ludzie marni
zacietrzewieni szukaniem zemsty
chodzą z podniesionymi głowami
nie bacząc na chłonące ich bagno
zajadle knują jak podstawić nogę
nadepnąć na dłoń... przypadkowo
ładnie przeproszą plując w twarz
patrzą pogardliwie na robaczątko
zachodzą w głowę jak efektownie
zmiażdżyć je bez upaćkania buta
szukają sposobu na podanie trutki
w pucharze pełnym uprzejmości
zachęcą do toastu "Sto lat, sto lat"
każdy z nich nosi w sobie pustkę
ukrywaną otchłań bezmyślności
przystrojoną w majaki o potędze
pragną być wielcy i zapamiętani
w brązach dumnie wypinać torsy
trwać na piedestałach jak herosi
aż trafią między młot a kowadło...
Komentarze (7)
Wielbiciele zawiści
Barmaria - Lata 30.
Hm, nie wiem czemu, ale z pewnym żalem, przykrością, przez to w formie, która skąpi w typowe dla mnie zwroty retoryczne, muszę stwierdzić, iż utwór ten cierpi na jedno z popularniejszych schorzeń tekstów, które są poetyzowane - bierze sobie między strofy formy językowe, które wydają się typowe dla poezji lub poetyckie, a przez to staje się imitacją wiersza, niż wierszem samym w sobie. Już pierwszy wers "zacietrzewieni szukaniem zemsty" mamy w zasadzie przymiotnik, rzeczownik odczasownikowy i znowu rzeczownik, nie jest powiedziane, że poezja musi być bazować na typowej dla języka konstrukcji wersów, gdzie widnieje podmiot i orzeczenie, ale właśnie sposób przełamania tego konwenansu w pierwszym wersie to typowy zabieg, który próbuje imitować język poetycki
Natomiast, względem treści, bo niestety, ale uważam, że treść jest istotą wiersza dlatego właśnie, że to treść, czyli komunikat wiersza jest tym elementem, który pozwala realnie wykorzystać różnego rodzaju kanały poetyckiej komunikacji, od metafory po porównania, czy bezpośrednie komunikaty, już pierwszy wers, gdzie mamy zestawienie osób, które wysoko zadzierają głowy (gdzie jest to dość znany związek frazeologiczny i jego użycie samo w sobie nie jest przecież grzechem, ale problemem jest to, że ten jeden schemat ustawia po prostu mechanizm schematycznego myślenia utworu) bo mamy zadarte głowy, a potem bagno pod nogami, podstawianie nóg, dwulicowość, wazeliniarstwo w pewnym sensie są tutaj, same w sobie, schematycznym przedstawieniem problemu, który balansuje pomiędzy stereotypem na temat konkretnego typu ludzi i ich zachowania a stereotypowym wyobrażeniem na temat samej poezji. Finalnie jednak frazesy takie, trwać na piedestale jak herosi, które brzmi, pompatycznie, nie wnosi nic do tekstu, bo to jest po prostu metaforyczny opis, który operuje utartą, a nawet przetartą metaforyką, nie ukazuje jednak nic realnego, namacalnego, prawdziwego. Natomiast fragmenty o pustce i otchłani to już nie tylko typowo wielkie, poetyckie słowa, ale w zasadzie interpretacja, do tego na tyle metaforyczna, że w zasadzie śmiało można powiedzieć, że bezpodstawna.
Dziena hiena - Opowieść imitująca wiersz. Pełna zgoda! A za recenzję należą się oklaski.
infelia Proszę nie klaskać, będzie mi głupio
Dziena hiena - No cóż - tupnę tylko.
infelia heh, oke, dobrego wieczorku
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania