Literkowa Bitwa na Prozę (-8) – Smutek wędrowca
Szedł sam. Nie było w nim dróg, które prowadziłyby z ludźmi i do ludzi.
To był lipiec. Raj dla raków, które umiały cieszyć się życiem, jakie by ono nie było.
Coraz rodziły się kolejne toasty i wiwaty do wschodów. Ktoś o tym pisał, ktoś inny cofał się o krok do porównań, żeby później spokojnie dobiec do czołówki.
A gdzieś z boku stał on. Może Marian, może Kamil, Marek czy Jurek. Nie to było istotne, nie imię, które można zmienić częściej niż skarpetki. Istotne było, że stał obok każdej, choćby najmniejszej, radości i zdrapywał ją paznokciami z twarzy wcześniej albo dopiero poznanych.
Zdrapywał z uporem maniaka, rozszarpywał z sobie tylko znanych powodów, choć w każdym, gdzieś na końcu, czaiło się odrzucenie. Odrzucenie dla postaci dawno nieludzkiej, dla której kobiety były sukami, a mężczyźni konkurencją w dostępie.
W jego świecie, żeby nazwać kobietę suką, wystarczyło jej spojrzenie na kogoś innego, przypadkowy uśmiech, brak zgody z jego zdaniem, nade wszystko krytyka, rzucenie prawdą w oczy.
Wtedy obnażał się do pierwszych łachmanów. Do zagonionego, w najciemniejszy róg piwnicy, dzikusa. Z zaciśniętych, z wściekłości i strachu, ust płynęły obelgi. Wypływały strumieniem, rzeką, wodospadem.
Hamulce były mu obce, był tylko pierwotny, prymitywny instynkt przetrwania jaskiniowca, dla którego rozmowa, w niej niechciane słowa, w każdej chwili stawały się roszczeniowym atakiem.
Dlatego szedł sam, dlatego sam będzie szedł zawsze.
Komentarze (9)
Bardziej smutek jaskiniowca hehe
hehe
Grafomanka hihi
hihi
Grafomanka hoho
Cain, a może wystarczy jak pukniesz się czólko?
Grafomanka Coś ty taka drażliwa Grafi?
Komentuję ci pod tekstem. Powinnaś czuć wdzięczność i zachwyt. Nawet zagłosuję na ciebie
Cain, głosuj na innych... będę wdzięczna
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania