Loch Lomond, neony i pozostałe wypadkowe
zachód słońca infantylny
my już z tego wyrośnięci
snują wszyscy plany nocy
wszyscy mniej lub bardziej
śnięci
śnięci!
śnięci!
czyż nie piękny przeddzień śmierci?
w swoich własnych rzygowinach
szczur się snuje po godzinach
ka
ba
re
cik!
tango siarczyste nade mną
i tango moralne we mnie
i kręcą się kola (oszczędnie)
z nienajgorszą whisky
niechaj krążą
niech się świecą
jasny fiolet - neonowo
neon - jasnofioletowo
obaj jasno filisternie
wszystko we mnie
we mnie!
we mnie!
we mnie!
do mnie!
hasło: alarm!
tracę głownię!
reszta leży na chodniku
wypadam dziurą w kieszeni
dziura pełna nie jest dziurą
fiolet dąży ku zieleni
powieki-kotary
chcą prosić o bis
forma za brudna
Witkacy chce dziś
złapał mnie w talii
słowami ciężkimi
imponderabiliami
arty-anomaliami
takim i owym
z podejściem zbyt nowym
kieszeń!
ręka w bezwładzie zaczęła gdzieś fruwać
kieszeń!
czego nie znajdziesz tego będziesz szukać
kieszeń!
kieszeń!
udręka dzisiejsza
musiała się rozpruć
nie dalej niż wczoraj
archiprotektorze!
na żywo i w kolorze
pomóż dźwignąć mi krzyż
osobliwie metaforyczny
jak prawie wszystkie pozostałe
O Loch Lomond! O Loch Lomond!
zieleń dąży w ciemny blond
idzie twardo w dojrzewanie
dojrzewaj mój ty,
chmielny kwiatostanie
kwiato-stanie
stanie
stanie!
stanie się coś!
stanie!
stanie!
czuje drganie w członkach!
stanie!
miałeś rację święty janie!
przedszum trąb mi dzwoni w uszach
płynie naokoło czaszki
do jednego, do drugiego
potem w trąbke eustachiusza
w gardła jamę i do flaszki
Komentarze (2)
brak wykończenia i dyscypliny, ale kierunek słuszny :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania