Poprzednie części: Listy, których nigdy nie napiszę - List pierwszy
Listy, których nigdy nie napiszę - epilog
Pisałem coś, ale wyszło, że zwykła grafomania. Z resztą tak myślałem. Jest jeszcze kilka listów w formie opowiadań czy opowiadań w formie listów, ale nie wzbudza emocji czyli nie ma sensu. Dzięki tym, którzy coś napisali! Coś mi się tam wydawało, ale finalnie krytyk wewnętrzny spotkał żywych ludzi i wyszło "do dupy!". Lepiej wiedzieć jak jest niż żyć złudzeniami. Buźka i podziękowania dla tych wielu, którzy choć przeczytali pierwsze zdanie. Wracam do tworzenia map, zamiast tekstów. Widać w kreski umiem, w słowa niekoniecznie.
Komentarze (3)
Dwa komentarze, bez zwrotne. No autorze, czego wymagasz? Sam nic z siebie, jak nie rusza to walnij czymś konkretniejszym. Emocje, każdy ma je na innej skali.
Do dupy jest Twoje podejście, nie pisanie.
Czy jesteś kolejnym, który postanowił odejść, bo nie został zauważony, doceniony, okomentowany?
Kurdę, pewnie mało byłeś wyrazisty, wrzuć tekst i czekaj, wrzuć i czekaj - ale na co? Ale nie przejmuj się, tu pomykają bardzo dziwne persona, często o nietypowym fizis. Czy będziesz kasował teksty, jak niektórzy?
Tez kasowałem, kilka razy, głównie wskutek efektów spożycia etanolu - jesteś pijący?
Dzięki za konkretne opinie. Może faktycznie miałem dziwne mniemanie, że wystarczy wrzucić i czekać. Tekstów nie skasuję. Niestety ten "epilog" był napisany w stanie po spożyciu. Jak nic wjechało na grubo robienie z siebie ofiary.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania