Listopadowa jesień
Za kołnierz wlazła mi listopadowa jesień.
Rozlała się na plecy i pod każdą kieszeń.
Z tą swoją mokrą miną i zgniłą słotą,
czuję ją na nogach i pod każdą stopą.
Na ławeczkach, gdzie mocno grzało,
pusto, cicho, wszystko oniemiało.
Liście leżą pod ławką na ziemi,
w błocie, w sąsiedztwie ponurych cieni.
Jesień złota jest w drobnych paluszkach,
w koszyku pod sosną i dębem zbierana.
Stoi na stołach, przy kominkach i półkach –
menażeria nie szklana, a z szyszki i kasztana.
Komentarze (2)
Ładny obrazek jesieni w ostatniej strofie
dziekuję. Pozdrawiam serdecznie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania