Love
Każde uczucie, niczym stokrotka na nieurodzajnej ziemi, potrafi wystawić główkę do słońca. Nawet jeśli los je podepcze, ono i tak próbuje rozkwitnąć na nowo. Bo miłość ma to do siebie, że potrafi zapuścić korzenie w najmniej spodziewanym miejscu. Tak samo jest wśród nas. W każdym środowisku może zakwitnąć uczucie.
Było popołudnie. Wjechał swoim czarnym nowym autem na parking i otworzył bagażnik.
— Z Warszawy wracam — powiedział Boss.
Kiedy pudło z białym proszkiem bez etykiet, przyjmował ode mnie Boss, wadliwą partię bez etykiet trzymałam w rękach. Nagle pudło wysunęło mi się z palców i przypadkowo upuściłam je z hukiem do środka.
— Co tak rzucasz?
— Ciężkie jest, nie widzisz, że mam małe dłonie? Zresztą, zaoszczędziłeś czas i nie musiałeś stać na wahadle, widzisz jaka jestem miła?
I wtedy zauważyłam, jak pięknie wygląda. Ciemny trencz na moim Bossie prezentował się zajebiście.
— Mam coś dla Ciebie, Boss… Porcelanowego królika wielkanocnego z różową kokardką.
Nie wiem, jak do tego doszło, ale znienacka, bez pytania, przytulił mnie i cmoknął gdzieś nieopodal ucha.
Zmniejszył dystans, a ciepło rozlało mi się do środka. Łaskotanie, jakieś drżenie… Więc szybko odwróciłam głowę, w zasadzie z braku tchu.
Boss się cieszył czy śmiał ze mnie — tego nie wiem. Ale wrażenie mi zrobił. Przyjemne mrowienie w jednej chwili rozeszło się po całym ciele, zostawiając po sobie dreszcz zadowolenia.
Spojrzał na mnie, wziął królika i powiedział:
— Dzięki, Lumi.
I tyle.
Dwa słowa. A mnie jeszcze długo trzymało,jakbym przestała oddychać .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania