Ludzie z wazeliny
Mamy prawo do błędu, mylimy się i jest to zrozumiałe; kto z nas nie popełnił w życiu pomyłki, ten kłamie. Albo jest bufonem. Nie znam człowieka uczciwego do dechy. Jeżeli tacy ludzie są, to albo na cmentarzu, albo w snach o normalnym świecie, o świecie naiwnym, bo szczęśliwym, kolorowym, bez wojen i zawistnej ferajny z betonu. Nie znam człowieka, któremu można przyznać dożywotnią rację. H. Balzak napisał: najgorszą z wad jest nie mieć żadnej. Historia zawiera wiele tego zdania przykładów.
Starczy przeczytać Żywoty Świętych: zanim święty został godnym tego miana i ZANIM wyniesiono go na ołtarze, i zaczęto stawiać za wzór do naśladowania, był zwykłym grzesznikiem. Też był podobny do nas, miał ujemne zalety, na przykład był pijaczyną, złodziejaszkiem, bądź zarozumiałym durniem. Dopiero, gdy nastąpił w nim zbawienny moment duchowego przełomu, olśnienie, objawienie prawdopodobnie, dopiero od tej chwili zaczyna w naszej pamięci być Świętym.
Teoretycznie, każdy z nas może być CZŁOWIEKIEM Z KRYSZTAŁU. W praktyce jednak okazuje się, że bycie CZŁOWIEKIEM PRZYZWOITYM, a co dopiero szeregowym świętym, nie należy do zadań łatwych. O czym wiedzą ludzie nazywani LUDŹMI Z WAZELINY.

Komentarze (5)
O, to ja mam tyle wad, że głowa mała, ale może to i dobrze.
Fajny tekst.5
Dziękuję. Warto być przyzwoitym. Od czasu, gdy to zrozumiałem, lepiej śpię.
Czy ja wiem, czy warto... wydaje mi się, że lepiej mieć oczy z przodu i z tyłu głowy, inaczej w ''przyzwoity'' sposób ktoś wykorzysta tę przyzwoitość, wtedy też spać nie można. Dzisiejsze czasy uczą twardej szkoły. A przyzwoitość odbierana jest niemalże jak naiwność.
Akurat Żywoty Świętych dość często robiły z opisywanych postaci takie nierealne ideały, co to oseskiem będąc znak krzyża czyniły, a ich pierwszym wypowiedzianym słowem było "Jezus Chrystus" po czym odstawione od piersi zamieszkały w celi i spędzały czas na modlitwach i biczowaniu...
Było to bardzo łatwe w przypadku postaci niehistorycznych; im późniejszy święty, tym ciężej było tak skonstruować życiorys, bo w części przypadków dawało się to zweryfikować.
Na portalu co rusz świętych mamy, tylko tu samozwańców i święci oni na początku, potem źle wspominani. Czyli na portalu jednak innych, niż opisani.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania