Lustro

Nieukryty brzask odbicia

Nieistniejące spojrzenie losu

Każde skomlenie spragnione wycia

Każdy szept z otchłani chaosu

 

Ktokolwiek może, ktokolwiek chce

Niech zabije tego szatana

Przez którego nie spojrzeć gdzie

Dusza za duszą zbrukana

 

Nie zapomnę tego nigdy

Sztylet zimny jak skała

Utknąwszy w sercu dla krzywdy

Z którego tylko ta krzywda została

 

Zniszczone tchnienie żywota

Marny los człeka konającego

Odbierające nadzieję zamknięte wrota

Na pohybel tego wszystkiego

 

Zstępując w dno zmarnienia

Bóle, męki, krzywdy, płacze

Jedyną są troską istnienia

Jedyną przyszłością jaką zobaczę

 

I tedy nie przeczę walki mozołom

Utknąwszy pod skorupą świata

Podziwiam podnoszące się czoło

I upadek pod toporem kata

 

Nie sposób ocenić marazm wieczności

W smutku, chorobie i żałobie

Czym jest życie niż wyrazem wierności

Żeby dobrze zrobić samemu sobie

 

Tak stanąwszy przed lustrem - mym doradcą

Nagi z myśli, trosk, mądrości

W otchłań pustki teraz patrząc

Poszukuję w niej cząstki światłości

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 2 godz. temu

    Jak mówią: "szukajcie z znajdziecie", czego wszystkim życzę. Dobrze zobrazowana zaduma nad życiem, celem istnienia ... 5

  • KacperLipski godzinę temu

    Pięknie dziękuję i pozdrawiam! :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania