Lucyfer, któremu ufasz

(...) człowiek wykształcił w sobie pewnie przeświadczenie. Jego geneza, chociaż zrozumiała, na pozór logiczna, obnaża pewną strukturę funkcjonowania logiki samej w sobie. Otóż logika może posiadać dwojaki charakter: logika oparta na pewnej zasadzie, weźmy na ten przykład podział na dobro i zło, czarne i białe, przyjemnie i nieprzyjemne, piękne i brzydkie, zdrowe i chore, użyteczne i bezużyteczne. Wszystkie te przeciwieństwa tworzą podstawę dla logiki, która następnie poddaje ocenie zjawiska wedle swego, wewnętrznego rozumowania. Oczywiście, możliwym jest chwytać się dowodów z zakresu empiryzmu, które tylko podbudowują realność wnioskowania. Jest to jednak logika syntetyczna. Oczywiście, nie mówię tego w ujęciu klasycznym, czy tradycyjnym. Mówię raczej o tym, że tego rodzaju logika potrzebuje pewnego podłoża, na którym może bazować. Bez tego logika, sama w sobie staje się zaburzona. Jest to ten rodzaj logiki, który widać w ocenie świata, siebie, innych, relacji i niejednokrotnie jest wynikiem doświadczenia. Doświadczenie wcale nie musi odwzorowywać ogólną zasadę na temat świata, wystarczy, że było na tyle silne, by odcisnąć swe piętno na człowieku, pozostawiając w nim pewien, określony obraz, na podstawie którego dokonuje on następnie oceny. Można powiedzieć, że jest to też ten rodzaj logiki u człowieka, która wyrasta raczej z emocjonalnego świata, ale nie tyle potrafi z niego korzystać, co pozostaje mu podległą. I na podstawie tego samego, logicznego mechanizmu, człowiek wytworzył pojęcie ego oraz ducha. Gdzie duch jest istotą czystą, o określonym charakterze metafizycznym lub mistycznym, ego natomiast jest konstruktem raczej podrzędnym, który niejednokrotnie staje się antagonistą na ścieżce duchowego rozwoju. Cokolwiek też ten rozwój może oznaczać, bo podobnież, definicja takowego rozwoju jest wynikiem dorobku kulturowego, w tym prądów filozoficznych, czy nawet religii i często na tej podstawie człowiek określa, czym według niego jest rozwój duchowy. Jakkolwiek utarło się już mocno przekonanie, iż duch i ego są sobie przeciwne, a nawet sprzeczne. Ducha natomiast utożsamia się z tym, co boskie, a ego, cóż, stało się przydomkiem szatana. To piękne uproszczenie świata, o ile dla osób pozbawionych realnej chęci zgłębienia prawdy na temat tego, czym jest człowiek sam w sobie i świat, który go otacza, dostarcza wielu, wygodnych i gotowych odpowiedzi, o tyle dla umysłu, którego nie interesuje spokój wewnętrzny, a zatem człowiek zmierza w stronę tego, by czuć, że wie i rozumie, niż raczej dyskomfortu, który jest wynikiem braku odpowiedzi, niepewności i stan ten rzutuje na psychikę, która traci swą stabilność, a przez to jest stanem dla człowieka trudnym, a nawet niepożądanym.

 

Jednak, między ego a duchem nie ma większej różnicy. Można powiedzieć, że ego i duch stanowią to samo, są jednak częściowo reprezentantami innego sposobu funkcjonowania i doświadczania świata. Duch to swego rodzaju uniwersalność, możliwie najdalej posunięta świadomość zbiorowa. To najbardziej realistyczna forma bycia człowiekiem nie jako jednostką, ale jako gatunkiem. W tym sensie duch staje się po prostu doświadczeniem człowieka takim, jakim jest. Ego natomiast zmierza w stronę indywidualizacji doświadczeń. Z doświadczeń względem życia typowych dla człowieka, wchodzi w obszar doświadczeń życia, jako jednostka. Szereg procesów zostaje poddanych indywidualizacji, a cała perspektywa staje się egotyczna. W tym sensie człowiek staje w centrum świata, podczas, gdy duch sprawia, że świat staje w centrum człowieka. To podstawowa, zasadnicza różnica, jednak nie oznacza lepszej lub gorszej drogi, lecz różnice możliwości realizacji tego samego celu, którym jest możliwie najgłębsze odkrycie własnego potencjału, swej natury, a jednocześnie stworzenie warunków optymalnych do tego, by móc je wykorzystać. Nie oznacza to również, że człowiek egotyczny nie posiada dostępu do ducha, a człowiek operujący na poziomie ducha nie posiada dostępu do ego. W zasadzie synchronizacja pomiędzy tymi dwoma aspektami pozwala człowiekowi zrozumieć naturę nie tylko człowieka, ale również własnego ja. Zbadać granice tożsamości, być zdolnym do ich przekroczenia, a nawet poddać siebie głębokiej, wewnętrznej przemianie w imię rozwoju, który podyktowany staje się określony, indywidualnym celom.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania