listopad
po omacku
szukam tego miejsca
które miało czyjeś ręce
tego progu
który pamięta ciężar kroków
cisza wciąż przesuwa krzesła
ich głosy
płyną moimi żyłami
pamiętam żółte śliwki
i bose stopy na zimnych kaflach
pamiętam jak byłam czyimś jutrem
na końcu korytarza
drży małe światło
nie podchodzę
boję się
że zgaśnie
kiedy rozpoznam
czyje było
Komentarze (1)
Ładny 😊typowy dla dzisiejszego święta… nostalgiczny…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania