania.

 

Otworzyłem by tak z ciekawości zobaczyć, co za romansidło znowu wyszło.

 

Te powieści dla pensjonariuszek, po których człowiek musi ostrej muzyki posłuchać dla równowagi psychicznej.

 

Nie chcę nikogo obrażać, ale jak na stronicach widnieje opis, ze jej twarz była anielskim epitafium miłości, to książka mi wypada z ręki.

 

Jak czytam ,że dostała palpitacji serca , bo on ujął jej dłoń, a przez twarz przebiegł rumieniec,

 

albo jakiś cień, to styki mi się grzeją.

 

Ale to co przeczytałem, było balsamem na moje serducho, odpowiedzią na moje marzenia.

 

Same e-mail, zero narracji, sam tworzyłem wystrój ich pokoi, ich mimikę twarzy, dobieganie do komputera, nocne przesiadywanie przy lampce trunku.

 

Przez przypadek Emi posyła mu wiadomość, a Leo nerwus „kopie” ją słownie za przeszkadzanie mu w wolnych chwilach.

 

Od sprzeczki zaczyna się ich fascynacja, ciekawość, drugiej osoby.

 

Nie jest to jakiś tandetny flirt, z opisem wymiarów, jak by jej zapakował, jacy to oni szlachetni czy złajdaczeni.

 

No ni hu hu, takich wywodów, a rzeczowe podejście do tematów życia dnia.

 

Rozmowa o tym co boimy się ujawniać , by nie narazić się na kpiny, odkrywanie wnętrza, potrzeb duszy i ciała ale tak by nie zrazić, a jednak podnietę czuć. No ja przynajmniej

 

uruchomiłem wyobraźnię, plastycznie odtwarzałem te erogenne części ciała.

 

Dla mnie to najpiękniejsza książka.

 

Gra słów, zmysłów więcej chęci niż bycia razem.

 

Wirtualnie to można cuda opowiadać, być gejszą, mentorem, bo sami tworzymy obraz z naszych pięknych cech. A to co be, to niech raczej nie wie, bo ja to idealna|y jestem.

 

Moja koleżanka to z ubolewaniem patrzyła jak te strony ubywały, a ja bym chciał zapomnieć treść by wieczorem napawać się od nowa.

 

To jest jak pamiętnik, czułem się częścią tej historii , jakbym ich podglądał.

 

Bardzo łatwo się utożsamiać z bohaterami, bo walą między oczy prawdę, ale tak elokwentnie, że nie obijają ryja. Nawet ich docinki, mają tyle namiętności, powabu ,że chce się w to czytelnik zagłębić.

 

Otwarte pokazywanie swych pragnień, swego jestestwa, ale i przytomne spadanie, bo przecież to tylko pisanie, fantazja a życie toczy się obok.

 

Więc pa, pa kotku, to nie ma sensu, trzymaj się cieplutko, całusy.

 

Ale zaraz! Ja już nie umiem bez twych wpisów żyć, twego docinania, zaczepiania a i przefiltrowanych między wierszami wyznań o tęsknocie za mną.

 

I na koniec prośba, by ta książka wrócila do mnie. Bo gdzieś krąży, więc jeśli ktoś ją dostanie do przeczytania to proszę o zwrot.

 

A napisał ją Daniel Glattauer -„ NAPISZ DO MNIE”

 

Naprawdę warto po nią sięgnąć.

 

*******************************

Droga Pani część 3

 

Już prawie zasypiam przy Pani słowach, na różowej kartce papieru.

 

Każdego dnia, gdy tylko biorę ją w dłonie, liczę naiwnie , że jeszcze uszczknę, wyczytam , odnajdę cząstkę Pani.

 

Dawniej śmiałem się z ludzi, którzy z pietyzmem formułowali zdania, by treść nabrała wymiaru zmysłowości, a dziś sam siebie tym kuszę.

 

Tak wiele chcę Pani przekazać swych emocji, które nabierają mocy pod wpływem treści która emanuje ze starannie ułożonych zdań.

 

Podobno każdy z nas ma szaleństwo wpisane w egzystencję, więc trzeba ciągle baczyć na swoje zachowanie ze spora dozą sceptycyzmu.

 

Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu , że otarłem się o wariactwo.

 

Bo czy nie było takowym, zaczepienie nieznajomej osoby, czy nie było to iście szaleństwem, wypowiedzenie zdania – „ Przepraszam, czy Pani jest dziś smutna”

 

Propozycja spaceru, a następnie potok słów, który musiała Pani przyjąć, który topił Pani płytki oddech.

 

Moja odwaga na pograniczu bezczelności, mój zapał w pokonywaniu Pani nieśmiałości, dziś są mi za wytyk.

 

To jednak spowodowało, że moje życie nabrało barw, jest ciekawym etapem rozwoju.

 

Dzięki Pani sile spokoju, mój introwertyczny charakter, przybrał wymiar powściągliwego rozmachu.

 

Dziękuję za każdy list, za każde słowo, i proszę mi wierzyć, że wszystko jest warte przelania na kartkę papieru.

 

Dziś wiem, że takie łamanie zasad, konwenansów, tabu, sprawiło, że wyswobodziłem się z pręgieża otoczenia. Ich zasad, dyscypliny spojrzeń.

 

Bo zawsze trzeba się oddać chwili , a zwłaszcza zaufać intuicji.

 

Pozdrawiam i życzę wspaniałego tygodnia.

 

************************

Kaprys część 1

 

Spotykałem się z nią co środę, to miało dla mnie większe znaczenie niż zamierzałem.

 

Pewnego dnia, zaciekawiony opowiadaniami kolegów, że korzystając z usług dziewczyn z domu publicznego, czują się bardziej męsko, sam postanowiłem tego doświadczyć.

 

To miało być tak, na raz, tak by mieć porównanie, by móc błysnąć, własnymi odczuciami.

 

Umówiłem się na 20-stą, chciałem by to było gdzieś na uboczu, tak by to miejsce, zostało wyparte kiedyś z pamięci.

 

Mały motelik, miła obsługa, sporadycznie pojawiający się klienci, którzy pospiesznie umykali pod swe numery. Zabierali swe podręczne bagaże, które były jedynymi towarzyszami podróży. Takie właśnie poczyniłem obserwacje, nie umiem liczyć na powtarzalność, na ciągłość zdarzeń.

 

Nigdy nie byłem człowiekiem, który pozwala sobie, na chwile słabości.

 

Który przez jakieś zdarzenie, zmienia swe sterylne, pragmatyczne, wręcz wyrachowane zasady. I nie oszukujmy się, jakaś dziewucha, nie może tego zakłócić, nie jest w stanie tego dokonać, bo jest po prostu tylko chwilowym mym wybrykiem.

 

Weszła tuż po mnie, nie bacząc na jakiekolwiek etykiety, przelotnie na mnie rzuciła wzrokiem. Tak właśnie to wyglądało, nie jak lustracja, ciekawość, a zwykły odruch bezwarunkowy, wpisany w naszą egzystencję.

 

Bez zbędnych słów, przemieściła się w kierunku łazienki, by już po chwili stać przy mnie.

 

Określiła czas jaki mi przysługuje, własną stawkę, czego nie robi, a co jest za dodatkowe atrakcje uważane,

 

Poczułem się nagle dziwnie, bo to ja miałem być obsługiwany jak jakaś persona, a wobec takiego zachowania, zdawało mi się, że jestem tu kolejnym punktem programowym.

 

Podniosła mi ciśnienie, sprawiła, że ja zazwyczaj opanowany, mający wszystko pod kontrolą, zacząłem mieć wątpliwości. Wątpliwości, co do decyzji, co do kroku, jakim było, szukanie wrażeń.

 

Postanowiłem, że to ja przejmę pałeczkę, że to ja określę reguły.

 

Wstałem i najspokojniej w świecie, wyszedłem z pokoju, by wykonać telefon do kolegi.

 

Po powrocie, zastałem ją nad lekturą czasopisma, których tu nie brakowało.

 

Nie przerywając sobie, tak mimo chodem, zapytała, czy mam jeszcze ochotę, bo jak nie, to skasuje kasę i zostawi mnie w spokoju.

 

Spodziewałem się pytań, konsternacji, wypominania, że to i tak trzeba będzie uregulować, a dostało mi się, podsumowanie, smutnego finału mego epizodu.

 

Byłem postawiony do pionu, nie mogłem już wyjść, nie mogłem teraz się rozebrać i kopulować, bo to by postawiło mnie w roli przegranego.

 

Usiadłem i czekałem na jej ruch, to był moment, choć dla mnie trwał wiecznie.

 

Gdybym wyszedł, to ta porażka dziś nic by nie znaczyła, ot epizod, mały błąd.

 

Ale ja zostałem i postanowiłem wygrać, bo byłem pewny, że mam argumenty.

******************

 

Kaprys część 2

 

Mieliście takie chwile, że przelatywały wam przez głowę, tabuny myśli, słów, które miały na celu, zaskoczyć daną osobę.

 

Dlaczego tak mi zależało by jej dokopać, by postawić ją w roli kogoś gorszego?

 

Tego nie wiem, wystarczy fakt, że to mną kierowało.

 

Przeglądała czasopismo, nie zważając na mnie uwagi, nie interesując się tym, że to ja płacę za daną godzinę.

 

Odezwała się nagle, tak beznamiętnie, jakby do siebie, nie przerywając kartkowania.

 

--I która opcja wygrała?

 

Przez chwilę, nie wiedziałem czy to nie jakaś refleksja, na temat artykułu. Odczekałem parę sekund i głosem najbardziej matowym, jaki udało mi się uzyskać, zapytałem:

 

--Chodzi ci o to czy mi się chce, czy wolę odpuścić?

 

Odłożyła gazetę, założyła lewą nogę na prawą i poprawiając pantofelek, zadała mi kolejne pytanie:

 

--Jak długo masz zamiar udawać?

 

--To zależy, od tego ile wykażesz inicjatywy.

 

Popatrzyła się z litością w oczach.

 

--Znam takich jak ty, co chcą za wszelką cenę udowodnić, że oni są lepsi, a ja jestem tu po to, by im podnieść morale, własne męskie ego.

 

No to mi się trafiła psycholożka. Nie zdążyłem jednak odpowiedzieć bo…

 

--Czekałeś na to ,że podejdę, usiądę na kolanie, a ty twardziel, będziesz niezachwianie udawał, że takie umizgi….

 

Przerwałem jej, świadomie czując, że robi sobie pozycję z której będzie mogła rozdawać karty.

 

--To bardzo żle świadczy o twoim warsztacie twórczym, skoro już na starcie wiesz, że mnie to nie piknie. Trochę wiary w siebie, a może mi się spodoba.

 

Przybliżyła się do mnie, a na twarzy wykwitł jej ironiczny uśmiech.

 

--Teraz już tego jestem pewna. Jesteś tym kimś, kto został odrzucony, a taka zniewaga posunęła go do negowania kobiet jako kogoś potrzebnego do szczęścia. Postanowiłeś, że tak zdyscyplinujesz swój dzień, by żadna kobieta, nie miała nawet możliwości zaistnieć.

 

Klasnąłem w dłonie.

 

--Wiesz, że ty możesz dorabiać w nocnych programach interaktywnych? Ten wróżbita Maciej to pikuś przy tobie, a zważywszy , że nie używasz kart i kuli, to wręcz magia.

 

Umościła się wygodnie w fotelu, przeczesała włosy, by następnie mnie podsumować.

 

--Skoro o nocy napomknąłeś, to pewnie ulubiona twa pora, bo po kolacyjce z mamusią możesz się oddać, swym rządzą. Telewizorek i te laseczki..yyyuuaaa, a ty sprawdzasz swą manualność. I ty z nimi po chwili uuuu eeeee.

 

Nie wytrzymałem i krzyknąłem na nią, bo ktoś mógł usłyszeć za ścianą.

 

--Przestań, nie jesteś u siebie.

 

Nie przejęła się tym, ba! Wręcz ją to rozbawiło.

 

-- Boli prawda. Udajesz człowieka, który ma poukładane życie, a tak naprawdę się męczysz.

 

Nabijasz się z innych, choć sam im zazdrościsz tego, że mogą popełniać błędy, jak ja.

 

Jestem dla ciebie zerem, ale ja przynajmniej nie jestem obłudna. Nie jestem idealna, nie mam kryształowego charakteru, a na pewno nie oceniam i nie wywyższam się.

 

Zamknąłeś swe życie w małym świecie, do którego nikogo nie wpuszczasz, ty tylko znasz wszelkie zasady i nikt ci nie podskoczy. Jesteś egoistą, ale co gorsza tchórzem, bo boisz się zaufać innej kobiecie. Bo biedny chłopczyk może znów cierpieć…

 

Przerwała ten monolog, a ja zrozumiałem, że ona nie tylko o mnie ale i o sobie mówi.

 

*********************************

Obserwator

 

Chciałbym móc nie usnąć i robić rzeczy których nigdy nie robiłem.

 

Nie dlatego, że nie mogłem, ale bardziej z powodu strachu, że to ponad moje siły.

 

Często też było to spowodowane poczuciem wstydu, bo co ludzie powiedzą.

 

Życie jest tak krótkie, że nie warto rezygnować z marzeń, tego co wieczorem nadaje memu życiu sens.

 

Bo mam tak w nocy, ze zamiast jak każdy człowiek, przespać te 8 godzin, to ja analizuje swój dzień. Tłumacze sobie na wszelkie sposoby, że wystarczyło, należało, no tylko czasem jeden gest zrobić, a bym wyszedł na..

 

Ile to ja razy, tak na podstawie swych wyobrażeń, swojej fantazji, wychodziłem na cwaniaczka, wielkiego mędrca, no klękajcie narody.

 

A tak na prawdę to niczym szczególnym się nie wyróżniam, niczego nie umiem, co może sprawić, że będę postrzegany jako ktoś komu można zazdrościć.

 

Ale miałem o tym, co mnie najbardziej rusza czyli dziewczynach. Jak jestem w domu, sączy się muzyczka, to wydaje mi się, że cały świat jest do mojej dyspozycji.

 

Spoglądam na zewnątrz, wszystko ucichło, sennie kołyszą się ostatnie godziny dnia, a ja planuję. W mym pokoju jest centrum, wszelakie konstruktywne myśli wieńczące me pragnienia, dostają zielone światło na pozytywny finał.

 

Tylko, że rankiem to z podkulonym ogonem, bez zbędnych wyjaśnień, idę grzecznie w świat, nie myśląc o podboju, wirtuozerii. Rozmowy o przyziemnych sprawach, które nie potrafią mnie pobudzić do większej aktywności.

 

I tak mija rok za rokiem, aż zaczynam ustępować z tych pozycji, które kiedyś były nie do podważenia,

 

A chciałem tyle zrobić, tak zaskoczyć, być kimś o kim się mówi, kogo się naśladuje.

 

Czy trzeba się urodzić z predyspozycjami na wodzireja , czy też tego można się nauczyć jak obsługi danego sprzętu?

 

Powiesz mi, że to wiele zależy od aparycji, od posiadanej wiedzy, sprawności fizycznej.

 

A ja się z tobą zgodzę, dodając, że odpowiednie towarzystwo, a także ich mentalność, mają wpływ na naszą autosugestię o sobie samym.

 

Najwidoczniej mało dostałem tych cech, czynników zewnętrznych a i osoby mi się inne trafiały.

 

Ale koniec końców, mogę powiedzieć, że nie jest mi najgorzej, a nawet lepiej może tak zostać dobrym obserwatorem. Być tym kimś, kto ciągle może robić wszystko dla siebie, być po prostu sobą, nie musieć grać twardziela, nieomylnego, bez skazy.

 

Podobno szczęśliwi są ci co się umieją cieszyć z tego co posiadają, więc będę tym, kto jest autentyczny, ma pasje, zainteresowania.

I najważniejsze ma wielu znajomych, a mało wrogów.

 

**********************************

Niebo

 

Zawsze kiedy słyszę, że książki o magii, że czary, wróżby, talizmany są nośnikiem, dzisiejszej kultury, to jestem zdumiony.

 

Mamy do czynienia z urządzeniami, które są wstanie zrobić za nas wszystko, no prawie wszystko. Posługujemy się technicznymi nowinkami, a wierzymy w gusła, zabobony, w to co odrealnione.

 

Chyba czym więcej wiemy, tym mniej nas ciekawi świat. Szukamy namiastki, substytutu, jakiegoś cudu, a kończymy na grotesce, która jest wynikiem przesycenia.

 

Zaczynamy się bardziej bawić, tym co niewidzialne, kierując swe zainteresowanie okultyzmem, hipnozą, by choć przez chwilę być kimś innym.

 

Poszukujemy tego co jest niepewne, byle uniknąć stagnacji.

 

Wiara jest dla nas czymś z lamusa, takim tworem dla starych , biednych, brzydkich.

 

To oni mogą klepać paciorki, być grzeczni, kłaniać się i tak do usranej śmierci.

 

Bo jak każdy z nas sobie przypomni, to kiwanie palcem, to biadolenie, że mamy być grzeczni, bo inaczej nie pójdziemy do Nieba. To robi się tak smętnie, tak bardzo drętwo, że chce się aż zapomnieć, że było tak i ciągle tak się dzieci straszy.

 

Z Anioła Stróża, zrobiono nam kamerdynera, niańkę, chłoptasia na usługi.

 

To on miał nam usługiwać, nosić plecak, spać przy łóżku, bo może kołderka się omsknęła, a więc on zmarznięty czuwał.

 

Nauczono nas ,że Niebo to takie schronisko, gdzie wszyscy w białych szatach, filakteriach, zadowoleni, beztrosko zaliczają dni.

 

Klaszczą w dłonie, śpiewają, jakiś tam szarpie na cytrze, uśmiechnięci jak na haju, no szał.

 

Stoły się uginają od jedzenia, miodu nie brakuje, no żyć nie umierać.

 

Tylko kto by tak chciał się imprezować, pohusiać, pomodlić i nyniu?

 

Takiej wiary mnie nauczono i przez wiele lat sądziłem, że to nie jest warte zawracania sobie głowy. Bo niby po jakiego – nomem omem, czorta się starać, skoro to nie jest nawet ociupinkę fascynujące.

 

Eschatologia, jakieś proroctwa, to mi było bliższe, takie na miarę, na dziś.

 

Ale odnalazłem się w tym co wiarą zwą, dzięki temu, że dostałem po głowie, bo życie lubi zaskakiwać.

 

I wiem, że tylko pokora i cierpliwość, są w stanie nauczyć mnie wartości, priorytetu.

 

Dziś jak większość, nie wiem jak tam jest, ale na pewno nie będę śpiewał w jakimś chórze, grał na fujarce, czy wysłuchiwał kazań. Bo Bóg wie, że ja to wolę się pobujać w innych klimatach a i z dziewczynami, a i owszem.

 

Więc Boże powiem wprost, jeśli tego oko nie widziało, to trzymam Cię za słowo, a liczę na wiele. A że tam będę to wiem, bo z Łaski mi to będzie dane, bo zasługi to mam marne.

 

Nigdy nie byłem orłem, można śmiało przy mnie otwierać okna, ale to jedno w porę zrozumiałem, że tu na Ziemi to jestem jak w pracy. A należność odbiorę będąc świadomym, że wszystko jest mi dane, choć potrzeb to raczej tam nie będzie.

 

*****************************************

Kompromis

 

Czemu tak jest, że jak poznaję dziewczynę, to strasznie idealizuję jej walory.

 

Nie chodzi mi tu o powab, szyk, grację, choć to również jest zawsze na wyższym poziomie niż jest w rzeczywistości. Co jest takiego w mym samym, że odbieram ją jako ktoś podarowany, nietuzinkowy.

 

Porównuję z innymi i wychodzi, że to ucieleśnienie dobroci, wszelakiej empatii, no tylko dmuchać i chuchać by mnie chciała. Układam monologi, ciekawostki, myślę o niespodziankach, dzwonię by zapytać co u niej.

 

W nocy wysyłam dziwne smsy, że tęsknię, nie mogę usnąć, że sobie wyobrażam na którym boku leży, co ma na sobie. Pytam jaki kolor jest jej ulubionym, czy sok z czarnej porzeczki czy bardziej cola, serki czy jogurty.

 

No mało nie wejdę jej bez wazeliny, tak kombinuję bez wysiłku, bez problemowo.

 

Chce iść na rolki, oczywiście kupuję i śmigamy, to przecież super sprawa.

 

Na fitness, a co to za problem, też mi się przyda trochę ruchu, a laski w leginsach to nagroda dla oka. Do kina, na basen, wybrać spodnie, wstępując do iks butików, to żadna strata czasu, bo ona jest ze mną.

 

I tak mija dzień za dniem, aż budzisz się któregoś dnia i uświadamiasz sobie koło południa, że nawet nie pomyślałeś o niej. Że nie jesteś nawet ciekaw, czy z kimś rozmawia, uśmiecha się do innego, nie dlatego, że jej nie kochasz, ale jesteś jej pewny.

 

Nie musisz się wysilać, rozmawiać, dzwonić, jak zawsze będziemy i tak się widzieli.

 

Te gimnastyki, rolki, niech tylko porzuci, bo już mnie wkurza to czekanie aż wróci, choć dzięki temu mam czas dla siebie.

 

Musze jeszcze jej wybić z głowy, te idiotyczne wyskoki na targ, bo apaszki, kominy, dzikie węże, jakby nie miała się w co ubrać.

 

Jest jaka jest, ma te swoje centymetry w biodrach i kupowanie czarnego nic nie pomoże.

 

Jak ma słabszy dzień, to mi wypomina jakieś pierdoły, że dawniej to czytałem z nią Coelho, słuchałem Grechuty. Ja pikolę! Czy ja mam jeszcze dziergać, albo jak ona pamiętnik prowadzić.

 

W ogóle to się zmieniła , albo ja tego dawniej nie chciałem zauważać, a może i dopiero teraz jest sobą? Dzwoni do mnie by powiedzieć, że jej się śniłem jak idę z inną, taki szczęśliwy, więc chce się upewnić, czy aby między nami wszystko jest w porządku.

 

Albo perełka. Pewnego letniego dnia, zachciało mi się umizgów, więc trochę sobie pozwoliłem na całowanie ramion w lokalu. A ta do mnie, że jest spocona, że to nie pasuje, mimo moich zapewnień, że to bardziej podniecające niż jej odświeżacze. Popatrzyła na mnie wzrokiem wyrażającym pogardę, dodając coś o troglodycie, samcu i kij wie co jeszcze.

 

Nie wiem czasem czy jest sens się odzywać, jak choćby w ten dzień, gdy leżąc mieliśmy sobie podokazywać. Ale gdy zwróciłem uwagę na fakt, że te wszystkie kremy, balsamy, podczas pieszczot, pozostawiają metaliczny posmak, to było po wszystkim.

 

Strzeliła focha, powiedziała jaki to jestem nieczuły, brak mi taktu i wypomniała, że dawniej jej bieliznę lepiej traktowałem, niż teraz jej ciało.

 

Nie oszukujmy się, to co było namiętne, nowe już minęło, to nie film, że będę jej majteczki zębami ściągał. Potrzebuję trochę zabawy zaspokojenia oczu, a później spełnienia.

 

Owszem, rozmowa, sałatka , łyk winka, ale jakieś jej eksperymenty, że niby to urozmaica rytuał kopulacji, to dla mnie fanaberia.

 

Proponuje mi zaloty, mówienie sobie per pan, pani, jakąś grę w nieśmiałych, no wali jej czasem, mówiąc kolokwialnie, styki jej się grzeją.

 

Może to przez „50 twarzy Greya”? Nie wiem, ale tym tak jest zachwycona, że czyta to przed snem, a mnie wysyła jakieś cytaty, ni w PiS ni w PO.

 

Nie mam szczęścia do dziewczyn, mogłem przecież trafić na taką, co potrafi żyć jak ja, jak inni, mieć normalny stosunek do życia.

 

Pojechała by na mecz z Niemcami, do Berlina na koncert U2, na rajd samochodowy.

 

Posiedziała w lokalu przy piwie, zagrała w bilard, czy na maszynie, ale ona woli mnie osłabiać, plenerem, tężyzną fizyczną, książkami.

 

Zapytasz mnie, po jakiego z nią jestem. Skoro jest mi tak żle, to czas na zmiany, tego mie ma co ciągnąć, trzeba odpuścić. Pewnie tak powinienem zrobić, tylko my już kończyliśmy parę razy i zawsze wracaliśmy.

 

Powiesz że jest przecież tyle dziewczyn rozrywkowych, co chcą się tak bawić, więc po co się męczyć.

 

To prawda, bo i na mecz by poszły a i w bilard grywają, tylko jakoś mnie nudzą a i ciśnienia

 

mi jakoś nie podnoszą. No tak bezpłciowo, bez tego jadu, tej ikry,

 

.Bo tak szczerze mówiąc, to mimo naszych różnych charakterów, bardzo ją podziwiam.

 

Bo ma dziewczyna styl, charyzmę, zasady, i co mnie pika to jest zarypiście autentyczna.

 

Dlatego chcę być z nią, choć czasem jest ciężko, to zawsze jest przecież kompromis

 

*****************************************

Partner

 

Widziałem ją dzisiaj, tak jak zawsze, jak przez wiele dni to się zdarza.

 

Nie może być inaczej, bo wstaję z myślą o niej i zasypiam powtarzając jej imię.

 

Dlaczego akurat z nią wiążę swe myśli?

 

Bo był taki dzień, kiedy spojrzała na mnie jak na mężczyznę, jak na kogoś kogo można kochać. Nie jak na postronnego obserwatora jej urody, ale jak na faceta, który może być postrzegany, jak ktoś z półki z adnotacją – partner.

 

Pewnie większość z nas się tego wstydzi, że potrzebuje kobiecej uwagi, uwielbienia.

 

Ale mnie już dziś, po tylu dniach, które naznaczone są jej rytmem bytu, jest obojętne.

 

Obojętne, co , gdzie i kto powie na mój temat, zresztą, ja sam chcę by o tym mówiono.

 

Chcę by mnie zaczepiano i opowiadano o niej, by tylko o niej mówiono.

 

Że wyszła w niebieskim sweterku z angory, że kupowała rogaliki, a na rogu ulicy, kłaniała się pani Jadzi.

 

Że po godzinie i dwóch minutach , wyszła z psem, którego zabawiała udając, że go goni, czasem klaszcząc w dłonie.

 

A przed dziewiątą, jak zwykle idąc przez park, podążała do pracy.

 

Czasem podchodziła do stawu , by nakarmić kaczki, popatrzeć z bliska na ich leniwe ruchy.

 

Po pracy wstępowała do swej mamy, wietrzyła jej pościel, podlewała kwiaty na balkonie.

 

Ale tego nikt nie zauważa, a to przecież takie ważne, gdy ona na ciebie popatrzy.

 

Będzie tak, tylko patrz uważnie, a wszystko się zmieni, już nie będzie takie same.

 

Staniesz się jej obserwatorem, który liczy jej kroki, ile razy poprawi włosy i jak długo się u niej w nocy świeci.

*****************************

 

Droga Pani...część 2

 

To dopiero drugi list, a ja już przyzwyczaiłem się do Pani obecności.

 

Piszę obecności, bo na taki tylko substytut Pani bliskości, mogę sobie pozwolić.

 

Proszę jednak nie myśleć, że sugeruję, proponuję, jakiekolwiek spotkanie.

 

Oczywiście taki sposób komunikowania, nie jest wyznacznikiem moich pragnień.

 

Ba! Nie stanowi nawet namiastki, tego co mógłbym odczuwać, mając możność,

 

Przebywać w Pani towarzystwie,

 

Jeśli ktoś w życiu pokazał mi swe jestestwo, naznaczając tylko swe istnienie,

 

poprzez chęć pomocy, to na pewno była nią Pani.

 

Ujęła mnie Pani swym empatycznym podejściem do mego dnia, tym wsłuchaniem

 

się w me utyskiwania.

 

Analizując naszą rozmowę, tę jedyną, która zapoczątkowała korespondencję.

 

Mam nieprzeparte wrażenie, że to wszystko jest darem, danym przez los.

 

W dzisiejszych czasach osoby nam bliskie, nie umieją podejść z altruizmem,

 

a co dopiero przypadkowo spotkane.

 

Dziś nikt nie ma chęci na wysłuchiwanie, na nagabywanie, bo sam nie wie jak

 

zakończyć swe piętrzące się problemy.

 

A jednak nie zważając na swoje dylematy, dzienne plany, cierpliwie nastawiała

 

mnie na pozytywne zakończenie mych wyimaginowanych urojeń.

 

Doczytałem się w Pani liście, że waha się pisać o swym życiu by nie zanudzać.

 

Proszę nawet tak nie myśleć, wręcz zabraniam w ten sposób podchodzić do wszelakich zagadnień.

 

Jestem Pani ciekawy, każdego aspektu dnia, wiedząc jednocześnie, że nie mogę

 

niczego wymagać a tylko liczyć na zaufanie w wielu kwestiach.

 

Zdaję sobie sprawę, że to pewne posunięcie, umożliwiające przeskok ma głębsze relacje.

 

Nie będę obłudny i napiszę, że to jest dla mnie też trudne, gdyż nigdy nie poznałem

 

kogoś w sposób tak oryginalny.

 

Zawsze to były znajomości dzięki komuś bądź jakiejś okazji.

 

Tu natomiast zaistniały w dużej mierze, - zbieg okoliczności i Pani asertywność co do

 

zdarzenia z moją skromną osobą.

 

Przepraszam, że tyle energii poświęcam temu zagadnieniu, ale jeśli mam jedyną okazję

 

na przeżycie czegoś wyjątkowego, to nie chcę tego zaniechać.

 

Wiem też, że stąpam po kruchym lodzie a moje słowa mogą zostać potraktowane jako nachalne, stwarzające dyskomfort w dalszej komunikacji, wymianie opinii co do literatury.

 

Ale czy wszystko musi być zawsze ułożone według schematu, prawideł, zasad?

 

Zresztą, jak zwał, tak zwał.

 

Ma determinacja jest na wskroś przemyślana, będąca wynikiem wielu nieprzespanych nocy.

 

I jeśli jest Pani choć trochę zainteresowana, nie tylko literaturą , to proszę mi to zasugerować, choćby pozycją książkową.

Pozdrawiam i życzę by to co jest było czymś … wyjątkowym.

************************************

Nieposkładany

 

Przestań do mnie mówić, że jestem idealny ,że to cudownie być kimś takim.

 

Bo tak naprawdę, czekam by ktoś mnie zluzował

 

Nie możesz uwierzyć w to, że jestem już zmęczony swym udawaniem.

 

Każdy czeka, że powiem coś mądrego, rzucę refleksję, pokażę drogę.

 

A ja już nie potrafię znieść tych pochwał, zachwytów.

 

Przestałem myśleć, co mam mówić, to nazwałeś mnie geniuszem.

 

Nazywam rzeczy odwrotnością ich przydatności, wymyśliłeś w tym wizjonerstwo.

 

Zamykam się w sobie, by poznać swój smutek, a ty ascetyzm w tym widzisz.

 

Nikt mi nie pomoże, póki nie znajdę następcy.

 

Cały jestem nieposkładany, a to słyszę warte naśladownictwem nazywasz.

 

Czemu mnie dręczysz i nie powiesz, że wszystko to dla śmiechu

 

Że tak naprawdę, to nigdy nie powiedziałem nic szczególnego.

 

Ja to wiem, ja to znam, każdego tak upokarzasz, by cierpieli.

 

Ale ja się nie dam, bo nie uwierzyłem w siebie, w to co tylko jest słowem.

 

Więc wygram, nie to co widzę, ale własne życie, bo te już dziś może tracę

 

**********************************

Marność

 

Ja już nie czekam na nic, po prostu zgadzam się z tym co na tym świecie się zdarza.

 

Minął mi czas ,że brałem do siebie, co inni mi mówili.

 

Nawet nie próbuję zwracać uwagę na swoje potrzeby.

 

Jestem wolny od problemów, bo zrezygnowałem ze współzawodnictwa.

 

Nie mam wrogów bo nikomu nie wchodzę w drogę.

 

Nikt mnie nie nazywa przyjacielem, bo nikt mnie nie zauważa.

 

Ustępuję miejsca nawet tym co na to nie liczą.

 

Idę tam , gdzie wszyscy byli, a jednak to miejsce przeoczyli.

 

Nikomu nie doradzam, choć wiem jak trzeba.

 

Czasem tylko się uśmiecham, że takie to było oczywiste.

 

Aż strach mnie ogarnia, gdy nie widzę Ciebie u siebie.

 

Choć dopiero od wczoraj jesteś ze mną, to już na nic nie czekam.

 

*************************************************

Zerówka

 

Pamiętam jak każdego dnia, rozmyślałem o tym wszystkim co mnie spotkało w ciągu dzieciństwa. To nie były szczególne chwile ale jednak dzieciństwo ma to do siebie, że tak jest postrzegane.

 

Pierwsze tak znaczące doświadczenie , które zapadło mi w świadomości, to szukanie tęczy która powinna mieć gdzieś swój koniec. Ileż to było podchodów, że jest za lasem, że to bardzo blisko. Chodziliśmy nieświadomi, plątając swe małe kończyny o pnącza, a jednak zawsze się spóźnialiśmy.

 

Gdy już nauczyłem się czytać, to leżąc w pościeli z wypiekami na twarzy, wyobrażałem sobie że jestem z nimi. Mam tu na myśli, całe towarzystwo, z mojej ulubionej książki – „Chatka Puchatka.

 

To drzewo , to jedyne z wejściem do ich dziupli, gdzie tyle się działo. Te wszystkie tematy, spory, plany wypraw i ja rozglądający się za ich miejscem.

 

W domu po zmroku takie tup tup do okna ,by zajrzeć czy aby Rumcajs gdzieś nie przechodzi, bo to przecież w tym lesie mieszka.

 

A ile to było płaczu, gdy ostatni odcinek Coralgola zapowiedzieli, bo jak to możliwe że wyleciał w kosmos. A niezniszczalny Pankracy co dziś w „Klanie” zapomina, gdzie mieszka.

 

To wszystko jest niczym w porównaniu z tobą, mą miłością od 6-ego roku życia. Zerówka i te zabawy, wyśniony sen który się z materializował w piaskownicy.

 

Nasz pierwszy wielki plan, to złapać św. Mikołaja na gorącym, tak by nie było wątpliwości, że to on jest tym zgrywusem. Ja twardy jak skała, czujny w łóżeczku by nie usnąć i tylko tak na chwileczkę przykryłem nogi i..rano. A tak chciałem go nastraszyć, wytargać za brodę i powiedzieć ,że nie jest taki cwaniaczek bo jestem ja.

 

Ale nie udało się i z nerwów dałem upust swojej złości, kopiąc paczkę, tak mocno jak umiałem. A ty bez żenady powiedziałeś, że ci się nie chciało i w ogóle sen jest ważniejszy niż czekanie z latarką w ręce.

 

Lata mijały, a my ciągle mieliśmy pomysły, nowe strategie na nasz świat, na wspólne izolowanie się od reszty.

 

Ale zawsze zostaje to przerwane przez dziewczyny, bo one w pewnym momencie naszego życia, stają się ważniejsze od koleżeństwa. Te chwile, dni, miesiące, już nie stanowią monolitu, gdy jedna z nich brutalnie nas rozdzieli.

 

Tak było i jest i tego nikt nie zmieni, bo każdy się zarzeka, że to nie w jego stylu, bo on jest stanowczy. Tylko pisząc te słowa, uśmiecham się do siebie, bo sam wiem, że to truizm, który mówi nam o teorii a rzeczywistość to weryfikuje.

 

I tak na koniec, powiem wam ,że to dobrze i wręcz wspaniale.

 

Bo dzięki temu podjąłem dorosłe decyzje, zmobilizowała mnie do męskich wniosków.

 

Zobaczyłem świat z innej perspektywy, krańcowo inny niż nasz męski.

 

Nie, nie jest to idealne ale razem dochodzimy do konsensusu i wiem że będzie dobrze.

 

A teraz idę na piwko, bo ta moja to dziś świruje a tam to zawsze można porozmawiać o …bajkach?

***********************

 

Droga Pani...

 

W zasadzie jestem zaskoczony Pani listem.

 

W dzisiejszych czasach mobilności, gdzie wszyscy szybko, więcej, wygodniej nikt trudzi się pisaniem listów.

 

Korespondencja to lamus, zaściankowość która unicestwia ducha czynu, sporadycznie zdarzają się osoby, które imają się tej formy kontaktu.

 

Czytanie to Pani pasja, wręcz odskocznia która uzmysławia co tracimy będąc jej pozbawieni.

 

Ja sam, choćby dla jednego zdania, nie zaniecham brania jej w dłonie.

 

Osoby mi znane, przeważnie tak pro forma pytają co czytam. To raczej z poczucia bycia uprzejmym, być może szacunku.

 

Przyjmuję to jako część wstępu do rozruchu, by przejść do „ważnych” spraw.

 

Powiedzieć że czytanie to rzadkość, to nic nie powiedzieć.

 

I wierzę, że przelewając na papier myśli, jest Pani czulsza, bardziej epatująca jestestwem.

 

W mowie potocznej nie ma czasu na elokwencję, bycie empatycznym, bo nikt tego nie oczekuje od nas.

 

Krótki przekaz, zaszczepienie pokładu emocji, by już myślami być przy następnym punkcie dnia.

 

Czy ja czytałem „NAPISZ DO MNIE”?

 

Ja to mam za złe że ją już przeczytałem. Chciałbym móc doznawać amnezji, by rankiem jej nie pamiętać. By się rozsmakowywać strona po stronie.

 

Dla mnie trudna pod względem technicznym. Jako że były to same e-maile, nie było narratora, a więc ironię, sarkazm, należało samoczynnie wyłapywać.

 

Rozbierać na czynniki pierwsze, szukać miedzy słowami jak choćby data spotkania.

 

-Trzymaj się.

 

Proste?

 

Teraz.

 

Kobiecy świat jest dla mnie obcy, więc nie dziwi mnie fakt że inaczej postrzegamy pewne fragmenty na inne zwracamy uwagę.

 

Czekamy na inne słowa, myśli, być może inaczej zapatrujemy się na literaturę.

 

Ważne jest dla mnie to, że chce się Pani dzielić spostrzeżeniami.

 

Uzmysławia mi gdzie leży sedno, czego Pani brakowało, a kiedy była kontenta.

 

Dobrze przyjmuję wszelakie refleksje którymi wypełnia Pani papeterię.

 

Jestem za, by wymieniać się odczuciami. To mi sprawia wiele radości, a i pozwala poznawać Pani osobowość.

 

Jesteśmy różni, ale to właśnie pozwala mi znaleźć w Pani powiernika.

 

Nie jestem biegły w pisaniu listów, zdawałem się na elektronikę, dlatego proszę wybaczyć mi moje błędy.

 

To będzie dla mnie wyzwanie, by osobie tak ambitnej, dotrzymać kroku.

 

I proszę nie myśleć, że się narzuca ze swoimi pozycjami literackimi.

 

Skwapliwie z nich skorzystam, będąc świadomym że trzymały je Pani dłonie.

 

Przeczytałem to jeszcze raz i mam wrażenie jakbym pisał do Kochanej osoby.

 

Czy Pani by to przeszkadzało?

Pozdrawiam i życzę wielu satysfakcjonujących momentów, podczas pobytu w świecie literatury pięknej.

**************************************** List do Justyny

 

Pani Justyno zabije mnie Pani ale jeszcze dopisałem

Wiem że Pani ma swoje życie, rodzinę, znajomych z którymi spędza mile czas jako młoda osoba chce żyć, bawić się, być między ludźmi a nie czytać

ale tak jakoś mi miło utrzymywać kontakt z Panią.

Pozdrawiam Robert

Miłego czytania oczywiście jak będzie czas i ochota.

Kuba - Tak się zastanawiam czy to dobry pomysł, tak znianacka uderzyć w progi twoich rodziców.

Roma - Oooo!!! Kubuś mi się wycofuje, przyszedł dzień i wszystko co było odfruneło w dal, żegnaj przyszlość.

Kuba - Nie dramatyzuj...

Roma - to ty właśnie nie rób szopek i zachowuj się jak dorosły, to przecież normalna rzecz odwiedzić się a jeśli chcesz bym cię odwdzięczyła to wręcz nieodzownie - , nie uważasz ?

Kuba - Ale to nie jest proste tak wejść w to hej siup i już - "cześć to ja Kuba, przyszedłem was poznać, co!! zdziwieni ? "

Roma - Kubuś ja rozumiem że się stresujesz, ale uwież mi że będę przy tobie, rozładuję sytuację poza tym to nie oświadczyny - przynajmniej ja o tym nic nie wiem - ...

Kuba - No dziękuję ci, super wyluzowałaś mnie tym zdaniem tylko patrzeć jak się wszystko ułoży, zero napięcia, jestes jak psycholog a nawet więcej psychoanalityk.

Roma - Dobra. To chyba zły pomysł bo jakbym miała rentgena w oczach to bym zobaczyła jak wszystko bazuje w tobie, przelewa się, kipi, styki ci się przepalają... To zostajemy jak chcesz.

Kuba - No dobra przepraszam, już się uspokajam, ubieram i wyjazd... może będzie naprawdę po chwili jak należy.

Roma - Wiesz co, z jednej strony mnie to bardzo cieszy to znak dla mnie. Jeśli się denerwujesz to tylko dlatego że mnie traktujesz bardzo poważnie, że jestem nie tak na dziś. Innymi słowy gdyby był to epizod z twojej strony to byś ubrał na tyłek spodnie złapał mnie za rękę i powiedział - "no lala idziemy się rozerwać".

Kuba - A skoro już mowa o tej części ciała co kończy szlachetną część pleców to nie mam jakiegoś konkretnego wdzianka na dzisiejsze spotkanie.

Roma - Jest ciepło wystarczy koszulka, polo, coś co odróźnia od powszedniego dnia. Naprawdę to zwyczajna rodzina i normalny dom nie PAłAC W BIRMINGHAM. Uwierz mi garnitur nie jest potrzebny.

Kuba - Opowiedź mi co mam i powinienem wiedzieć żeby nie być źle zrozumianym, co możbna mówić czego unikać. Słowem -, jakimi twoi rodzice są ludżmi, jak do nich podchodzić.

Roma - Kiedyś byłam u dentysty i po wypełnieniu, zapytałam czy mam uważać, delikatnie nadgryzać, a on popatrzył na mnie i powiedział - "Proszę panią proszę żyć, po prostu normalnie żyć"... I ja ci to powtórzę, nie rób nic więcej niż to co przynosi chwila. Taktownie i z umiarem, poszanowaniem innych a nigdy nie będzie źle.

Roma - Dzień dobry wszystkim.

Mama - No dziecko kochanie, gdzie ty się podziewasz nic nie dajesz znaku życia.

Tata - Biała kreda ludzią potrzebna żeby w Kominie zapisać na sadzy. Popiołem posypać że córka o swoich starych rodzicach sobie przypomniała.

Roma - Mamo, tato to jest Kuba.

Kuba - Dzień dobry, miło mi państwa poznać.

Tata - No całkiem nam pan ją zabrał, nawet nie zadzwoni, nie wyśle sms-a, no nic.

Mama - Wie pan my bardzo się cieszymy że Romusia ma z kim spędzać czas, tylko chcemy wiedzieć co jest u niej, co się dzieje, rozumie pan ?

Roma - Mamooo... bo ja wychodzę.

Kube - eeee, opanuj nerwy.

Mama - I ona tak zawsze od dziecka. Tylko to co jej pasuje, co ona chce się liczy i nie wolno jej się sprzeciwiać, przez to wciąż tak sama jest bo chłopaki nie lubieją takich złośnic.

Roma - Ojeju, po co ja tu przychodziłam. Boże i nie grzmisz, a ja takich doznaję katuszy... Jeszcze może opowiesz mamo jak od dziecka byłam krnąbna i jak ubrałam twoją sukienke i poplamiłam i...

Lilka (siostra) - ...Dzień dobry.

Tata - tak jakbyś się zmówiła z siostrą planami, prawie o jednej porze... a gdzie bobaski.

Lilka (siostra) - To właśnie już nie bobaski i ze starą matką nie będą się ciągać, mają mnie gdzieś... My się nie znamy... Lilka, miło mi.

Kuba- Mnie również Kuba.

Mama - To co nie przyszły z babcią się zobaczyć ?

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (19)

  • Miła 11.07.2016
    Opowiadanie jakimś cudem ominięte, przeczytałam i jest świetne
  • Robert. M 11.07.2016
    To napisałem jakiś rok temu, dla mojej koleżanki, podarowałem jej nawet rękopis tego opowiadania i całą resztę co abc2 nazwałem
  • Miła 11.07.2016
    Jakiś ty romantyczny :)
  • Robert. M 11.07.2016
    Przez to ,ze jej napisałem taki ładny wstęp? " Pani Justyno....itp.
  • Miła 11.07.2016
    Chodziło mi o rękopis, który jej dałeś
  • Robert. M 11.07.2016
    Tak uważasz? No raczej to przyjemne jak ktoś obcy, daje ci swoje własne opisy marzeń, a czy romantyczne, może
  • Miła 11.07.2016
    Obca? Myślałam, że to twoja koleżanka
  • Robert. M 11.07.2016
    W sklepie jej mamy się poznaliśmy, o książke mnie zapytała i tak po wymianie zdań i wymieniliśmy się książkami. a ja jeszcze jej swoje wypociny podesłałem. Dziś już na ty jesteśmy, jest bardzo sympatyczną osobą
  • Miła 11.07.2016
    Aha
  • Robert. M 11.07.2016
    aha ...urzekła mnie twoja historia, to chciałaś powiedzieć?
  • Miła 11.07.2016
    Nie
  • Robert. M 11.07.2016
    ŻARTUJĘ, taka dziwna znajomość, ale cenna,
  • Miła 11.07.2016
    Czemu dziwna? Jak dla mnie normalna
  • Robert. M 11.07.2016
    To nie jest normalne, jak 2 ludzi , którzy ze sobą nigdy wcześniej nie rozmawiali , zaczynają sobie pożyczać książki dodawać ręcznie napisane spostrzeżenia odnośne danej książki
  • Miła 11.07.2016
    Ludzi się poznaje, a wymieniając się książkami i swoją opinią na ich temat poznajecie się lepiej
  • Robert. M 11.07.2016
    W takich spostrzeżeniach to naprawdę było wiele emocji, w ogóle pisząc jesteśmy bardziej wylewni. Powiem Ci ,że bardzo ją za to polubilem
  • Justyna 23.07.2016
    miło mi to czytać :)
    Pozdrawiam ;)
  • Robert. M 23.07.2016
    Dziękuję Ci za wspaniałe popołudnie, za ten mile spędzony czas.
  • Robert. M 24.07.2016
    Miłego dnia.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania