Literaliści
“Na początku było Słowo”
Ewangelia wg św. Jana
Na II Zjeździe Polskiego Związku Literalistów panowała gwarliwa atmosfera. Około pięciuset “ludzi kultury” zebrało się w Sali Kongresowej Pałacu (nomen omen) Kultury i Nauki w Warszawie. Byli to głównie pisarze, ale znaleźli się w tym gronie również dziennikarze czy wykładowcy uniwersyteccy.
Jako pierwszy zaczął przemawiać przewodniczący Związku, Marek Legnicki.
– Przyjaciele literaliści, postępy naszej idei od chwili powstania naszego związku, są nie do podważenia. O etyce naszego “języka idealnego” piszą już wszystkie możliwe media, które również są obecne, właśnie teraz, w Pałacu Kultury.
Po wypowiedzeniu tych słów ponad połowa zgromadzonych członków związku nagrodziła wstęp przewodniczącego gromkim aplauzem i okrzykami pochwalnymi. Reszta siedziała w milczeniu.
– Dziękuję za te wyrazy uznania – rzekł Legnicki, po czym napił się wody ze szklanki, będącej na trybunie, z której wygłaszał przemówienie. – Oto nasz związek rozpoczął walkę z niepotrzebnymi zwrotami, wyrażeniami, frazeologizmami i tak dalej. Jasno potępialiśmy używanie konstrukcji językowych, które nic nie znaczą…
Gazeta Stołeczna, 17. 06. 2043
BÓJ O KOZĘ
We wsi Szymanowice, koło Warszawy, rozgorzał nietypowy spór. Zgodnie z zeznaniami ofiary, Zenona Milarskiego, spacerował on ze swoim przyjacielem po wsi i kiedy wrócił do swojego gospodarstwa, zastał w swojej zagrodzie martwą kozę z wetkniętym w truchło patykiem, do którego była przytwierdzona kartka z napisem “Uważaj na słowa”. Obok kozy stał człowiek w szarym mundurze. Na pytanie hodowcy: “co się stało?”, człowiek w szarości odparł: “było mówić >>raz kozie śmierć<<, kmiocie? To teraz masz…”. Hodowca w szale zaczął gonić zabójcę kozy z siekierą, ale sprawca uciekł. Człowiek ten okazał się być członkiem Polskiego Związku Literalistów. Sprawa jest w toku.
– Zgodnie z raportem naszych ekspertów, dzięki naszym działaniom Rada Języka Polskiego wykluczyła już trzydzieści osiem wyrażeń z panteonu poprawnej polszczyzny. Tak trzymać, przyjaciele literaliści, oby tak dalej!
Ponownie, ze strony tej samej większej części zebranych, rozgorzały brawa. Reszta nie klaskała
Pół godziny trwała jeszcze przemowa przewodniczącego Legnickiego, w której to wymieniał kolejne sukcesu Związku, przeplatane życzeniami pomyślnej przyszłości. Na koniec mowy, przewodniczący zapytał:
– Czy któryś z przyjaciół literalistów, chciałby zabrać głos?
Podniosło rękę kilkunastu członków związku, niemniej zdecydowanie pierwszym był prozaik Marcin Galasz.
– Dobrze, kończę zatem swoje przemówienie i oddaję głos przyjacielowi Galaszowi.
Rozległy się ponownie okalski – mniej więcej w podobnych proporcjach, lecz tym razem na odwrót. Mniejsza część klaskała, większa – nie.
– Drodzy przyjaciele literaliści, szczególnie ci, którzy traktują swoją ideę poważnie. Nie są w niej jedynie po to, by znajdować się w świetle nowej idejki pod wpływem wewnętrznego impulsu. Przewodniczący Legnicki użył słowa “panteon” do opisu zbioru poprawnych wyrażeń w języku polskim… Czy pan w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, co w swej mowie powiedział? Zachwala pan ideę literalizmu, jako usuwającą chwast zbędnych wyrażeń w języku, a sam na coś tak prozaicznego jak zbiór czegoś mówi “panteon”! Pragnę, ponadto, przypomnieć, że tu Polska jest, a nie żadne Włochy! Może zatem mniej Panteonu, a więcej Pałacu Kultury i Nauki?
Ponownie rozegrała się burza oklasków ze strony mniejszej części delegatów, jednakowoż już przy akompaniamencie gwizdów i buczenia oponentów.
– Dlatego właśnie, przyjaciele literaliści, wnoszę o głosowanie w sprawie odwołania przewodniczącego Legnickiego – wypowiedziawszy te słowa, rozległy się błyski fleszy. – Przewodniczący chwali się trzydziestoma ośmioma zwrotami zaklasyfikowanymi przez Radę Języka Polskiego jako błędne. Sądzę jednak, że ta liczba mogłaby być jeszcze większa, gdyby nie tchórzostwo części naszych braci. Choćby słynna sprawa z kozą, opisaną przez “Gazetę Stołeczną”. Odwagę miał przyjaciel literalista zabić kozę, ale już nie zmierzyć się z jej właścicielem, wskutek czego musiał uciekać przed groźbą potraktowania go siekierą… Może dlatego, przewodniczący Legnicki, Rada Języka Polskiego, nie usunęła tego kretyńskiego powiedzenia “raz kozie śmierć”? Zostawiam to do refleksji przewodniczącego i reszty tutaj zebranych – w tym momencie Galasz wziął głęboki oddech, by przyjrzeć się uważnie reakcjom delegatów. Ze względu na zaskoczenie wyrazy dezaprobaty nieco ucichły, choć w dalszym ciągu były one dosyć głośne.
– W statucie PZL jest napisane, że głosowanie w dowolnej sprawie może odbyć się podczas każdego ogólnopolskiego zebrania Związku. Aby wniosek o głosowanie przeszedł, zgodę na jego przeprowadzenie musi wyrazić minimum 35% zebranych. Kto jest za, niech podniesie rękę.
– Nie będzie żadnego głosowania! – odparł wiceprzewodniczący Szymon Lędzian i odpalił mikrofon, znajdujący na jego stoliku. – Patrzcie, przyjaciele literaliści, jaki się “prawdziwy literalista” znalazł, a sam użył słowa “chwast” do opisania zjawiska nieliteralizmu językowego społeczeństwa. Gdzie ta zieleń, panie Galasz?
Na sali rozległ śmiech. Nie było jednak do śmiechu zwolennikom Galasza. Część z nich wstała, wzięła wiceprzewodniczącego Lędziana za ramiona oraz nogi i wyprowadziła go z sali, za nią zaś dobywały się krzyki katowanego Lędziana.
II Zjazd Polskiego Związku Literalistów zamienił się w pole walki. Czterech ludzi z frakcji Legnickiego rzuciło się na jednego ze zwolenników Galasza.
– Masz za swoje, chwaście! – brzmiały ich okrzyki.
Z kolei inny zwolennik Galasza, na drugim końcu sali, rozbił drogocenny wazon na głowie zwolennika Legnickiego.
– Oto koniec twojego Panteonu, psie!
Wszystko to odbywało się w świetle kamer, transmitujących Zjazd na żywo. Był on na tyle burzliwy, że jeden z operatorów oberwał krzesłem w głowę, w wyniku czego stracił przytomność, kamera upadła na podłogę oraz pojawił się “śnieg” na ekranach widzów TVP Kultura…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania