Loud Silence [1 / 10]
[początek piekła]
Wchodzę po cichu do szkoły. Zdejmuję czapkę nałożoną nierówno na blond włosy. Moje dłonie drżą lekko. Na całym ciele przechodzą mnie ciarki. Coś jest nie tak... Stanowczo nie tak... myślę. Cisza dzwoni mi w uszach, jest wręcz głośniejsza od zwykłego szkolnego zgiełku. A może po prostu nie przywykłam. Schodzę po schodach, odkładam kurtkę, czapkę. Idę pod salę 204, na moje nieszczęście teraz język angielski. Chociaż to już chyba straciło na znaczeniu. Moje kroki niosą się echem po korytarzu, jakgdybym była tu jedyną żywą istotą. Niezbyt szczęśliwe ani optymistyczne porównanie, a jednak wyjątkowo trafne. Zatrzymuję się. Biorę głęboki wdech besztając się w myślach za niepokój. W końcu wszystko jest w porządku, prawda? Chwytam za klamkę, delikatnie ją naciskam. Wchodzę do środka. Strach paraliżuje każdy mięsień mojego ciała, nawet te, o których nie mam pojęcia. Z moich ust wydobywa się niemy okrzyk, okrzyk przerażenia. Nawet nie zdaję sobie sprawy kiedy po moich policzkach zaczynają strumieniami spływać łzy. Osuwam się pod ścianę cicho łkając. Jeszcze raz zerkam mając nadzieję, że to koszmar, z którego zaraz się obudzę, że moja mama zaraz potrząśnie mną, przypominając o pójściu do szkoły. Niestety. To się dzieje naprawdę. Moja klasa, moja ukochana klasa, wisi bez życia pod sufitem.
Komentarze (1)
"Biorę głęboki wdech besztając się w myślach za niepokój." - przecinek przed "besztając"
"Jeszcze raz zerkam mając nadzieję" - przecinek przed "mając"
trochę krótko, ale w sumie działa, więc nie będę się zanadto czepiał. No i w sumie ciężko cokolwiek o tym napisać - ot, coś się dzieje, a co dokładnie - to już w następnej części.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania