łódka
leniwie dojrzewają krokusy
opadły topnieje śnieg
jeszcze o mnie szumi wiatr
łódka wystrugana z kory
płynnie dryfuje Gangesem
by kolejną wziąć Neszamę
w odpowiedniej dla niej porze
jakoś sennie po mnie zmierza
jakby od niechcenia
za każdym razem
gdy w myślach idąc lasem
recytuję Twoje imię
lub na głos przed snem
siwy anioł odkłada scyzoryk
jakby sam nie był pewien
mojego przeznaczenia
Klaudia Gasztold
Komentarze (3)
niesamowite, wzbudza podziw i mam wrażenie, że było pisane przez dosyć młodą osobę
To wystrugał tym scyzorykiem czy nie wystrugał w końcu?
Jakoś nie pasuje mi żydowska dusza do Gangesu, choć jakaś nieliczna diaspora tam jest.
Kozik też mi nie pasuje, choć w gwarze bywa kosą. No to tak fifty fifty, ale w:
"za każdym razem
gdy w myślach idąc lasem
recytuję Twoje imię
lub na głos przed snem" - składnia jest na pewno aż tak nie polska, że belkotliwa. Można w myślach iść lasem i recytować (takie długie, pewnie jak trzy do kupy, ale w obronie żydowskiej duszy?) jakieś imię, ale jawi się to röwnie dziwacznie jak anioł z kozikiem..
I jeszcze ta zbitka spacer we śnie z recytacją jako kontynuacja tegoż przed snem.
Ani to autentyczne ani wiarygodne a napuszone i przeegzaltowane. Siwy? anioł (predator? z kozikiem)...
Może choć to ułóż wedle norm
- gdy idę oo lesie i w myálach recytuję....
( to - za każdym razem jedt banałem, bo gdyby nie za kazdym pojawiloby się - czasem, czasami etc).
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania