Luty
I nadszedł Luty. Kolejne dni spędzane we dwoje, cieszyła się, że w tym roku będzie miała spędzić z kim Walentynki. Od dawna spędzała je sama zakopana głęboko w kocu by nie patrzeć na szczęście innych zakochanych par i nie musieć cierpieć, że Ona jest sama. Teraz miała okazję poczuć się tak jak inni i szukać prezentu dla Ukochanego. Każdą wolną chwilę spędzała chodząc po sklepach i szukając odpowiedniego prezentu. Sama nie wiedziała, co ma mu kupić. Wpadała powoli w panikę.
Kiedy siedzieli razem u Niej zapytał się jej czy mogliby spędzić Walentynki u Niego, chciał w końcu zaprosić ją do siebie.. No i u Niego mogliby spędzić chociaż noc razem. Zgodziła się, wiedziała, że wtedy przynajmniej będą mieli więcej prywatności, nie to co u Niej. Rozmawiali znów wtuleni w siebie do późnego wieczoru, czas rozstania nadchodził bardzo szybko. Cieszyli się jednak, że Dzień Zakochanych coraz bliżej i wtedy nie będą się musieli żegnać tylko całą noc spędzić we dwoje.
Czekając na opóźniający się pociąg, wyciągnął z kieszeni opaskę zaciskową i poprosił ją by podała mu swoją dłoń, bo chce coś sprawdzić. Podała mu rękę tak jak chciał i zacisnął opaskę na jej palcu po czym ją zdjął i uśmiechnął się do Niej. Gdy zapytała po co mu to, odpowiedział, że dowie się w odpowiednim dla Niej czasie i ucałował ją by więcej pytań nie zadawała. Pociąg przyjechał, a młodzi pożegnali się jak zawsze i wrócili do swych domów.
I nadszedł ten dzień, Walentynki. Dziewczyna od samego rana robiła się na bóstwo, Ukochany miał po Nią przyjechać i mieli jechać jeszcze do miasta po ostatnie potrzebne im rzeczy do wspólnego wieczoru oraz wspólnej kolacji. Kiedy już wszystko załatwili, On kazał jej zaczekać i sam gdzieś pobiegł. Czekała na Niego chyba koło pół godziny, bała się, że nie zdąży przed odjazdem pociągu. Nagle ktoś zasłonił jej oczy, pocałował ją w policzek,a gdy zabrała dłonie ze swych oczu ujrzała piękny, ogromny bukiet czerwonych róż.. Było ich tam chyba koło 30. Stanął na przeciw Niej i wręczył jej kwiaty mówiąc "Kochanie Kocham Cię całym sercem, a każda róża oznacza jeden dzień bycia z Tobą, dni razem jest 28, ale róż 29, bo parzyście to pecha przynosi". Miała łzy w oczach, nigdy nie dostała takiej ilości kwiatów jednocześnie... Nie wiedziała co powiedzieć, więc tylko Go pocałowała i wyszeptała "Dziękuję".
Kiedy byli już pod Jego domem ogarnęła ją trema, nie wiedziała jak zareagują na nią Jego rodzice. Zapewniał ją, że na pewno się im spodoba, że nie ma się czego bać. Serce waliło jej jak oszalałe przekraczając próg domu, ale szybko się uspokoiła, Jego rodzice od razu ją wycałowali i przytulili, poczuła ulgę jakby kamień z serca jej spadł. Musiała przywitać się jeszcze z jedną osobą... z Jego babcią leżącą w łóżku od kilku lat, ale i ona przyjęła ją z otwartymi ramionami.
Ukochany kazał rozgościć się jej i czuć jak u siebie w domu, poszedł przygotowywać kolację, a Ona zajęła się szykowaniem stołu, i rozstawianiem świec. Gdy usiedli do kolacji nic nie mówili, tylko spoglądali sobie w oczy. Zaczęła wyczuwać dziwną atmosferę, bała się, że zaraz powie jej coś przykrego, że czar pryśnie. Lęk napawał jej serce, a łzy podchodziły do oczu, przeprosiła Go i wyszła do łazienki. Musiała się uspokoić i odetchnąć.
Gdy otworzyła drzwi do pokoju została coś czego się nie spodziewała, płatki róż na podłodze, ciemny pokój oświetlany tylko przez ogień świec, ich ulubiona piosenka w tle, i On klęczący na środku pokoju. Za nie miała, znieruchomiała... Wydusić słowa nie mogła z siebie, zaczęła powoli podchodzić do Niego. Chwycił Ją za dłoń, spojrzał w oczy i powiedział drżącym głosem "Wiem, że jesteśmy ze sobą krótko, że się dobrze nie znamy, lecz Kocham Cię nad życiem, tak jak przy Tobie nie czułem się nigdy. Pragnę zadać Ci to pytanie ... Czy wyjdziesz za mnie? Czy zostaniesz moją żoną?" Wyciągnął pudełeczko czerwone w kształcie serca.. Otworzył je, a w nim cudny pierścionek. Dziewczyna popłakała się i tylko kiwała głową, że się zgadza.. Założył jej pierścionek na palec i ucałował dłoń, po czym zapewnił Ją, że przy Nim żadna krzywda się Jej nie stanie. Po prosiła Go, żeby wstał chciała go pocałować, lecz On z nadmiaru emocji nie dał rady się ruszyć. Uklęknęła na przeciw Niego i ucałowała Jego usta ze łzami w oczach. Spojrzała na Niego i pierwszy raz odważyła się powiedzieć mu Kocham Cię.
Całą noc kochali się namiętnie, zasnęli nadzy pośród jedwabnej pościeli. Wtuleni w siebie, w koło tylko gasnące świece.
Komentarze (1)
1. "Luty" - czemu dużą literą? Raczej luty* ;)
2. "spędzane we dwoje, cieszyła się, że w tym roku będzie miała spędzić z kim" - spędzać, powtórzenie.
3. "Kiedy siedzieli razem u Niej zapytał się jej czy"- przecinek przed "czy" i "zapytał"
4. "siebie.." - trzy kropki ;)
5. " Cieszyli się jednak, że Dzień Zakochanych coraz bliżej i wtedy nie będą się musieli żegnać tylko całą noc spędzić we dwoje." - brakuje mi tu wyjaśnienia. Czym różniły się Walentynki od innych dni, że tylko w ten dzień mogli u siebie zostać? Ile oni właściwie mieli lat?
6. "opaskę zaciskową" - opaskę uciskową*
7. "ucałował ją by więcej" - przecinek przed "by"
8. "I nadszedł ten dzień, Walentynki." - wystarczy "Nadeszły Walentynki". Staraj się wyzbywać zbędnych słów.
9. "wspólnego wieczoru oraz wspólnej kolacji." - bez "wspólnej" drugi raz. Za pierwszym już wiadomo, o co chodzi ;)
10. Liczby piszemy słownie
11. "pytanie ..." - tutaj bez spacji
Szczerze mówiąc od czasu do czasu lubię coś podobnego, jednak ten tekst był zbyt przewidywalny i nieautentyczny. Romantyzm też trochę psuł fakt, że kochali się w domu pełnym ludzi - rodziców i śmiertelnie chorej babci, no ale kto jak woli w sumie. No i oczywiście ten krótki czas... Mnie to nie kupuje. Błędów też było sporo, wypisałam tylko te najważniejsze. Ode mnie niestety dwa, ale trzymam kciuki za następne Twoje opowiadania i zaznaczam, że pod żadnym względem nie chciałam Cię urazić. Mam nadzieję, że rady przydadzą Ci się na przyszłość i nie bierz sobie też znowu krytyki nadmiernie do serca ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania