Lokator
Najpierw przyszedł cicho.
Usiadł obok mnie
i obiecał, że pomoże zasnąć.
Nie pytałam jak ma na imię.
Później zaczął mieszkać ze mną.
Zajmował coraz więcej miejsca.
Z szuflady przeniósł się do kieszeni,
z kieszeni do głowy.
A ja coraz rzadziej
rozpoznawałam swoje myśli.
Kiedy odchodził,
pukał pierwszy.
Kiedy wracał,
czekał już pod drzwiami.
Z czasem nie potrzebował powodu.
Wystarczyło, że rano
Obudziłam się sobą.
Mówię sobie -
to jeszcze ja decyduje.
Przecież mogę go wyrzucić.
Tylko dlaczego
z każdym kolejnym dniem,
to ja czuję się gościem
we własnym domu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania