Lunar Noesis (Księżycowe Poznanie)
Strzeż swoją duszę - w morzach opuszczenia dryfuje,
Nurt swych nieskrępowanych myśli ujarzmij - w labiryncie cieni wędruje,
Żniwa istnienia z bezdennych głębin fragmenty się wyłaniają ,
W blasku srebrzystego księżyca odkrywam piękno w tobie skryte,
Poświęcam serce, by wskrzesić wspomnienie, że w dwoistej ciemności
Zarezerwowana strona niedopełnionych marzeń na nowo rozkwita.
W ogrodzie tęsknot splątanych rosną dwie róże z jednego korzenia,
Jedna krwista zwrócona ku słońcu, druga czarna zwrócona ku ziemi,
Obydwie piją z tego samego podziemnego źródła i roztrzaskanej wiary,
Choć jedna upaja się intensywnością mroku, druga – przesyceniem uświęcenia.
Którą z nich jesteś ty? Którą jestem ja?
Czy może jesteśmy obydwiema naraz, splecione w wiecznym uścisku ?
Och, ukochana, w twoim rozbieganym spojrzeniu odnajduję
Metafizyczne wędrówki po pełnych niezrozumienia wyżynach,
Gdzie każdy szept narusza zasłonę rozumienia,
przytulając duszę do początków bezkresnego bytu;
dźwięki naszych uników wprawiają w drżenie stwórcze,
Zagubione interludia stają się kluczem do wyzwolenia.
Czasem śnię, że jestem rzeką w niemożliwym biegu własnej historii,
Płynącą w dwóch kierunkach jednocześnie - do źródła i morza, wstecz i naprzód, w przyszłość i przeszłość równocześnie,
W tym niemożliwym ruchu czas jest okręgiem a początek i koniec stykają się w boskości,
Każda kropla wody pamięta wszystko jednocześnie
Wybierz swoją interpretację albo przyjmij wszystkie częściowo i jednocześnie.
Są chwile, gdy spoglądam w wodę i widzę dwa księżyce oraz dwa słońca –
Które jest prawdziwe a które jedynie odbiciem ?
Może każde są równie rzeczywiste a może każde są równie iluzoryczne ?
Prawda kryje się w przestrzeni pomiędzy nimi w płomieniach,
Ale czyż najczystszy płomień nie żywi się najgłębszą nocą w rozproszeniu ?
Och, ukochana, w twoim rozbieganym spojrzeniu odnajduję
Metafizyczne wędrówki po pełnych niezrozumienia wyżynach,
Gdzie każdy szept narusza zasłonę rozumienia,
przytulając duszę do początków bezkresnego bytu;
dźwięki naszych uników wprawiają w drżenie stwórcze,
Zagubione interludia stają się kluczem do wyzwolenia.
Kształtując nieskrępowane myśli, niech dusza jak światło w ciemności rozkwita,
oswobodzona z łańcuchów trywialności, w obliczu igrzysk bezlitosnych,
przez stygmaty niepoprawnego zrozumienia wznoszę niewidzialne katedry,
gdzie sprawczyni tajemnic wstępuje w swe sakralne korony,
a każda chwila drżenia staje się mglistą inspiracją,
w twojej obecności zyskuję na rezonowaniu w wieczności.
Przyjdź, niewysłowiona, w obłokach chromatycznego przeznaczenia,
W falach morskich i nieskalanych - kształtuj własne otulające odrodzenie
W krainie prowizorycznych praw – zamęt w zmienności pisze poezję w odczuciach,
W labiryncie wszelkich niepojętych wówczas znaczeń
Ale czyż piękno nie rodzi się w cierpieniu ?
Zanurzając się w kontemplacji duchowych tumultów,
Wędrówki w mroku rozpalają na nowo zaśnieżone serce,
Lśnienia stają się jak motyle, co tańczą we wschodzącej mgle,
w zawirowaniach nieskończoności, będącej zaledwie
dziwnym wytworem kolejnych naszych przeżyć;
W tej odpowiedzialności dostrzegam drogocenne sekrety.
Och, ukochana, w twoim rozbieganym spojrzeniu odnajduję
Metafizyczne wędrówki po pełnych niezrozumienia wyżynach,
Gdzie każdy szept narusza zasłonę rozumienia,
przytulając duszę do początków bezkresnego bytu;
dźwięki naszych uników wprawiają w drżenie stwórcze,
Zagubione interludia stają się kluczem do wyzwolenia.
Och, ukochana, w twoim dotyku przez cienistą mgłę
wiążą się nici prowadzące mnie ku zjawieniu,
Każdy wdech, jako echolokacja, obnaża liryczne nadzieje,
W blasku srebrzystego księżyca odkrywając urok zwątpienia,
Gdy ciemność staje się skrzynią niezmierzonych skarbów,
a nasza dusza, wykuwana w ogniu kuźni, staje się wszechświatem.
Wziąwszy moją dłoń, przeskocz przez horyzonty niedostrzegalne,
umożliwiające podróż ku krawędzi pierwotnego przywrócenia i koniecznego upadku,
Odnajdźmy siebie w cyklu jedynej egzystencji jako że wolność obowiązkiem dopełnienia
Mrok i blask, przeplatający się jak pnącze przeznaczenia,
Tworząc namalowaną słowem i czynem tkankę rzeczywistości,
W którym paradoks jest świadkiem wyzwolenia w mistycznym połączeniu.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania