Ludzie Bezradni

Nie ma w nim zwykłej pokory

będąc dobrotliwie ubawiony

czyimś westchnieniem i żalem

nawet się nie zarumienił.

 

Nieprzejednany o swoim braku wiedzy

uśmiecha się łobuzersko do lustra

ja jestem książę

mnie pokłony bez gier salonowych.

 

Wcześniejsza generacja przyjaciół

wzdycha jak wieloryb

z ukrytym syrenim uśmiechem

nastrój nieustającej rekonwalescencji.

 

Przeczytał niejeden poemat

suchy liść z drzewa Apollina

spadł jemu na głowę

wziąwszy delikatnie w dłonie

zapachniał i zaśpiewał.

 

Jego myśli snują się po błękicie

chce być błyskotliwym w towarzystwie

z elegancką zawoalowaną aluzją

jako dżentelmen starej szkoły.

 

Mówi ze swobodą o ludzkich słabościach

zaplata słowa w zaczyn

w rytuał modlitewnych młynków

żeby nie zastygły w zbitce dźwięków.

 

Zasznurować ust nie potrafi

rozradowany dla samego życia

ma uszy szeroko otwarte

w oczach zaświeciło światełko.

 

Przed świtem wszystko może się wydarzyć

bowiem nieraz już tak było.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • JagVetInte godzinę temu

    Och I ach, proszę ja ciebie😏 miłego wieczorku życzę I pozdrawiam 😇

  • NinjaC

    Bawi mnie to, że od dawna śmiejesz się z moich kubków i łyżeczek, a sam wrzucasz do jednego wiersza Apollina, wieloryba, syrenę, księcia i resztę efekaciarskich obrazów. Dużo ozdób, a człowieka nie widać. Nie wiadomo dokładnie, kogo opisujesz i po co. Raz bufon, raz poeta, jakiś dobroduszny gawędziarz, dżentelmen. Piętrzy się to wszystko i tyle. To chce być na siłę mądre, a rozsypuje się w przypadkowe opisy i obrazy. Wolę zwykły kubek, który coś niesie niż całą masę wymyślnych obrazków. NO!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania