Poprzednie częściLunar Noesis (2023)
Pokaż listęUkryj listę

Lunar Noesis (Księżycowe Poznanie)

Strzeż swoją duszę - w morzach opuszczenia dryfuje,

Nurt swych nieskrępowanych myśli ujarzmij - w labiryncie cieni wędruje,

Żniwa istnienia z bezdennych głębin fragmenty się wyłaniają ,

W blasku srebrzystego księżyca odkrywam piękno w tobie skryte,

Poświęcam serce, by wskrzesić wspomnienie, że w dwoistej ciemności

Zarezerwowana strona niedopełnionych marzeń na nowo rozkwita.

 

W ogrodzie tęsknot splątanych rosną dwie róże z jednego korzenia,

Jedna krwista zwrócona ku słońcu, druga czarna zwrócona ku ziemi,

Obydwie piją z tego samego podziemnego źródła i roztrzaskanej wiary,

Choć jedna upaja się intensywnością mroku, druga – przesyceniem uświęcenia.

Którą z nich jesteś ty? Którą jestem ja?

Czy może jesteśmy obydwiema naraz, splecione w wiecznym uścisku ?

 

Och, ukochana, w twoim rozbieganym spojrzeniu odnajduję

Metafizyczne wędrówki po pełnych niezrozumienia wyżynach,

Gdzie każdy szept narusza zasłonę rozumienia,

przytulając duszę do początków bezkresnego bytu;

dźwięki naszych uników wprawiają w drżenie stwórcze,

Zagubione interludia stają się kluczem do wyzwolenia.

 

Czasem śnię, że jestem rzeką w niemożliwym biegu własnej historii,

Płynącą w dwóch kierunkach jednocześnie - do źródła i morza, wstecz i naprzód, w przyszłość i przeszłość równocześnie,

W tym niemożliwym ruchu czas jest okręgiem a początek i koniec stykają się w boskości,

Każda kropla wody pamięta wszystko jednocześnie

Wybierz swoją interpretację albo przyjmij wszystkie częściowo i jednocześnie.

 

Są chwile, gdy spoglądam w wodę i widzę dwa księżyce oraz dwa słońca –

Które jest prawdziwe a które jedynie odbiciem ?

Może każde są równie rzeczywiste a może każde są równie iluzoryczne ?

Prawda kryje się w przestrzeni pomiędzy nimi w płomieniach,

Ale czyż najczystszy płomień nie żywi się najgłębszą nocą w rozproszeniu ?

 

Och, ukochana, w twoim rozbieganym spojrzeniu odnajduję

Metafizyczne wędrówki po pełnych niezrozumienia wyżynach,

Gdzie każdy szept narusza zasłonę rozumienia,

przytulając duszę do początków bezkresnego bytu;

dźwięki naszych uników wprawiają w drżenie stwórcze,

Zagubione interludia stają się kluczem do wyzwolenia.

 

Kształtując nieskrępowane myśli, niech dusza jak światło w ciemności rozkwita,

oswobodzona z łańcuchów trywialności, w obliczu igrzysk bezlitosnych,

przez stygmaty niepoprawnego zrozumienia wznoszę niewidzialne katedry,

gdzie sprawczyni tajemnic wstępuje w swe sakralne korony,

a każda chwila drżenia staje się mglistą inspiracją,

w twojej obecności zyskuję na rezonowaniu w wieczności.

 

Przyjdź, niewysłowiona, w obłokach chromatycznego przeznaczenia,

W falach morskich i nieskalanych - kształtuj własne otulające odrodzenie

W krainie prowizorycznych praw – zamęt w zmienności pisze poezję w odczuciach,

W labiryncie wszelkich niepojętych wówczas znaczeń

Ale czyż piękno nie rodzi się w cierpieniu ?

 

Zanurzając się w kontemplacji duchowych tumultów,

Wędrówki w mroku rozpalają na nowo zaśnieżone serce,

Lśnienia stają się jak motyle, co tańczą we wschodzącej mgle,

w zawirowaniach nieskończoności, będącej zaledwie

dziwnym wytworem kolejnych naszych przeżyć;

W tej odpowiedzialności dostrzegam drogocenne sekrety.

 

Och, ukochana, w twoim rozbieganym spojrzeniu odnajduję

Metafizyczne wędrówki po pełnych niezrozumienia wyżynach,

Gdzie każdy szept narusza zasłonę rozumienia,

przytulając duszę do początków bezkresnego bytu;

dźwięki naszych uników wprawiają w drżenie stwórcze,

Zagubione interludia stają się kluczem do wyzwolenia.

 

Och, ukochana, w twoim dotyku przez cienistą mgłę

wiążą się nici prowadzące mnie ku zjawieniu,

Każdy wdech, jako echolokacja, obnaża liryczne nadzieje,

W blasku srebrzystego księżyca odkrywając urok zwątpienia,

Gdy ciemność staje się skrzynią niezmierzonych skarbów,

a nasza dusza, wykuwana w ogniu kuźni, staje się wszechświatem.

 

Wziąwszy moją dłoń, przeskocz przez horyzonty niedostrzegalne,

umożliwiające podróż ku krawędzi pierwotnego przywrócenia i koniecznego upadku,

Odnajdźmy siebie w cyklu jedynej egzystencji jako że wolność obowiązkiem dopełnienia

Mrok i blask, przeplatający się jak pnącze przeznaczenia,

Tworząc namalowaną słowem i czynem tkankę rzeczywistości,

W którym paradoks jest świadkiem wyzwolenia w mistycznym połączeniu.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Jimmy 3 dni temu
    Ładne 👍

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania