łowczyni zmierzchów
kiedy pojawiło się niejasne przeczucie
pierwszy przebłysk wątpliwości wkradł się w myśli
przyszpilone zwojami już nie wzlecą
pokrętne utkane z lepkich nici zawieszone nad nami
przeznaczenie
trzymałaś kruche ciałko niczym skulonego żebraka proszącego o życie
radosny optymizm narodzin porozrywał na kawałki nadzieję
jak pękniety wazon byłem wybrakowany i nikt mnie nie mógł naprawić... mamo
za oknem mrok mieszał się z krzykiem sowy płomykówki
nie odleciała jeszcze choć wkrótce zniknie razem z nią
Komentarze (16)
Bardzo dobry tytuł, metafory, plastyczność, fantazyjność, niespodzianki. 5, pozdrawiam :-)
Piękne dzięki za tak obrazowy komentarz. Pozdrawiam i ciepłej nocy życzę
Dobre ^^
Bardzo mi miło za dobroć DEMONIE :))
Podobało mi się, a szczególnie:
pierwszy przebłysk wątpliwości wkradł się w myśli jak bezszelestny motyl
przyszpilony zwojami już nie wzleci
ino bym tego bezszelestnego motyla zamienił na coś innego.
Pozdrawiam.
Witaj Antoni G
Dziękuję pięknie za zajrzenie i sugestię. Może pomyślę.
Serdecznie pozdrawiam
Trochę przegadalas, trochę. Myślę, że niewielka korekta zrobiłby z tego wiersza perełkę. Szczególnie końcówkę bym poprawiła. Ale to ja, Ty zrobisz jak uważasz.
Dzięki za sugestie i zajrzenie. Zbyt szybko wrzuciłam, a odleżyny są wskazane. Teraz wiem, że poezja jest jak gotowanie rosołu; powinna długo mrugać.
Pozdrawiam
Wzruszył mnie ten krzyk nowonarodzonego, który nie doczeka dorosłości ani szczęśliwych chwil. Zapadł już na niego wyrok. Pustułka nie odpuści. Serdecznie pozdrawiam!
Wielkie dzięki za odbiór i że jesteś
Pozdrawiam
"jak pękniety wazon byłem wybrakowany i nikt mnie nie mógł naprawić... mamo"
Ładne porównanie i ładne przedstawienie smutku ?
Dziękuję za smak i zajrzenia.
Miłego dnia
Dwie twarze tego wiersza: pierwsza bardzo piękna i depresyjna, zrozumiała i całościowo czytelna; druga: porwana i niekonsekwentna w formie (przyszpilony motyl wkrada się w myśli). Może odwrócić i unieruchomić myśl - nie motyla?
Dziękuję za twoje myśli i za sugestie dla moich. Poprawiam przez cały czas.
Pozdrawiam serdecznie
Optymizm napędzany nadzieją, który scala nie tylko rozbity wazon na kawałki.
Pozdrawiam.
Witaj MarBe
Sama już nie wiem czy lepszy optymizm, czy sama nadzieja. Pozdrawiam
Pozdrówka
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania