LVI
myłpy grasują po przestrzeni
rozsnuwają bazgroły cienia
też święci z latarniami
że w świetle widzę
modlącą się przed krzyżem
niewielkim na okrągłej podstawce
wypełnionym matową czernią
pomiędzy srebrem
na nim chrystus w agonii
albo już martwy bo rysa z boku
domowe ołtarzyki narodu
wniesione do domu mojego dzieciństwa
z czasów kiedyśmy tam mieszkali
uciekając przywieźli co świętsze
którędy przechodziłem potem
już bez niej z zamkniętymi myślami
szukając resztek połamanych
srebrnoczarnych krucyfiksów
z wygniecionymi konturami ust
na śmietniskach
dozorca wysypiska śmiał się
za cziom ty siuda nabliudajesz
nie tłumaczyliśmy sobie za cziom
ludzie z myłpami wymieszani
i jeszcze święci pomiędzy
i czarci i aniołowie dokładają swoje
przyznaję śmialiśmy się obaj
z mojego napliwanja
piliśmy samogon
płacząc i śmiejąc się
śmiejąc i płacząc
śmierdząc śmietniskiem
bo każdy miał tam kogoś
inaczej
łzy były te same
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania