Luofficial- na faktach.
„Opalite” Taylor Swift wybrzmiało dziś u mnie. Nie wyobrażam sobie dnia bez muzyki. Świetne słowa, takie, jakie Lumi lubi, i w refrenie, i w ogóle. Uśmiałam się, jak w teledysku zobaczyłam ten płyn w sprayu, tę butelkę z atomizerem, no bo mój kogut o poranku to aż joosz wypiał w zachwycie, że o poranku można w gówno wdepnąć.
We wrześniu 2004 roku, dokładnie 22 lata temu, trafiłam do Szpitala Wojewódzkiego z moim Florianem. Miałam niecałe 25 lat, gdy postanowiono zrobić rewizję i sprawdzić, co wzmożony przepływ krwi powoduje w jego maleńkim ciałku.
Godziny operacyjne spędziłam w jednym miejscu. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić, bo krzesło obok mnie było puste. Choć miałam męża i obrączkę.
Jakoś tak wyszłam na parking, obok wycia kogutów, bo obok izby przyjęć byliśmy w pokoju. Popatrzyłam w szare, ołowiane niebo, jak moje oczy, iiii... nie znając ułożenia budynku, nogi same poniosły mnie do kaplicy, gdzie obraz Matki Bożej patrzył na mnie, a ja chyba w podłogę... Nie pamiętam tego obrazu.
Ex dojechał chyba z 3 godziny po zabiegu, mówiąc, że nie mógł zdążyć. A ja patrzyłam na niego i zastanawiałam się: „Po co Ty mi jesteś potrzebny?”.
Wtedy nauczyłam się pokory.
Dziewięć nocy spałam w śpiworze na zimnej podłodze pod łóżeczkiem mojego synka. Rano budził mnie mop obok mojej głowy, gdy salowa myła tę podłogę. Schudłam 10 kilo i nic w sklepach mnie już nie cieszyło. Rzeczy przestały mieć znaczenie. Wybieram, co lubię i na co mnie stać. Ot, po prostu.
A on codziennie uśmiechał się do mnie jak promyk słońca.
Iiii... nie wiedziałam, że starszy został bez opieki i przerzucany z chaty do chaty, bo ojciec najbardziej cierpiał u łabędzia pod sklepem, podpierał ściany, mówiąc wiele lat później, że wiedział, że jestem ambitna, taka pieprzona księżniczka, gdy w sądzie albo chorował na kręgosłup, albo ślub wziął drugi i nie stać go na wyższe kwitki alimentacyjne.
Patrzyłam w oczy jego nowej żony, gdy szczęścia im życzyłam na nowej drodze życia... Ona nie poczuła mojej ironii, dziękując mi z uśmiechem...
Od tego miejsca dzieli mnie parę metrów, gdzie realizuję dziś recepty.
Śmieszna historia, Grafi – pomyślałam rankiem tego dnia, od brzasku osranego 😂 Nie życiorys 😂🐳 Ojjj, nie!!!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania