Ludzie Bezradni
Nie ma w nim zwykłej pokory
będąc dobrotliwie ubawiony
czyimś westchnieniem i żalem
nawet się nie zarumienił.
Nieprzejednany o swoim braku wiedzy
uśmiecha się łobuzersko do lustra
ja jestem książę
mnie pokłony bez gier salonowych.
Wcześniejsza generacja przyjaciół
wzdycha jak wieloryb
z ukrytym syrenim uśmiechem
nastrój nieustającej rekonwalescencji.
Przeczytał niejeden poemat
suchy liść z drzewa Apollina
spadł jemu na głowę
wziąwszy delikatnie w dłonie
zapachniał i zaśpiewał.
Jego myśli snują się po błękicie
chce być błyskotliwym w towarzystwie
z elegancką zawoalowaną aluzją
jako dżentelmen starej szkoły.
Mówi ze swobodą o ludzkich słabościach
zaplata słowa w zaczyn
w rytuał modlitewnych młynków
żeby nie zastygły w zbitce dźwięków.
Zasznurować ust nie potrafi
rozradowany dla samego życia
ma uszy szeroko otwarte
w oczach zaświeciło światełko.
Przed świtem wszystko może się wydarzyć
bowiem nieraz już tak było.
Komentarze (2)
Och I ach, proszę ja ciebie😏 miłego wieczorku życzę I pozdrawiam 😇
Bawi mnie to, że od dawna śmiejesz się z moich kubków i łyżeczek, a sam wrzucasz do jednego wiersza Apollina, wieloryba, syrenę, księcia i resztę efekaciarskich obrazów. Dużo ozdób, a człowieka nie widać. Nie wiadomo dokładnie, kogo opisujesz i po co. Raz bufon, raz poeta, jakiś dobroduszny gawędziarz, dżentelmen. Piętrzy się to wszystko i tyle. To chce być na siłę mądre, a rozsypuje się w przypadkowe opisy i obrazy. Wolę zwykły kubek, który coś niesie niż całą masę wymyślnych obrazków. NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania