łódka

leniwie dojrzewają krokusy

opadły topnieje śnieg

jeszcze o mnie szumi wiatr

 

łódka wystrugana z kory

płynnie dryfuje Gangesem

by kolejną wziąć Neszamę

w odpowiedniej dla niej porze

 

jakoś sennie po mnie zmierza

jakby od niechcenia

 

za każdym razem

gdy w myślach idąc lasem

recytuję Twoje imię

lub na głos przed snem

 

siwy anioł odkłada scyzoryk

jakby sam nie był pewien

mojego przeznaczenia

 

Klaudia Gasztold

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • flegmatyk 10 miesięcy temu
    niesamowite, wzbudza podziw i mam wrażenie, że było pisane przez dosyć młodą osobę
  • Materazzone 10 miesięcy temu
    To wystrugał tym scyzorykiem czy nie wystrugał w końcu?
  • ireneo 10 miesięcy temu
    Jakoś nie pasuje mi żydowska dusza do Gangesu, choć jakaś nieliczna diaspora tam jest.
    Kozik też mi nie pasuje, choć w gwarze bywa kosą. No to tak fifty fifty, ale w:
    "za każdym razem
    gdy w myślach idąc lasem
    recytuję Twoje imię
    lub na głos przed snem" - składnia jest na pewno aż tak nie polska, że belkotliwa. Można w myślach iść lasem i recytować (takie długie, pewnie jak trzy do kupy, ale w obronie żydowskiej duszy?) jakieś imię, ale jawi się to röwnie dziwacznie jak anioł z kozikiem..
    I jeszcze ta zbitka spacer we śnie z recytacją jako kontynuacja tegoż przed snem.
    Ani to autentyczne ani wiarygodne a napuszone i przeegzaltowane. Siwy? anioł (predator? z kozikiem)...
    Może choć to ułóż wedle norm
    - gdy idę oo lesie i w myálach recytuję....
    ( to - za każdym razem jedt banałem, bo gdyby nie za kazdym pojawiloby się - czasem, czasami etc).

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania