Lustro
Nieukryty brzask odbicia
Nieistniejące spojrzenie losu
Każde skomlenie spragnione wycia
Każdy szept z otchłani chaosu
Ktokolwiek może, ktokolwiek chce
Niech zabije tego szatana
Przez którego nie spojrzeć gdzie
Dusza za duszą zbrukana
Nie zapomnę tego nigdy
Sztylet zimny jak skała
Utknąwszy w sercu dla krzywdy
Z którego tylko ta krzywda została
Zniszczone tchnienie żywota
Marny los człeka konającego
Odbierające nadzieję zamknięte wrota
Na pohybel tego wszystkiego
Zstępując w dno zmarnienia
Bóle, męki, krzywdy, płacze
Jedyną są troską istnienia
Jedyną przyszłością jaką zobaczę
I tedy nie przeczę walki mozołom
Utknąwszy pod skorupą świata
Podziwiam podnoszące się czoło
I upadek pod toporem kata
Nie sposób ocenić marazm wieczności
W smutku, chorobie i żałobie
Czym jest życie niż wyrazem wierności
Żeby dobrze zrobić samemu sobie
Tak stanąwszy przed lustrem - mym doradcą
Nagi z myśli, trosk, mądrości
W otchłań pustki teraz patrząc
Poszukuję w niej cząstki światłości
Komentarze (2)
Jak mówią: "szukajcie z znajdziecie", czego wszystkim życzę. Dobrze zobrazowana zaduma nad życiem, celem istnienia ... 5
Pięknie dziękuję i pozdrawiam! :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania