Listopadowa jesień

Za kołnierz wlazła mi listopadowa jesień.

Rozlała się na plecy i pod każdą kieszeń.

Z tą swoją mokrą miną i zgniłą słotą,

czuję ją na nogach i pod każdą stopą.

 

Na ławeczkach, gdzie mocno grzało,

pusto, cicho, wszystko oniemiało.

Liście leżą pod ławką na ziemi,

w błocie, w sąsiedztwie ponurych cieni.

 

Jesień złota jest w drobnych paluszkach,

w koszyku pod sosną i dębem zbierana.

Stoi na stołach, przy kominkach i półkach –

menażeria nie szklana, a z szyszki i kasztana.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Barmaria godzinę temu

    Ładny obrazek jesieni w ostatniej strofie

  • plumbum godzinę temu

    dziekuję. Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania