Lub(czyk)
Znów czekanie mi serwujesz, dni niepewne.
Noce bez snu, a mi śni się wspólny obiad.
Może będą naleśniki... W kuchni mięta...
Powiesz cicho, że beze mnie tracisz zdrowie
i apetyt ci nie służy. Popatrz, sen,
w którym ciebie na przystawkę chętnie zjem.
Znów czekanie, sen i obiad, i nadzieja.
Nie każ długo tęsknić, skarbie, nie przeginaj.
Bo pół światu... więc okazja dla złodzieja...
I nie może sama długo być dziewczyna.
Weź się pośpiesz, weź mnie kochaj teraz, tu!
Albo chociaż bezgranicznie weź mnie lub.
Komentarze (18)
Ciekawy pomysł z lubczykiem. Cały wiersz jak dla mnie bardzo niewinny, lekki, chociaż końcówkę pierwszej strofy ciężko się czytało i sen-zjem brzmi niezbyt dobrze. Ode mnie 4 :)
Ok, choć końcówka pierwszej zawiera przerzutnię, a zastosowanie jej nie jest raczej czymś złym. Ale każdy ma swoje widzimisie. Więc spox. :->
Wiersz bardzo w moim upodobaniu. Tak jak piosenka Pawła Domagały "Weź nie pytaj", z którym mi się skojarzył. Pozdrawiam serdecznie :)
z którą = poprawa
Ta piosenka śpiewała mi się podczas pisania, stąd to weź.
Dziękuję. :->
Podoba mi się wiersz Cecylio z wątkami kulinarnymi;))
Dzięki serdeczne. :->
Ktoś mnie nauczył zakochać się w Tobie. I było warto. Tu też. :-) dajesz ucztę dla duszy. Inna niż inne.
Dziękuję Ci bardzo. :->
TseCylia ?
JamCi, cmokkk. :->
TseCylia dzięki.
Dobrze poprowadzony wątek.
Do ostatniego zdania, a nawet słowa ?
Dziękuję. :->
Bardzo uroczy obraz (dryptyk) namalowany zapachem w pierwszej części, i snem przechodzisz w drugą. Tutaj już prośba o miłość.
Ładnie przebiegłaś przez zmysły.
Pozdrawaim
Dziękuję bardzo. :->
Aż się uśmiechnęłam:)
Prawidłowa reakcja, bo uśmiech jest na rzeczy. :->
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania